Skip to main content

Full text of "Ilustrowany przewodnik po Przemylu i okolicy"

See other formats


' ■ 7 

ZJEDNOCZENIE TOWARZYSTW POLSKICH - 
i TOW. PRZYJACIÓŁ NAUK W PRZEMYŚLU 



DR. MIECZYSŁAW ORŁOWICZ 

Ilustrowany 

Przewodnik po Przemycili 

i okolic>^ 




z planem miasta, mapką okolicy i 63 ilustracyami w tekście 

CENA 3 KORONY 

LWÓW 

NflKŁHDEM ZJEDNOCZENIH TOWARZYSTW POLSKICH W PRZEMYŚLU 
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI A. JUSZYŃSKIEGO W PRZEMYŚLU. 

1917 



To^w. i>r2:yjaciół nauk 

w PRZEMYŚLU, UL. GRODZK/\ L. 6, L PIĘTRO 



OTWARTE W NIEDZIELĘ I ŚWIĘTA OD GODZ. 10-TEJ DO 3-ClEJ, 
WE WTORKI I CZWARTKI OD GODZINY 2-EJ DO 4-EJ. — WSTĘP 
40 HAL. — DLA UCZĄCEJ SIĘ MŁODZIEŻY 20 HAL. - ZBIOROWE 
ZWIEDZANIE ZA ZNIŻKĄ ZA POPRZEDNIEM POROZUMIENIEM 
SIĘ Z ZARZĄDEM. 



Towarzystwo Przyjaciół Nauk powstało w roku 1909 
z inicyatywy Kazimierza Żurawskiego, Feliksa Przy- 
jemskiego i Kazimierza i Tadeusza Osińskich. Cfelem 
Towarzystwa jest: a) stworzenie środowiska dla pracy 
naukowej nad kulturą Przemyśla i okolicy, urządzanie 
wykładów, wydawnictw, inwentaryzacyi i konserwacyi 
zabytków i dzieł sztuki ; b) prowadzenie muzeum, w któ- 
rym by składano dzieła sztuki, pamiątki historyczne 
i okazy fauny i flory ziemi przemyskiej; c) założenie 
archiwum i biblioteki publicznej. W ciągu r. 1909 — 14 
T. P. N. wydało dwa roczniki pod redakcyą Feliksa 
Przyjemskiego, wmurowało tablicę grunwaldzką na ka- 
tedrze, dało podwalinę pod muzeum przez kupno zbio- 
rów Alfreda Dworskiego, oraz pod archiwum przez na- 
bycie aktów rodowych hr. Konstantowej Romerowej, 
oraz aktów cechowych i gminnych Radymna, Dobro- 
mila. Nowego miasta i Dubiecka, c Biblioteka, która po- 
wstała przeważnie z darów (głównie Osińskich), liczy 
około 3.000 książek, broszur i czasopism. 



ZJEDNOCZENIE TOW/\RZYSTW POLSKICH 
i TOW. PRZYJACIÓŁ NHUK W PRZEMYŚLU 



DR. MIECZYSLHW ORŁOWICZ 

SEKRETARZ O. L. KRAJOWEGO ZWiąZKU TURY- 
STYCZNEGO W KRAKOWIE 



Ilustrowany 

Przewodnik po Przemyślu 

i okolicy 



I 



Z PLANEM MmSTA, MAPK^ OKOLICY 
I 63 ILUSTRf\CYi\MI W TEKŚCIE 



CENA 3 KORONY 



PRZEMYŚL 

B" [ŁADEM ZJEDNOCZENIA TOWARZYSTW POLSKICH W PRZEMYŚLU 
BRUKIEM ZAKŁADU "DRUKARSKIEGO „GRAFIA" WE LWOWIE - 
1917 



Ol 

WS2ELKIE PRAWfl ZHSTRZEŻONE 



\jBRARf 
SEP 22 1967 



Przedmowa. 

W dziejach obecnej wojny światowej zajął Prze- 
myśl jedno z miejsc pierwszorzędnych. Dwukrotne 
oblężenie, potem zajęcie przez Rosyan, a w końcu 
oswobodzenie — sprawiły, że od września 1914 r. 
do czerwca 1915 r. był Przemyśl na ustach wszyst- 
kich, a wyrazem powszechnego zainteresowania się 
naszem miastem były sprawozdania i artykuły w pra- 
sie całego świata, opisy, pamiętniki, ulotne wiersze i t. p. 
W powodzi książek i wiadomości dziennikarskich, 
odnoszących się do Przemyśla, napotykamy, co krok 
na szczegóły niezgodne z rzeczywistością, świadczące 
o nieznajomości obecnych i minionych jego stosunków. 

Powodem tego jest brak dziełka, któreby w spo- 
sób przystępny informowało o dziejach naszego mia- 
sta, jego zabytkach, teraźniejszości i t. d. „Monogra- 
fia miasta Przemyśla", napisana przez L. Hausera, 
jest za obszerna i już przestarzała (wyszła w r. 1883), 
wobec czego zawiera wiele rzeczy nieaktualnych, zaś 
plan tutejszego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, by w sze- 
regu monografii opracować Przemyśl, z powodu wojny 
uległ odroczeniu. Wskutek tego ci, którzy o Przemy- 
ślu pisali lub go zwiedzali, opierali się przeważnie na 
wiadomościach prywatnych lub własnych spostrzeniach 
i wrażeniach, które — jak wiemy — są często nie^ 
dokładne. 



Zajęcie się Przemyślem sprawiło, że wiele osób, 
zwłaszcza ze sfer wojskowych, już obecnie zwiedza 
nasze miasto. Ruch ten wzmoże się jeszcze bardziej 
po wojnie, gdy ludzie z całego świata zaczną się zjeż- 
dżać do Przemyśla, by zobaczyć miejsce, wsławione 
oblężeniami i walkami, zwiedzić pobojowiska i groby, 
kryjące często szczątki blizkich osób. 

By tedy obcych informować, a i swoim dać spo- 
sobność do lepszego poznania własnego miasta, po- 
stanowił Zarząd Zjednoczenia Towarzystw polskich na 

posiedzeniu, odbytem dnia 
18. maja 1916 r., wydać 
Przewodnik po Przemyślu i 
okolicy. Wybrano komitet, 
w skład którego weszli rów- 
nież przedstawiciele Tow. 
Przyjaciół Nauk, a który 
miał się zająć przygotowa- 
niem małeryału, oraz na- 
pisaniem i wydaniem Prze- 
wodnika. 

Na samym początku ak- 
cyi przyszedł komitetowi 
w pomoc nadzwyczaj szczę- 
śliwy zbieg okoliczności. 
Oto dowiedzieliśmy się, że 
w Przemyślu przebywa w 
wojsku. Dr. Mieczysław Orłowicz, znany w Polsce 
turysta, b. prezes Polskiego Tow. turystycznego we 
Lwowie oraz sekretarz Kraj. Związku Turystycznego, 
autor cenionych Przewodników po Galicyi, Polsce 
i Europie. Gdy mu o naszem przedsięwzięciu powie- 
dzieliśmy i o napisanie Przewodnika po Przemyślu 
prosiliśmy, z największą chęcią podjął się tego dzieła, 
zaraz do niego się zabrał i w przeciągu 3 miesięcy 
je ukończył. Za tą obywatelską gotowość, za obda- 




Dr. Mieczysław Orłowicz. 



I 



rżenie naszego miasta tak cennym, wiele nowych i cie- 
kawych szczegółów zawierającym Przewodnikiem, wy- 
rażamy Mu na tem miejscu serdeczne podziękowanie. 

Z rzetelnem uznaniem i wdzięcznością musimy 
podnieść pełne życzliwości, poparcie, jakiego nam nie 
skąpił w ciągu całej akcyi wydawniczej p. Władysław 
Łyszkowski, komisarz rządowy. Dzięki Jemu uzyska- 
liśmy z Zarządu miasta na pokrycie kosztów wydaw- 
niczych subwencyę w kwocie 500 K., za co składamy 
serdeczne dzięki. 

Wydawnictwo poparły również niektóre Towarzy- 
stwa, jak Koło Pań TSL., Koło TSL. im. Sienkiewi- 
cza, oraz osoby prywatne, udzielając na ten cel po- 
życzek, co z uznaniem podnosimy. 

Dziękujemy także c. i k. Inspekcyi grobów wojskowych 
za dostarczenie fotografii i dat, odnoszących się do cmen- 
tarzy wojennych, jak również c.ik. Komendzie przyczółka 
mostowego, oraz p. podpułk. Leonardowi Odstrćilowi, za 
poczynienie wydawnictwu udogodnień i udzielenie życzli- 
wego poparcia. Tekst Przewodnika opracował w całości 
Dr. Orłowicz, jedynie ustęp „Przemyśl w czasie wojny" 
napisał p. Władysław Grzędzielski, radca sądu krajo- 
wego, zaś opis muzeum T. P. N. (str. 59 — 62) inż. 
Kazimierz Osiński. 

Plan miasta wykonał p. inż. Władysław Darowski, 
mapkę okolicy p. Stanisław Jankowski, rysunki sta- 
rego zamku i ratusza p. Stanisław Jakubowski, niektóre 
nowe zdjęcia poczynił p. Adam Osiński. Zresztą fotografii 
do ilustracyi dostarczyło Tow. Przyjaciół Nauk, p. Bron. 
Ślusarek, sędzia z Dubiecka i kilka osób prywatnych. 

W skład Komitetu wydawniczego wchodzili prócz 
autora : Feliks Przyjemski, jako przewodniczący, Sta- 
nisław Jakubowski, jako sekretarz, Władysław Darow- 
ski, Apolinary Garlicki, Władysław Grzędzielski, Sta- 
nisław Jankowski, Dr. Bruno Kozłowski, ks. Dr. Jan 
Kwolek, Adam Malski, Kazimierz Osiński* 



Wydając ten Przewodnik, pierwszy w Przemyślu, 
niech nam wolno będzie wyrazić gorące życzenie: 
Oby dzięki niemu obcy nasze miasto dobrze poznali, 
a swoi jeszcze bardziej, niż dotąd, umiłowali. 

Komitet wydawniczy 

Zjednoczenia Tow. polskich i Tow. 
Przyjaciół Nauk. 



Słowo od autora. 

Znalazłszy się w Przemyślu, powołany tutaj do 
służby wojskowej, mogłem pracy nad tern dziełkiem po- 
święcić jedynie godziny pozasłużbowe, które w ciągu 
trzecłi miesięcy letnicłi starałem się wykorzystać jak 
najintenzywniej dla przestudyowania odnośnej litera- 
tury, obejrzenia osobliwości samego Przemyśla i jego 
bliższej okolicy, odbycia szeregu konferencyi z znawca- 
mi pamiątek miasta i jego przeszłości, a wreszcie spi- 
sania nagromadzonego w ten sposób materyału. Praca 
krajoznawcza nad Przemyślem i jego okolic nie należy 
przy obecnym stanie naszej literatury do rzeczy łatwycli, 
i w każdym kierunku napotyka się na brak źródło- 
wych opracowań, wśród których największą lukę 
stanowi brak inwentaryzacyi dzieł sztuki, zabytków 
przyrody, a wreszcie geografii historycznej i opi- 
sowej okolicy. Musiała zatem pozostać tu i ówdzie 
luka, czy niedokładność, spowodowana już to bra- 
kiem materyału, już to wyjątkowymi okolicznościami, 
wśród jakich książka była pisana, już to krótkością 
czasu. Spodziewam się jednak, że będą one usunięte 
z wydań następnych, poprawionych i rozszerzonych, 
a do współpracownictwa nad nimi wzywam wszystkich 
czytelników tego Przewodnika, prosząc o łaskawe ko- 
munikowanie nam swych spostrzeżeń co do ewentu- 
alnych braków i pomyłek, (adres: inż. Kazim. Osiński, 
Przemyśl, Kręta 5), zaś pp. fotografów o nadsyłanie 
fotografii ze zdjęciami widoków miasteczek i wsi, dwqn 



rów, kościołów i cerkwi, szczególnie drewnianych, 
ładnych krajobrazów, ciekawych lub pamiątkowych 
figur, osobliwości przyrody, typów ludowych, pamią- 
tek i grobowców wojennych, i t. p., które użyć bę- 
dziemy mogli przy wydaniu następnem, po wyczer- 
paniu obecnego. 

Pracy swej nie mógłbym w tak krótkim czasie 
doprowadzić do skutku, gdyby nie życzliwa i wydatna 
pomoc ze strony członków Komitetu, a szczególnie 
inż. Kaz. Osińskiego. Z kilku innych osób, które po- 
mogły mi w gromadzeniu materyału, ułatwiły korzy- 
stanie z odnośnej literatury i uzupełniły wiadomości 
moje, swemi uwagami i spostrzeżeniami szczególnie 
dużo w tym kierunku zawdzięczam Przew. ks. Infuła- 
towi Łękawskiemu, i ks. dr. Janowi Kwolkowi, wiele 
informacyi otrzymałem też od ks. mitrata Podoliń- 
skiego, a p. dyrektor Bojarski umożliwił mi korzystnie 
z bogato zaopatrzonej biblioteki gimnazyalnej.Im wszyst- 
kim, jakoteż innym członkom Komitetu, składam na 
tem miejscu, serdeczne podziękowanie. 
-» 

Przemyśl, w listopadzie, 1916. 

Dr. Mieczysław Orłowicz, 



i 



1. Wskazówki praktyczne. 

Dworce: Główny, w środku miasta, przy ul. Kolejowej, 
obok pi. na Bramie, — oraz dworzec Przemyśl -Bakończyce, 
gdzie zatrzymują się pociągi w stronę Chyrowa, Sanoka, Sam- 
bora. Restauracya tylko na dworcu głównym. 

Dorożki : (jedyne stanowisko obok kawiarni Stiebera). Ta- 
ryfa zmieniana często, obecnie dość wysoka, przybita jest w ka- 
żdej dorożce. 

Hotctc: *City, ul. Kolejowa 4 (właściciel Lubin Dienstl), 
winda, elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, ciepła 
i zimna woda w każdym pokoju, pokoje od 5 kor.; f^oyal 
(dzierżawca Schorr), naprzeciw dworca kolejowego, pok. od 4 
kor.; Grand Hotel, ul. Kolejowa 4 (dzierżawca Markus), pok. 
od 4 kor.; Hotel Przemyski (dzierżawca Lien), pi. na Bra- 
mie 8, pok. od 3 kor.; Hotel Europejski (właściciel Ma- 
niak), ul. Kolejowa 5, pok. od 3 kor.; Yictorya (dzierżawca 
L. Dienstl), ul. Mickiewicza 18, pok. od 3 kor. Schronisko 
„Samopomocy nauczycielek" (dla pań), ul. Wodna 10. 

Rcstauracyc pierwszorzędne: *Jakób Huber, ul Szeroka 
6 ; * Restauracya kolejowa na dworcu (dzierżawca L. Dienstl) ; 
* Bronisław Wojciechowski (przedtem Jadach), ul. Mickiewicza 
2. Mniejsze: Hartmayer w hotelu Yictorya, ul. Mickiewicza 18; 
Jana Kaszewskiego, ul. Dworskiego 12 (z ogrodem); Teitcl- 
baum, ul. Mickiewicza 9; Ochsenberga, ul. Franciszkańska 2; 
Ludwika Konrada, ul. Kościuszki 3. Na Zasaniu Jan Szlagor, 
ul. Grunwaldzka 1. Tania kuchnia domowa w Stowarzyszeniu 
Sług, ul. Zielona 1 (za poprzedniem zamówieniem). Nadto cały 
szereg drugorzędnych restauracyi i traktyerni. W miesiącach 
letnich otwartą jest restauracya na Zamkut 

Pokoje do śniadań: Jan Kaszewski, ul. Dworskiego 12; 
Ochsenberg, ul. Franciszkańska 2; Ochsenberg, ul. Mickiewi- 
cza 1; Eller, ul. Mickiewicza 4; Jan Szlagor, ul. Grunwaldzka 
1 (na Zasaniu). 



10 



Mleczarnie i kuchnie jarskie (potrawy mleczne i mączne) : 
Zenon Krajewski, ul. Franciszkańska 13; Franciszek Patryn, 
Rynek 24. W lecie mleczarnia Ligi Pań w parku zamkowym. 

Kawiarnie pierwszorzędne: * Grand Cafó Stieber (mu- 
zyka), ul. Mickiewicza 5; Ca!6 Habsburg (muzyka), ul. Ko- 
ściuszki 7. Mniejsze: Edison (muzyka), ul. Mickiewicza 4; 
Elitę, ul. Mickiewicza 6. Nadto kilka kawiarń drugorzędnych. 

Cukiernie: Wojtowicz, Rynek 23 (z dużą werandą); Cu- 
kiernia lwowska Rosiewicza, pi. na Bramie 6; Karpiński (przed- 
tem Griessbach), ul. Kościuszki 1 ; Kokoszyńska, ul. Franci- 
szkańska 18. 

Poczta główna, ul. Mickiewicza 11. Filia na Zasaniu, ul. 
Trzeciego Maja U. 

Kantory wymiany: Bank Związkowy, Rynek 23; Siiss- 
wein, ul. Franciszkańska 14. 

Banki: Filia Banku /lustro- Węgierskiego ul. Mickiewicza, 
1. 14. Przemyska Kasa Oszczędności, Wybrz. Franc. Józefa 5; 
Towarzystwo zaliczkowe rolne, pi. na Bramie 7 ; Kasa Zalicz- 
kowa rzemieślników i rolników, pi. Czackiego 3. 

Księgarnie : Juszyński, Franciszkańska 13, Tennenbaum, 
ui. Franciszkańska 19, Felsen, Franciszkańska 37. 

Biuro dzienników: Gródecka, ul. Franciszkańska 1. Bil- 
let, pi. na Bramie. 

Handle papieru (pocztówki, pamiątki z Przemyśla) : Wa- 
wrzecki, ul. Franciszkańska 2, Kndzej Wolanin, Rynek 9, Rosen- 
feld, ul. Mickiewicza 2. 

Kinoteatry : Czerwonego Krzyża, ul. Kościuszki 5 ; Olym- 
pia, ul. Rejtana. Urania, Mickiewicza 20. 

iluto-garagc (i naprawa automobilów), Górniak, ul. Dwor- 
skiego 74. 

Przybory fotograficzne: Andrzej Dybuś, Mickiewicza 1. 

Łazienki: ul. Mickiewicza 20; kąpiele w Sanie dla woj- 
skowych od strony Wybrzeża Fr. Józefa, dla cywilnych na- 
przeciw od strony Zasania. 

Sport: Przed wojną istniały w Przemyślu Towarzystwo 
Łyżwiarskie (ślizgawka na Sanie obok mostu). Towarzystwo 
Wioślarskie, oddział Przemyski Karpackiego Towarzystwa Nar- 
ciarzy i Towarzystwo sportowe „San", które urządzało matche 
footballowe na boisku na Szajbówce, W czasie wojny nieczynne. 

Łodzie na Sanie miały przed wojną stanowisko koło ła- 
zienek kąpielowych. Kursował też wledy do Krasiczyna i da- 
lej mały parowiec „Kopernik". 

Nabożeństwa: Dobrej muzyki kościelnej nie posiada 
obecnie żaden kościół w Przemyślu. — D w óna stówka w ka- 
tedrze łąć. Vi każdą niedzielę i święto. — Większe uroczy- 



11 



stości kościelne: Procesya Bożego Ciała z katedry łacińskiej, 
procesya Jordanu (19 stycznia) ze święceniem wody w Sanie 
z katedry ruskiej ; procesya z relikwiami św. Wincentego z ko- 
ścioła Franciszkanów w ostatnią niedzielę sierpnia ; odpust ru- 
ski w katedrze 7 lipca (Iwana) ; pielgrzymki na Kalwaryc 12 — 15 
sierpnia. 

Rozmaitości: Targi w poniedziałki i piątki.— Festyny 
w lecie w parku na Zamku, tamże wieczorami często muzyka 
wojskowa. — Promenada wieczorem na pi. na Bramie i ul. 
Mickiewicza. 



2. Dzieje miasta. 

Przemyśl i okolica, o ile idzie o jego przeszłość przedhi- 
storyczną, nie jest prawie zupełnie opracowany, a znajdowane 
tu i ówdzie wykopaliska z rozmaitych epok nic pozwalają na 
dokładne odtworzenie domniemanych chociażby dziejów w okre- 
sie paleolitu, neolitu i epokach młodszych. Z wykopalisk mamy 
dotychczas tylko fragmenty, z prac naukowych tylko szkice. 

Domyślać się należy, że już od bardzo dawnych czasów 
okolica Przemyśla była zamieszkałą i że tędy za pośrednictwem 
Sanu wiódł szlak handlowy z Węgier przez przełęcz dukielską 
ku północy. Mieszkańcy trudnili się zapewne rybołóstwem, po- 
lowaniem, pasterstwem, później rolnictwem, ale co to były za 
ludy, dziś z wykopalisk dojść nie można. Wykopaliska przed- 
historyczne z Przemyśla i okolicy w dość nieznacznej tylko 
ilości znajdują się w Przemyślu, w muzeum Tow. Przyj. Nauk, 
zresztą szukać ich należy w Muzeum Dzieduszyckich we Lwo- 
wie, w zbiorach uniwersytetu krakowskiego i tamtejszej aka- 
demii umiejętności oraz w muzeach wiedeńskich. Stosunkowo 
najwięcej przedmiotów znajdowano w korycie Sanu (krzemienne 
groty, nożyki, amulety). W samym Przemyślu wykopano przy 
ul. Ochronek zasypane palenisko przedhistoryczne z kilku 
warstwami spalonych kości zwierząt i czerepami naczyń; przy 
ul. Grunwaldzkiej na Zasaniu wykopano niedawno kilka grobów 
rzędowych z IX — XI. w. Dość dużo urn i przedmiotów krze- 
miennych wykopano w r. 1886 przy budowie fortów przemy- 
skich, szczególnie w Siedliskach i Orzechowcach. 

Z epok historycznych pochodzą znalezione w Dubiecku 
rzymskie rzeźby bronzowe i monety w Moczeradach, które 
wskazują na to, że w czasach cesarstwa rzymskiego, okolice 
Przemyśla prowadziła handel z imperyum. Z jeszcze później- 
szych czasów zdaje się pochodzić t. zw, kopiec tatarski w Pr?ą-' 



12 



myślu i liczne kurhany w okolicy, o których pochodzeniu mo- 
żna stawiać tylko mniej lub więcej prawdopodobne hipotezy. 
Dość dużo okazów z epoki hallstadzkiej i grodziskowej zna- 
leziono w ostatnich czasach pod Przedzielnicą. 

W epoce dyluwialnej żyły w okolicy Przemyśla mamuty, 
mastodonty i jelenie dyluwialne, których kości znajduje się od 
czasu do czasu w korycie Sanu ; fragmenty znajdują się w prze- 
myskiem muzeum T. P. N., gdzie jest też długogłowa czaszka 
człowieka dyluwialnego z hiureczka. 

Najstarszymi okazami fauny są skamienialiny koralów, 
muszli i gąbek w rafie wapiennej jurajskiej pod Kruhelem, 
świadczące, że morze sięgało niegdyś po okolice Przemyśla. 



Kiedy i kto założył Przemyśl niewiadomo. Długosz przy- 
pisuje to ks. Przemysławowi w VII. w. po Chr., o którym 
zresztą nie posiadamy żadnych innych wiadomości historycz- 
nych. Pierwszą historyczną wiadomością o Przemyślu jest za- 
pisek ruskiego kronikarza Nestora (ok. r. 1100), że „w r. 981 
idzie Włodzimierz (kijowski) na Lachy i zabiera grody ich 
Przemyśl, Czerwień i inne". Wynika stąd zatem, że miasto 
czy też tylko gród, Przemyśl, należał przedtem do Polaków; 
nie wiemy jednak, czy i w jakim zostawał on stosunku do 
^Wielkopolski Mieszkowej w czasie onym, kiedy jeszcze Kra- 
ków miał załogę czeską; być może, że był jednem z księstw 
lechickich, które później połączył silną dłonią Bolesław 
Chrobry. 

Zainaugurowane w r. 981 rządy ruskie w Przemyślu 
i ziemi przemyskiej trwały z małymi przerwami do r. 1340. 
Rozmaitym był w tym czasie stosunek księstwa do Polski; 
raz zupełnie niezawisłe, częściej w stosunku lenniczym, cza- 
sem zawojowywane, zmieniało swój stosunek stosownie do siły, 
jaką odnośnie do niego rozwinąć mogli władcy polscy. 

Po śmierci Włodzimierza I. (1015), w czasie walk o tron 
kijowski między jego synami, zajął w r. 1018 Przemyśl Bole- 
sław Chrobry i osadził tu obok kolonistów niemieckich załogę 
polską, która władała nim tylko do r. 1031, poczem miasto 
wróciło pod rządy syna Włodzimierzowego, Jarosława I., któ- 
rego córka Dobrogniewa była żoną Kazimierza Odnowiciela. 
Jarosław umierając w r. 1054 podzielił państwo ruskie kijo- 
wskie na szereg dzielnic; w ziemi przemyskiej panowali do r. 
1065 Włodzimierz II. i Rościsław, założyciel przemyskiej 
linii Rościsławiczów. Za jego następców poczuła Ruś silną rękę 
Bolesława Śmiałego w czasie jego wyprawy na Kijów; po 



n 



drodze w r. 1071, zająwszy bez trudu miasto, obiegł on zamek 
przemyski, zmusił go głodem do poddania się, poczem prze- 



rn)rH|)4ii|iiiiiiiiiiilliiii 




Dawny ratusz w Przemyślu. 



Rys. prof. Stan. Jakubowski. 



zimował tu wraz z wojskiem, które wedle podań miało się 
W Przemyślu zabawiać równie wesoło, jak w Kijowie. 



14 



Naruszewicz, opierając się na Długoszu, pisze „Poddał 
się zamek już na scłiyłku lata, wymówiwszy sobie, że ludzie 
załogi zostawieni przy życiu, wyniosą z sobą tyle, ile każdy 
z nich udźwignąć zdoła. Król opuszczoną fortecę ozdobiwszy 
i naprawiwszy, przezimował tam z rycerstwem". W zimie był 
u niego królewicz węgierski Gero z prośbą o pomoc przeciw 
swemu bratu, gdzie ruszył Bolesław z wiosną. Po powrocie 
z Węgier przezimował tu po raz wtóry, poczem ruszył na 
podbój grodów wołyńskicli, a w Przemyślu zostawił silną za- 
łogę polską, którą wyrugował w r. 1087 Ruryk Rościsławicz 
pierwszy udzielny książę przemyski. Rządy jego i jego na- 
stępców schodzą na walkach bratobójczych między książętami 
ruskimi, a w stosunku do sąsiadów lawirują oni między pro- 
tektoratem Polski, Węgier, a później Tatarów. Wówczas stali 
się książęta przemyscy lennikami Polski, a stosunek ten ze 
znacznemi przerwami trwał aż do r. 1340. Zazwyczaj w owej 
epoce ks. przemyskie i halickie posiadało wspólnego księcia, 
jedynie w epoce 1087—1134, za rządów Ruryka Wołodara, 
Wasylka i Rościsława II. był Przemyśl stolicą odrębnego księ- 
stwa ruskiego z rodziny Rurykowiczów. Stosunek do Polski 
był wtedy przyjazny, a córka Rościsława II. Helena, była 
żoną Bolesława Kędzierzawego. 

Za rządów Wołodara, w r. 1099 rozegrała się pod Prze- 
myślem nad Wiarem znaczna bitwa, w której Rościsławicze 
z pomocą Połowców pobili ks. Świętopełka kijowskiego i Ko- 
lomana Węgierskiego. Po śmierci Rościsława w r. 1134, gwał- 
townym sposobem, z pominięciem jego syna Iwanka Berła- 
dnika przechodzą rządy na jego brata ks. Włodzimierka hali- 
ckiego, a stolicą obu księstw na czas dłuższy staje się Halicz. 
Spokój z Polską trwa tak za panowania Włodzimierka, (1134-— 
1154), jak i Jarosława II. Osmomysła (1154—1180). Natomiast 
za rządów Włodzimierza stanęły dwa razy pod Przemyślem 
wojska Wszewołoda II. w. ks. kijowskiego i zadały mu klęskę. 
Po śmierci Jarosława II. wybuchają walki o tron między jego 
synami Mścisławem (r. 1182) a Włodzimierzem IV; drugi 
ucieka się o pomoc do Węgrów, którzy nawet przez pewien 
czas opanowali Halicz, chcąc go zatrzymać dla Węgier, zwraca 
się więc do Kazimierza Sprawiedliwego i z pomocą wojsk 
polskich pokonawszy Węgrów, otrzymuje w r. 1187 księstwa 
przemyskie i halickie jako lenno polskie. Umiera bezpotomnie 
w r. 1207, a po jego śmierci podnosi pretensye do obu księstw 
ks. Roman kijowski, lecz już w następnym roku ginie w walce 
z wojskami polskimi pod Zawichostem, a Leszek Biały na- 
daje oba księstwa jako lenno Polski Kolomanowi Węgier- 
skiemu i Salomei, swej córce; w r. 1214 koronował się na- 



15 



wet Koloman na króla halickiego. Jednak już w r. 1219 zmu- 
szony został przez bunt ruski do rezygnacyi z tronu, a ró- 
wnież Halicz, jak i Przemyśl dostał się pod rządy ruskiego 
ks. Daniły (f 1264), syna I^omana kijowskiego. 

Okres 30 lat po śmierci Włodzimierza wypełniają właści- 
wie ustawiczne walki polsko-węgiersko-ruskie. W r. 1210 wy- 
stępuje w Przemyślu samozwańczy ks. Światosław, powieszony 
już w roku następnym, w r. 1214 mocą ugody spiskiej do- 
staje się Przemyśl Leszkowi Białemu, lecz wkrótce znowu 
mu go odbiera król węgierski. W r. 1119 wygania Leszek 
przy pomocy ks. Mścisława nowogrodzkiego Węgrów, lecz 
wkrótce, gdy Mścisław pogodził się z Daniłem, pogodził się 
Leszek z Węgrami i wspólnie znowu w r. It20 zajęli Prze- 
myśl. W r. 1226 widzimy w Przemyślu posiłkowanego przez 
Polaków ks. węgierskiego Andrzeja — w r. 1230 jest Prze- 
myśl widownią spisku bojarów pod wodzą ks. Aleksandra 
Bełskiego przeciw Danile Romanowiczowi, który jednak od- 
nosi zwycięstwo. Po najeździe Tatarów podnoszą oni w roku 
1243 znowu rokosz pod wodzą władyki przemyskiego, a walka 
trwała przez lat cztery. Za czasów Daniły wyrosło dla Rusi 
nowe groźne niebezpieczeństwo od wschodu, w postaci na- 
jazdów tatarskich; chcąc przeciwko nim zyskać pomoc Za- 
chodu, przyjął nawet obrządek rzymski i został przez kardy- 
nała koronowany królem, gdy jednak pomoc zawiodła wrócił 
na szyzmę, oraz złożył hołd lenny hanowi tatarskiemu, którzy 
powtarzali jego następcy. Dzięki temu ziemia przemyska, jak 
i inne ziemie ruskie ocalały w czasie najazdu w r. 1240 
' i 1241 — - wówczas nawet Rusini. a wśród nich syn Daniły 
I Roman, pomagali Tatarom grabić w Polsce, Czechach i Wę- 
I grzech. Po Romanie nastąpił syn jego Lew (r. 1301), założy 
ciel Lwowa, który władał też na Przemyślu. W ustawicznych- 
walkach z Tatarami, a potem z pogańską Litwą Olgierda i Gie- 
dymina, wyginęli prawie wszyscy ruscy książęta dziedzicowi, 
a całą niemal Ruś, aż po Czarne Morze, zagarnęli Litwini. 
Utrzymała się wolna od nich Ruś Czerwona, gdzie po Lwie 
i nastąpiła jego córka Marya i jej mąż Trojden, Polak, książę 
I mazowiecki, a po nich jako ostatni książę ruski Bolesław 
j Trojdenowicz. Umarł w r. 1340 bezpotomnie (podobno otruli 
j go Rusini, podejrzewając o sprzyjanie katolicyzmowi), a Ruś 
zajął Kazimierz Wielki, wyzwalając ją tern samem z pod za- 
wisłości lennej od Tatarów. 

Jakim był Przemyśl w epoce ruskiej, dowiedzieć się dziś 

trudno. Był zapewne dużem, handlowem i bogatem miastem, 

( skoro mógł przezimować armię Bolesława Śmiałego. Potwier- 

i dza to i Długosz, który ówczesny Przemyśl tak opisuje : „Było 



16 



to miasto podówczas potężne, wielką liczbą obywateli miejsco- 
wych i przybyłych osiadłe i w wszelką broń zaopatrzone, 
obronne rowy głębokimi i okopami znacznej wysokości, tu- 
dzież rzeką Sanem, płynącą od północnej strony miasta". 
Budynki, nie wyłączając zamku, stawiane były prawdopo- 
dobnie z drzewa, to też ani ślad po nich nie pozostał, 
a w Przemyślu dzisiejszym nie ma ani jednego zabytku, któ- 
ryby odnieść można do czasów ruskich. Niewiadomo nawet 
dobrze, gdzie stał dawny Przemyśl, a wedle podania zmieniał 
on pięć razy swe miejsce. Ponieważ takie wędrówki miejsco- 
wości spotykamy i w dobie historycznej, n. p. Rzeszów z Sta- 
romieścia, Sambor ze Starego Sambora, można ją także przy- 
puścić co do Przemyśla. Jedni kładą jego pierwotne miejsce aż 
tu, gdzie leży obecnie Kruhel — drudzy natomiast w miejscu, 
gdzie jest obecny park zamkowy i położona poniżej niego 
część miasta. Mieszczaństwo składało się z żywiołów dość 
rozmaitych ; obok miejscowych Rusinów i Polaków widzimy 
też silną kolonię niemiecką, nadto wielojęzyczne rzesze kup- 
ców Ormian, Greków, Wołochów i Węgrów. Osadników nie- 
mieckich sprowadził tu Bolesław Chrobry w r. 1018 z okolic 
Kolonii; przywieźli oni stamtąd relikwie św. Urszuli i św. 
Gereona, przechowywane dotychczas w katedrze, a obnoszone 
w czasie procesyi w dzień św. Marka. Kolonistom tym przy- 
pisuje się założenie nie istniejących już dziś winnic na Win 
nej Górze. Podczas, gdy dawne miasto leżało cokolwiek wy 
żej i dalej na zachód, osiedli oni w miejscu dzisiejszeg( 
Przemyśla. 

Bolesław Śmiały ustanowił w r. 1072 w Przemyślu bi 
skupstwo, mianując biskupem opata z Opatowa w Sandomier- 
skiem, upadło ono jednak już po upadku rządów polskich 
w r. 1092, a biskup Przemyski został biskupem lubuskim na 
Śląsku. Stąd poszły ponawiane jeszcze w XIV. w. pretensye 
biskupów lubuskich do Rusi Czerwonej, zniesione w r. 1375 
przez papieża. 

Liczba katolików, i to tak Niemców, jak Polaków w Prze- 
myślu, musiała być za ruskich czasów wcale znaczna, skoro 
w r. 1212 poświęca się dla nich kościół św. Piotra, a wkrótce 
potem osiada tu wówczas jeszcze czysto niemiecki zakon 
Franciszkanów (1235) i polski Dominikanów (ok. r. 1240). Bi- 
skup lubuski mianuje nawet ok.r. 1234 biskupem przemyskim 
Gerarda, opata z Opatowa, lecz ten nie obejmuje rządów dy- 
ecezyi. 

Kiedy ustanowiono w Przemyślu biskupstwo obrządku 
wschodniego, niewiadomo. W r. 1119 powstaje wśród murów 



ł 



t 



17 



zamkowych katedra szyzmatycka, w której chowano zwłoki 
książąt i władyków. 

Kazimierz zajął Przemyśl nie bez oporu ze strony boja- 
rów ruskich; urządzili oni nawet zaraz w r. 1340 bunt, przy- 
zwawszy Tatarów jako swych dawnych panów lennych na 
pomoc. Zostali jednak pokonani, a wielki król wiedząc, że ła- 
godnością zyska się więcej niż okrucieństwem, przywrócił bo- 
jarów do swej łaski, zrównując ich prawa z prawami szlachty 
polskiej, a ich przywódcę Dętka zamianował namiestnikiem 




Zamek przemyski ok. r. 1600. 



Rys. prof. St. Jakubowski. 



Rusi. Dbając o rozwój miasta sprowadził doń licznych osad- 
ników i rzemieślników z Polski i Niemiec; za niego osiedli 
też w Przemyślu pierwsi żydzi, na razie w ilości bardzo nie- 
znacznej (podobno zaledwie czterech rodzin). Kazimierz 
Wielki przywrócił też w Przemyślu, mimo pretensyi biskupów 
lubuskich, biskupstwo rzym. katolickie, w r. 1340, jednak obaj 
pierwsi biskupi Iwan (f 1352) i Mikołaj Rusin, Dominikanin 
z Sandomierza, mimo nominacyi rządów dyecezyi nie objęli. 
Widząc cerkiew szyzmatycka w upadku starał się też o jej 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 2 



i& 



reorganizacyc i nawiązał w tym celu rokowania z patryarchą 
w Konstantynopolu. 

Po śmierci Kazimierza Wielkiego w r. 1370 zajmuje Ruś 
Czerwoną dla Węgier król polski i węgierski Ludwik, nadając 
ją w lanno ks. Władysławowi Opolskiemu, który ją dzierżył 
do r. 1379 poczem zarząd przeszedł na Węgrów. Przemyśl 
rniał wówczas załogę węgierską, a zarządcą miasta był Wę- 
gier Emeryk, z którego córką ożenił się Jan z Tarnowa, pan 
na Jarosławiu i Przeworsku. Na okres rządów węgierskicłi 
przypada w Przemyślu powtórne rzeczywiste ustanowienie 
biskupstwa rzym. kat. (1375) bullą papieża Grzegorza XI. 
i mianowanie biskupem Eryka Mory. 

W r. 1387 przyłączyła córka Ludwika królowa Jadwiga 
Ruś, a wraz z nią i Przemyśl, z powrotem do Polski; przy- 
wilejem nadanym w Jarosławiu, 18 lutego 1387, przyrzekła 
mieszkańcom ziemi przemyskiej, złupionym przez rządy wę- 
gierskie, że ich od Korony Polskiej nie odłączy, a że starostą 
nigdy nie zostanie książę z domu panującego. Klauzurę tą do- 
dano, mając na uwadze nieświetnie w pamięci mieszkańców 
Rusi zapisane rządy Władysława Opolskiego; powrót rządów 
polskich powitano z radością, a uczynili to szczególnie wy- 
znawcy cerkwi ruskiej, mający w pamięci pełne tolerancyi 
rządy Kazimierza Wielkiego, oraz późniejsze prześladowanie 
cerkwi ruskiej w epoce panowania węgierskiego. W dwa lata 
później, w r. 1389, otrzymał Przemyśl od Jagiełły prawo mag- 
deburskie, przywilejem nadanym we Lwowie. Wojewodą ru- 
skim został Jan z Tarnowa, zaś pierwszymi starostami prze- 
myskimi Gniewosz z Dalewic i Potr Kmita. Jadwiga i Ja- 
giełło otoczyli miasto swoją opieką; Jagiełło gościł tu często, 
w r. 1412 cerkiew zamkową oddał na katedrę katolicką, 
a w r. 1424, gdy mu na zamek przemyski przyniesiono wieść 
o urodzeniu się syna, zostawił fundusz na budowę katedry. 
Za Jagiełły zaczęto też budowę murów miejskich. 

Następcy Jagiełły otaczali również miasto opieką swoją, 
nadając mu różne przywileje i biorąc w obronę przed nad-^ 
użyciami starostów. Największy rozkwit miasta przypada na 
wiek XV. i XVI; Przemyśl stał się jednem z największycłi 
i najbogatszych miast w Polsce, prowadził żywy handel z za 
granicą i ściągał wielu obcych kupców na swe jarmarki, 
kwitły tu rzemiosła i sztuka, wysoko stała oświata wśród 
mieszczaństwa, a ruch w mieście podnosiły często zjazdy 
szlachty na sądy grodzkie i ziemskie i sejmiki. Już w XVI. 
w. miał Przemyśl kanalizacyę i wodociągi — miasto zabudo- 
wuje się murowanymi kościołami i kamienicami. Przemyśl 
słynął wówczas z wyrobu piwa, które szynkowano nie tylko 



19 



na miejscu, ak nawet we Lwowie, gdzie utrzymywano osobny 
skład. W XV. w. miało miasto jeszcze cliaraltter niemiecki; 
w niemieckim języku obradowano w radzie gminnej, wyda- 
wano ucłiwały, pisano księgi, prowadzono rozprawy, po nie- 
miecku nawet mówiono kazanie w kościołach. Jak w Krako- 
wie i Poznaniu, tak i w Przemyślu przyniósł wiek XYI. pe- 
wną poprawę, a czasy rządów dwóch ostatnich Jagiellonów 
sprowadziły całkowitą polonizacyę miasta. Mieszczaństwo nie- 
mieckie, póki miało rządy w mieście, odnosiło się do żywio- 
łów miejscowych dość niechętnie, utrudniając im osiedlenie 
się w mieście; z tego też powodu Przemyśl ówczesny nie 
miał żadnych cerkwi, a katedra ruska, umieszczona do r. 
1412 po za obrębem miasta na zamku, musiała potem przez 
lat przeszło 100 mieścić się na odległem przedmieściu Wilczy, 
a dopiero w XVI. w., gdy rządy miasta przeszły w ręce pol- 
skie, pozwolono Rusinom na zajęcie dzielnicy (Władycze) 
w mieście i budowę katedry. Pozostałońcią niemieckich cza- 
sów Przemyśla jest nazwa ul. Serbańskiej czyli Serbskiej (od 
Serbów Łużyckich, zwanych dziś przez Niemców Wendami), 
którą to nazwą obejmowali niegdyś Niemcy Słowian, a nada- 
wali ją ulicy, zamieszkałej przez miejscową ludność słowiań- 
ską. Obcym elementem pozostali na stałe Żydzi, cieszący się 
autonomią i wolnością od podatków miejskich; za Zygmunta 
Augusta, gdy dostają przywilej na budowę synagogi, ma ich 
Przemyśl tylko 18 rodzin — wkrótce potem wzrośli w liczbę 
i bogactwo, wypierając mieszczaństwo polskie. 

Owe wieki rozkwitu nie zaoszczędziły jednak Przemy- 
ślowi klęsk rozmaitych, dając mu przecież zawsze siłę do po- 
dźwignięcia się na nowo. Niszczyły miasto bardzo częste na- 
jazdy tatarskie (1340, 1450, 1489, 1497, 1498, 1500, 1524 
1575, 1623, 1624, 1672), napady Wołochów (1498, 1614), Ko- 
zaków (1649), Szwedów (1657, 1706), Siedmiogrodzian (1657), 
Rosyan, pożary (1489, 1498, 1535, 1654, 1659, 1706), powo- 
dzie (1663, 1735) i zarazy (1595, 1624-5, 1709—13), zawsze 
jednak przychodzi potem do siebie. Najwięcej ucierpiało mia- 
sto w r. 1498, gdy wojewoda wołoski Stefan Wielki zdobywszy 
je, wydał na łup żołnierzom i kazał zniszczyć, a pięciu 
Franciszkanów wbić na pal przed ratuszem (obraz u Fran- 
ciszkanów). Wiele szkód wyrządzały też miastu swawolne 
kupy źołnierstwa prywatnego magnatów polskich, które często 
pod miastem i w mieście staczało bitwy; a w r. 1621 ucier- 
piało ono wiele rabunków i zniszczenia ze strony niekarnych 
kup Lisowczyków. 

Osobny ustęp poświęcić by tu należało Przemyślowi, 
jako centrum życia okolicznej szlachty, oraz częstym odwie- 



20 



dżinom królewskim ; dla lepszego związku podajemy je jednak 
przy opisie zamku. 

Życie mieszczaństwa skupiło się w cechach. Ramy i cel 
tej książki nie pozwalają nam na dokładniejszy opis ich dzie- 
jów i życia, zaznaczyć tylko musimy ogólnie, że Przemyśl 
miał cechów wiele, a ich wyroby w czasach rozwoju miasła 
rozchodziły się daleko po Polsce. Jakie istniały w Przemyślu 
cechy poznajemy po części z nazw baszt w murach miej- 
skich, po części zaś z wzmianek archiwalnych. Najdawniejszy 
jest przywilej dla cechu szewców z r. 1386; z kolei następują 
przywileje i wzmianki o cechach rzezników (1400), kowali 
(1471), rymarzy i siodlarzy (1482), kuśnierzy (1509), piekarzy 
(1558), krawców (1561), piwowarów (1561), cyrulików (1574), 
tkaczy (1578), czapników (1580), kupców (1591), złotników 
i malarzy (1625), garncarzy (1634), muzyków (1754), murarzy 
(1798), cieśli (1798) i t. d. Wiemy też o szeregu innych ce- 
chów, n, p. flisaków Sanowych, którzy w Przemyślu i w po- 
bliskich Torkach mieli swe przystanie, łodzie, okręty, maga- 
zyny i składy solne. 

Chociaż z aktów wiadomo, że cech malarzy i złotników 
był bardzo licznym, nie wiemy, czy, gdzie i jakie zachowały 
się prace ich członków, z których kilkunastu znamy z na- 
zwisk. Wiemy też, że w cechu malarskim musiał czeladnik 
zrobić trzy obrazy, celem wyzwolenia go na mistrza, a to 
Ukrzyżowanie, jeźdźca na koniu i portret. 

Mieszczaństwo przemyskie niewątpliwie niżej stało pod 
Względem bogactwa i znaczenia od możnego pałrycyatu 
Lwowa i Krakowa, lecz myliłby się, ktoby zbyt nisko oce- 
niał wartość jego moralną i umysłową. Byli i w Przemyślu 
bogaci i wykształceni mieszczanie, którzy odczuwali potrzebę 
elegancyi, komfortu, przepychu i zbytku nawet, a potrzebę tę 
mieli z czego zaspokoić. Jak widzimy z ksiąg miejskich miesz- 
czanie i mieszczanki w bogatych chadzają strojach, pełno 
w ich komorach atłasów i aksamitów, wezgłowiów i drogich 
materyi; mnóstwo klejnotów, złotych i srebrnych przedmio- 
tów, rzeźbionych mebli, kosztownych kobierców perskich i tu- 
reckich; ściany zdobią makaty i obrazy, a każdy zamożniej- 
szy mieszczanin posiada bibliotekę domową, liczącą czasami 
setki tomów. Już w XV. w. napotykamy wzmianki o domach, 
przyozdabianych malowidłami. 

W parze z zamożnością szedł też rozwój kultury; Prze- 
myśl XV. i XVI. w. dał całej Polsce szereg uczonych o głoś- 
nych nazwiskach. Oprócz Stanisława Orzechowskiego wycho4 
dzą stąd Marcin z Przemyśla, doktor medycyny uniwersyteti 
bolońskiego, sławny swego czasu astrolog i profesor teg< 



21 




I 



Stanisław Orzechcwiki 
(według portretu w zbioracłi Pawlikowskich we Lwowie). 



22 



przedmiotu w dobie Kazimierza Jagiellończyka na uniwersy- 
tecie krakowskim, dalej Andrzej Wargocki sławny kaznodzieja 
i prawnik początków XVII. w., autor wielu tłumaczeń i dzieł 
polemicznych przeciw różnowiercom, Stanisław Dybowicki 
(r. 1618), lekarz przyboczny Zygmunta III. i wielu innych. 

W XYI. i XVII. w. jest Przemyśl, jak i cała Polska, wi- 
downią zawziętych walk religijnych. Pierwsze prądy reforma- 
cyjne pojawiają się za Zygmunta I., a za Zygmunta Augusta 
i Batorego reformacya pod rozmaitymi postaciami (luteranie, 
kalwini, aryanie, socynyanie i t. d.) zatacza coraz szersze kręgi, 
znajdując w ziemi przemyskiej możnych protektorów w Sta- 
dnickich z Dubiecka, Wapowskich z Dynowa, Herburtach 
z Dobromila, panach z Birczy, Chyrowa, Pruchnika, Babic, 
Birczy, Mościsk i t. p. Przemyśl wsławia się w połowie XVI. 
wieku walką kanonika Orzechowskiego z biskupami Tarła 
i Dziaduskim o małżeństwa księży — sąsiedni Dobromil 
i Dubiecko stają się wybitniejszymi ogniskami reformacyi 
w Polsce. W połowie XVI. w. cały szereg kościołów w okolicy 
przechodzi w ręce protestantów sekt rozmaitych. Reakcya ka- 
tolicka, której przodują Jezuici podnosi głowę za panowania 
Zygmunta III., a wiek XVII., okres t. zw. kontrreformacyi, 
przynosi katolicyzmowi znowu dominujące w państwie stano- 
wisko. Wzrost katolicyzmu zaznacza się w Przemyślu po- 
wstawaniem całego szeregu nowych kościołów i klasztorów, 
fundowanych przez szlachtę i duchowieństwo; do dawnych 
Franciszkanów i Dominikanów przybywają Dominikanki (1595), 
Benedyktynki (1616), Jezuici (1618), Reformaci (1627), Bo- 
nifratrzy (1678), Misyonarze (1685), Bazylianie i inni; Prze- 
myśl ma z końcem XVII. w. 17 kościołów i cerkwi i 10 kla- 
sztorów, których utrzymanie jest dość znacznym ciężarem 
dla miasta, gdyż na całym szeregu kamienic ciężą legaty na 
ich dochód. Oświata staje się też monopolem klasztorów ; 
nad wszystkimi szkołami dominuje, usuwając w cień dawną 
szkołę kapitulną, kolegium jezuickie, przeznaczone dla szla- 
checkiej młodzieży ziemi przemyskiej. Także i Rusini prowa- 
dzą przez cały wiek XVII. zajadłą walkę religijną; w r. 1596 
odrzuca biskup przemyski Michał Kopystyński przyjęcie Unii 
Brzeskiej, a po jego śmierci (1610) widzimy w Przemyślu 
przez 80 lat równocześnie dwóch biskupów ruskich, unickiego 
i nieunickiego, walczących ze sobą o cerkwie, dochody i du- 
sze, z których nieunicki przeważnie rezydował w Przemyślu, 
unicki w Samborze. Dopiero w r. 1691 położył kres tej walce 
nieunicki biskup Innocenty Sas Winnicki, przyjąwszy Unię. 

Upadek Przemyśla zaczyna się dopiero w połowie XVII. 
w. w dobie wojen i Jana Kazimierza, a do szczytu do- 



23 



chodzi w XVIII. w. Przyczyniła się do tego zainaugurowana 
już z l^ońcem XYI. w. polityka szlachty, dążąca do podcięcia 
znaczenia i zamożności miast, oraz rozmaite spadające na 
miasto ustawiczne klęski wojenne. Do urzędu radzieckiego 
zakrada się demoralizacya, skutkiem uzyskanego w r. 1602 
przywileju, że urząd radcy miejskiego sprawuje się doży- 
wotnio ; w mieście powstają liczne zwalczające się stronni- 
ctwa i burdy. W r. 1614 napadł i zniszczył miasto wojewoda 
wołoski Kantenir Mirza z Tatarami. W r. 1648 oblegał miasto 
pułkownik kozacki Kopystyński, lecz pobity przez Karola 
Kornłakta z Żurawicy od oblężenia odstąpił. Podobnie na- 
darmo oblegał Przemyśl w marcu 1656 szwedzki generał Dou- 
glas, któłry ustąpi, dowiedziawszy się o nadciągającej odsie- 
czy pod wodzą Czarnieckiego. W r. 1657 wytrzymał Prze- 
myśl dwukrotne oblężenia przez Węgrów Rakoczego, który 
odstąpił, zadowoliwszy się bardzo wysokim okupem; legenda 
ludowa przypisywała to cudowi za pośrednictwem relikwii św. 
Wincentego (obraz u Franciszkanów). Uległy wtedy spusto- 
szeniu klasztory Benedyktynek i Reformatów, gdzie wywle- 
czono z grobów ciała zmarłych, niszczono ołtarze i zamor- 
dowano zakonnika Reklewskiego. W r. 1672, gdy ziemię prze- 
myską pustoszyli Tatarzy, gwardyan Reformatów ks. Szy- 
kowski na czele mieszczan przemyskich pobił ich 8 paździer- 
nika pod Pnikutem, a wziętych w jasyr oswobodził. W po- 
czątku XVIII. w. w czasie wojny domowej, stanął Przemyśl 
po stronie ilugusta II., to też Szwedzi, popierający Leszczyń- 
skiego, zająwszy miasto, ściągnęli z niego wysoką kontrybu- 
cyę. W drugiej połowie XVII. w. upada miasto pod każdym 
względem, upadają rzemiosła i cechy, upada handel i prze- 
chodzi całkowicie w ręce żydów, a w r. 1740 nie ma już 
w mieście ani jednego handlu w ręku chrześcijańskiem. Lud- 
ność zmniejsza się do tego stopnia, że wiele kamienic pustką 
stoi, a nikt nie dba o ich restauracyę, upada też oświata tak, 
że nie tylko radcy miejscy, ale nawet i burmistrze nie umieją 
się podpisać. Tem ciekawszą jest rzeczą, że w tych czasach 
upadku burmistrze Przemyśla noszą w aktach urzędowych 
doby saskiej tytuł prezydentów. Zubożeli mieszczanie, zubo- 
żało i miasto, tem bardziej, że osiadła tu licznie szlachta, ży- 
dzi i klasztory były wolne od podatków, a reszta mieszkań- 
ców biedna, nie mogła dźwigać ciężarów miejskich; nie star- 
czy też funduszów na restauracyę murów miejskich i ratusza, 
które pozbawione opieki chylą się coraz bardziej do upadku. 
O ile nie zachowało się nic, coby nam odtworzyło obraz 
Przemyśla z okresu książąt ruskich, o tyle zachowało się 
kilka ilustracyi dających widok Przemyśla z czasów polskich. 



24 



Jedna z nich przedstawia Przemyśl z ok. r. 1620, a wyjętą 
jest a książki Brauna (p. ilustracya str. 25) druga, fresk 
Franciszkanów daje widok miasta z r. 1772, a zatem z doby 
rozbioru. Na pierwszej z nich widzimy całe miasto, na drugim 
tylko jego część wschodnią, a badając je szczegółowo zauwa- 
żamy ogromne zmiany, jakim uległ od tego czasu wygląd 
miasta. Na pierwszym Przemyśl otoczony jest wysokim murem 
z 3 bramami i 8 basztami ; miasto zabudowane jest gęsto ka- 
mieniczkami o szerokich bramach i trzech oknach frontu, nad 
którymi dominuje okazały renesansowy ratusz z wieżą i kilka 
gotyckich kościołów, jak katedra. Franciszkanie, Dominikanie, 
Św. Rocha, Św. Piotra, dziś już przebudowanych lub nieistnie- 
jących. Na drugim spostrzegamy jako szczegóły nowe w mie- 
ście klasztory Karmelitów, Jezuitów i Franciszkanów i starą 
katedrę ruską, zaś poza murami młyny wodne nad Sanem, 
kościół Reformatów i kilka drewnianych cerkwi ruskich. 

Rozwojowi miasta towarzyszył też znaczny ruch budo- 
wlany i artystyczny, którego niestety na podstawie zachowa- 
nych do dzisiaj zabytków należycie śledzić nie możemy; na- 
zwiska twórców, czy to idzie o dzieło architektury, czy rzeźby 
i malarstwa, z bardzo nielicznymi wyjątkami do naszych cza- 
sów się nie zachowały. Z doby romańskiej pochodził kościół 
Św. Piotra, lecz rozebrano go doszczętnie w końcu XVII. w., 
a jedynym jego domniemanym zabytkiem jest rzeźba z No- 
wego Miasta, znajdująca się obecnie w muzeum Narodowcm 
w Krakowie. W epoce gotyckiej powstaje stary zamek, gdzie 
dziś są zaledwie ślady gotyku, oraz szereg nieistniejących już 
kościołów jak Franciszkanie, Dominikanie i inne. Jedynym 
jego, po części chociaż zachowanym pomnikiem w Przemyślu 
jest katedra, później znacznie przebudowana. Renesans, nie- 
gdyś okazale reprezentowany przez ratusz z wieżą i domy 
mieszczańskie z podsieniami i portalami, dzisiaj zanikł w Prze- 
myślu prawie zupełnie — reprezentuje go zaledwie kaplica 
Drohojowskich, kilka pomników w katedrze i stary domek kano- 
niczy, kilka fasad kamienic i portali w Rynku, a wreszcie 
attyka baszt zamkowych. W dobie barokowej, gdy miasto 
znajdowało się w upadku, z natury rzeczy jedynie na polu 
budownictwa kościelnego powstaje ruch ożywiony. W XVII. 
i XVIII. w. prowadzi się budowę wielu nowych kościołów, 
oraz restauracyę katedry. Z tego, co nam pozostawiła archi- 
tektura barokowa, najlepiej przedstawiają się dawne kościoły 
Karmelitów i Jezuitów, a zupełnie ubogi pod względem arty- 
stycznym jest kościół Reformatów. Wśród dzieł malarstwa tej 
epoki wybijają się freski Stroińskiego w kościołach Franci- 
szkanów i Benedyktynek, oraz nieznanego pędzla freski wło- 



^3 




26 



skic w kaplicach katedry, do nielicznych dzieł rzeźby i sny- 
cerstwa należą ołtarze i antcpedya w kościołach pokarmelickim 
i Franciszkanów, grobowiec biskupa Fredry w katedrze, 
a wreszcie rzeźby M. Boskiej i Św. Jana z dawnego mostu. Ja- 
ko głównych mecenasów sztuk pięknych szczególnie na polu koś- 
cielnem w Przemyślu, wymieniają źródła biskupa Eryka Morę, fun- 
datora dawnego kościoła Franciszkanów, biskupa Błażejowskiego, 
który zaczął budowę katedry, Marcina Krasickiego, kasztelana, re- 
stauratora zamku i fundatora Karmelitów, Annę z Tyrawskich 
Ulińską, fundatorkę Jezuitów, Pawła Mniszcha, fundatora Bo- 
nifratrów, a wreszcie biskupów Aleksandra Fredrę i Wacława 
Sierakowskiego, zasłużonych przy restauracyi katedry, z któ- 
rych drugi przyczynił się nadto głównie do budowy obecnego 
kościoła Franciszkanów. 

Rozbiór Polski z r. 1772, którym Przemyśl przysądzono 
Austryi, zastał miasto tak wyniszczone i zmęczone walkami 
konfederatów barskich, którzy w okolicy mieli kilka obozów, 
z Rosyanami, że wkraczające do miasta władze i wojsko au- 
stryackie powitał burmistrz ówczesny radosną przemową. 
Pierwsze czasy rządów austryackich nie były dla miasta po- 
myślne ; ponieważ Przemyśl stał się stolicą jednego z dwu- 
dziestu cyrkułów Galicyi, napłynęła tu licznie niczem z inte- 
resami i tradycyą miasta nie związana biurokracya niemiecka 
i zabrała się do reform. Zaczęto od wyglądu zewnętrznego 
miasta, wydając w r. 1774 zarządzenie całkowitego zburzenia 
dawnych murów z bramami i basztami, co się też stało mimo 
oporu i protestów mieszczan, a w ten sposób zginął świadek 
dawnej chwały wojennej i znaczenia miasta. Za nimi poszedł 
i drugi — stary ratusz — rozebrany jako zagrożony upad- 
kiem. Następnie przyszła kolej na kościoły i cerkwie; skaso- 
wano klasztory Dominikanów, Dominikanek, Bonifratrów, 
Karmelitów, Jezuitów, św. Rocha, Bazylianów i szereg dre- 
wnianych cerkwi na przedmieściach, zakonników i zakonnice 
rozprószono, klasztory obrócono na cele świeckie, kościoły 
i cerkwie rozebrano, wysprzedając za bezcen żydom lub też 
niszcząc zawarte w nich dzieła sztuki i pamiątki a majątki 
wcielono do funduszu religijnego. Kościół Karmelitów poda- 
rowano Rusinom, w klasztorze Dominikanów umieszczono 
cyrkuł, u Dominikanek szpital wojskowy, w miejsce koleigum 
jezuickiego zaprowadzono niemieckie gimnazyum, bibliotekę 
jego przeniesiono do Lwowa, tamże przeniesiono też semina- 
ryum duchowne, a na stolicy biskupiej osadzono powolnego 
rządowym planom Niemca Betańskiego. Znacznie ograniczno 
też liczbę kanoników i duchowieństwa katedralnego, zabierając 
nie tylko część dóbr na fundusz religijny, ale także i wieie 



27 



drogocennych i pamiątkowych przedmiotów ze skarbca ko- 
ścielnego. Polskie sądy grodzkie i ziemskie pozostały tu 
jeszcze do r. 1783 — potem ich akta przeniesiono do Lwowa, 
do archiwum Bernardyńskiego, a w Przemyślu wprowadzono 
sądownictwo i prawodawstwo austryackie. Dobra starostwa 
przemyskiego w r. 1778 sprzedano na licytacyi wraz z mia- 
stem hr. Ignacemu Cetnerowi z Krakowca. Przemyśl, pozba- 
wiony w ten sposób praw wolnego miasta, prosił o ich przy- 
wrócenie w czasie dwukrotnego pobytu cesarza Józefa II. 
w mieście w r. 1780 i 1786. Jakoż w r. 1789 otrzymał przy- 
wilejem cesarskim prawo wolnego miasta, równocześnie jednak 
wprowadzono język niemieckie jako urzędowy magistratu 
i poddano go w zupełną zawisłość od urzędu cyrkułowego, 
w której pozostawał aż do r. 1867, gdy otrzymał rzeczywistą 
autonomię. Przemyśl pierwszego okresu doby porozbiorowcj 
przedstawiać się musiał dość nienadzwyczajnie, a Hacąet, 
profesor uniwersytetu lwowskiego, który tu był w r. 1790 tak 
go w swej „Reise durch die sarmatischen Karpathen" opi- 
suje : „Stare to miasto, zabudowane nieregularnie, zamie- 
szkane jest przeważnie przez żydów i księży. Ponieważ stoi 
tu ciągle niewielki garnizon, oraz istnieje urząd cyrkularny, 
przeto jest dość Niemców. Mimo to jednak o pierwszeństwo 
ubiegają się żydzi z księżmi. Łatwo przewidzieć, która partya 
zwycięży; na hańbę chrześcijaństwa żydzi i tutaj będą górą". 
W dalszym zaś ciągu narzeka na panujący jakoby wśród ży- 
dów, Przemyśla upadek obyczajów. Życie publiczne i umy- 
słowe polskie siłą rzeczy w tej epoce rządów policyjnych 
sprawowanych w duchu germanizacyjnym i centralistycznym 
rozwijać się nie mogło, nie rozwijało się też miasto ekono- 
micznie; niezadowolenie społeczeństwa przejawiało się chyba 
w tem, że dostarczało ono licznych więźniów politycznych, 
a w liczbie tych, którzy więzieni byli w Przemyślu spotykamy 
i Hugona Kołłątaja. Krótką przerwę w rządach austryackich 
spowodowało w r. 1809 wkroczenie do Galicyi wojsk polskich 
pod wodzą ks. Józefa; w Przemyślu wojsko polskie przeby- 
wało od 25 maja do 19 czerwca, a w dniu 1 lipca wkroczyło 
tu wojsko rosyjskie. Rok 1831 odbił się na Przemyślu pewnem 
podnieceniem nerwów, a sporo młodzieży uciekało przez kor- 
don w szeregi wojska polskiego w Królestwie. Ruch konspi- 
racyjny jaki przed r. 1846 usiłowali rozniecić w Galicyi emi- 
saryusze emigracyi paryskiej przejawił się w Przemyślu 
w formie spisku tutejszego pułku piechoty nr. 10 (t. zw. spi- 
sku Mazzochelich od imienia pułku), za co nawet wmieszany 
w to Goslar odsiadywał karę na Szpilbergu, a porucznik Hild 
skazany został na karę biegania przez rózgi. Kzeź z r. 1846 



28 



nie doszła do okolic Przemyśla, natomiast r. 1848, okres 
„wiosny ludów" zastał miasto w nastroju bardzo podnieconym, 
i pełnym nadziei na nadanie swobód obywatelskich, a nawet 
przywrócenie niepodległej Polski. Gdy 13 marca nadeszły 
z Wiednia wieści o tamtejszych ruchach rewolucyjnych i kon- 
stytucyi, stał się rynek przemyski świadkiem ogromnych ma- 
nifestacyi, zakończonych iluminacyą miasta, pochodem po 
ulicach, a w dniu następnym nabożeństwem w katedrze. 
Wkrótce potem zaczęto też z mieszczan formować gwardyę 
narodową, której oddziałem była gwardya akademicka, z słu- 
chaczów istniejącego wówczas w Przemyślu dwuletniego 
kursu filozofii. Gwardya nosiła konfederatki, granatowe mun- 
dliry z amarantowymi wyłogami, miała komendę polską, 
a ćwiczenia, wśród wielkiego napływu ciekawych, odbywała 
na Błoniu. W jesieni tegoż roku, po pewnych demonstran- 
cyach antirządowych, rozwiązano gwardyę, która musiała od- 
dać broń, a na plac przed zamkiem wytoczono nawet dla 
postrachu armaty. 

W rok potem, 1849, maszerowały przez Przemyśl z wielką 
paradą na Węgry wojska rosyjskie, starające się jednać sym- 
patye mieszkańców jak najbardziej poprawnem zachowaniem 
i posługiwaniem się o ile możności językiem polskim, a potem 
wracały do Rosyi wynędzniałe i ogromnie przerzedzone na 
polach bitew i przez choroby. W r. 1863 młodzież przemyska 
wstępowała licznie w szeregi powstańców, mając punkt zborny 
w Medyce, w dobrach Gwalbcrta Pawlikowskiego, gdzie dzia- 
łał Lelewel-Borelowski. 

Z innych zdarzeń tego okresu zanotować należy przenie- 
sienie z powrotem do Przemyśla seminaryum duchownego 
w r. 1820, przemianę kościoła pojezuickiego na magazyn 
wojskowy w r. 1820, otwarcie kursów filozoficznych w r. 1820. 
Monotonne życie codzienne mieszkańców Przemyśla przery- 
wają częste uroczystości i iluminacye, związane z przejazdem 
panujących lub też członków domu cesarskiego. I tak 9-go 
czerwca 1817 bawi tu cesarz Franciszek I. z cesarzową Ka- 
roliną, w r. 1823 wizytuje miasto i gimnazyum arc. Franci- 
szek, w r. 1822, dwukrotnie 24 września i 18 października za- 
trzymuje się w Przemyślu cesarz Franciszek I. w przejeździe 
na zjazd z carem Aleksandrem I. w Czerniowcach, 15 listo- 
pada 1832 w przejeździe do Lwowa zatrzymuje się tu na- 
stępca tronu arc. Ferdynand, w r. 1837 lustruje miasto i szkoły 
gubernator Galicyi arc. Franciszek d'Este. Częstym, uroczy- 
ście i serdecznie podejmowanym gościem był też od pierw- 
szych lat swego panowania cesarz Franciszek Józef I., który 
po raz pierwszy odwiedził miasto 15 października 1851, a po 



29 



raz drugi, wraz z cesarzową Elżbietą, 19 czerwca 1855, gdy 
przyjechał tu dla zwiedzenia fortyfikacyi przygotov/ywanych 
w czasie wojny krymskiej. W XIX. w. bardzo często nawie- 
dzają miasto rozmaite klęski elementarne. W r. 1830 głód, 
w r. 1831, 11 czerwca, pojawia się tu po raz pierwszy i robi 
ogromne spustoszenia cholera, zawleczona z Królestwa Pol- 
skiego. W grudniu 1836 i 7 maja 1837 nawiedza miasto po- 
wódź, a woda dochodzi aż po ul. Lwowską, inna powódź, 
z 18 lipca 1845 zabiera most na Sanie. W r. 1849 zawlekają 
tu znowu Rosyanie cholerę, po jej wygaśnięciu w latach 
1852 — 4 dziesiątkuje mieszkańców tyfus, ospa i dezenterya, 
a w czasie wojny krymskiej, w ostatnich dniach czerwca po- 




Rynck przemyski w r. 1862 Według starego sztychu. Fot. Rud. Baranowski 



nowna cholera z taką gwałtownością, że przez cały lipiec 
chowano codziennie przeszło 30 osób, dla których otwarto 
osobny cmentarz ; z pośród 86 dozorców chorych w szpita- 
lach wojskowych zmarło wówczas 73. Na owe czasy przy- 
pada też założenie parku na zamku w r. 1842, oraz budowa 
kolei w r. 1859, która dość znacznie przyczyniła się do wzro- 
stu miasta. 

W r. 1867 kraj otrzymuje konstytucyę, polski język na- 
leżne mu prawa w szkołach, urzędach i życiu publicznem, 
zarząd miasta i nadzór nad nim przechodzi w ręce polskie, 
a jego rozwój szybkiem postępuje tempem. W r. 1872, otwiera 
się kolej z Przemyśla na Węgry, pierwsza z kolei łączących 
Galrcyę z Węgrami, w r. 1873 Przemyśl zostaje twierdzą I. 



30 



klasy i otrzymuje ogromny garnizon. W związku z tem wzra- 
sta liczba mieszkańców, ożywia się ruch budowlany, zabudo- 
wują się przedmieścia, a miasto przybiera nowoczesny, nie- 
wiele do dawnego Przemyśla podobny wygląd. I w czasach 
autonomicznych odwiedził miasto wielokrotnie cesarz Franci- 
szek Józel I. podejmowany zawsze owacyjnie ; bawił on 
w Przemyślu 5 września 1886, 8 września 1889, 8 września 
1893, zazwyczaj przy sposobności t. zw. cesarskich manew- 
rów. Był tu też następca tronu arc. Rudolf 2 lipca 1887. Po- 
wstają liczne zakłady przemysłowe, zaczynając od młyna pa- 
rowego Fraenklów (1866), w r. 1882 zostaje nawet w Prze- 
myślu urządzoną wystawa rolniczo-przemysłowa, osiedlają się 
nowe klasztory jak Karmelitanki (1887), Felicyanki (1884), 
Salezyanie (1907), powstaje drugie gimnazyum (1894) i trzecie 
(1906). Z klęsk elementarnych tej doby notują kroniki cholerę 
w r. 1873 i silną ospę w r. 1891. 

Żaden jednak wypadek w historyi porozbiorowej miasta 
nie zaznaczył się tak wybitnie, jak dzieje oblężenia i wojny, 
1914 — 15, kiedy to Przemyśl stał się jedną z najgłośniejszych 
miejscowości na kuli ziemskiej. Temu jednak poświęcamy 
osobny rozdział. 

Wzrost miasta najlepiej uwidocznia liczba statystyczna 
z kilku ostatnich lat dziesiątków. I tak Przemyśl liczył w r. 
1808: 7538 mieszkańców, w r. 1850: 9500 m., w r. 1860: 10140 
m., w r. 1870: 15185 m., w r. 1880: 20667, w r. 1890: 35209 
m., w r. 1900: 46259, a wreszcie w roku 1910: 54692 mie- 
szkańców (w tem 8524 wojsk.) w czem było 25455 rzym. kat., 
12300 gr. kat., a 16094 żydów. Język towarzyski polski po- 
dało 41661 osób (2961 wojsk.), ruski 8354 osób (3125 wojsk.), 
niemiecki 2951 osób, w większości wojskowych. Przy powszech- 
nych wyborach do parlamentu w r. 1911 było w Przemyślu 
8329 wyborców, z czego głosowało 6753 osób (87-2'Vo); 3320 
głosów otrzymał Polak narodowy demokrata, 3432 głosy so- 
cyalista wyznania mojżeszowego, który też jest reprezentan- 
tem Przemyśla w parlamencie wiedeńskim. 

Herb miasta za Jagiełły przedstawiał na tle niebieskim 
kroczącego w lewo niedźwiedzia z krzyżem u góry ; w XVII. 
w. w miejsce krzyża wstępuje gwiazda i herb ten został w r. 
1789 zatwierdzony przez Józefa II. Prawdopodobnie istnieje on 
od czasów kolonizacyi niemieckiej. 

3. Śródmieście (Stare miasto) 

Zwiedzenie miasta zaczynsmy od Rynku, który nie wiele, 
zachował z dawniejszego swego wyglądu. Jego śr6dek 



31 



mn. 




Herb miasta Przemyśla z dyplomu Jdzefa II. 



32 



zajmował jeszcze w końcu XVIII. w. okazały piętrowy ratusz 
ozdobiony wysoką wieżą z zegarem i barokowym łiełmem, 
który znamy z ilustracyi w dziele Brauna, oraz z fresku 
u Franciszkanów. Swym wyglądem przypominał on ratusz 
poznański, wielkością dominował nad całem miastem, posiadał 
freski na zewnątrz, a zapewne bogato był urządzony i we- 
wnątrz. Jego renesansowa architektura świadczy, że budowano 
go w drugiej połowfc XYI. lub z początkiem XVII. w. Być 
może, że do niego odnieść należy wiadomość archiwalną, że 
w r. 1608 darował miastu Zygmunt III. na ratusz kamienicę 
budowaną z funduszów królewskich. Niestety ratusz ów, 
który dziś byłby stanowił jedną z ozdób i najcenniej- 
szych pamiątek miasta nie zachował się; z powodu niedbal- 
stwa władz miejskich i braku funduszów na restauracyę ro- 
zebrano go jako zagrożony upadkiem niedługo po rozbiorze. 
Magistrat miał potem siedzibę w klasztorze podominikańskim, 
a gdy tam umieszczono w r. 1855 sąd obwodowy, przeniósł się 
do dzisiejszego gmachu (nr. 1), gdzie przedtem mieścił się sąd ob- 
wodowy, a J€szcze przedtem służył on za pałac Gwalberta Pa- 
wlikowskiego z Medyki, i był wówczas ogniskiem kulturalnego 
i politycznego życia miasta. 

W dwóch ubikacyach parterowych mieści się tu archi- 
wum miejskie, trudno dostępne i nieuporządkowane. Znaj- 
dują się tu księgi ławnicze od r. 1402, rozmaite przywileje 
królów polskich, okazały dyplom Józefa II z r. 1789, duży 
zbiór aktów miejskich z XIX w. a wreszcie trochę starych fo- 
tografii i zbiór pamiątek, tyczących się wojny 1914 — 15. 

Na środku rynku stał do niedawna odwach wojskowy, 
zniesiony dopiero w r. 1903. 3 czerwca 1916, w rocznicę 
oswodzenia miasta poświęcono tu kamień węgielny pod pamią- 
tkowego „Rycerza w zbroi", drewnianą rzeźbę dłuta Józe- 
ta Wilka, ucznia wiedeńskiej i paryskiej akademii sztuk pięknych. 

Rynek otaczały niegdyś stare, stylowe kamieniceo trzech 
oknach z frontu, uwieńczone renesansową attyką, mające na 
dole obszerne podsienia, jakie widzimy jeszcze na fresku 
u Franciszkanów. Dziś zginęły one doszczętnie, a kilka za- 
chowanych podległo całkowitej przebudowie. Najwięcej zacho- 
wało się ich po południowej stronie rynku, gdzie widzimy je- 
szcze podpierające je niegdyś szkarpy, i ślady dawnych, dziś 
zamurowanych i na sklepy obróconych podsień. Za najstarszą 
uchodzi narożna, renesansowa kamienica Hild ów (nr 15), 
sięgająca jeszcze XVI w., która zachowała renesansową fasadę 
z pilastrami. Równie starą musi być kamienica sąsiednia (nr. 
17) jak o tem świadczy renesansowy portal, wiodący niegdyś 
z podsienia, a dziś wsunięty w głąb kamienicy. 



33 



Z zachodniej strony przytykają do rynku dwa skwery; 
w jednym z nich, obok ratusza, stoi pomnik Sobieskiego 
z piaskowca, dłuta Błotnickiego, postawiony wr. 1883 w cza- 
sie uroczystości jubileuszowych odsieczy Wiednia. Na przeci- 
wnym skwerze stoi pomnik i\dama Mickiewicza, dłuta 
Dykasa, odsłonięty w r. 1898. 

Za tym skwerem (nr. 25) stoi wielki, ciężki i ponury 
gmach Sądu Obwodowego (odr. 1855), przebudowany 
w stylu kasarnianym z pewnymi reminiscencyami empiru z da- 
wnego klasztoru Dominikanów. Dominikanie osiedli w Prze- 




Ratusz. 



lyślu w r. 1239, a w r. 1257 miał gościć wśród nich: św. 
Jacek. Na rycinie Brauna wdzimy ich kościół jako duży 
gmach gotycki ze schodkową fasadą, rozmiarami dorównujący 
katedrze ; stał on w miejscu dzisiejszego skweru z pomnikiem 
Mickiewicza. Przemyski konwent Dominikanów należał do naj- 
większych i najbogatszych w Polsce, połączony był z nowi- 
cyatem i seminaryum duchownem, a w klasztorze utrzymywano 
też aptekę. Kościół często odbudowywany był po pożarach. 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 3 



34 



W r. 1787 Józef II skasował ich klasztor, jak wiele innych; 
dobra zabrano do funduszu religijnego, kościół rozebrano, roz- 
sprzedając na licytacyi zawarte w nim dzieła sztuki i przemy- 
słu artystycznego i naczynia kościelne, o których nie wiemy, 
gdzie się one obecnie znajdują. Jedyną pamiątką, jaka zacho- 
wała się po Dominikanach, jest statuetka M. Boskiej, t. zw. 
Jackowa, znajdująca się obecnie w katedrze. W gmachu kla- 
sztornym umieszczono cyrkuł, a por. 1817 magistrat i ratusz; 
później zakupił go gr. kat. biskup Śnigurski i przerobił na ka- 
mienicę prywatną. Po dalszych przeróbkach i dobudowach wpro- 
wadzono tu r. 1874 sąd obwodowy i więzienia. Dominikanie 
posiadali obszerny ogród, dochodzący aż do Sanu, w miejscu, 
gdzie dziś znajduje się Wybrzeże Fr. Józefa. 

Naprzeciw Dominikanów, cokolwiek niżej Sanu, stał od 
końca XVII w. klasztor i kościół Bonifratrów, zakonu 
poświęcającemu się specyalnie prowadzeniu szpitali i aptek. 
Przybyli oni do Przemyśla w r. 1678, a fundatorem ich ko- 
ścioła był Paweł z Burzenina Mniszech; przetrwał on zaledwie 
100 lat, a za Józefa II w r. 1787 podległ kasacie. Kościół, 
stojący w miejscu, gdzie skwer z pomnikiem Mickiewicza, ro- 
zebrano, a w klasztorze, odpowiednio przerobionym, umie- 
szczono w r. 1817 urząd cyrkularny, skąd nazwa „nowy cyr- 
kuł". Dziś mieści się tu starostwo. 

Z Rynku wiedzie nas wąska ulica Fredry do katedry. Na 
lewo widzimy duży gmach dyrekcyi skarbowej, który mieści się 
w kamienicy kapitulnej, zbudowanej w miejscu domków 
kanoniczych niedługo przed rozbiorem Polski ; klasyczne przy- 
czółki gmachu zdobi herb Polski, oraz herb kapituły, św. Jan 
Chrzciciel. 

* Katedra^), rzymsko-kat. jest najstarszym z zachowanych 
kościołów Przemyśla. Najpierw za katedrę służył mały kośció- 
łek Św. Piotra, w r. 1412 przeniesiono ją na zamek do da- 
wnej katedry szyzmatyckiej, a w r. 1460 zaczął biskup Bła- 
żejowski budowę obecnej katedry, używając jako materyału 
budowlanego po części kamieni z rozebranej katedry zamko- 
wej. Budowano ją z funduszu pozostawionego przez Jagiełłę, 
majątku biskupa i kapituły i składek dyecezyan. Budowa je- 
szcze nie była skończona, gdy się katedra spaliła w r. 1495 
za Jana Olbrachta, poczem jej odbudowa przeciągnęła się do 
r. 1571. Prawdopodobnie byli przy niej czynni Dominikanie, 
jako mistrze budownictwa doby gotyckiej, akta wspominają też 
o udziale budowniczych Jakóba z Miechowa i Tobiasza z Opo- 
czna, mieszczanina z Krosna, oraz Dominikanina Protazego. 



*) Gwiazdkami oznaczone większe osobliwości. 



35 



Częste napady tatarskie i wołoskie niszczyły i rabowały katedrę, 
dlatego w XVI w. ufortyfikowano ją, otaczając murem ze strzel- 
nicami. Gdy jnż budowa była skończona, starosta Jan Tomasz 
Drohojowski dobudował do lewej nawy renesansową kaplicę 
Św. Tomasza zaczęta w r. 1578. Wiek XVII niczego do budowy 
katedry nie dodał, ani 
nie zmienił — dopiero 
w wieku XVIII za- 
częła się jej grunto- 
wna przebudowa w 
duchu barokowym. 
Rozpoczęto' ją w r. 
1724 z inicyatywy i 
kosztem ówczesnego 
biskupa Aleksandra 
Fredry. Usunięto wte- 
dy dawne smukłe fi- 
lary i żebrowania go- 
tyckie nawy głównej, 
rozszerzono gotyckie 
okna, zniesiono da- 
wny przyczółek schod- 
kowy gotycki fasady, 
zachowując z gotyku 
tylko przypory. Zni- 
szczono też dawne 
malowidła na ścia- 
nach. Do prawej na- 
wy bocznej dobudo- 
wano wtedy okrągłą 
kaplicę Ukrzyżowa- 
nia, a do fasady por- 
tyk z galery ą. Miej- 
sce dawnych ołtarzy 
gotyckich i renesan- 
sowych, zajęły nowe, barokowe, a wśród nich ogromny 
wielki ołtarz. Na ścianach presbiteryum i nawy głównej wisiało 
32 obrazów, przedstawiających sceny z życia Chrystusa i prze- 
śladowania pierwszych chrześcijan. Na filarach zaś znajdowały 
się obrazy ewangelistów, wszystko dzieła malarzy włoskich, 
przywiezione w r. 1730 z Rzymu. Wówczas sprowadzono też 
z Medyolanu gobelinowe wizerunki apostołów. Gdy już restau- 
racya katedry dobiegała końca, runęło w łutym 1733 skle- 
pienie nawy głównej, w niwecz obracając dzieło życia biskupa 
Fredry, który ze zmartwienia w dwa miesiące potem zmarł 




Pomnik Sobieskiego. 



36 



w Radymnie; pod gruzami zniszczały ołtarze, freslti i obrazy, 
oraz 62 starych grobowców z poprzednich wielców, wśród l^tó- 
rych kilka zaledwie uszło wówczas zagłady. Do najokazalszych 
wśród zniszczonych grobowców należał podobno grobowiec 
wojewody Marcina Krasickiego (f 1633) fundatora Karmelitów, 
a nadto zniszczeniu uległy wtedy groljowce Jana Maksymi- 
liana Fredry, podkomorzego przemyskiego, Adama Stadni- 
ckiego, starosty przemyskiego, i jego syna Jana Kazimierza, 
Konstantego i Aleksandra Korniaktów, Grochowskiego, kaszte- 
lana Dorpackiego, nadto szeregu biskupów i kanoników. Pod- 
jętą odbudowę i restauracyc katedry prowadzoną pod kiero- 
wnictwem sufragana Pruskiego, ukończono po raz wtóry za 
biskupa Sierakowskiego w r. 1744, a w wyglądzie, jaki jej 
wówczas nadano, przetrwała do drugiej połowy XIX w. Bi- 
skup Sierakowski dobudował też do katedry trzy kaplice, pó- 
źniej rozebrane. 

Reformy józefińskie w bardzo dotkliwy sposób dały się 
odczuć także katedrze. W r 1781 i 1782 zniesiono istniejące 
przy katedrze i bojifato datowane kollegia Mansyonarzów, Pa- 
syonałistów, Psałterzystów i Gitarzystów, a ich majątek wcie- 
lono do funduszu religijnego. W r. 1782 los ten spotkał wszyst- 
kie bractwa, dekretem z r. 1787 zmniejszono liczbę kanoników 
z ośmnastu do sześciu, zabierając równocześnie wiele dóbr 
kapituły i biskupa, nakoniec w r. 1788 zabrano większą część 
skarbca katedralnego, nie oglądając się na wartość artystyczną 
i pamiątkową przedmiotów i albo sprzedano na licytacyi żydom 
na wagę kruszcu, albo też przetopiono na pieniądze w men- 
nicy wiedeńskiej. Resztę chciał rząd zabrać w r. 1810, kiedy 
to skarbce kościelne szły na pokrycie kosztów wojen napole- 
ońskich, wówczas jednak zadowolono się wykupem w kwocie 
2283 złr. m. konw. 

Ostatnią restauracyę katedry zaczęto z inicyatywy biskupa 
Soleckiego w r 1883, a prowadzono ją wedle projektów arch. 
Prylińskiego, restauratora Sukiennic z Krakowa. Dokończono 
ją dopiero w r. 1913 pod kierownictwem St. Majerskiego 
z Przemyśla ; restauracya ta kosztowała 640.000 kor. Zaś 
restauracya wieży 100.000 kor. Jej celem było przywrócić ka- 
tedrze w przesbiteryum charakter gotycki, a zresztą odnowić 
ją i uzupełnić z zewnątrz i wewnątrz. Nie we wszystkich 
szczegółach można ją nazwać udaną ; idąc za prądem czasu, 
zbyt gorliwie usunięto z katedry wiele cennych zabytków ba- 
roku i empiru, zastępując je szablonowymi wytworami neo- 
baroku i neogotyku. Z czasów ostatniej restauracyi pochodzi 
też oświetlenie elektryczne o sile przeszło 1200 świec normal- 



3T 



nych, zaprowadzone kosztem 8400 kor. Dawne pająki poda- 
rowano kościołowi w Brzozowie. 



I 




W^^ 



Katedra rzym.-kat, 



Fot. ks. Wicjowski. 



38 



Z zewnątrz nie przedstawia się katedra ani stylowo, ani 
okazale. Gotyckie prcsbiteryum ma odsłonięty nagi mur ka- 
mienny, barokowa nawa ma ściany otynkowane Do naw bo- 
cznych prowadzą przedsionki dobudowane (kosztem 12.000 kor.) 
przy ostatniej restauracyi wedle proj. St. Majerskiego, od 
niego pochodzi też projekt obecnej fasady, którą ozdobiono 
balustradą i kilku rzeźbami w stylu końca XIX w., wyko- 
nanymi przez Fr. Gadomskiego. W górnej części fasady 
widzimy ogromny kolorowany herb biskupa Fredry „Bończa" 
i datę 1730, nad portalem zaś znak biskupa Pelczara i datę 
1913. Herb Fredry widzimy też na miedzianym dachu katedry 
którego większą część zdjęto obecnie na cele wojenne i na 
dachu kaplicy Drohojowskich. Z szczegółów, które zwracają 
uwagę na zewnątrz katedry wymienimy ładne główki aniołków 
ze stiuku, zdobiące okna obu kaplic, zegar słoneczny na 
ścianie kaplicy Fredry, a wreszcie trzy herby, umieszczone 
nad głównem oknem katedry w absydzie. Są to herby zasłu- 
żonych dla budowy i restauracyi katedry biskupów Błażejo- 
wskiego (Odrowąż), Fredry (Bończa) i Soleckiego (Ostoja). 
Rzeźby umieszczone obecnie na fasadzie przez pewien czas 
znajdowały się w wielkim ołtarzu. 

Wewnątrz jest katedra budową trzynawową, bazylikową, 
o przydługiem presbiteryum późnotyckiem i stosunkowo krótką 
barokową nawą główną. W presbiteryum z doby gotyckiej XY 
i XVI w. pochodzą tylko nawy, okna i siatkowe żebrowanie 
sklepienia — cała natomiast. ornamentyka neogotycka jest dzie- 
łem ostatniej restauracyi. Usunięto wtedy dawny bardzo oka- 
zały wielki ołtarz barokowy, który sięgał aż po sklepienie, 
a posiadał w dolnej części ogromny obraz Ukrzyżowania, 
w górnej zaś Chrztu w Jordanie (św. Jan jest patronem ka- 
tedry), zastąpiono zaś obecnym neogotyckim, tak skonstruo- 
wanym, by nie zasłaniał okna, którego witraż, przedstawiający 
Chrzest w Jordanie, jest niejako częścią składową ołtarza. Oł- 
tarz ten, pod względem artystycznym dość słaby, proj. Pry- 
liński, rzeźbił po części Majerski w Przemyślu, po części zaś 
(część figuralną) S. Langmann w Krakowie, Płaskorzeźby, 
które w intencyi miały być naśladownictwem ducha rzeźb 
Wita Stwosza na ołtarzu Maryackim, przedstawiają sceny z ży- 
cia Chrystusa ; wśród postaci grupy głównej, przedstawiającej 
złożenie Chrystusa do grobu, widzimy, klęczącą postać funda- 
tora, biskupa Soleckiego, wyżej św. Jacek i Jozafat, pod niemi 
herby Litwy i Rusi. Ołtarz ów kosztował 22.000 kor. ; jego 
najcenniejszą częścią jest pozostawione z dawnego ołtarza 
crebrne barokowe antepedyum cyzelowane. 



39 



Gotyckie okna presbiteryum posiadają nowoczesne wi- 
traże, robione wedle projektów Jana Matejki i Prylińskiego, 




K Jron biskupi 



Fot,*ks. Wicjowski 



40 



poprawionych przez Lisicwicza i Unierzyckicgo, a wykonanych 
w fabryce wiedeńskiej. Najwięcej zbliżonym do projektu Ma- 
tejki jest pierwszy na prawo, przedstawiający św. Michała, 
depczącego szatana; dalsze przedstawiają św. Kazimierza, M. 
Boską, jako królowę Korony Polskiej, św. Stanisława, i Chrzest 
w Jordanie. Cztery zamurowane okna gotyckie po drugiej stro- 
nie presbiteryum ozdobiono przy ostatniej restauracyi kamien- 
nymi rozetami (firma Majewskiego), oraz figuralnymi obrazami 
Tadeusza Popiela, który jest też autorem projektu pomalowa- 
nia presbiteryum. W każdem z tych okien na dole umieszczono 
herb i inicyały biskupów, specyalnie dla budowy katedry za- 
służonych, tj. Błażejowskiego, Konarskiego, Fredry i Sierako- 
wskiego. 

Nowe są też stalle i ławki rzeźbione w drzewie, wedle 
proj. Prylińskiego w pracowni F. Majerskiego w Przemyślu. 
Pryliński jest też autorem gotyckiego portalu drzwi, wiodących 
z presbiteryum do zakrystyi. Najcenniejszą pod względem ar- 
tystycznym ozdobą presbiteryum są cztery wprawione w opar- 
cie tronu biskupiego * gobeliny, przywiezione w r. 1730 
z Medyolanu. Przedstawiają one głowy czterech ewangelistów, 
a są jednem z nielicznych dzieł sztuki, pozostałem w katedrze 
po restauracyi biskupa Fredry. Płaskorzeźby figuralne aposto- 
łów w oparciach stall, oraz płaskorzeźba św. Piotra, otrzymu- 
jącego od Chrystusa klucze Kościoła, w tronie biskupim są 
dziełem dłuta prof. Bełtowskiego. Na t. zw. tęczy u wejścia 
do presbiteryum umieszczono Chrystusa Ukrzyżowanego, rzeź- 
bę gotycką zdaje się jeszcze z XY. w. ; klęczący po boku 
aniołkowie są dziełem pracowni F. Majerskiego z czasów 
ostatniej restauracyi. 

Nawę główną zdobią w lunetach malowidła ścienne Ta- 
deusza Popiela z r. 1902. Jest ich ośm, a przedstawiają one 
sceny z życia św. Jana Chrzciciela i M. Boskiej. Z powodu 
znacznej wysokości i panującego w górnej części kościoła 
mroku, są one źle widoczne. Ich koszt wraz z pozostałem 
malowaniem kościoła, wynosił 64.000 kor. 

Umieszczone u wejścia do presbiterytm dwa ołtarze neo- 
barokowe, Serca P. Jezusa i M. Boskiej, są niezbyt udanem 
artystycznie dziełem fabryki tyrolskiej ; jeszcze słabsze od nich, 
a nawet niesmaczne, są ołtarze oparte o filary, zdobione obra- 
zami bardzo słabego pendzla. W ołtarzu M. Boskiej umie- 
szczoną jest przeniesiona tu w r. 1787 od Dominikanów figura 
M. Boskiej koronowana w r. 1766 przez arcyb. Sierakowskiego 
jako cudowna. Chociaż tradycya odnosi ją do św. Jacka, a za- 
tem do wczesnogotyckiej doby XIII. w., według znamion ar- 



41 



tystycznych zdaje się pochodzić z okresu przejściowego z go- 
tyku w renesans, XVI w. Zaś wedle podania zabrał ją w r. 
1240 Św. Jacek z Kijowa do Halicza, gdzie schronił^^się przed 
Tatarami, a stąd dostała się do Przemyśla. 

W ołtarzu Serca 
P. Jezusa był dawniej 
obraz M. Boskiej Czę- 
stochowskiej, prze- 
niesiony obecnie do 
kaplicy Drohojow- 
skich, a zasłaniany 
obrazem św. Trójcy, 
który teraz wisi nad 
wejściem do zakrystyi. 

Organy kate- 
dry są dziełem lwow- 
skiej fabryki Docheń- 
skiego z r. 1840. Pod 
chórem wmurowano 
w tylną ścianę nawy 
Słownej kilka baroko- 
wych epitafiów z 
czarnego marmuru ; 
na lewo widzimy epi- 
tafium z XVII w. ka- 
noników Zbąskiego, 
Doenhoffa i Sarnow- 
skiego, po drugiej 
stronie ładne i szla- 
chetne w formach 
i proporcyach epita- 
fium biskupa Szem- 
beka (f 1723), kano- 
nika Piechowskiego, Włodka i kilku innych. W samych 
drzwiach głównych na prawo mamy nie dużą renesanwą tablicę 
marmurową z r. 1545; przedstawia ona damę modlącą się 
przed krucyfiksem, a jak świadczy napis jest częścią nagrob- 
ku ftnny, matki kanonika Leona. 

Jak wspomnieliśmy, kilkadziesiąt nagrobków z XVI. i XVII. 
w. zniszczyło zawalenie się nawy w r. 1733 — wiele innych, z w. 
XVIII, i XIX. usunięto, niekoniecznie potrzebnie, w czasie 
ostatniej restauracyi, przyczem kilka z nich zachowało się w mu- 
rach seminaryum duchownego. W filary i ściany nawy wmu- 
rowano natomiast kilka bezstylowych tablic pamiątkowych dla 
biskupów i kanoników XIX. w. 




M. Boska Jackowa. 



Fot. ks.^Wiejowski. 



42 



Wprawcj nawie bocznej na tylnej ścianie umieszczony 
jest podwójny późnorenesansowy * pomnik z białego pia- 
skowca kasztelana przemyskiego Jana Fredry (fl589) i jego 
żony ze Stadnickich (f 1622). Jest on bardzo ładny w ukła- 
dzie, proporcyi i szczegółach, a widzimy na nim postacie le- 
żące zmarłego kasztelana i jego żony. U góry umieszczono 
herb Fredrów (Bończa), u dołu herb Śrcniawę (Stadnickich, 
Lubomirskich, Kmitów). Pod postacią Fredry umieszczono 
wiersz następujący : 

„Zacny Fredro tu leży, mąż za wieku swego 
Zawołany kasztelan kraju przemyskiego, 
W pokoju, niepokoju równie doświadczony. 
Sąsiadom i królowi w radzie niezganiony. 
Zachowania wielkiego, wielkiej stateczności. 
Postępków starożytnych, szczerej pobożności. 
Grób kości ma, a sława na ziemi została. 
Dusza bodaj w pokojach niebieskich mieszkała". 

Zaś pod postacią jego żony dwuwiersz: 

„Ślub jeden i grób jeden z małżonkiem mnie spoił, 
Proś kto, mijasz, by w niebie Bóg nas nic rozdwoił". 

Nad tym grobowcem medalion z głową św. Piotra, pen- 
dzla Tadeusza Popiela. W tej samej nawie znajduje się 
pomnik z czerwonego marmuru, renesansoYi^y, przedstawia- 
jący biskupa Dziaduskiego (f 1559), wsławionego walką 
religijną z Orzechowskim. Naprzeciw tablica pamiątkowa ku 
czci kanonika Faygla (f 1839), filantropa i patryoty, który 
w r. 1809 witał wojsko polskie ks. Józefa, to też potem rząd 
długo niechciał go, jako podejrzanego politycznie, zatwierdzić 
w godności kanonika. Stoi tu też wczesnobarokowy ołtarz 
z czarnego marmuru z ok. r. 1610, odbijający skromnością 
swych form i artyzmem jaskrawo od swych sąsiadów. Ołtarz 
ten, fundacyi bisk. Siecińskiego h. Prawdzie, stał niegdyś 
w lewej nawie przy końcu, obok chrzcielnicy, a miał on obraz 
chrztu w Jordanie, pozostawiony na dawncm miejscu w nowym 
ołtarzu. Rzeźba w ołtarzu jest nowa (Św. Stanisław i Pio- 
trowin). 

Obok barokowy portal ozdobiony herbem biskupa Fredry 
i ładnie kuta krata żelazna z motywem winogron, prowadzą 
do fundowanej przez niego jako mauzoleum *kaplicy Fre- 
dry, zwanej też kaplicą Ukrzyżowania. Zbudował ją ok. r. 1730, 
ę. szczęśliwie ocalałą ona w r. 1733. U wejścia kamienna 



43 



płyta do grobowca ; jest ona potrzaskana skutkiem tego, źc 
w r. 1915 podważali ją Rosyanie, szukając w grobowcu ukry- 
tych tu papierów rodzinnych ks. Sapiehów z Krasiczyna, które 
następnie przewieźli do Lwowa. 

Na zewnątrz, nad 
portalem do kaplicy, 
wisi ogromny, dość 
poczerniały obraz 
Chrystusa na krzy- 
żu, który aż do osta- 
tniej restauracyi wi- 
siał w wielkim ołta- 
rzu. Według poda- 
nia, ma być dziełem 
biskupa Betańskiego. 

Na sklepieniu eli- 
ptycznej kopuły za- 
chował się ładny, lecz 
z powodu złego oświe- 
tlenia słabo widoczny 
fresk z doby budowy 
kaplicy, przedstawia- 
jący zdiccic z krzy- 
ża i aniołów z narzę- 
dziami męki pańskiej. 

Ołtarz z czarnego 
marmuru z złoconemi 
figurkami świętych , 
jest jedynym z da- 
wnych ołtarzy późno- 
barokowych, jakie po- 
zostawiono przy osta- 
tniej restauracyi. Znaj- 
duje się w nim Chrys- 
tus na krzyżu, prze- 
niesiony z dawnego 

ołtarza cechu szewców, a cieszący się sławą cudowności. Obok 
stoją srebrne statuy M. P. Maryi i św. Jana, ulane w r. 1715 
ze srebra, pozostałego po kanoniku Andrzeju Podolskim, któ- 
re ocalały w dobie józefińskiej w ten sposób od zabrania do 
mennicy, że je schowano na czas dłuższy. 

Poniżej znajduje się płaskorzeźba M. B. Bolesnej t. zw. 
* P i 6 t a z białego marmuru, dzieło sztuki renesansowej XYI. w. 
Na ołtarzu wisiało w XVIII. w. mnóstwo wotów złotych i src- 




Pomnik Frcdrdw. 



Fot. ks. Wicjowski. 



44 



brnych, wśród nich wiele pamiątkowych odznak, orderów, pier- 
ścionków itp. jednak zostały one skonfiskowane wkrótce po 
rozbiorze. Także PiMa dostała się tu prawdopodobnie jako 
Yotum. Na prawo od ołtarza znajduje się czarny barokowy 
grobowiec biskupa Fredry (f 1733) z marmuru, z jego herbem 
i portretem, a z drugiej zaś podobne zupełnie co do stylu 
jego epitafium. Ściany kaplicy pokrywają nowe malowidła Po- 
piela — nad drzwiami jego duży obraz „Chrystus w Ogrojcu". 
W lewej nawie na tylnej ścianie jest ołtarzyk z pia- 
skowca, przypominający stylem i wielkością zupełnie pomnik 
Fredrów z drugiej nawy, a umieszczony tu przy ostatniej re- 
stauracyi kosztem 8000 kor., dla symetryi. Znajduje się w nim 
obraz Chrztu w Jordanie (w manierze Carla Maratty), wzięty 
z poprzedniego ołtarza. Nad ołtarzem medalion z głową św. 
Pawła, pendzla Tadeusza Popiela. Obok stoi marmurowa 
chrzcielnica z r. 1692. Z nawy tej prowadzi bogaty portal do 
*kap licy Drohojowskich, zwanej też kaplicą św. Tomasza 
lub Najśw. Sakramentu. Jak wiemy, zacząli jej budowę w roku 
1578 Drohojowscy, poczem około r. 1720 staraniem biskupa 
Szembeka przerobiona, otrzymała dzisiejszą formę i ornamen- 
tykę. Portal składał się jakby z dwóch części; wewnętrznej, 
późnorenesansowej, z czarnego marmuru, ozdobionej herbem 
Drohojowskich (Korczak), oraz obramiającej ją późnobaroko- 
wej ornamentyki z czasów restauracyi, przedstawiającej anioł- 
ków, adorujących Przen. Sakr. Główną ozbobą kaplicy, zało- 
żonej na ośmioboku z kopułą, są * freski nieznanego, prawdo- 
podobnie włoskiego autora z r. 1720 (przypisywane mylnie 
Stroińskiemu), które przedstawiają na sklepieniu nad ołtarzem 
Św. Tomasza, wkładającego palce w bok Chrystusowy, na ścia- 
nach Umywanie nóg, ildoracyę N. Sakr. i Ostatnią Wiecze- 
rzę. W kopule fresk alegoryczny, z bogatą, malowaną archi- 
tekturą. Odznaczają się świeżym kolorytem i dobrą perspektywął 
Freski te odnowiono za biskupa Jasińskiego (f 1862), a współdziałał 
przy tem mieszkający wówczas pod Przemyślem Wincenty Pol. 
W ołtarzu duże cyboryum barokowe, kute ze srebra, fundacyi 
sufragana Pruskiego z r 1756; takież antepedyum. Na lewo 
od ołtarza w posadzce, oznaczony napisem kamień grobowy 
rodziny Drohojowskich, z której wyszło kilku starostów Prze- 
myskich. W XVII. w. służyła kaplica także celom świeckim — 
bywały tu zebrania i posiedzenia sądów, a w r. 1621, gdy 
obradował tu sąd kompromisarski między chorągwią husarską 
Piotra Opalińskiego, kasztelana poznańskiego, a Piotrem Bo- 
lestraszyckim, podczaszym przemyskim, wpadł do kościoła po 
nieszporach Bolestraszycki w towarzystwie osławionego Zy- 
gmunta Stadnickiego, syna Dyabła i szeregu Niemców protestan- 



45 



tów i Jerzego Krasickiego z Dubiecka, starosty doliniańskiego, 
i zaczęli rąbać obecną szlachtę i żołnierzy Opalińskiego sza- 
blami a wreszcie strzelać z muszkietów. Skutkiem tego zajścia 
rzucił biskup Wężyk interdykt na wszystkie kościoły przemyskie. 

Rozmieszczone na ścianach naw bocznych stacye Męki 
Pańskiej, są dziełem malarza Zembaczyńskiego z Krakowa, 
a pochodzą z czasów ostatniej restauracyi ; neobarokowe ramy 
wykonała pracownia F. Majerskiego. Kosztowały one wraz 
z ramami 5400 kor. 

Boży Grób wystawiany w katedrze w Wielkim tygodniu 
ma dyoramę pędzla Tadeusza Popiela. 

Obok kaplicy Drohojowskich znajduje się wejście do za- 
krystyi. Nad wejściem wisi obraz św. Trójcy z dawnego 
ołtarza, fundacyi biskupa Korczyńskiego (f 1839). Zakrystya 
zachowała jeszcze gotyckie żebrowane sklepienie z datą 1492, 
zresztą szafy i urządzenia są nowsze, sporządzone przy osta- 
tniej restauracyi według rysunków Prylińskiego. Jako motywa 
wzięto ornamentykę szaf dawnych przypominającą stare go- 
tyckie stalle w Bieczu — na jednej z szaf data 1492 i mono- 
gram Z. P. 

Umywalnia cynowa t. zw. laYabo, pochodząca z r. 1688 
z pracowni w Toruniu ma ładne renesansowe formy. Na ścianach 
zakrystyi wiszą portreły biskupów przemyskich, zaczynając od 
biskupa Eryka Mory, którego portret nieautentyczny zdaje się 
pochodzić dopiero z XVII. w. Wartość artystyczna tych por- 
tretów jest przeważnie bardzo nizka — najlepiej stosunkowo 
przedstawiają się portrety biskupów Kierskiego i Betańskiego 
z pierwszych lat po rozbiorze. 

Skarbiec katedry, w którym nie brakło pięknych 
i bogatych naczyń kościelnych i ornatów, dziś przedstawia się 
dość ubogo ; część jego zajęto na pokrycie kosztów restaura- 
cyi XVIII, w., resztę zabrano za Józefa II. Zabrano wtedy 
kielich złoty emaliowany z herbem biskupa Sarnowskiego, wy- 
konany w pracowni Jana Czyżewicza w r. 1677 z pateną, 10 
innych kielichów, bogatą złotą monstrancyę daru, a podobno 
i roboty Zygmunta III, wysadzaną 393 dyamentami i kilkudzie- 
sięciu innymi drogimi kamieniami, drugą złotą barokową daru 
biskupa Fredry, trzecią, bardzo cenny zabytek złotnictwa go- 
tyckiego początku XVI. w., wiele srebrnych krzyżów i lichta- 
rzów, figur świętych, liczne relikwiarze złote i srebrne, mnó- 
stwo wotów, sporo cennych, bogatych i starych ornatów i kap; 
dekretami z r. 1788 oddano na podstawie kontraktu wszystkie 
drogie kamienie, perły i hafty żydówce Katarzynie Do- 
bruszkin i jej synowi Tomaszowi Schonfeldowi, zaś złote 
i srebrne naczynia, bez względu na ich artystyczną wartość, 



46 



oddano mennicy cesarskiej do przetopienia. Wśród tego, co 
pozostało, największą wartość artystyczną posiada złoty * kie- 
licłi barokowy, darowany przez biskupa Młodziejowskiego 
1767, za który jedna z firm zagranicznych ofiarowała 200.000 
kor. i taki sam kielich. Jest też srebrny rokokowy kielich bi- 
skupa Sierakowskiego z emblematami Męki P. i dwa, bogato 
haftowane ornaty, jeden daru biskupa Szembeka, drugi Sie- 
rakowskiego. 

Obok katedry, bokiem do presbiteryum, stoi barokowa, 
wysoka wież a, dziś najwyższa w Przemyślu (klucz w zakry- 
styi). Dolne dwa piętra zbudowano kosztem kapituły i bi- 
skf/pa Kierskiego w r. 1776, w miejsce dawnej dzwonnicy dre- 
wnianej, na wyższą część i hełm dano w r. 1907 wedle proj. 
St. Majerskiego. Wieża ma 71 m. wysokości, zakończona jest 
krzyżem wysokości 4*5 m. który dano w miejsce projektowa- 
nej pierwotnie statuy M. Boskiej. Nad drzwiami umieszczono 
herb biskupa Wężyka (f 1766) Wąż, za którego rządów 
zaczęto budowę wieży. Jest tu olbrzymi zegar, którego tar- 
cze mają po 2*5 m. średnicy. Zegar ten największy w kraju, 
dzieło fabryki wiedeńskiej, ma 40 m. wysoką sztabę transmi- 
syjną a 30 kg. ciężki młot godzinowy. Poniżej dzwony, z któ- 
rych największy o 2 m. średnicy odlano w r. 1766 we Lwo- 
wie u Teodora Polańskiego, W hełmie wieży mieści się stra- 
żnica pożarna — bardzo ładny stąd widok na Przemyśl i oko- 
licę. Wieżę zdobią w górnej części cztery posągi z piaskowca, 
wykonane w pracowni Fr. Majerskiego ; po 4 m. wysokie. Wi- 
zerunek jego głowy, kuty w kamieniu, umieszczono wzorem 
średniowiecznych budowli gotyckich na gzemsie zakrystyi, na- 
przeciw wieży. 

Na zewnętrznej stronie presbiteryum, od strony kamienicy 
kapitulnej, zwraca uwagę * tablica grunwaldzka, odsłonięta 
uroczyście w roku 500-letniego jubileuszu zwycięstwa pod 
Grunwaldem, 30. października 1910. Jest to najcenniejsze 
dzieło nowoczesnej sztuki w Przemyślu, a jego koszt w kwocie 
7.000 kor. pokryto drogą składek. W części figuralnej autorem 
płaskorzeźby jest prof. Raszka z Krakowa, bogate gotyckie 
ramy projektował inż. Kazimierz Osiński. Płaskorzeźba, kom- 
binując rozmaite chwile historyczne w jedną całość, przedsta- 
wia Jadwigę i Jagiełłę, wjeżdżających konno do miasta na 
czele rycerstwa; przed nimi jeden giermek niesie prawo ma- 
gdeburskie dla miasta, które wręcza burmistrzowi, drugi zaś 
model katedry. Wita ich, błogosławiąc i święcąc zarazem ka- 
mień węgielny biskup Eryk Mora, na czele mieszczaństwa. 
Z tyłu, za gotyckiemi arkadami, ozdobionymi herbem miasta, 



47 



widok na dawny Przemyśl. W płaskorzeźbie tej sportretował 
artysta wybitniejsze osobistości współczesnego Przemyśla ; wi- 
dzimy tu więc biskupa ks. Pelczara, burmistrza Dolińskiego, 
jego zastępcę i posła sejmowego dr. Tarnawskiego, ks dr. Mo- 
midłowskiego, adw. dr. Scheinbacha, oraz twórców tablicy Ka- 
szkę i Osińskiego (jako rycerzy). Dokoła tablicy biegnie goty- 
cki napis. „Królowi Wład. Jagielle za nadanie praw 138911424 




tf 



ablica Grunwaldzka. 



Fot. Hdam Osiński (Ze zb. Tow. Przyj. Nauk..) 



fund. katedry 1412, królowej Jadwidze za przywileje 1387. 
w 500 rocznicę Grunwaldu m. Przemyśl 1910". 

Niegdyś otaczał katedrę dokoła mur obronny, wystawiony 
wobec częstych najazdów w XVI. w. zniesiony w r. 1839. 

Obok katedry stoi pałac biskupów rzym. kat., zbudowany 
przez biskupa Sierakowskiego w r. 1757, niedawno przebudo- 



'48 



wany w ten sposób, że stracił zupełnie cecliy stylu XVIII. w. 
W westybulu widzimy pochodzące z czasów budowy portre- 
ty i\ugusta III i jego żony, papieża Klemensa XIII|-i bi- 
skupa Sierakowskiego. Wyżej, w klatce schodowej, drugi, 
dużych rozmiarów podwójny portret biskupa Sierakowskiego 
i sufragana Pruskiego. W r. 1832 miał tu kwaterę arc. Fer- 
dynand, a w r. 1915 w czasie inwazyi rosyjskiej służyła ona 
za rezydencyc dostojników wojskowych i świty cesarskiej. 

W sali audyencyonalnej portret ks. Pelczara, pendzla Po- 
piela, w kaplicy biskupiej kopia Madonny Sykstyńskiej, Rafaela. 
Mieści się tu też bogate archiwum dyecezyalne, założone 
przez biskupa Herburta, a uporządkowane przez kanonika 
Alembeka z końcem XYII. w. Zawiera ono dokumenta od 
XY. w. a jego najcenniejszą częścią są ogromnie dokładne 
inwentaryzacye kościołów dyecezyi przemyskiej, dokonywane 
przez biskupa Sierakowskiego w połowie XVIII. w. w czasie 
wizytacyi. 

Dzieje biskupstwa rz. kat. w Przemyślu naszkico- 
waliśmy krótko już przy dziejach miasta. Wśród biskupów 
znajduje się szereg mężów wybitnych na polu nauki, lub też 
wpływowych polityków swego czasu, zasłużonych nietylko dla 
miasta i dyecezyi, lecz dla całego państwa. Oto chronologi- 
czny spis najważniejszych z pośród nich: 1) Eryk Winsen 
herbu Mora, Niemiec, Franciszkanin z Krosna, poprzednio 
koadytor biskupa w Hildesheim, fundator pierwotnego kościoła 
Franciszkanów (1377 — 91); 2) Maciej Janina, za którego w r 
1412 przeniesiono katedrę na zamek (1391 — 1420); 5) Mikołaj 
Odrowąż Błażejewski (1452—74), właściwy fundator obecnej 
katedry i szpitala; 10) Mikołaj Łabędź Krajewski (1492—98), 
za którego katedra zgorzała w r. 1494 i który kierował jej 
odbudową; 11) i\ndrzej Boryszewski (1500 — 3) późniejszy 
prymas arcybiskup gnieźnieński. Na stolicę prymasowską prze- 
niósł się też 12) Drzewicki (1504— 14) ; 13) Piotr Tomicki 
(1514 — 20), późniejszy biskup poznański i krakowski i pod- 
kancłerzy Zygmunta I ; 15) Andrzej Krzycki (1523—27) poeta 
łaciński, późniejszy prymas arc. gnieźnieński ; 17) Jan Cho- 
jeński (1531—36) późniejszy biskup krakowski i podkanclerzy, 
wydawca pierwszego polskiego katechizmu; 18) Piotr Gamrat 
(1537 — 40) ulubieniec Bony, późniejszy prymas. Protekcyi 
Bony zawdzięczali też stolicę biskupią jego dwaj następcy; 
19) Stanisław Tarło (1537—38)1 20) Jan Dziaduski gorliwy wróg 
nowin i reformacyi, szerzącej się za jego czasów (1544—59) 
coraz więcej w dyecezyi (sprawa Orzechowskiego, reformacya 
Stadnickich w Dubiecku) ; 21) Filip Padniewski (1560) potem 
biskup krakowski; 22) Walenty Herburt (1560—72) delegat 



49 



Polski na soborze trydenckim, wybitny humanista, właściwy 
założyciel archiwum biskupiego, protektor Jezuitów ; 23) Łu- 
kasz Kościelecki (1575—7) potem biskup poznański; 27) Woj- 
ciech Baranowski, przyjaciel Jana Zamojskiego (1585 — 91), 
podkanclerzy, potem prymas arc. gnieźnieński; 28) Wawrzy- 
niec Goślicki (1593—1601), znakomity mówca, potem biskup 
poznański; 30) Stanisław- Sieciński (1610—19), który sprowa- 
dził do Przemyśla Jezuitów; 31) Jan Wężyk (1620— 24), wsła- 
wiony rzuconym w r. 1621 na Przemyśl interdyktem, potem 
prymas arc. gnieźnieński; 33) /Idam Nowodworski (1627—30) 
potem biskup poznański. Z Przemyśla przenieśli się do Po- 
znania też jego następcy; 34) Henryk Firlej (1630 — 35) i 35) 




Pomnik biskupa Dziaduskiego 



Fot. ks. Wiejowski. 



Andrzej Szołdrski (1635) ; 36) Piotr Gębicki (1637— 42), potem 
biskup krakowski i kanclerz koronny ; 38) Paweł Piasecki 
(1644—49) Cysters z Mogiły, znany kronikarz; 40) Andrzej 
Trzebicki (1655—58), potem biskup krakowski i podkanclerzy, 
który z powodu wojen szwedzkich rezydował w Brzozowie ; 41) 
Stanisław Sarnowski (1658—76), fundator seminaryum ducho- 
wnego; 42) Jan Zbąski (1678—89); 43) Grzegorz Doenhoff 
(1690—1701), późniejszy biskup krakowski i podkanclerzy; 
45) Jan Szembek, (1719—24), za którego odnowiono kaplicę 
Drohojowskich ; 46) Aleksander hr. Fredro (1724 — 33), restau- 
rator katedry; 48) Wacław Sierakowski (1742—59), potem ar- 
cybiskup lwowski, fundator wielu kościołów i mecenas sztuk 
pięknych ; 52) Józef Kierski (1768 — 83), oblegany przez kon- 
federatów barskich w Brzozowie, z powodu obojętności dla 

Przewodnik po Przemysłu i okolicy. 4 



80 



ich sprawy; 53) Antoni Bctańsky (1783 — 86), powolny rządowi 
i reformom józefińskim Niemiec, czeskiego pochodzenia ; 54) 
Antoni Gołaszewski (1786—1824), najdłużej rządzący z bisku- 
pów przemyskich ; 56) Antoni Korczyński (1834 — 39); 57) 
Franciszek Zacharyasiewicz (1839 — 45), potem biskup tarno- 
wski, przedtem generalny inspektor gimnazyów galicyjskich ; 58) 
Franciszek Wierzchleyski (1847 — 59), potem arcybiskup lwo- 
wski; 61) Maciej Hirschler (1870 — 81); 62) Łukasz Solecki 
(1881-1901); 63) Józef Sebastyan Pelczar (od r. 1902). 

Sufraganów mieli biskupi przemyscy dopiero od r. 1681 — 
aż do r. 1786, kiedy zniósł ich Józef II. Reaktywowani zo- 
stali w r. 1881. 

Po drugiej stronic katedry (ul. Kapitulna 7) stoi renesan- 
sowy domek kanoniczny, z architektury wnosząc, zbudowany 
w XVI. w. a zwany też domkiem Orzechowskiego, gdzie miał 
on mieszkać w połowie XYI. w. Domków takich było niegdyś 
w tej stronie katedry kilkanaście, w XVIII w. je zburzono, by 
zyskać miejsce pod budowę obecnej kamienicy kapitulnej. 
Wśród kanoników przemyskich od XVI. w. widzimy wielu pó- 
źniejszych biskupów i arcybiskupów, albo wybitnych ludzi na 
polu nauk lub życia publicznego. Kanonikiem tutejszym był 
w XVI. w. Stanisław Orzechowski, Bernard Wapowski, w XVII. 
w. Fryderyk Alembek (f 1673), skrzętny badacz dziejów bi- 
skupstwa i kapituły przemyskej, Jędrzej Ustrzycki, uczony 
i poeta (Sobiescias), w XV III. w. Ignacy Krasicki (1757—67), 
w XIX. w. ks. Franciszek Faygel (f 1839), słynący z nauki 
i wymowy, rektor seminaryum duchownego, ks. Franciszek 
Pawłowski (f 1876) autor znakomitej historyi biskupów prze- 
myskiej, ks. infułat Józef Hoppc (f 1888) i Józef Ziemiański 
(f 1879), zasłużeni dla rozbudzenia życia narodowego ; obecnie 
w gronie kanoników zasiadają ks. Teofil Łękawski, autor zna- 
komitej monografii katedry przemyskiej, ks. Władysław Sarna, 
autor monografii powiatu krośnieńskiego i jasielskiego i dziejów 
biskupstwa przemyskiego, ks. Jakób Federkiewicz, autor mo- 
nografii kapituły przamyskiej, oraz ks. Władysław Kochowski, 
rektor hospicyum polskiego w Rzymie. 

Bardzo znaczne dobra kapituły, pozostałe z polskich cza- 
sów, wcielono za Józefa II w przeważnej części do funduszu 
religijnego, a liczbę kanoników zredakowano z 18 na 6. Ka- 
nonicy tutejsi, zachowali jako swą odznakę krzyż z orłem pol- 
skim w środku. 

Naprzeciw głównego wejścia do katedry stoi bardzo stara 
kamienica, gdzie mieściła się za polskich czasów szkoła ka- 
pitulna, najstarsza, a przez długie czasy jedyna szkoła śre- 
dnia w Przemyślu, przeznaczona głównie dla dzieci szlachty 



51 



ziemi przemyskiej. W polowie XVI. w. odciągnęła jej bardzo 
wielu uczniów założona przez Stadnickiego w Dubiecku szkoła 
średnia prowadzona w duchu reformacyi, a w w. XVII. wy- 
rósł w samym Przemyślu potężny konkurent w postaci kolle- 
gium jezuickiego, które z czasem, mimo opozycyi kapituły 
szkołę jej zupełnie w cień usunęło. 

Stroma uliczka prowadzi stąd na Zamek. Na lewo duży, 
nowy, bezstylowy gmach seminaryum duchownego. Powstało 
ono w r. 1678 za biskupa Zbąskiego, z funduszów głównie po- 
zostawionych przez biskupa Sarnowskiego, oraz dochodów 
z Lubaczowa, zapisanego na ten cel przez Zygmunta III. Jego 
kierownictwo powierzono zakonowi Misyonarzów z Krakowa, 
którzy wybudowali obok gmachu seminaryum swój kościółek, 
w r. 1685. W r. 1783 podlegli Misyonarze kasacie józefińskiej 
a seminaryum zostało zamknięte, otwarto natomiast na uni- 
wersytecie lwowskim wydział teologiczny, wspólny dla wszyst- 
kich dyecezyi galicyjskich. Gmach pomisyonarski służył 
w międzyczasie na dom poprawy dla księży. Na nowo 
otwarto w nim seminaryum staraniem biskupa Gołaszewskiego 
w r. 1820, a jego pierwszym rektorem był ks. Feygel. W roku 
1849—51 w czasie powstania węgierskiego gmach ten służył 
za rosyjski szpital polowy, w r. 1855 za wojskowy szpital cho- 
leryczny, a kleryków umieszczono tymczasem w kamienicy 
kapitulnej. W kaplicy seminaryum, której ściany zdobią malo- 
widła pendzla Muchy, znajduje się w ołtarzu obraz Grama- 
tyki, oraz rzeźbione antepedyum z pracowni Fr. Majerskiego, 
przedstawiające Wieczerzę Pańską wedle obrazu Leonarda da 
Vinci. Na parterze gmachu w korytarzu ustawiono kilka oca- 
lonych w ten sposób szczęśliwie od zniszczenia, usuniętych 
z katedry przy ostatniej restauracyi pomników ; stoi tu miano- 
wicie pomnik biskupa Korczyńskiego i biskupa Zacharyasie- 
wicza, obydwa utrzymane w stylu neoklasycznym pierwszej 
połowy XIX. w. Na drugim z nich widzimy klęczącą postać 
biskupa o bardzo charakterystycznym, ormiańskim typie twa- 
rzy. Na korytarzach wisi wiele starych, dość słabych obrazów 
religijnej treści (wiele kopii oryginałów włoskich) przyniesio- 
nych tu z katedry. W jednej z sal, wśród portretów bisku- 
pów, portret biskupa Piaseckiego (f 1649) na tle ówczesnego 
Przemyśla. Podobny w pomyśle jest i wiszący w klatce scho- 
dowej portret biskupa Herburta (f 1572), któremu za tło służy 
kościół w Felsztynie. W gmachu seminaryum umieszczoną jest 
też biblioteka seminaryalna, największa w Przemyślu ; obejmuje 
ona przeszło 20.000 dzieł treści przeważnie teologicznej Wcie- 
lono do niej też bogatą bibliotekę ks. Inf. Łękawskiego. 



52 



Do najdawniejszych zabytków miasta należy * zamek. Naj- 
dawniejszy zamek przemyski, siedziba książąt ruskich, stał 
podobno znacznie niżej, w miejscu realności przy ul. Ptasiej 
17 i jej otoczenia. Wedle zaś innej teoryi leżał on żnaczme 
dalej na zachód za parkiem, gdzie lortyfikacye. Zapewne, po- 
dobnie jak Wawel ówczesny, był to]zamek drewniany, którego 
wygląd jest nam zupełnie nie znany. Że był silnie obwarowany 
rowem i palisadami wnosimy z tego, że w r. 1071 Bolesław 
Śmiały zdobyć go nie mógł siłą, a wziął dopiero głodem, po- 
czem spędził tu zimę. Do r. 1207 był on stałą rezydencyą 
udzielnych książąt przemyskich, potem gościł już rzadziej 
swych władców, gdyż przebywali oni stale w Haliczu lub we 
Lwowie. I królowie i książęta polscy musieli być częstymi 
gośćmi w tej stolicy najbliższego sobie, często w stosunku 
lennej zawisłości zostającego księstwa ruskiego. W czasie 
swych wypraw kijowskich zatrzymali się tutaj Bolesław Chro- 
bry i Bolesław Śmiały, prawdopodobnie gościli tu u swych te- 
ściów, ewentualnie szwagrów, Kazimierz Odnowiciel i Bolesław 
Krzywousty, bywali u swych lenników Kazimierz Sprawiedliwy 
i Leszek Biały. W r. 1119 budują wśród zamku katedrę ruską 
książęta Wołodar i Wasylko, a w jej podsieniach spoczywają 
zwłoki ich i ich następców. 

Jakie były za czasów polskich losy dawnego zamku ksią- 
żąt ruskich, nie wiadomo. Prawdopodobnie został doszczętnie 
zniszczony w czasie najazdu Wołochów w r. 1498. Wiemy 
tylko, że katedrę ruską darował w r. 1412 Jagiełło na katedrę 
polską, i że ok. r. 1460 rozebrano ją, by uzyskać materyał 
pod budowę katedry obecnej. Co się przy tej sposobości stało 
z grobami książąt ruskich, nie wiemy. 

Założycielem murowanego zamku w Przemyślu w tym 
miejscu, gdzie on obecnie się znajduje, jest Kazimierz Wielki. 
Zaś tę formę, jakiej resztki widzimy obecnie, otrzymał około 
r. 1630, w czasie przebudowy uskutecznionej za starosty Mar- 
cina Krasickiego, której kierownikiem był czynny też przy 
budowie fundowanych przez tegoż kościoła Karmelitów i zamku 
w Krasiczynie architekt włoski Galeazzo /Ippiani, po którym 
jako najwybitniejszy szczegół architektoniczny pozostała rene- 
sansowa polska attyka baszt. 

Przy budowie obecnego zamku byli podobno czynni jeńcy 
niemieccy z pod Grunwaldu. Przed restauracyą Krasickiego 
ok. r. 1630 był zamek otoczony, jak to widzimy na starej ilu- 
stracyi murem z 6 basztami i bramą wjazdową. Baszty te, 
które służyły za więzienia (kara t. zw. wieży) miały wówczas 
stożkowate nakrycia gotyckie. Jedna z baszt zwała się bisku- 



53 



pią, a w czasie napadu chował tu biskup i kapituła swe ar- 
chiwum. 

Świadkiem doniosłych wypadków historycznych zamek 
przemyski nie był, mimo to jednak widział niejedno zdarzenie 
wielkiej wagi, a przez szereg wieków biło tu życic silnem 
tętnem. Gos'cił w swych murach Kazimierza Wielkiego, Ja- 
dwigę, wielokrotnie Jagiełłę, który tu w r. 1424 otrzymał wia- 
domość o urodzeniu się Władysława Warneńczyka; dążącego na 
odebranie hołdu Stefana Wielkiego, Kazimierza Jagielloń- 
czyka, którego tu w r. 1485 podejmowano uroczyście; Jana Ol- 
brachta, po drodze na wyprawę wołoską ; z królów elekcyjnych 




Zamek w r. 1835. 



Według rys. Kielisińskiego w zbiorach 
Pawlikowskich we Lwowie. 



notują kroniki tylko dwukrotny pobyt Stefana Batorego, oraz 
Władysława IV w maju 1641. Możliwe, że był tu Zygmunt III, 
gdy w r. 1608 odwiedził Krasiczyn, a prawdopodobnie bywał 
tu też rezydujący w niedalekim Jaworowie Jan III i August II, 
często podróżujący po Rusi. 

Zamek był siedzibą kasztelanów i starostów grodowych 
przemyskich, Wśród starostów przemyskich widzimy w XIV. 
w. wspomnianego już bojara Dętka, ks. Władysława Opolskiego 
(do r. 1379), Węgra Emeryka, w XV. w. szereg członków rodziny 
Koniecpolskich i Tarnowskich (Rafał z Jarosławia 1479) a wre- 
szcie Stadnickich (Mikołaj ze Lmigrodu 1489). Po nich nastę- 



54 



puje szereg najpotężniejszych swego czasu magnatów w Pol- 
sce: Stanisława Kmita, (1517 — 52) z Wiśnicza, Spytek Jordan 
z Zakliczyna (1553 — 56). Aleksy Krasicki (1569), Jan Herburt, 
Jan Tomasz Drohojowski (1595—1605), i\dam Stadnicki 
(1605—12), Maciej Krasicki (tl633) ks. Michał Korybut Wi- 
śniowiecki (późniejszy król) w r. 1659, ks. Michał Radziwiłł 
(1661 — 76), Stanisław August Poniatowski, późniejszy król 
(1762 — 63), który jednek prawdopodobnie zajęty podróżami 
zagranicznymi, nigdy w Przemyślu nie był. Ostatnim starostą 
był Franciszek Ksawery Branicki, łowczy koronny, mąż Iza- 
beli Poniatowskiej. W r. 1773 urząd starosty rząd austryacki 
zniósł. Z ogromnych dóbr starościńskich jedną część sprze- 
dano w r. 1778 wraz z miastem Przemyślem hr. Ignacemu 
Cetnerowi z Krakowca (mianowicie Bakończyce, Pikulice, 
Nehrybkę, Krówniki, Zasanie, Cisowe, Niżankowice, Dziewień- 
czyce, Jaksmanice, Siedliska, Popowice, Cykowę i Wyszatyce) 
za cenę 274.150 złr. Drugą część zaś włączono do klucza do- 
bromilskiego, mianowicie Bandrów, Bereksy, Hujsko, Lisko- 
wate, Katynę, Łodynę, Łopusznicę, Nanowę, Polanę, Smere- 
cznę, Sopotnik, Stebnik, Tarnawę i Wolicę. 

Po rozbiorze chylił się zamek ku ruinie, a nie restauro- 
wany, niszczał coraz bardziej, tak, że po kolei rozebrano część 
murów, cztery baszty i większość budynków mieszkalnych. 
Do dziś pozostały tylko dwie baszty, odrestaurowane w r. 1867 
i 1912 kosztem gminy i łączący je budynek, w którym po 
części mieści się restauracya, po części zaś urządzona nie- 
dawno sala teatralna Polskiego Towarzystwa Dramatycznego. 
Z jednej z baszt (klucz u dozorcy na miejscu przy bramie) 
ładny widok na miasto i okolicę. 

Zamek przemyski, w którym miał siedzibę starosta, gdzie 
się odbywały sądy grodzkie i ziemskie, oraz zjazdy przedscj- 
mikowe szlachty ziemi przemyskiej, wrzał szczególnie gorącem 
życiem w XVI. i XVII w. i bywał wówczas widownią częstych 
walk zbrojnych magnatów, awantur szlachty, zatargów staro- 
stów z mieszczaństwem przemyskiem, zazdrośnie strzegącem 
swych przywilejów. Szlachta ziemi przemyskiej należała do 
najmożniejszej, najbutniejszej i najruchliwszej w Polsce. Oto, 
jak charakteryzuje ją Władysław Łoziński w „Prawem i le- 
wem« (str. 301—303). 

„Ziemia przemyska góruje w województwie ruskiem. Jest 
to ziemia klasyczna świetności i buty szlacheckiej. W niej pie- 
lesz najstarożytniejszych rodów, w niej najżywszy ruch umy- 
słów, najgładszy polor, najdumniejsze poczucie przywilejów 
i udzielności stanów ; w niej koncentruje się niejako ^plendor 
nazwisk i dostojności całego województwa, z którego reszty 



55 



ziem najchętniej tu spływa znakomitsza szlachta, nabywając 
tu dobra i zakładając rezydcncye. Sanocka ziemia jest tylko 
satelitą przemyskiej, tyle w niej tylko świetności, o ile prze- 
myskie rody w niej posiadają także majątki, lwowska zdobi sic 
także jej nazwiskami, z niej ma Mniszchów, Herburtów, Sie- 
nieńskich. Górująca nad województwem najstarszą w nicm 
kulturą, najgęściej osadzona, najludniejsza, najbudowniejsza, 
najzasobniejsza w miasta i miasteczka, najmożniejsza swoją 




Zamek i pomnik Konstytucyi 3 Maja. 



Fot. fldam Osiński 
(ze zb. Tow. Przyj. Nauk.). 



liczną szlachtą, jest zarazem najbutniejszą, najburzliwszą, naj- 
swawolniejszą. Ona głównie łączy całe województwo ze świa- 
tem, z Rzecząpospolitą, z kulturą zachodnią i z ruchem umy- 
słów w Europie. Tu z całego województwa najwcześniej i naj- 
silniej zakorzeniła się reformacya, tu najwięcej możnej szla- 
chty, zrywającej z katolicyzmem, najwięcej^księży apostatów, 
najgwałtowniejsza walka religijna. Tu najwięcej nauki, najwię- 
cej politycznych talentów i politycznej opozycyi, tu gniazdo 
Herburtów i Orzechowskich. 



96 



Ziemia przemyska roi się szlachtą prastarą, miejscową, 
gniazdową, od wieków w niej rodowitą i na niej osiadłą, na- 
zwiskami z topografią ściśle związaną. W początkach XYII. 
w. kwitną tu rodziny Bolestraszyckich, Broniowskich, Boratyń- 
skich, Bireckich, Drohojowskich, Derśniaków, Dunikowskich, 
Fredrów, Gorajskich, Grochowskich, Hcrburtów, Hermano- 
wskich, Jaksmanickich, Krasickich, Korytków, Orzechowskich, 
Płazów, Pileckich, Pieniążków, Porudeńskich, Pełków, Stadni- 
ckich, Skorzełów, Świctosławskich, Starzechowskich, Stanów, 
Sienieńskich, Trojeckich, Ulińskich, Wapowskich itd. Przeby- 
wają nadto na dziedzicznych dobrach lub na królewszczyznach 
w tym czasie w przemyskiej ziemi Jordanowie, Kostkowie 
z Sztemberku, Ligęzowie, Lubomirscy, Opalińscy, Tarnowscy 
i inni. 

Z zamiłowania przepychu, z okazałości swego występo- 
wania na zjazdach i uroczystościach słynie w całej Polsce 
szlachta ziemi przemyskiej. Kiedy w r. 1578 wita przejeżdża- 
jącego do Lwowa Stefana Batorego, świetnością i bogactwem 
strojów i broni wprawia w zdumienie świtę królewską. „Prze- 
myślanie huczno wyjechali przeciwko królowi; jakom żyw, 
buczniejszych ludzi nie widział" pisze Polkowski, świadek 
naoczny, jeden z orszaku króla. /\le ta „buczność" szła w pa- 
rze z porywczym do gwałtowności temperamentem, z namiętną 
zawziętością, z najzuchwalszą swawolą, z lekceważeniem ob- 
cego życia i zdrowia. W pierwszych latach XYII. w. ziemia 
przemyska osławioną była w całej Polsce jako widownia sza- 
lonych wybryków, tragicznych zajść i najuporczywszych, naj- 
krwawszych wojen prywatnych, a reputacya ta nie była już 
wtedy nową, sięgała w daleką przeszłość. To, co nam mówią 
akta ziemi przemyskiej, tej ojczyzny Dyabła Stadnickiego, 
utwierdza nas w przekonaniu, że szlachta tej ziemi należała 
do najburzliwszej i najgwałtowniejszej w Polsce. Nigdzie nie 
było tylu i tak zawziętych wojen prywatnych, co w tej ziemi, 
nie ma też w tej części Polski prawie ani jednej znakomitej 
rodziny, w którejby nie przychodziło do namiętnych zwad, do 
katastrof, do zajść tragicznych, nie ma prawie ani jednej, któ- 
raby nie miała w swem łonie zuchwałego buntownika przeciw 
prawu i porządkowi społecznemu, a w każdym niemal domu 
iayje się „szkielet w szafie". 

R zajścia te już to bezpośrednio w formie bitek i awantur, 
już to pośrednio w formie protestacyi i procesów, już to pod 
postacią odsiadywania więzienia w wieży, odbijały się głośnym 
echem o mury przemyskiego zamku. Tak np. w r. 1601 Jan 
Tomasz Drohojowski, starosta przemyski i referendarz w. ko- 
ronny, towarzysz A»rypraw wojennych Zamojskiego i fundator 



57 



kaplicy Dronojowskich, kazał z zamku strzelać z armat do 
ludzi Stanisława Stadnickiego z Liska, a kule padały pod ka- 
tedrę, za co biskup Pstrokoński rzucił na niego klątwę, zdjętą 
dopiero po pokucie Drohojowskiego u progu katedry. Walka 
między Stadnickim a Drohojowskim trwała jednak dalej, bitwy 
i napady toczyły się w całej okolicy między Sanokiem, Prze- 
myślem a Samborem, a w jed- 
nej znich, toczonej 19 listopada 
1608 w samym Przemyślu, po- 
legł Drohojowski. — Następca 
Drohojowskiego na godności 
starosty przemyskiego Adam 
Stadnicki, brat Stanisława z Li- 
ska, wiódł też gwałtowną walkę 
z Janem Szczęsnym Herburtem 
z Dobromila, w czasie której 
uwięził Herburt Stanisława Sta- 
dnickiego w Małnowie, za co 
mszcząc się i\dam Stadnicki 
spustoszył i obrabował jego pa- 
łac VY Mościskach wraz z bi- 
blioteką, zniszczył sześć folwar- 
ków i szesnaście wsi, a nawet 
przez trzy tygodnie stał (w r. 
1606) z wojskiem pod Lwowem, 
grożąc oblężeniem miasta, jeżeli 
nie wyda Herburta. W odpo- 
wiedzi Herburt 6 stycznia 1607 

zajął i spustoszył Niżankowice, a dnia następnego w 700 ludzi 
z armatami obiegł fldama Stadnickiego w zamku przemyskim, 
bombardując go ze Zniesienia, przyczem kule uszkodziły ba- 
sztę i podziurawiły dach. Wkrótce jednak potem dostawszy 
się do niewoli siedział Herburt w wieży przemyskiego zamku, 
stąd wydostał się dopiero po podpisaniu upokarzającej dekla- 
racyi. Zamek przemyski był też wówczas widownią gwałtów 
Stanisława Stadnickiego z Łańcuta, zwanego Dyabłem, który 
swe nieustanne krwawe najazdy i rabunki chciał pozorować 
w tutejszym grodzie prawnie, przez wnoszenie niezliczonych 
pozwowi protestacyi; tu też, 26 sierpnia 1610, w sześć dni 
po zabiciu go w Tarnawie, prezentował jego zwłoki z odciętą 
głową Łukasz Opaliński z Leżajska, biorąc na siebie winę 
i zasługę równocześnie jego gwałtownej śmierci. 

Obok zamku otwartą jest w lecie restauracya, w głębi 
parku mleczarnia. Na placu przed zamkiem leży olbrzymi gra- 
nitowy blok eratyczny, służący za pamiątkowy pomnik Kon- 



1 




p.^S ^ 






i 


■^SSffl 








%^§. 






m 



Dyabeł Stadnicki 



58 



stytucyi 3 Maja. Cały ten plae przed dokonaną przez Krasi- 
ckiego restauracyą wchodził podobno w obręb murów zamkowycłi, 
a dzisiejsza brama wjazdowa była tylko bramą samego bu- 
dynku zamkowego. Powyżej zamku, na ocienionem drzewami 
wzgórzu, stoi barokowa figura M. Boskiej, z piaskowca, 
ustawiona w XYIII. w. przy moście na Sanie. Z czasem prze- 
niesioną została tutaj, a w r. 1863 odbywały się tu wieczorami 
tłumnie uczęszczane nabożeństwa, urządzane przez kanonika 
Ziemiańskiego o powodzenie powstania. 

Jeszcze na rycinie z r. 1835 widzimy wzgórze zamkowe 
nagie, ze względu na to, by utrudnić nieprzyjacielowi podstą- 
pienie pod zamek. Dopiero w r. 1842 założono staraniem urzędu 
cyrkularnego na stokach góry zamkowej obszerny * park 
zamkowy, który dziś rozszerzony i otoczony staranną opieką 
przez autonomiczne zarządy miasta, należy do najpiękniejszych 
parków publicznych w Galicyi, rywalizując o palmę pierwszeń- 
stwa z parkiem Kilińskiego we Lwowie. W dolnej części parku 
niewielka rzeźba z piaskowca, przedstawiająca pastuszka. Z po- 
jedynczych części parku ładny widok na zachodnią część mia- 
sta i dolinę Sanu. 

Od zachodu zamyka park zamkowy grzbiet ciągnący się 
od Zniesienia ku osadzie Słomiance nad Sanem, ufortyfikowany 
w ostatnich latach przed wojną. Stały tu przedtem pamiątkowe 
trzy krzyże, od których wzgórze nosiło nazwę, obok były 
też stare kopce, które wraz z krzyżami zostały zniszczone przy 
zakładaniu fortyfikacyi. Wedle niektórych, na tern miejscu stał 
pierwotnie zamek, a poniżej niego rozciągało się miasto. Po 
usunięciu kopców jedynym starym zabytkiem jest tu wał w po- 
przek wzgórza. W r. 1891 w czasie zakładania fortyfikacyi, 
znaleziono tu wiele starej broni (wywiezionej do muzeów wie- 
deńskich), ślady murów, drewniane dębowe nadpalone belki 
i ślady spaleniska. 

Z zamku powracamy do miasta ul. Ptasią; dawna to 
droga dojazdowa na zamek. W miejscu realności nr. 17. i są*^ 
śiednich, miał stać niegdyś zamek książąt ruskich, a poniżef,"^ 
na t. zw. Podzamczu, leżeć stary Przemyśl. Obok realności 
' naprzeciw stoi czworograniasty obelisk o formach renesan- 
sowych, o którym trądy cy a, w^iążąca go z osobą Jagiełły, twier- 
dzi, że stoi on na miejscu dawnej, rozebranej ok, r. 1460 ka- 
tedry zamkowej. Wedle zaś innej tradycyi, wystawiono go ria^ 
pamiątkę ustania "zarazy w czasach znacznie późniejszych. 
Niedawno został odrestaurowany. W pobliżu w ogrodzie willi 
przy ul. Zielonej nr. 3 zachowały się resztki dawnego wału 
zamkowego. 



59 



_JJL__Ptesk dochodzimy do ul . G r o dz k i c j ; w miejscu, 
gdzie zbacza z nie] ul. "Kręta, koiiczyf sTę~nregdyś Przemyśl, 
biegły tędy mury miejskie i stała brama Grodzka, przez którą 
biegła droga do Krasiczyna, Bir- 
czy i Sanoka. Cokolwiek dalej 
przy ul. Grodzkiej 1. 8 budynek 
kasyna wojskowego, umieszczo- 
ny w dawnym klasztorze 
Dominikanek. Założono go 
^ drugiej połowie XVI. w. ; za 
Józefa II podległ kasacie, dobra 
zabrano, kościół rozebrano, a kla- 
sztor obrócono na szpital wojsko- 
wy, zaś w końcu XIX. w. po 
wybudowaniu nowego szpitala 
wojskowego, w kasyno wojsko- 
we. Wewnątrz duża, ładna sala. 
W r. 1635 wsławił się ten klasztor 
wykradzeniem jednej z zakonnic, 
Eleonory Szczawińskiej przez Sa- 
muela Kurdwanowskiego, który 
z nią wziął tajny ślub. 

W sąsiednim budynku (ul. 
Grodzka 6.) mieści się prowi- 
zorycznie Muzeum Tow. Przy- 
jaciół Nauk. otwarte w niedz. 
11 — 4 wtorek, czwartek 2 — 4 40 
hal., młodzież 20 hal., zresztą 
za zgłoszeniem u kustosza, inż. 
Kazimierza Osińskiego, ul. Krę- 
ta 1. 5. 

Towarzystwo Przyjaciół Nauk 
założone w r. 1909, ma na 
celu studya nad przeszłością, 
sztuką i kulturą Przemyśla 
i ziemi Przemyskiej i ochronę 
ich zabytków. Dotychczas, prócz 
założenia muzeum wydało dwa 
roczniki naukowe. 

Muzeum znajduje się w 5 
pokojach. W pokoju pierwszym 
w 2 szafach umieszczono okazy 
sztuki kościelnej, jak ornaty, tka- 
niny z XVII — XVIII, w., kadzielnice,i kelichy srebrne, lampa baro- 
kowa, ewangelia z XVIII w. W jednej szafie hafty barokowe 




Obelisk na zamku 
Fot. R. Baranowski. 



bO 



Roticella, biżutcrye i części składowe ubiorów kobiecych. W ga- 
blocie żelaznej monety polskie od piastowskich i medale, akta 
z podpisami Zygmunta Augusta, Jana Kazimierza, Sobieskiego, 
Kugusta II, III, Poniatowskiego, biskupa Sierakowskiego, kan- 
clerza Zamoyskiego, kardynała Lipskiego i innych, kamienny 
amulet z X. w. znaleziony w Sanie — pieczęcie, emblemata, 
znaczki pańszczyźniane z Nowego Miasta. W trzech szafach 
znajduje się biblioteka, na ścianach płótna KoYatsa z widokami 
Zakopanego, oraz obrazy szkoły ruskiej cerkiewnej na drzewie 
i płótnie. 

W pokoju 2-gim w gablocie ułożono czaka i epolety gwar- 
dyi narodowej z r. 1848 w Przemyślu, pamiątki wojskowe z r. 
1863 i polskie z wojny 1914 — 1916 — w serwantkach porce- 
lanę, fajanse, szkło, np. flakon. P. Bułharynówny, przyjaciółki 
Kościuszki, kubek szklanny z rodziny Fredrów. Rzeźby 
i obrazy kościelne i świeckie, wjazd Chrystusa do Jerozolimy, 
szkoła bizantyńska w. XV., M. Boska z dzieciątkiem w. XV. 
szkoła cerk. ruska, kopia Rafaela. Studyum kobiece, Gebhardta 
z r. 1840. Płótna flamandzkie XVII (?) w. Kobieta z cebulami, 
Mężczyzna z lutnią. Hafty i koronki hr. Męcińskiej i Mniszcho- 
wej, brokaty, tkaniny jedwabne z XVIII. w. Malowidło oby- 
czajowe rodziny szlacheckiej, na szkle, przez Józefa Strzemię 
Leszczowskiego, oficera artyleryi w r. 1796. Sztychy Włady- 
sława IV, kanclerza Zamoyskiego, Jerzego Lubomirskiego, 
Stan. Revera Potockiego, sztych i fotografia powiększona Prze- 
myśla z XVII. w., z dzieła Brauna. Fotografie kościoła pojezui- 
ckiego w Przemyślu przed restauracyą. Latarnia wenecka 
z XVIII. w. Św. Franciszek, rzeźba figuralna w drzewie, pra- 
wdopodobnie Duńczcwskiego z 1750 r. Głowa Chrystusa mai. 
na drzewie z XVI. w. 

W pokoju 3-cim wchodowym, u wejścia znajduje się odlew 
gipsowy tablicy Jagiełły i Jadwigi prof. Raszki. Na ścianie 
szkic tablicy śp. prof Popiela i 2-gi prof. Raszki. Na stelarzach 
i ścianie rozmieszczono broń polską i obcą, jak pancerze,, 
szyszak i misiurka., tarcza i kołczan wyrobu wschodniego, 
janczarki, 8 szabel z pod Maciejowic wojska polskiego, wydo- 
bytych z ziemi, szabla z 1831 r., szabla z r. 1863 z oddziału 
Bachowskicgo; oraz przedmioty z obecnej wojny, jak hełm 
stalowy francuski z frontu włoskiego, szable i karabiny rosyj- 
skie, szrapnele, trąbki, z oblężenia Przemyśla W kozioł usta- 
wiono 3 karabiny, prawdoponobnie gwardyi narodowej prze- 
myskiej. Na ścianach obrazy rodziny Lipskich, kardynała, 
biskupa, kasztelana ; fotografie synogogi w Przemyślu z roku 
1579, murów starego Przemyśla, 2 płótna Przemyśla i Pralko- 



61 



wiec z r. 1840. Latarnie z XVIII, i XIX. wieku. Brama żelazna 
z XVIII. w. z kamienicy Bayerów w Przemyślu. 

W pokoju 4-tym w gablotach stojących i ściennych znaj- 
dują się wykopaliska Alfreda Dworskiego, z epoki hallstadz- 
kiej, z 6 cmentarzysk z okolic Łańcuta i Przeworska, urny, 
siekierki, grociki, skrobacze krzemienne. Wielka urna z epoki 
grodziskowej. Skarb bronzowy, naszyjnik, pierścienie naramienne, 
branzolety bronzowe. Wykopaliska z Przemyśla i okolicy, to- 
porki, noże, groty kamienne i żelazne. Topór bronzowy z Pi- 
stynia, pow. kossowski. 

Wśród wykopalisk z Przemyśla i okolicy znajdują się tu 
groty krzemienne ze Sanu, pochodzenia prawdopodobnie skan- 
dynawskiego, nożyki krzemienne z Hołubli, Władysławówki, 
Kruhela, mała urna z Prałkowiec, rozmaite przedmioty z epoki 
hallstadzkiej i grodziskowej, wykopane pod Przedzieinicą, groby 
rzędowe z Zasania, gdzie w jednym znaleziono w roku 1911 
szkielet kobiecy z doby słowiańskiej z kabłączkicm esowatym 
srebrnym i pateną bronzową na ramionach. 

Fragmenty naczyń z Carnuntum pod Wiedniem II p. Chr. 
oraz z epok historycznych z zamku w Przemyślu i ze Lwowa. 

W tym samym pokoju w gablocie okazy etnograficzne, 
jak koszule, gorsety i czepce haftowane słowackie i ruskie, zbiór 
krzyżów ruskich kościelnych rzeźbionych w drzewie, pisanki 
z^od Przemyśla i Galicyi. Laski naciskane ornamentacyjnie 
z Żegiestowa. Nad gablotami na stelarzach, kości i zęby zwie- 
rząt dyluwialnych np. ząb mastodonta z Kruhela małego pod 
Przemyślem, zęby i kości mamuta, jelenia kopalnego ze Sanu 
z okolic Przemyśla i Jarosławia. Jest tu również czaszka dłu- 
gogłowa człowieka dyluwialnego, znaleziona w r. 1912 w ko- 
rycie Sanu koło Hureczka w głębokości 7 m. Na ścianach 
wycinanki ludowe i pastele St. Jakubowskiego, przedstawiająca 
hucułkę w zdobnym stroju na targu. 2 obrazy olejne prof. 
Kowatsa, urządzenie wnętrza pawilonu Galicyi w stylu zako- 
pańskim, wraz z przedmiotami wystawionymi na wystawie mię- 
dzynarodowej w Paryżu w r. 1900. 

W pokoju piątym znajduje się biblioteka, w gablocie i na 
ścianach okazy przyrodnicze, minerały, owady, skały, okazy 
wapienne z epoki jurajskiej, rożki, gąbki, z Kruhela wielkiego 
pod Przemyślem. 

Muzeum, biblioteka i archiwum założone w r. 1909, po- 
chodzą w większej części z darów, a ich fundament stanowią 
dary rodziny Osińskich. Otwarcie muzeum i biblioteki miało 
nastąpić już w r. 1914, ale wojna odłożyła je do grudnia 1916. 
Dział archeologiczny przygotował K. Dworski i St. Jakubowski, 
etnografię, obrazy, rzeźbę, broń, inż. Kaz. Osiński, monety 



62 



i medale kapitan Władysław Kozubowski, zbiory przyrodnicze 
prof. Jan Wójcik, arcłiiwum dr. Piotr Hrabyk, bibliotekę prof. 
Jan Smółka, tkaniny, halty i porcelanę p. Flora Nowosielska. 
W czasie oblężenia i pobytu Rosyan, muzeum nie ucierpiało — 
z obawy przed bombami ukryto natomiast część przedmiotów 
w bezpiecznem miejscu. 

Ul. Grodzka przecinając Rynek, biegła dawniej aż ku bra- 
mie lwowskiej, jako główna ulica miasta, lecz ta jej część nosi 
obecnie nazwę ul. Franciszkańskiej. Przy jej początku stoi * kościół 
Franciszkanów, w dzisiejszej postaci pochodzący z drugiej 
połowy XVIII. w. Franciszkanie przybyli do Przemyśla w roku 
1235 ; początkowo odprawiali nabożeństwa już to w kościele 
,św. Piotra, już to we własnym kościele drewnianym, stojącym 
na miejscu obecnego, pod który miał im darować grunt na- 
wrócony z prawosławia bogaty kowal, Andrzej Seren. Dopiero 
w r. 1379, głównie kosztem ex Franciszkanina biskupa Eryka 
Mory, stanął na miejscu dzisiejszego murowany kościół goty- 
cki, który widzimy na starych ilustracyach, z schodkowym 
przyczółkiem fasady i absydą zwróconą ku wschodowi. W w. 
XVIII., gdy budynek wymagał restauracyi, a stary gotyk nie 
odpowiadał smakowi artystycznemu epoki, rozebrano go, a w ro- 
ku 1754 ówczesny gwardyan Ostrowski za hojnem przyczy- 
nieniem się biskupa Sierakowskiego, zaczął budowę obecnego, 
który wykończono dopiero po rozbiorze w r. 1778. W r. 1M8 
i 1875 został odrestaurowany. 

Kościół nie jest dziełem wybitnego architekty — wyka- 
zuje on kompilacyę baroku z wciskającym się wówczas stylem 
klasycznym, reprezentowanym na fasadzie przez kolumny joń- 
skie. Ozdobą fasady są też dwie wieże, oraz freski w nyżach 
i framugach, przedstawiające świętych zakonu i biskupów do- 
brodziejów klasztoru. Również na absydzie mamy fresk, przed- 
stawiający cud Św. Franciszka z Kopertynu, wznoszącego się 
w czasie kazania w powietrze. Schody, po których wchodzi 
się do kościoła, zdobią rokokowe, extatycznie powyginane rzeźby 
z piaskowca, przedstawiające M. Boską i dwóch świętych Fran- 
ciszkanów; zwłaszcza figura M. Boskiej jest bardzo dobrem 
i charakterystycznem dziełem sztuki swej epoki. Wiodące do 
kościoła drzwi mają żelazne, artystyczne okucie z XVIII. w. 

Kościół jest budową trzynawową, bazylikową, a utrzymany 
jest na ogół wiernie w tej postaci, jaką mu nadał wiek XVIII. — 
w ornamentyce zatem dominuje rokoko z domieszką późnego 
baroku. Dwie są główne ozdoby kościoła, które rzucają się 
w oczy odrazu przy wejściu ; okazały wielki ołtarz i freski, 
pokrywające sklepienie i ściany całego kościoła. 



63 



* Wielki ołtarz zajmuje całą wysoltość presbiteryum, z tak 
pod względem rysunku jak obrazów i rzeźb, tworzy zharmo- 
nizowaną, stylową całość. Jego główną ozdobę stanowią dre- 
wniane, biało lakierowane rzeźby, przypominające swą techniką 
rokokowe figury u wejścia do kościoła. Przedstawiają one 
Św. Piotra i Pawła, Bonawenturę i Franciszka, nad nimi dwa 
anioły, a po boku dwie doskonale uchwycone w ruchu i z po- 
lotem pomyślane postacie Wiary i Nadziei. Dobre są też obrazy, 
nieznanego autora XVIII, w., z których górny przedstawia pa- 
tronkę kościoła Św. Maryę Magdalenę, dolny św. Franciszka. 
Za nim kryje się cudowny obraz M. Boskiej, koronowany w r. 
1777 przez arc. Sierakowskiego. W czasie restauracyi w r. 1848, 
odpowiadając patryotycznemu nastrojowi ówczesnej publiczno- 
ści, pomalowano ołtarz na biało-czerwono, kosztem p. Druż- 
backiego z Prałkowic, co potem usunięto, przywracając mu 
dawny koloryt. 

Po obu stronach presbiteryum wiszą dwa ogromne por- 
trety fundatorów starego i obecnego kościoła, biskupa Eryka 
Mory (który przedstawiony jest w stroju i wyglądzie biskupa 
doby Zygmunta III) i Wacława Sierakowskiego, za nimi zaś 
nieco mniejsze portrety dobrodziejów kościoła, Wawrzyńca 
Morskiego, podczaszego horodeńskiego (f 1770) i Jana Seba- 
styana Morskiego, łowczego czerwonogrodzkiego, fundatora 
koron dla cudownego obrazu M. Boskiej. 

Najważniejszą ozdobą kościoła są * malowidła rokokowe, 
pokrywające całe sklepienie kościoła, tak w nawie głównej, jak 
i bocznych, a nawet w zakiystyi, a po części też i ściany. 
Freski te, malowane z wielkim rozmachem artystycznym, bar- 
dzo dobre pod względem rysunku i kompozycyi, a niegdyś 
zapewne też i w kolorycie, dziś już spłowiałym, są bardzo 
udatne też i w perspektywie i łudząco naśladują architekturę, 
stając się w ten sposób jej rozszerzeniem i uzupełnieniem, co 
było jedną z cech charakterystycznych barokowej sztuki. Ich 
autorem jest lwowski malarz Stanisław Stroiński, autor licznych 
fresków w kościołach Lwowa (katedra, św. Marcina), Droho- 
bycza, Leżajska, Bielin, Tartakowa, bezsprzecznie najlepszy 
polski malarz freskowy XVIII, w., pierwszy, który mógł kon- 
kurować na tempolu z importowanymi poprzednio malarzami wło- 
skimi. W ten sposób i wartość artystyczna fresków i fakt, że 
są one dziełem polskiego pendzla, stawia je w rzędzie najle- 
pszych artystycznych zabytków Przemyśla. Prócz artystycznej, 
mają one też wielką wartość historyczną i obyczajową, szcze- 
gólnie dla wyglądu starego Przemyśla. W czasie restauracyi 
kościoła w r. 1848 poddano i freski na ścianach (nie tykając 
na szczęście sklepień) nieudolnej restauracyi, która znacznie 



64 



obniżyła ich wartość artystyczną — wtedy też niektóre otrzy- 
mały nieartystyczne zazębione obramowanie. Najlepiej pod 
względem kolorytu zachowały się freski w zakrystyi, gdzie na 
sklepieniu widzimy Zesłanie Ducha Św., a na ścianach meda- 
liony z wizerunkami świętych Franciszkańskich, oraz św. An- 
toniego, mającego kazanie przed papieżem. W presbiteryum 
nad wielkim ołtarzem bardzo ładny fresk przedstawia Zwiasto- 
wanie — nad nawą główną, na jednym fresku Koronowanie 
Matki Boskiej, na drugim szereg świętych, a wśród nich św. 
Kazimierz, Stanisław, Wojciech, Wacław, Jacek i Jan Kan- 
ty w adoracyi. Nad chórem na ścianie dwa freski przedsta- 
wiają sceny z życia zakonu, a na jednym z nich widzimy M. 
Boską zjawiającą się Franciszkaninowi Szkotowi, który głównie 
przyczynił się do udowodnienia dogmatu o Niep. Poczęciu. 

Bardzo charakterystyczne są freski na tylnych ścianach 
naw bocznych; w prawej zamordowanie w roku 1498 przez 
Wołochów Franciszkanów na rynku przemyskim, przyczem 
rynek i dawny ratusz odmalowany jest tak, jak się przedsta- 
wiał w r. 1773, tj. w czasie malowania kościoła — zaś w na- 
wie lewej scena ucieczki Węgrów Rakoczego, uciekających 
w r. 1657 przed procesyą z relikwiami św. Wincentego, na 
tle widoku wschodniej połowy miasta z epoki rozbioru. Na 
ścianie obok scena podarowania cudownego obrazu P. Jezusa 
gwardyanowi Ostrowskiemu przez pułkownika Ulińskiego 
w r. 1770. 

Na sklepieniach naw bocznych są po trzy freski ze sce- 
nami przeważnie odnoszącymi się do świętych zakonu Fran- 
ciszkanów. I tak w lewej nawie mamy najpierw bardzo cha- 
rakterystyczną scenę, przedstawiającą ulicę włoskiego miasta, 
którą kroczy św. Antoni z N. Sakramentem w ręku; spotyka 
go heretyk, który nie wierzy w Przeistoczenie, zatem św. An- 
toni przekonuje go w ten sposób, że każe przed Hostyą uklę- 
knąć osłu, któremu z drugiej strony podają siano. Drugi 
fresk przedstawia zjawienie się Chrystusa św. Antoniemu, co 
przez drzwi podgląda gospodarz mieszkania (odziany natural- 
nie w strój francuski końca XYIII. w.), a trzeci modlitwy wier- 
nych przed cudownym obrazem P. Jezusa umieszczonym nie- 
gdyś w tej kaplicy. Widzimy wśród modlących się i leżących 
krzyżem nawet chorą na łóżku. W prawej nawie pierwszy 
i drugi fresk przedstawia apoteozy fraciszkańskich męczenni- 
ków, unoszonych przez aniołów do nieba, trzeci św. Franciszka, 
który po stygnatyzacyi zajmuje wedle legendy tron przezna- 
czony niegdyś dla Lucyfera. 

Do prawej naviy przytyka kaplica P. Jezusa, w któ- 
rej ołtarzu umieszczono cudowny obraz daru pułkownika Uliń- 



65 



skicgo. Przerobiono ją przed kilku laty z magazynu wedle 
proj. St. Majerskiego, a barokowe pomalowanie ścian i mniej 
udały obraz przedstawiający zjawienie się M. Boskiej nad ko- 
ściołem Franciszkanów w Przemyślu, są dziełem malarza Ta- 
bińskiego z Rzeszowa. Wejście do kaplicy, przeznaczonej pier- 
wotnie na cudowny obraz M. Boskiej, zamyka kuta krata, wy- 
konana w pracowni Robliczka w Przemyślu. 

Na ścianie nawy, obok wejścia do kaplicy, wisi autokopia 
obrazu Kossowskiego, przedstawiająca śluby św. Kingi i Bole- 
sława Wstydliwego. 

O wiele skromniejsze niż ołtarz główny są ołtarze boczne, 
nie wybijające się ani rzeźbami ani obrarzami. Z doby budowy 
kościoła pozostały tylko cztery z nich, ustawione przy filarach, 
które posiadają bardzo oryginalne i cenne *antepedya rze- 
źbione z drzewa, złocone, barokowe z XVIII. w. Są one podo- 
bnego typu jak antepedya w Horodence i Buczaczu, i w dziwny 
sposób łączą naiwność rzeźby gotyckiej z napuszystością ba- 
roku. W szczególności na lewo mamy ołtarz św. Wincentego, 
którego stary obraz, osłonięty złotą sukienką zasłania się obra- 
zem Św. Tekli, pędzla Tabińskiego. Na ołtarzu złożone są re- 
likwie patrona miasta, św. Wincentego, przywiezione tu w r. 1651 
przez kasztelanowę Ulińską, którym legenda przypisuje uwol- 
nienie miasla od oblężenia przez Węgrów w r. 1657. flntepe- 
dyum w tym ołtarzu przedstawia Chrystusa w Ogrojcu. Po- 
niżej ołtarz Przemienienia Pańskiego z antepedyum, przed- 
stawiającem wypędzenie św. Rocha przez stryja za opiekowa- 
nie się chorymi. Z prawej strony nawy ołtarz św. Kajetana, 
z dobrym obrazem z XVIII. w. o szczególnie pięknym typie Ma- 
donny; obraz służący za zasłonę, zdjęto niedawno ze strychu. 
Przedstawia on duchownego, ubogą kobietę, szlachcica i mie- 
szczanina w strojach XVIII. w. zanoszących prośby do M. Bo- 
skiej. Rzeźbione antepedyum przedstawia scenę pożegnania 
P. Jezusa przez M. Boską. W ostatnim ołtarzu św. Walentego, 
mamy starą rzeźbę św. Jakóba, oraz antepedyum, przedsta- 
wiające patrona zaraźliwych chorób św. Rocha, grzebiącego 
zmarłych na zarazę. 

Umieszczone w nawach bocznych bezpretensyonalne oł- 
tarze Jana, P. Jezusa i św. Anny, pochodzą z ok. r. 1860, 
a dwa ostatnie umieszczone zostały kosztem Kleiningera, któ- 
rego portret znajduje się w zakrystyi. 

Barakowa ambona ma z przodu płaskorzeźbę, przedsta- 
wiająca kazanie św. Antoniego do ryb; na górze zaś postać 
stojącego na globusie św. Franciszka z Assyżu, który ma ka- 
zanie do ptasi,ków. 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 5 



66 



Na ścianie obok drzwi głównych wymalowane ogromne 
portrety dobrodziejów kościoła, a to arcybiskup lwowski Soli- 
kowski (r. 1515) i znany nam już kasztelan sanocki i starosta 
przemyski Hdam Stadnicki (p. str. 57) antogonista swego ku- 
zyna, Dyabła Stadnickiego, i jego przyjaciela Jana Szczęsnego 
Herburta z Dobromila, ale przytem też ciemięźyciel chłopów 
w dobrach królewskich starościńskich, przeciw któremu w r. 1605 
wybuchały ich bunty w Synowódzku i Stynawie, Według na- 
pisu pochowany on (f 1612) jest wraz z żoną w kaplicy św. 
Rnny. 

Na ścianach nawy głównej wisi dwanaście dobrych obra- 
zów z końca XYIII w., przedstawiających pełne wyrazu i siły 
głowy apostołów. Stylowe organy rokokowe, ozdobione rzeź- 
bami aniołków. 

Pod kościołem znajduje się drugi kościół podziemny, bu- 
dowany w celu używania go na grobowce i pogrzeby, i ma- 
jący w tym celu murowany katafalk na środku. Przeniesiono 
tu z dawnego kościoła wiele zwłok okolicznej szlachty XVII. 
i XVIII, w., gdy jednak za Józefa II. zakazano chować zmar- 
łych w kościołach, krypta ta została zamknięta. Kościół po- 
siadał niegdyś bogate archiwum i bibliotekę, z której dziś po- 
zostały tylko niewielkie resztki (p. str. 167). Na ścianach kla- 
sztoru kilka portretów dobrodziejów i zakonników z XVIII. w. 

Artyści, którzy współdziałali przy budowie i ornamentacyi 
kościoła nie są nam znani, z wyjątkiem Stroińskiego. Wnosząc 
jednakże z tego, że arcybiskup Sierakowski był współfunda- 
torem kościoła przypuścić można, że do budowy kościoła 
Franciszkanów w Przemyślu użył on tych samych artystów, 
których zatrudnił przy przebudowie katedry we Lwowie, gdzie 
czynny był architekt Piotr Polejowski, rzeźbiarze Maciej Po- 
lejowski, Obrowski i Jan Kruszanowski, a obok Stroińskiego 
też włoski malarz Tayelio. 

Ul. Gimnazyalną (nazwa od gimnazyum, które do końca 
XIX. w. mieściło się w gmachu pojezuickim), dochodzimy do 
kościoła Jezuitów (Serca Jezusowego). Fasada barokowa 
o dwóch wieżach; portal wczesno-barokowy, w murach duże 
figury świętych jezuickich z piaskowca, na górze rokokowe 
urny. W poprzek ogromny, niezupełnie ścisły napis: „/\edi- 
ficatum a. d. 1627, renovatum a. d. 1904". Wnętrze ogromne, 
bardzo jasne, trzynawowe, robi wrażenie pustki; jakżeż ina- 
czej musiało tu być w XVIII. w. 1 Wielki ołtarz jest kopią, nie- 
zbyt wierną, dawnego, (obecnie w Krakowcu) wykonany w pra- 
cowni Ferd. Majerskiego kosztem 15.000 koron. Obraz Serca 
P. Jezusa malował Tadeusz Popiel; figury świętych Piotra, 
Pawła, Stanisława Kostki i Ignacego sprowadzono z Tyrolu. 



67 



Ściany kościoła, niegdyś zapewne bogato freskami i obrazami 
zdobione, dziś puste, pomalowane na żółto i biało ; icli ozdobą 




Kościół pojezuicki. 



Fot. ks. Wiejowski 
5* 



68 



są tylko płaskie pilastry o koryncko-jońskich kapitelach. Na 
ścianie presbiteryum wisi duży ładny nowy obraz M. Boskiej 
na brzegu morza, pędzla Lisiewicza. Równie puste, jak nawa 
główna, są i nawy boczne, w którycli stało niegdyś sześć oł- 
tarzów ; do lewej nawy przytyka kaplica św. Piotra i Pawła, 
(ich obrazy pędzla Zembaczyńskiego), do prawej M. Boskiej. 
Oddziela ją ładnie kuta krata z Orłem polskim i Pogonią; na 
ścianie kaplicy dywan z herbami narodowymi, wyszywany 
przez panie przemyskie. Na prawo od wejścia do kaplicy na 
krzyżu głowa Chrystusa, ładne dzieło sztuki modernistycznej. 
Na sklepieniu kaplicy zachowały się barokowe stukatury. 

Nad nawami bocznymi biegną galerye, dziś zamurowane 
i na użytek świecki obrócone, niegdyś służące dla uczniów 
kollegium jezuickiego. 

Budowę tego kościoła, pod wezwaniem św. Ignacego roz- 
poczęli Jezuici w r. 1627, głównie kosztem kasztelanowej Anny 
z Tyrawskich Ulińskiej (f 1653), córki fundatora kościoła Re- 
formatów, której herb jako fundatorki umieszczono nad wiel- 
kim ołtarzem, oraz nad wejściem do kaplicy P. Maryi. Znacz- 
nymi kwotami przyczynili się też do budowy Jakób Maksy- 
milian Fredro, (f 1646), referendarz koronny i Michał Wolski 
(f 1630) marszałek wielki koronny. Ulińska zaś przeznaczyła 
na budowę kościoła i kollegium 170.000 złotych w gotówce, 
nadto swoje klejnoty, srebra i całą swoją sukcesyę ruchomą 
wraz z naczyniami, tkaninami, zbożem i statkami do jego spła- 
wiania Wisłą, Miejsce pod budowę kościoła i kollegium 
zyskali Jezuici, wykupując stojące tu poprzednio 10 domków 
mieszczańskich i trzy kapitulne. Wykończono go dopiero 
w r. 1678, lecz już w r. 1691 powstał plan restauracyi, którą 
zaczęto w r. 1692, a nie skończono całkowicie jeszcze w r. 1773, 
kiedy przyszła kasata zakonu. Czasy józefińskie przetrwał ko- 
ściół dość szczęśliwie, zamieniony w r. 1787, gdy Rusini od- 
rzucili propozycyę przemiany go na katedrę ruską, na kościół 
gimnazyalny. Dopiero w r. 1820 zamknięto go, by go prze- 
kształcić na magazyn wojskowy, a dla zrobienia miejsca i zy- 
skania pieniędzy wysprzedano na licytacyi lub też usunięto 
wszystko, co się dało usunąć. W ten sposób dostał się dawny 
bardzo okazały wielki ołtarz do kościoła w Krakowcu, sześć 
ołtarzów z naw bocznych i dwa z kaplic do rozmaitych oko- 
licznych kościołów i cerkwi, sprzedano też wiszące na ścia- 
nach nawy dwanaście ogromnych obrazów apostołów, konfe- 
syonały, organy, szafy i naczynia kościelne, a nawet posadzkę 
marmurową i grobowce ; leżące w podziemiach kościoła, zwłoki 
biskupów i dobrodziejów kościoła, a wśród nich i jego funda- 
torki, zostały sprofanowane i rozrzucone. Za magazyn woj- 



69 



skowy służył kościół do r. 1885; w tym czasie, w r. 1848 zło- 
żono tu broń, odebraną przemyskiej gwardyi narodowej, wtedy 
też wymalowano na miejscu ołtarza portret feldmarszałka Ra- 
deckiego na koniu. Po r. 1885 stał kościół pustką, przezna- 
czony na zagładę, a w r. 1891 przedsiębiorcy żydowskiemu 
poruczono nawet rozbiórkę wież, którą wstrzymano na protest 
społeczeństwa, poparty przez Centralną Komisyc Konserwa- 
torską we Wiedniu. Po dluższycłi zabiegach zwrócono kościół 
duchowieństwu, w r. 1903 zaś rozpoczęła się jego restauracya 
pod kierownictwem Stan. Majerskiego. 15. listopada 1904 zo- 
stał kościół na nowo poświęcony; obecnie służy jako kościół 
garnizonowy i gimnazyalny. 

Do kościoła przytyka duży gmach dawnego kollegium 
Jezuitów. Najstarsze ich kollegium na Rusi Czerwonej po- 
wstało w r. 1571 w Jarosławiu, skąd, mimo opozycyi kapituły, 
sprowadził ich w r. 1610 do Przemyśla biskup Sieciński dla 
zwalczania herezyi, która się wówczas ogromnie w dyecezyi 
przemyskiej rozszerzyła, i oddał im na razie stary kościdr_ 
^ł-e4c- Św. Piotra. Kościół ów, według tradycyi najstarszy 
w Przemyślu, miał być poświęcony jeszcze w r. 1212 w obec- (T 
ności Kolomana i św. Salomei. Przez czas pewien odprawiali I 
Tu nabożeństwa Franciszkanie, poczem Jsiiściót zamienili Rii- 
sini na cerkiew. Dopiero ok. r. 1380 odebrał go im biskup 
"Eryk Mora i po odnowieniu zamienił na katedrę łacińską, 
która tu była aż do r. 1412, gdy ją przeniesiono na zamek, 
do czego głównie przyczyniła się okoliczność, że kilka lat 
przedtem, w r. 1406, kościół św. Piotra się spalił i pozostawał 
w restauracyi. Kościół, gdzie spoczywały zwłoki kilku bisku- 
pów, stał się filialnym katedry, aż w r. 1618 oddano go Jezu- 
itom z obowiązkiem restauracyi. Woleli oni jednak zamiast 
tego zbudować kościół nowy, obecny; po jego wykończeniu 
w r. 1679 stary kościół św. Piotra rozebrano, zwłoki biskupów 
i fundatorki przeniesiono do nowego, a w miejsce jego wysta- 
wiono zachodnią część kollegium. Odbyło się to wbrew wy- 
raźnemu zakazowi biskupa Sarnowskiego i kapituły, którzy 
chcieli zachować dla miasta pamiątkę, wiążącą się z począt- 
kami dyecezyi przemyskiej, lecz Jezuici postawili ich wobec 
faktu dokonanego. Kościół sięgał swemi początkami jeszcze 
doby romańskiej w sztuce; w r. 1900 znaleziono przy restau- 
racyi kościoła w Nowem Mieście płytę kamienną z romańską 
płaskorzeźbą Przemienienia Pańskiego (ob. w Muzeum Naro- 
dowem w Krakowie), którą niektórzy uczeni uważają za po- 
zostałość z kościoła św. Piotra. 

Zaraz po przybyciu do Przemyśla rozwinęli Jezuici bar- 
dzo ożywioną działalność na polu edukacyjnem, odciągając 



70 



w ten sposób do swoich szkół młodzież szlacłiecką ze szkół 
łicretyckicli, a równocześnie podcinając egzystencyc dawnej 
szkoły kapitulnej i szkoły krakowskiej akademii. Skutkiem za- 
żaleń szkoły kapitulnej musieli nawet Jezuici zwinąć swą szkołę 
w r. 1628, a pozwolono im ją na nowo otworzyć dopiero 
w r. 1654, na który to cel zbudowali w r. 1658 kollegium, roz- 
szerzone po zburzeniu kościoła św. Piotra. Najświetniejszym 
okresem kollegium był czas od r. 1750 do rozbioru w r. 1772; 
wkrótce potem, 3 grudnia 1773 odczytano tu Jezuitom bullę 
papieską, znoszącą zakon. Wtedy to zabrał rząd ich majątek, 
wcielony do funduszu szkolnego, na który składała się wieś 
Hruszatyce, folwark pod Przemyślem, i kilka kamienic w mie- 
ście, a wreszcie gmach kollegium z biblioteką, drukarnią 
i apteką. Los ten podzieliła też biblioteka, dana im 
w r. 1759 w depozyt przez biskupa Sierakowskiego, a utwo- 
rzona z dawnej biblioteki biskupstwa i kapituły przemyskiej, 
oraz nabytków biskupa Sierakowskiego. Bibliotekę tą, która 
w myśl intencyi fundatora miała być biblioteką publiczną dla 
Przemyśla, przeniósł rząd do Lwowa i wcielił do biblioteki 
uniwersyteckiej, wraz z którą spaliła się w czasie bombardacyi 
Lwowa w r. 1848. Jej część ocalała, przewieziona po części 
do fary w Drohobyczu przez ks. Janockiego, a po części po- 
zostawiona kapitule przemyskiej. Jezuici przeważnie rozpró- 
szyli się, a ich szkołę zamieniono na świeckie gimnazyum nie- 
mieckie, pozostawione w tym samym gmachu, gdzie aż do 
r. 1787 jeszcze kilku Jezuitów było profesorami. Gimnazyum 
przetrwało w murach pojezuickich aż do końca XIX. w., 
a przez czas pewien była tu także szkoła wojskowa. Od 
r. 1820—49 mieściła się tu szkoła filozoficzna, a w r. 1848 jej 
słuchacze urządzili w parterze strażnicę i koszary akademic- 
kiej gwardyi narodowej. Gmachu używano też nie tylko na 
szkolne cele. N. p. w r. 1830 w czasie głodu urządzono w sa- 
lach parterowych skład rządowej mąki dla ubogich; w r. 1855 — 
1857 był tu wojskowy szpital choleryczny, a w r. 1849 urzą- 
dzono na parterze kaplicę prawosławną dla idących na Węgry 
wojsk rosyjskich. Tak cesarz Franciszek Józef L, jak i Ferdy- 
nand I. i Franciszek 1. byli tu na wizytacyi gimnazyum. Obec- 
nie w odrestaurowanym gmachu mieści się mieszkanie biskupa- 
sufragana rzym. kat. oraz duchowieństwa. 

Kilka pokojów 11. piętra, przerobionych z dawnych lóż 
kościoła jezuickiego, zajmują zbiory Muzeum Dyccczyalncgo. 
Utworzone zostało ono w r. 1901 z inicyatywy biskupa ks. Pel- 
czara, otwarte w r. 1908. Jego przeznaczeniem jest gromadzić 
zabytki sztuki kościelnej dyecezyi przemyskiej. Jest tu wiele 
ornatów z XVIL i XYIII. w., stare hafty, brokaty, kapy. Wśród 



71 



obrazów widzimy kilka bardzo dobrych włoskiego i holender- 
skiego pcndzla XYII. i XVIII. w. kilka starych tryptyków 
z doby gotyckiej, dzieł prawdopodobnie miejscowego malar- 
stwa cechowego, n. p. tryptyk z Żurawny (XV. w.). Zdjęcie 
z krzyża (XV. w.) z kościoła w Klimkówce, tryptyk z Osieku 
(z r. 1524) dzieła wcale dobrych malarzy. Znacznie słabsze 
są cztery obrazy z Gniewczyny (z r. 1591) podpisane Eras- 
mus, pictor Neapolitanus. W relikwiarzu biskupim z XVII. w. 
dwa małe obrazki, przypisywane Altomontemu, nadw. mala- 
rzowi Jana III. Obraz św. Jana Chrzciciela uważany jest za 
kopię Murilla. Wśród obrazów są też dość słabe oryginały 
biskupa Betańskiego, mianowicie autoportret i głowy młodzieńca 
i staruszki. Najlepsze ze starych obrazów pochodzą z dworu 
w Szerzynach, gdzie sprowadził je z Włoch Uniatycki, szam- 
belan St. /lugusta. Należy tu Piet^ w sposobie Rembrandta, 
druga Piet^, obraz św. Rodziny w sposobie i\ndrea del Sarto 
i mały obrazek św. Sebastyana. Z Przeworska dostał się 
tu mały obraz gobelinowej roboty, przedst. Wypędzenie prze- 
kupniów ze świątyni. Rzeźba kościelna stara reprezentowana 
jest przez drewniany krucyfiks z Babic, gdzie postać Chrystusa 
wyrzeźbiona dokładnie pod względem anatomicznym, posiada 
artystycznie oddaną boleść twarzy, oraz starą gotycką płasko- 
rzeźbę Ukrzyżowania z końca XV. lub początku XVI. w. 

Do najciekawszych zabytków przemysłu artystycznego 
i to ludowego, należy drewniane gotyckie tabernakulum, spiżowa 
monstrancya i kadzielnica z rozebranego już kościoła w Skal- 
niku pod Żmigrodem. Większość znajdujących się w muzeum 
ornatów i kap pochodzi z XVII. i XVIII, w., a kilka tylko na- 
leży do starszej epoki, a mianowicie oddane z kościołów w Ja- 
śliskach i Starym Żmigrodzie ornaty z gotyckim haftem figu- 
ralnym z XIV. i XV. w. Z Biecza pochodzi altembasowy ornat 
z XVI. w. oraz kapa posiadająca ogromnie cenny haft zło- 
tem — ze Żmigrodu ówczesny ornat z haftem wypukłym. Do cen- 
niejszych zabytków muzeum należy przyniesiony tu z Kor- 
borni ornat z wizerunkiem Jezusa Ukrzyżowanego, robiony 
w polskiej fabryce gobelinów Remerów w Bezdziatce pod Ja- 
słem, niemal unikat tej fabryki. Jest też kilka innych cennych 
haftów w osobnej gablotce, wśród nich złotem tkany czepiec 
mieszczki z Kańczugi. 

Z w. XIX. pochodzą świeczniki z kościoła w Babicach, 
oraz półka na książki, ładne okazy stylu empire. 

Do pamiątek historycznych należy srebrna cukierniczka 
z medalem Stefana Batorego, pergaminowe przywileje z pod- 
pisami Jana III., Michała Korybuta i Zygm. Kugusta, dwa 
ryngrafy z M. Bg^ką Częstochowską, pochodzące z Jasionki 



72 



i Kołaczyc, blaszany obraz M. B. Ostrobramskiej z autogra- 
fem Wincentego Pola z r. 1865, znaczki pańszczyźniane, rę- 
kopis proboszcza z Jodłowej z r. 1620 zawierający ilustrowany 
herbarz i kronikę współczesną i t. d. Oryginalnym zabytkiem 
doby józefińskiej jest kilka drewnianych monstracyi i cyno- 
wych kielichów, jakimi wówczas zastępowano po kościołach, 
złote i srebrne. 

Muzeum obecnie jeszcze nie jest należycie uporządko- 
wane, co nastąpi po zakończeniu wojny, wtedy też otwarte 
zostanie dla publiczności. Obecnie zwiedzać można jego zbiory 
za zgłoszeniem się u mieszkającego w tym samym gmachu 
kustosza, ks. dr. Momidłowskiego, lub też u ks. biskupa Fi- 
szera. Ks. Momidłowski ma też bogaty zbiór obrazów i pa- 
miątek historycznych. Znajdują się tu pamiątki z doby St. Au- 
gusta, autografy Mickiewicza, Zaleskiego, Kajsiewicza, Jasiń- 
skiego, Semeneńki, generałów Chłapowskiego, Skrzyneckiego, 
Dembińskiego, Tadeusza Czackiego, kard. Lipskiego, pamiątki 
z pogrzebu Mickiewicza, odznaki masońskie i t. d. Tu też na 
razie przechowują się darowane w ostatnich czasach dla mu- 
zeum zbiory p. Konstancyi Okmińskiej z Sambora, zawiera- 
jące monety, medale i porcelanę, wśród której jedna filiżanka 
z podstawką z fabryki w Korcu. 

Z muzeum przejść można na balkon wieży kościoła po- 
jezuickiego, skąd ładny widok. — W parterze gmachu mieści 
się drukarnia Łazora. Nie od rzeczy będzie przy tern 
wspomnieć, że pierwszą drukarnię w Przemyślu założył w r. 1751 
Adam Klein; w r. 1758 urządził drukarnię biskup Sierakowski 
i oddał ją Jezuitom, poczem przeszła ona po ich kasacie na 
rząd. W r. 1800 powstała drukarnia Gołemberskiego, zakupiona 
w r. 182Q przez biskupa Śnigurskiego dla kapituły gr. kat. 

Obok kościoła pojezuickiego na środku niedużego pi. Czac- 
kiego stoi pałac biskupów ruskich, gmach nowy, wy- 
budowany po spaleniu się poprzedniego w r. 1877. Wewnątrz 
kilka obrazów i dzieł sztuki, lecz rzeczy te nie są dostępne 
dla szerszej publiczności. 

Wyżej kollegium pojezuickiego, na dominującem nad mia- 
stem wzgórzu, jeszcze w obrębie dawnych murów miejskich 
stoi były * kościół Karmelitów, obecnie służący za katedrę 
ruską. Najokazalszy to z kościołów Przemyśla, jedyny, który 
szczęśliwym zbiegiem okoliczności, mimo zmiany właścicieli 
i obrządku, i mimo prób przeistoczenia go w XIX. w. w duchu 
ruskim, zdołał jednak zachować wewnątrz całe bogactwo i artyzm 
architektury i ornamentyki barokowej pierwszej połowy XVII. 
\Y. Fundatorem kolcioła i klasztoru Karmelitów w Przemyślu 



73 



był, jak świadczy o tern tablica marmurowa i herb Rogala 
nad wejściem, wspomniany już Marcin Krasicki, wojewoda 
podolski i starosta przemyski i spiski, a czasy jego budowy 
przypadają na lata 1625—30. Budowniczym kościoła byłpraw- 



^^ 




Kościół pokarmelicki (katedra ruska). Fot. Hdam Osiński 

dopbdobnie zajęty u tegoż kasztelana, Galeazzo Kppiani. Za 
wzór służył mu, jak i wielu innym słynny jezuicki kościół II 



74 



Gcsu w Rzymie, spopularyzowany już w Polsce przez budowę 
kościoła Św. Piotra w Krakowie. Wpływ ten widać najlepiej 
na fasadzie. 

Po kasacie Karmelitów w r. 1784 za Józefa II., przyczem 
dwie darowane im w r. 1688 przez Grzegorza Krasickiego 
wsie Hubice i Przędzielnicę wcielono do funduszu religijnego, 
dano kościół Rusinom na katedrę, a ich nabożeństwo inaugu- 
racyjne, odbyło się tu 5 lipca 1785. 

Rusini objąwszy kościół w r. 1785 pozostawili go na razie 
w wyglądzie pierwotnym — jedynie w miejsce dawnej baro- 
kowej sygnaturki, dano na dach nie wielką kopułkę bizan- 
tyńską. Dopiero w drugiej połowie XIX. w. za rządów bi- 
skupa Stupnickiego, poddano katedrę w latach 1876 — 84 grun- 
towej restauracyi, prowadzonej przy współudziale prof. Juliana 
Zacharyewicza ze Lwowa, która po części zmieniła wewnętrzny 
i zewnętrzny wygląd kościoła. Chcąc mu nadać cechę stylu 
bizantyńskiego powiększono znacznie kopułę; jest ona drew- 
niana, gdyż ciężaru innej nie utrzymały by mury, i widoczna 
jedynie z zewnątrz. Zmieniono też po części i fasadę ; zatyn- 
kowano mianowicie ogromny złocony napis łaciński, który biegł 
niegdyś przez całą jej szerokość, rozbito marmurową tablicę 
erekcyjną i usunięto herb fundatora, lecz pod naciskiem grona 
konserwatorów musiano je restaurować. Na fasadzie kościoła 
umieszczono wtedy kamienne posągi św. Włodzimierza i Olgi, 
trzeciorzędnego dłuta; kilka posągów ruskich świętych zdobi 
też schody wiodące do kościoła. 

* Wnętrze trzynawowe, bazylikowe, o założeniu krzyżowem. 
i\ż do czasów ostatniej restauracyi ściany kościoła i sklepie- 
pienia były białe — wtedy dopiero dano złocenia, pokryto 
ściany sztucznym kolorowym marmurem, i zbudowano piękną 
kaplicę Św. Mikołaja. Mimo jednak tego bogactwa złoceń ka- 
pitelów, stukatur i ołtarzów, mimo wyłożenia ścian marmurem, 
całość bardzo dobrze zharmonizowana pod względem rysunku 
i kolorytu, daleką jest od przeładowania, jakie wykazują ko- 
ścioły późnobarokowe. Architektura w wielu szczegółach jest 
jeszcze renesansową, pozbawioną najzupełniej charakterystycz- 
nego dla baroka niepokoju linii. Być może, że ornamentyka 
straciła skutkiem złoceń — w nawie nad pilastrem na lewo 
od wejścia zachował się jeszcze jeden biały niepozłocony anio- 
łek ze stiuku, dający wyobrażenie, jak ornamentyka wyglądała 
dawniej. Ze szczegółów architektonicznych zwracają uwagę 
dwa marmurowe portale do zakrystyi. 

Wielką ozdobą kościoła są bogate stukatury zajmujące 
całe sklepienie nawy głównej i naw bocznych. Wedle jednej 
wcrsyi pozostały one po Karmelitach, lecz \^ówczas były białe; 



75 



dopiero przy ostatniej restauracyi pozłocił je i pomalował ma- 
larz Chodaczyński. Usunięto też wtedy znajdujące się na skle- 
pieniu napisy łacińskie, a w godła J. H. S. i monogram Maryi, 
wsadzono litery ruskie. Zaś wedle drugiej wersyi dano je do- 
piero w czasie ostatniej restauracyi, a projektować miał je prof. 
Zachary ewicz. 

Wielki ołtarz barokowy pokarmelicki usunięto — zasłaniając 
jego miejsce ogromnym, do siylu kościoła stosunkowo dobrze do- 
stosowanym ikonostasem. Jest on zrobiony wedle niemieckiego 
projektu, a obrazy malowali wiedeńscy malarze. Złocenia wy- 
konała pracownia Fr. Majerskiego z Przemyśla. Za nim nowy 
wielki ołtarz w formie baldachimu opartego na czterech mar- 
murowych słupach. Pozostawiono natomiast stylowe barokowe 



Jedno z antepcdydw pokarmelickich. Fot. R. Osiński. 

ołtarze naw bocznych, mające dobre rzeźby i obrazy, oraz 
bardzo ciekawe, rzeźbione i złocone * antepedya, wyszłe z tej 
samej pracowni, co antepedya w kościele Franciszkanów. Jedno 
z nich, ostatnie w lewej nawie przedstawia tu jakieś miasto, 
w którem niektórzy upatrują stary, otoczony murem Przemyśl. 

W ołtarzu P. Jezusa i M. Boskiej są też w samym ołta- 
rzu podobne płaskorzeźby, przedstawiające Wniebowstąpienie 
i Wniebowzięcie. 

Wielką sławą cieszy się drewniana barokowa* kazalnica, 
w formie łodzi Piotrowej, dobre dzieło sztuki XYIII. w. Kazal- 
nice w wielu kościołach i cerkwiach okolicy Przemyśla są jej 
kopiami. Przed ikonostasem nowe, rzeźbione stalle, podczas 
gdy stare, pokarmelickie ustawiono w nawach bocznych. W o- 
knach nowe witraże, banalny wyrób fabryczny. Przy filarach 



76 



grobowce ruskich biskupów i kanoników, marmurowe, arty- 
stycznie bardzo ubogie. Na lewo grobowiec biskupa Grzego- 
rza Jachimowicza (f 1863) i kanonika dr. Jana Unickiego, na 
prawo biskupa Jana Śnigurskiego (f 1847) i kanonika Jana 
Ławrowskiego, a w prawej nawie bocznej tablica pomiątkowa 
na cześć ruskiego literata ks. Markiana Szaszkicwicza. Do 
prawej nawy dobudowano w czasie ostatniej restauracyi * kaplicę 
Św. Mikołaja, zwaną też kaplicą biskupa Stupnickiego. Prowa- 
dzi do niej ładny portal marmurowy, a stylem swym i kolo- 
rytem dobrze jest dostosowana do stylu kościoła. Czworoboczna 
w założeniu, z kopułą, przypomina w planie i wielu szczegó- 
łach kaplicę Zygmuntowską na Wawelu. Ołtarz pokarmelicki. 
Jako osobliwość przechowują na nim wodę św. Mikołaja z Bari 
we Włoszech; jest to ciecz, wydzielana podobno przez zwłoki 
świętego, która masowy odbyt znajduje szczególnie w Rosyi, 
skąd masy pielgrzymów dążą do Bari. Znajduje się tu grobo- 
wiec biskupa Stupnickiego (f 1885) i kanonika Józyczyńskiego, 
dyrektora ówczesnej restauracyi katedry. 

W zakrystyi zachowały się jeszcze pokarmelickie freski 
z herbami fundatora i jego rodziny. 

Bardzo niegdyś bogaty skarbiec katedralny zabrał w r. 1807 
do 1811 rząd na koszta wojen napoleońskich. Została je- 
dynie t. zw. mitra Daniły, (w rzeczywistości sprawiona przez 
metropolitę Jerzego Winnickiego ok. r. 1710), kilka ilumino- 
wanych ewangieliarzów z XVI. i XVII. w. i krzyż biskupa 
Radyłowskiego (XYI. w.). 

Doroczny odpust na św. Iwana, 7_ Jip^^^. 

W znajdującym się obok klasztorze pokarmelickim 
mieszka obecnie duchowieństwo ruskie; przez czas pewien 
1855 — 57 mieściło się tu gimnazyum. Mieści się tu też biblio- 
teka kapitulna ruska, fundowana przez ks. kan. Ławrowskiego 
i bisk. Śnigurskiego, zawierająca przeszło 20.000 książek. Ar- 
chiwum kapitulne zawiera dokumenty od r. 1302 (p. str. 167). 

Obok katedry dzwonica, na której wisiał duży dzwon 
Św. Trójcy z r. 1711 pochodzący z cerkwi Bazylianów i drugi 
Iwan o 167 cm. średnicy, oddane w r. 1916 na cele wojenne. 

Z terasy przed kościołem piękny widok na miasto z wie- 
żami katedry, Jezuitów i Franciszkanów na pierwszym planie. 

Cokolwiek powyżej kościoła pokarmelickiego, przy ul. Ta- 
tarskiej stoi nowo zbudowany klasztor i kościół Karmelita- 
nek bosych. Zakonnice tutejsze, pochodzące z Poznania, wy- 
pędzone stamtąd w czasie kulturkampfu, osiadły w r. 1875 
w Krakowie, a w r. 1882 otworzyły filię w Przemyślu. Kościół 
neogotycki, położony w najwyższym punkcie miasta, zbudowano 
w r. 1905_] wedle proj. Michała Zajączkowskiego, Wewnątrz 



77 



obrazy Tadeusza Popiela, i jego malowidła ścienne na moty- 
wach ludowych oparte. 

Duża posesya, przytykająca do klasztoru pokarmelickiego 
od strony wschodniej, nosi nazwę wójtowstwa, niegdyś 
w wiekach średnich siedziba wójtów przemyskich. \Arejście od 
ul. Władycze 25. Z drugiej strony przytyka ona do starych 
murów miejskich, jakie się tu jeszcze zachowały u zbiegu ulic 
Radyłowskiego i Basztowej. 

Mury miejskie jak wspomnieliśmy, otaczały dawniej do- 
koła Przemyśl, podobnie jak i inne średniowieczne miasta, 
a widzimy je na wszystkich starych widokach Przemyśla. Zało- 
żono je, zdaje się za Kazimierza^ Wielkiego, wykończono za 
Jagiełły, a umocniono za Batorego, który specyalną uwagę po- 




Kościdł Karmelitanek. 



zniszcze- 



święcał sprawie ufortyfikowania miast w Polsce. Po 
niach XVII. w. polecił sejmik w Sądowej Wiszni ich odbudowę 
kasztelanowi lwowskiemu, Andrzejowi Maks. Fredrze, a po- 
mocnym miał mu być przytem włoski architekt, Jakób Solari. 
Jak widzimy z zachowanych resztek, były one bardzo wysokie 
i grube, a biegły wzdłuż ulic Basztowej, Słowackiego, Jagiel- 
lońskiej, wybrzeża Fr, Józefa, stąd stromo w górę ku zamko- 
wi i poniżej niego, za seminaryum zwracał ku wschodowi, 
przebiegając tuż za kościołem karmelickim. W ich obrębie 
leżało miasto — po za nimi przedmieścia. Przed murami był 
rów, wypełniony wodą. Bramy miejskie zamykano o zachodzie 
słońca, otwierano o wschodzie, to też nocną porą nie było się 



78 



można dawniej do miasta dostać, ani z niego wyjść. Bram 
posiadał Przemyśl trzy ; lwowską czyli senatorską, postawioną 
w r. 1542, w miejscu obok kościoła Reformatów (stąd pi. na 
Bramie), krakowską czyli wodną, przy końcu ul. Wodnej, gdzie 
dziś strażnica pożarna, którędy przez most na Sanie szedł go- 
ściniec do Krakowa, a wreszcie bramę grodzką przy końcu 
ul. Grodzkiej, którędy wiodła droga na zamek, czyli do grodu. 
Nadto między katedrą a zamkiem była furta zamkowa. Dla 
obrony murów służyły baszty, bronione przez członków roz- 
maitych cechów; z ich nazw możemy poznać, jakie cechy 
w dawnym Przemyślu były najważniejsze, i miały najwięcej 
członków. Niedaleko bramy lwowskiej była baszta rymarska, 
niżej, obok starej synagogi baszta kuśnierska, dalej, w miej- 
scu wejścia na dzisiejszy most baszta czapnicza, a na rogu 
od Sanu baszta mała nad Sanem, broniona przez piwowarni- 
ków i szynkarzy. Najwięcej baszt było od strony południowej, 
gdyż tu, od Zniesienia, groziło miastu największe niebezpie- 
czeństwo. Były tu mianowicie od strony zamku na rogu baszta 
szewska, dalej mała kramarska, krawiecka, mała z tyłu za 
Karmelitami, a wreszcie kowalska na rogu ul. Basztowej i Sło- 
wackiego. Bramy lwowskiej bronili złotnicy i tkacze, bramy 
grodzkiej bednarze, a bramy wodnej żydzi. 

Mury nie o wiele przetrwały rozbiór Polski. W r. 1776 
wyszedł z Wiednia rozkaz zburzenia murów miejskich ; mimo 
protestów mieszczan rozebrano i mury Przemyśla, zasypano 
rów, nie oszczędzając ani bram, ani baszt. Nie założono też 
wzorem Krakowa na ich miejscu plantacyi, lecz rozparcelo- 
wano je na place budowlane i zabudowano, a kamienice 
lewej strony ulicy Basztowej, Słowackiego, Jagiellońskiej i Wy- 
brzeża oparte są o fundamenta dawnych murów. Ocalała je- 
dynie część ich niewielka przy ul. Basztowej. 

Naprzeciw nich (ul. Basztowa 7) stoi nowy, ogromny i oka- 
zały gmach seminaryum ruskiego dla kleryków, wystawiony 
przed kilku laty wedle proj. prof. Lewińskiego. Seminaryum 
gr. kat. do r. 1780 prowadzili w Przemyślu Bazylianie, wr. 1784 
przeniesiono je na uniwersytet lwowski, gdzie otwarto wydział 
teologiczny, poczem dopiero w r. 1845 urządzono je na nowo 
w Przemyślu. Niegdyś, w XYII. i XYIII. w. stał w tem miejscu 
klasztor Bazylianów wraz z drewnianą cerkwią św. Trójcy, 
pod których kierownictwem pozostawało seminaryum dla Kle- 
ryków. Przez kilka lat przed r. 1785, po zburzeniu poprzedniej 
katedry ruskiej, a przed przeniesieniem się do kościoła Kar- 
melitów, służyła cerkiew ta za katedrę, potem jednak uległa 
wraz z klasztorem i jego majątkiem kasacie józefińskiej, i zo- 



79 



stała rozebraną. Prócz seminaryum prowadzili Bazylianie też 
szkołę !Średnią dla młodzieży ruskiej. 

Ku miastu wracamy stąd przez ul. Radyłowskiego i Wła- 
dyczc. Dawna ta dzielnica biskupów ruskich — stąd nazwa. 

W r. 1550 otrzymał władyka Antoni Radyłowski przywi- 
lej Zygmunta Augusta zabudowania tej dzielnicy, aż do tego 
czasu pustej, wszakże z warunkiem utrzymywania przyległej 
części murów. Wszystkie domy w tej dzielnicy stały na grun- 
cie biskupów, i z tego 
tytułu ich właściciele 
aż do połowy XIX. w. 
opłacali biskupom lub 
kapitule ruskiej czynsz 
dzierżawny, który do- 
piero wtedy w drodze 
indemnizacyi zniesiony 
został. Władyka Rady- 
łowski rzeczywiście 
przyjęty na się obo- 
wiązek wykonał, część 
murów po dziś dzień 
zachowaną wystawił, 
a krzyż w murze koło 
baszty kowalskiej ozna- 
czał niegdyś granicę 
muru biskupiego. W 
pierwszej połowie XIX. 
w. Władycze, zabudo- 
wane małymi domka- 
mi, była dzielnicą stu- 
dencką. 

Biskupstwo ruskie w Przemyślu, którego początkowe 
dzieje z powodu pożcru aktów w r. 1555, nie są nam zupełnie 
znane, zdaje się sięgać do epoki Włodzimierza I. w końcu 
X. w., a jak wiele innych podlegało ono metropolicie kijow- 
skiemu. Jego granice nie były zbyt rozległe — dopiero w r. 1422 
rozszerzyło się przez połączenie go z biskupstwem sambor- 
skiem, mającem swą rezydencyę w Spasie. W r. 1596 nie 
przyjął ówczesny władyka przemyski Michał Kopystyński Unii 
Brzeskiej z kościołem rzymskim, a przez sto jeszcze lat trwali 
jego zastępcy przy szyzmie. Królowie mianowali co prawda 
od r. 1610 dla dyecezyi przemyskiej biskupów unickich, lecz 
ci nie mogli objąć swego urzędu i musieli toczyć ustawiczne 
walki z biskupami nieunickimi, przyczem rezydencyę swą prze- 
nosili zazwyczaj do Sambora. Szczególnie gorące byfy owe 




Władyka Atanazy Krupecki. 
Wedle portretu w pałacu biskupdw ruskicłi. 



80 



^valki za długich rządów pierwszego przez króla w roku 1610 
mianowanego władyki unickiego, Atanazego Krupeckiego. Sta- 
nęła przeciw niemu jak jeden mąż cała ruska drobna szlacłita 
ziemi przemyskiej, wszyscy Chłopeccy, Turzańscy, Manaster- 
scy, Lityńscy, Winniccy, Kopystyńscy, Błażowscy, Rytarowscy, 
Ustrzyccy, Jasieniccy, Koblańscy, Wysoczańscy, Kulczyccy, 
Szulatyccy, Czaykowscy, Tustanowscy, Bilińscy, Baczyńscy, 
Bratkowscy, Bereźniccy, Bojarscy, Czarnieccy, Dobrzańscy, 
Horodyńscy, Horodyscy, Uniccy, Jamińscy, Jaworscy, Komor- 
niccy, Łuccy, Matkowscy, Manasterscy, Popielowie, Sieleccy, 
Sozańscy, Stupniccy, Smereczańscy, Terleccy, Uniatyccy, Uru- 
scy, Żeliborscy i t. d., a znalazłszy wojowniczego przywódcę 
w nieunickim władyce Sylwestrze Hulewiczu Wojutyńskim, po- 
sunęli się do czynnych gwałtów przeciw Krupeckiemu, godząc 
na jego mienie i życie. Oblegano cerkwie i klasztory, werbo- 
wano wojska, a starosta przemyski Marcin Krasicki daremnie 
chciał godzić powaśnione obozy. W r. 1636 zajął władyka Hu- 
lewicz zbrojnie cerkiew na Wilczu, założył tu obóz i w 10.000 
ludzi ruszył na oblężenie władyki Krupeckiego w Spasie, skąd 
go wyrzucił siłą. Jeszcze energiczniej występował przeciw Kru- 
peckiemu następca Hulewicza, władyka dyzunicki, Antoni Win- 
nicki. W r. 1650 opanował gwałtem Spaś, a w r. 1651 także 
katedrę przemyską i ogromny jej skarbiec, skorzystawszy z tego, 
że ruscy mieszczanie przemyscy nocą otworzyli mu bramy 
miasta. Na wieść o tem Krupecki zmarł w Walawie, a w kilka 
godzin potem tłuszcza przemyska obrabowała pałac tamtejszy, 
nie oszczędzając i zwłok biskupa. Lecz jeszcze tego samego 
roku następca Krupeckiego, Prokop Chmielewski, zdobył Wa- 
lawę na nowo, zabierając stamtąd skarbiec władyki Winnickiego, 
a nawet pokusił się o odbicie katedry przemyskiej. We wrze- 
śniu 1651 przyszło do krwawych walk na ulicach Przemyśla, 
w których Chmielewski, mimo poparcia przez wojska Kornia- 
któw i Krasickich, został pobity przez gwardyę Winnickiego, 
liczącą 6.000 ludzi, a zostającą pod dowództwem Oczesalskiego 
i musiał uchodzić z miasta. Rozdwojeniu temu położył kres 
dopiero biskup nieunicki, Innocenty Sas Winnicki, przyjąwszy 
w r. 1691 wraz z całą dyecezyą unię. Niegdyś posiadało bi- 
skupstwo ruskie ogromne dobra, nadane mu przez książąt ru- 
skich i królów polskich, obejmujące 31 wsi, dziś pozostało za- 
ledwie 5 wsi. 

Gdzie stała pierwotna katedra ruska, niewiadomo. W r. 1119 
przeniesiono ją na zamek, gdzie zapewne mieszkali też wła- 
dycy. W r. 1412 mieli się przenieść do klasztoru Bazylianów 
w Wilczu pod Przemyślem, a w początkach XYI. w. powrócili 
znowu do miasta, na dzisiejsze Władycze, gdzie w r. 1500 da- 



81 



rował władykom obszerny grunt kowal Kuźma. Po pożarze 
w roku 1555, który cerkiew z wszystkimi pamiątkami i zabyt- 
kami obrócił w perzynę, miano za biskupa Antoniego Rady- 
łowskiego (1549—81) wznieść nową katedrę, którą widzimy 
wyobrażoną na starych ilustracyach Przemyśla. Budynek ten 
wedle fresku u Franciszkanów, przedstawiał się jako budowla 
krzyżowa z półokrągłą absydą i takiemż zakończeniem naw 
poprzeczych, z schodkowym przyczółkiem fasady, wzorowanym 
na kościołach gotyckich, a wreszcie z wieżyczką nad skrzy- 
żowaniem naw, przypominającą bardzo wieże zachowanych 
na Bukowinie cerkwi prawosławnych XVI. i XVII. w. Być 
może, że posiadała ona we wnętrzu podobnie cenne freski i ża- 
łować należy, że nie zachowała się do dni naszych. Gdy za- 
częła się chylić ku ruinie, postanowił przebudować ją biskup 
Atanazy Szeptycki (1762 — 79), a rcstauracyę zaczął od bu- 
dowy nowej dzwonnicy, która jedyna pozostała do dziś (1777). 
Jego zastępca, Maksymilian Ryło, herbu Sieniawa, otrzymawszy 
obietnicę 40.000 złr. od Maryi Teresy, kazał dawną katedrę 
zupełnie rozebrać, lecz w kilka lat potem, Józef II., miasto wy- 
płacenia pieniędzy, dał mu do wyboru na katedrę ruską, 
kościoły skasowanych klasztorów polskich : Dominikanów, 
Jezuitów i Karmelitów, Chociaż Jezuitów był największy i naj- 
piękniejszy, wybrano Karmelitów ze względu na dominu- 
jące nad miastem położenie. Dawna katedra zaś została roze- 
brana tak doszczętnie, że nie pozostały po niej żadne zabytki, 
ani nawet grobowce władyków ruskich. 

Jedyną pozostałością po dawnej katedrze ruskiej jest 
wieża zegarowa, zbudowana z końcem XVIII. w. Do r. 1907 
służyła ona za wieżę strażniczą, (obecnie służy za nią wieża 
katedralna), a co godzinę trąbiono tu dawniej hejnały. Do po-, 
łowy XIX. w. miała wieża dach spiczasty, który zniesiono po 
spaleniu się wieży. Na wieży umieszczoną jest data 1776 — 
jej budowa miała kosztować 80,000 złr. Za wieżą plac nieza- 
budowany po dawnej katedrze. Obok szkoła ludowa, dawny 
szpital miejski. 

Za czasów polskich mieścił się szpital miejski wraz 
z należącym do niego kościółkiem św. Ducha w obrę- 
bie murów przy bramie lwowskiej, tu mniej więcej, gdzie dziś 
stoją kamienice przy ul. Franciszkańskiej 35—37. Fundował 
go w r. 1461 Andrzej Mrozowski, sekretarz królewski, wła- 
ściciel Maćkowie. Stał najpierw za miastem, w miejscu przy 
pi. na Bramie, gdzie dziś hotel Przemyski, dopiero po poża- 
rze w r. 1638 odbudował go Aleksander Fredro, kasztelan 
lwowski i wojewoda podolski w obrębie murów pod wezwa- 
niem Św. Rocha. Uległ kasacie i został rozebrany za Józefa II. 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 6 



82 



Część miasta między ul. Lwowską, Jagiellońską, Wodną 
a Wybrzeżem to dzielnica żydowska dawnego Przemyśla, 
autonomiczny Przemyśl żydowski, ghetto, część miasta, która 
do dzisiaj zachowała swój charakter żydowski. Żydzi przybyli 
do Przemyśla prawdopodobnie dopiero za Kazimierza W., po- 
woli wzrastali w liczbę, za Zygmunta Augusta, kiedy ich tu 
było dopiero 18 rodzin, wybudowali synagogę. Otrzymali oni 
w r. 1559 przywilej królewski, dający im wolność osiedlenia się 
w Przemyślu i wolność handlu, Batory nadał im w r. 1576 
zupełny samorząd, a Stefan Czarniecki jako wojewoda ruski 
w r. 1660 przywilej własnego sądownictwa, przyczem sądy ży- 
dowskie mogły żydów skazywać na chłostę, więzienie, a na- 
wet obcięcie uszów. Według przywilejów Władysława IV. 
z r. 1638 i PLugusta III. z r. 1752 rabin przemyski był „archi- 
rabinem ziemskim przemyskim", któremu podlegali rabini 
26 miast i miasteczek okolicznych od Turki, Sambora i Są- 
dowej Wiszni po Leżajsk, Żołynię i Dynów. Żydzi posiadając 
autonomię, rozliczne przywileje handlowe i przemysłowe, a wresz- 
cie wolność od podatków miejskich, rośli przez cały wiek XVII. 
w zamożność i znaczenie, wypierając krok za krokiem z Prze- 
myśla handel, a po części i rzemiosło i przemysł polski, aż 
wreszcie kroniki z r. 1740 notują, że w mieście nie ma już 
żadnego handlu w ręku chrześcijańskiem, który to stan trwał 
przeszło przez lat sto. Dopiero druga połowa XIX. w. za- 
częła rzemiosło polskie w Przemyślu dźwigać z upadku a han- 
del stwarzać na nowo. 

Centrem dzielnicy żydowskiej jest ul. Żydowska, a u jej 
wylotu na ul. Jagiellońską (nr. 33) stoi stara synagoga, od 
wieków ośrodek życia duchowego żydów przemyskich. Wedle 
daty na drzwiach wybudowano ją w r. 1579, a jej budowni- 
czym jest prawdopodobnie Bononiusz, o którym akta wspomi- 
nają, że stawiał wówczas łaźnię miejską. Synagoga była pier- 
wotnie wystawiona w stylu renesansowym, w r. 1910 poddano 
ją rcstauracyi pod kier. arch. Tadeusza Mokłowskiego ze Lwo- 
wa, a wtedy otrzymała budowa od strony ul. Jagiellońskiej 
polską renesansową attykę. Na ścianach wewnątrz malowidła 
symboliczne z r. 1840; ładny pająk, renesansowy ołtarz na 
torę (t. zw. Uren Kodesz) i dość bogato rzeźbiony baldachim 
t. zw. birna na środku synagogi. 

Opodal (ul. Jagiellońska 45) stoi nowa, w maurytańskim 
stylu z nietynkowancj cegły zbudowana synagoga postę- 
powa. W dawnej dzielnicy żydowskiej, przy bramie wodnej, 
stała też niegdyś, okazała łaźnia miejska, zbudowana 
w r. 1580 przez architekta Bononiusza, z której dziś już nic 
ma ani śladu. 



83 



4. Nowe dzielnice miasta. 



Za obrębem murów dawnego Przemyśla istniały liczne 
przedmieścia, wciągnięte z czasem, ze zniesieniem murów, 
w obręb miasta. Przedmieścia te nosiły dawniej, a po części 
noszą i dzisiaj następujące nazwy: Podzamcze, Cebulanka, 
Krzemieniec, Podgó- 
rze, Błahowieszczenie, 
Forszterówka, Garba- 
rze, Mnisze, Podskale, 
Wodna i Władycze, 
zaś na Zasaniu Biało- 
czyna, Kazanów, Bąki 
i Lipowica. O ile w sa- 
mem mieście Rusini 
nie odgrywali więk- 
szej roli, a do zaspo- 
kojenia ich potrzeb 
religijnych wystarczała 
jedna cerkiew obok 
kilkunastu kościołów, 
o tyle na przedmie- 
ściach odwrotnie. W 
czasach polskich obok 
jednego, a później 
dwóch (Reformatów 
i Benedyktynek) koś- 
ciołów, cerkwi widzi- 
my kilkanaście, wyłą- 
cznie drewnianych. Za 
Józefa II podzieliły one 
los wielu kościołów 
przemyskich, uległy 
kasacie, i zostały roze- 
brane, do dziś prze- 
trwała już tylko jedna i to w zmienionej szacie. 

Przy pi. na Bramie, który dziś jest głównym ośrod- 
kiem ruchu, a w godzinach wieczornych miejscem promenady 
eleganckiego świata, stoi kościół Reformatów. Niegdyś stał 
on na równym poziomie z drogą lwowską — dziś z podnie- 
sieniem poziomu okolicznych ulic o 3 m. wygląda jak gdyby 
zapadnięty w ziemię, a schodzi się do niego po schodach 
w dół. Fundował go w r. 1627 Piotr Cieciszowski z Żurawicy 




Wnętrze starej synagogi. 
Fot. Michał Todt. Ze zb. T. Przyj. N. 



6* 



84 



i jego żona Felicyahhd z Stadnickich, c(5rka Dyabła Łańcu- 
ckiego, oboje sławni ze zbrojnych awantur, których widownią 
bywał i Przemyśl. Pierwotny kościół był drewniany, a gdy 
w r. 1657 zgorzał, odbudowano go w obecnej postaci, kosztem 
Hermonclaja Tyrawskiego. W r. 1657 został złupiony i spu- 
stoszony przez Węgrów Rakoczego, a czaszkę zamordowanego 
wówczas zakonnika Reklewskiego przechowują dotychczas 
w klasztorze, cierpiał też wiele w czasie najazdów tatarskich. 
To też by go ubezpieczyć, wojewoda podolski Andrzej Ma- 
ksymilian Fredro zamienił go w małą forteczkę, opasując mu- 
rem z czterema basztami, (tabl. pamiątkowa u wejścia). Fasada 
kościoła uległa restauracyi w XIX. w. przyczem usunięto 
dawne freski z XYIII. w. jakie zdobiły front kościoła i portyku, 
a zastąpiono je rzeźbami M. B. i św. Antoniego z piaskowca. 
Wnętrze nie ma ani dzieł sztuki, ani pamiątek historycznych. 
Na sklepieniu i na łuku oddzielającym nawę od presbiteryum 
stare freski z XYIII. w. W dwóch ostatnich ołtarzach bocz- 
nych niezłe obrazy świętych Reformackich. Kościółek jedno- 
nawowy, typu powszechnie przyjętego dla kościołów Reforma- 
tów. Na niewielkim cmentarzu czternaście stacyi Męki P. 
z obrazami, bardzo zniszczonymi, pochodzącymi z XIX. w. 

Klasztor służył w XIX. w. za więzienie wojskowe (p. str. 167). 

Nad murem od str. pi. na Bramie stoi pomnik ks. Szy- 
kowskicgo Wawrzyńca, z piaskowca, dłuta krakowskiego rzeź- 
biarza Zygmunta Trembeckiego, odsłonięty w r. 1877. Jak świad- 
czy podpis, był to gwardyan przemyskich Reformatów, który 
w r. 1672, gdy Tatarzy pustoszyli ziemię przemyską, zebrał 
oddział zbrojny, utworzony z mieszkańców Przemyśla, na- 
padł 9 października Tatarów, obozujących pod Kormanicamf, 
pobił ich i odbił jeńców. Pomnik otoczony, a po części zasło- 
nięty przez olbrzymie tablice reklamowe, nie robi należytego 
wrażenia. 

W miejscu, gdzie dziś stoi hotel Przemyski, stał do r. 1658 
kościółek św. Ducha ze szpitalem. 

Na rogu ul. Mickiewicza (nr. 7). stoi budynek Towarzy- 
stwa Zaliczkowego Rolnego, zaliczający się do naj- 
piękniejszych w Przemyślu; późnorcnensansową fasadę, zdo- 
bioną rzeźbami figuralnymi, proj. przez inż. Władysława Da- 
rowskiego, dano przy restauracyi w r. 1894. 

PI. na Bramie jest ważnym węzłem komunikacyjnym, miej- 
scem, gdzie schodzą się najważniejsze ulice miejskie i skąd 
rozchodzą się główne gościńce. Na wschód biegnie gościniec 
lwowski (ul. Mickiewicza), na północ Jarosławski (ul. Jagiel- 
lońska), na południe Dobromilski (ul. Słowackiego), a na po- 
łudniowy wschód droga do Bakończyc i Siedlisk (ul. Dwór- 



85 



skiego). Ulice te, niegdyś zabudowane tylko podmiejskimi dom- 
kami i dworkami, które się jeszcze tu i ówdzie zachowały, 
dziś zabudowane nowoczesnymi, dużymi kamienicami, prze- 
ważnie pozbawionymi jakiegokolwiek piętna artystycznego, stały 
się głównymi arteryami rucliu w Przemyślu. 

Najładniej przedstawia się prosta, długa i szeroka ul. Mic- 
kiewicza (dawniej Lwowska). Stoi przy niej gmach poczty, 
oraz budynki komendy korpusu (nr. 16) i komendy twierdzy 
przemyskiej (nr. 24). 
Mieszkał tu komendant ^:^^'.»^^s 
twierdzy w czasie o- 
blężenia 1914— 15, gen. 
Kusmanek, a ulice, po 
pierwszem oswobodze- 
niu miasta w dniu 12 
października 1914 była 
widownią olbrzymiej 
manifestacyi ludności 
na cześć gen. Kus- 
manka. Naprzeciwko 
komendy korpusu willa 
(nr. 13), dawne mieszka- 
nie komendanta korpu- 
su; wedle tablicy pa- 
miątkowej gościł tu w 
r. 1886 cesarz Franci- 
szek Józef I. 

W sąsiedztwie (nr. 
15) budynek Krakow- 
skiego Towarzystwa 
Wzajemnych Ubezpie- 
czeń z fasadą, ozdo- 
bioną rzeźbą. 
W ij£" Niedaleko pi. na 

Bramie, przy ul. Kolejowej stoi dworzec kolejowy, zbudo- 
wany na miejscu dawnego 'ogrodu Reformatów, 194m. n. p.m. 
Kolej z Krakowa, t. zw. linię Karola Ludwika, otwarto w Prze- 
myślu w r. 1859, a dopiero w kilka lat później doprowadzono 
ją do Lwowa. Linię do Chyrowa i Zagórza otwarto w r. 1873, 
dzięki czemu Przemyśl stał się ważną stacyą węzłową. Obecny 
dworzec pochodzi z roku 1895. Jest on jednym z nielicznych 
w Galicyi, które nie zostały uszkodzone obecną wojną. 

Naprzeciw dworca duży hotel Royal, którego cały prawie 
parter (wejście od ul. Mickiewicza 5) zajmuje najelegantsza 
w Przemyślu kawiarnia Stieber a. Na ścianach ogromne 




Kościdł Reformat(5v 



Fot. Rud. Baranowski. 



86 



dwa obrazy pędzla prof. Jankowskiego, przedstawiające widok 
Przemyśla jeszcze z czasów polskich, oraz widok z począt- 
ków XX. w. i obraz odsieczy Sobieskiego pod Wiedniem. 

Przy ul. Dworskiego, na rogu ul. Konarskiego, budy- 
nek przemyskiego Sokoła, gdzie w czasie obecnej wojny umiesz- 
czono komendę i stacyę zborną legionów polskich. Naprzeciw 
ogromna niezabudowana parcela, otoczona murem, to dawny 
cmentarz; rozebrany ostatecznie dopiero w r. 1908, skąd cen- 
niejsze pomniki przeniesiono na nowy cmentarz. Do czasów 
Józefa II. stała tu drewniana cerkiew Zwiastowania p. Maryi. 
(Błahowieszczenia). Dalej przy ul. Dworskiego 37, w ogrodzie 
willa Frenklów, gdzie w czasie pobytu swego w Przemyślu 
23. kwietnia 1915, miał kwaterę Mikołaj II. Ulica ta prowadzi 
w dalszym ciągu na dworzec kolejowy Przemyśl-Bakończyce 
(15 min. od pi. na Bramie). 

Z drugiej strony dworca kolejowego aż po San leżą przed- 
mieścia Garbarze i Błonie, do których idzie się wiaduktem od 
ul. Jagiellońskiej, lub też kładką dla pieszych po nad dworcem. 
W tej części miasta ku Sanowi leży targowica miejska. Rów- 
nocześnie z prawem magdeburskiem otrzymał Przemyśl wr. 1589 
od Wład. Jagiełły prawo odbywania ośmiodniowego jarmarku 
po Św. Piotrze i Pawle, zaś prawo odbywania targów w po- 
niedziałki i piątki nadał Zygmunt August. Niegdyś bywały 
jarmarki przemyskie bardzo huczne, aczkolwiek nie mogły się 
mierzyć z jarosławskimi. Obecnie otrzymał Przemyśl prawo 
czternastodniowego jarmarku na skóry. 

Na Garbarzach istniały w XVIII. w. dwie cerkwie dre- 
wniane, jedna Przemienienia Pańskiego, kf5ra""z"gorzała w r. 
1748, druga św^ Jana została rozebrana z początkiem XIX. w. 

Na Błoniu, przy torze kolei od strony Lwowa, stoi cer- 
kiew Urodzenia P.Maryi. Niegdyś była ona drewniana — 
ojk.r. 1880 rozebrano ją i wymurowano obecną o trzech ko- 
pułach, przedstawiającą się zgrabnie i malowniczo wśród sta- 
rych drzew. 

Dawna drewniana cerkiew posiadała całe ściany i skle- 
pienie zapełnione nieudolnymi, ale bardzo charakterystycznymi 
malowidłami z XVII. lub początków XVIII, w., które w szeregu 
obrazowych przedstawień miały wiernym przedstawić sceny 
z pisma św. i historyi kościoła. Znajdował się tam też oso- 
bliwy obraz piekła do którego szatani na taczkach wozili du- 
sze potępionych ; na jednych z taczek siedział szlachcic w kon- 
tuszu, a niżej umieszczono podpis „takoż starostu weze do 
pękła". Freski te przepadły całkowicie przy rozbiorze cerkwi. 
Obecna cerkiew o założeniu centralnem, ma w bębnie kopuły 
nad ikonostasem fresk Narodzenia P. Jezusa (1906), w pa- 



87 



chach czterech ewangielistów, pędzla Skrutka, ucznia Matejki. 
Za ikonostasem w absydzie obraz Narodzenia P. Maryi pędzla 
Kopystyńskiego. Z lewej strony ołtarzyk Zwiastowania ze sta- 
rym obrazem. 

Na obszernych błoniach, jakie się ciągną nad Sanem, 
dziś już po części zabudowanych, wykonywano aż do r. 1873 
publicznie wyroki śmierci, a w r. 1848 tu odbywały się ćwi- 
czenia gwardyi narodowej. 




Plac na Bramie i ul. Mickiewicza. 



Fot. Michał Toth. 



Ul. Słowackiego (dawna ul. Dobromilska) wiedzie po- 
czątkowo aż do ul. Basztowej wzdłuż dawnych murów miej- 
skich, o które oparte są pierwsze kamienice z prawej strony. 
W miejscu pierwszych kamienic po lewej stronie stała niegdyś 
drewniana cerkiew, rozebrana z końcem XVIII. w. Obecnie 
"sloT fu (nr. 17) nowa synagoga zbudowana kilka lat przed 
wojną w stylu mauretańskim, wedle proj. Stan. Majerskiego. 

Przy ul. Słowackiego 21, stoi duży budynek gimnazjum, 
zbudowany w r. 1894, a mieszczący tak pierwsze gimnazyum 
polskie, jak i gimnazyum ruskie. 



88 



Pierwotne szkoły w Przemyślu były wyłącznie ducliowne, 
a prowadziło je ducliowieństwo obu katedr jako szkoły kapi- 
tulne. W XY. w. powstała też w Przemyślu szkoła średnia 
pod zwierzchnictwem Rkademii Krakowskiej, której dalsze losy 
są nam nieznane. Gdy w r. 1617 Jezuici założyli, a w r. 1654 
na nowo zorganizowali swą piccioklasową akademię, zaczął się 
upadek szkoły kapitulnej. Językiem wykładowym w tych wszyst- 
kich szkołach był naturalnie język łaciński. Kollegium jezui- 
ckie przetrwało" do kasaty w r. 1773, poczem rząd austryacki 
zamienił je na sześcioklasowe gimnazyum rządowe, pozosta- 
wiając na razie jeszcze łaciński język wykładowy i profesorów 
exjezuitów, z których ks. Gadowski był do r. 1787 kierowni- 
kiem. Było to jedno z sześciu gimnazyów, pozostawionych 
w ówczesnej Galicyi; inne znajdowały się we Lwowie, Jaro- 
sławiu, Rzeszowie, Tarnowie i Nowym Sączu. Zastąpiły one 
17 szkół średnich, jakie na obszarze zabranym przy pierw- 
szym rozbiorze istniały za czasów polskich. Były to miano- 
v)ricie szkoły jezuickie we Lwowie, Jarosławiu, Przemyślu, Sta- 
nisławowie, Samborze, Krośnie, pijarskie w Podolińcu, Rze- 
szowie, Warężu i Złoczowie, akademii krakowskiej w Tarnowie, 
Sączu, Bieczu i Zamościu, bernardyńska w Zbarażu i bazy- 
liańskie w Buczaczu i Drohobyczu. W r. 1789 wprowadzono 
niemiecki język wykładowy i profesorów świeckich, a dyrekcya 
przeszła w ręce każdoczesnego starosty, co trwało do r. 1811, 
gdy zakład otrzymał własnych dyrektorów. Rozporządzeniem 
z 29 września 1848 wprowadzono polski język wykładowy, 
lecz już 4 stycznia 1849 wyszedł nowy dekret, zaprowadza- 
jący w szkołach Galicyi Wschodniej, a także w Przemyślu 
z powrotem język niemiecki jako wykładowy, przy zatrzyma- 
niu języka ruskiego jako przedmiotu obowiązkowego, a pol- 
skiego tylko jako nadobowiązkowego. Polski język wykładowy 
wprowadzono dopiero w r. 1868. Frekwencya gimnazyum w tej 
epoce była dość znaczna; w r. 1789 miało ono 139 uczniów, 
w r. 1798 wzrosło do 455, w r. 1811, w dobie wojem Napo- 
leońskich spadło do 204, 1824 podniosła się znowu do 442; 
przeciętna cyfra uczniów wynosiła 260 — 380. 

W r. 1820 otwarto w Przemyślu dwa instytuty o charak- 
terze szkół wyższych — seminaryum duchowne i zakład 
filozoficzny, który stanowił przejście z gimnazyum na uni- 
wersytet; jego absolwenci mogli się wpisywać na teologię, zaś 
na prawo i medycynę dopiero po przesłuchaniu trzeciego roku 
filozofii na uniwersytecie. Do r. 1824 był wykładowym język 
łaciński, potem niemiecki. Jego dyrektorem do r. 1826 był ks. 
Faygiel, równocześnie rektor polskiego seminaryum ducho- 
wego, potem, do r. 1847 ruski biskup ks. Śnigurski. W r. 1849 



89 



przyłączono kurs ten do gimnazyum, jako jego VII. i VIII. klasę. 
Wykłady filozoficzne odbywały się również w gmacliu gimna- 
zyum. Słucłiacze tych kursów, używający praw akademickicli, 
utworzyli w r. 1848 akademicki oddział gwardyi narodowej. 
Pewne wrzenie wśród nich wywołało też powstanie w r, 1831, 
a wielu z nich przekradało się wtedy, nie zawsze z powodze- 
niem, przez granicę w szeregi wojska polskiego. W r. 1840 
spadły też i na młodzież liczne śledztwa i kary z powodu po- 
dejrzeń o udział w spisku Mazzochellich. Frekwencya tych 
kursów wynosiła przeciętnie 160 słuchaczów — najwyższą była 
w r. 1830 (197), najniższą w 1824 (94) po zaprowadzeniu ję- 
zyka niemieckiego. 

W r. 1886 zaczęto przy gimnazyum przemyskiem two- 
rzyć klasy równorzędne z językiem wykładowym ruskim, 
a w r. 1894 podzielono gimnazyum na polskie i ruskie. Od 
czasu przyłączenia kursów filozoficznych w r. 1849, aż do czasu 
odłączenia gimnazyum ruskiego, chwiała się frekwencya za- 
kładu między cyfrą 286 (1856 w czasie cholery) a 750 (1884) 
uczniów. Ogółem w czasie od r. 1850 — 90 uczęszczało tu 
13848 (61-67"/o) Polaków (łącznie z Żydami), 7487 (33-59'7o) 
Rusinów, 996 (4-47°/o) Niemców. Od .r. 1868 szybki ubytek 
Niemców, od r. 1880 znaczny wzrost Żydów. 

Wielu z uczniów gimnazyum przemyskiego zajęło w kraju 
wybitne stanowiska. Widzimy wśród nich kardynała Sylwe- 
ryusza Sembratowicza, biskupów ks. Pelczara, Glazera, Pe- 
łesza i Korczyńskiego, profesorów uniwersytetu dr, Euzebiusza 
Czerkawskiego, dr. Leonarda Piętaka (późniejszego ministra 
dla Galicyi), dr. Wawrzyńca Żmurkę, kanoników ks. Łęka- 
wskiego, Ławrowskiego, Spisa, Ziemiańskiego, wiceprezydenta 
Kr. Rady Szkolnej, Ignacego Dembowskiego, powieściopisarza 
Jana Zacharyasiewicza, architektę Stanisława Majerskiego, 
publicystę i założyciela „Gazety Narodowej" Jana Dobrzań- 
skiego i wielu innych. 

Rż do r. 1894 mieściło się, z małymi przerwami, gimna- 
zyum w gmachu kolegium pojezuickiego. W r. 1905 wobec 
przepełnienia gimnazyum polskiego otwarto drugie gimnazyum 
polskie na Zasaniu. 

Wedle statystyki przy końcu roku szkolnego 1910/11 
miało pierwsze gimnazyum polskie 555 uczniów, ruskie 849 
uczniów (przeważnie z odległych powiatów Gal. Wschodniej), 
gimnazyum na Zasaniu 490 uczniów. Wedle wyznań i naro- 
dowości było w pierwszem gimnazyum Polaków 265 (48''/o), 
Rusinów 63 (ll"/o). Żydów 227 (4P/o), Niemców 2; w dru- 
giem gimnazyum Rusinów 815 (96"/o), Żydów 27 (3°/o), Niem- 
ców 5 (l^o); w trzeciem 384 Polaków (78''/o), 106 Żydów 



90 



(227o), 2 Niemców, ogółem 649 Polaków, 878 Rusinów, 350 
Żydów i 9 Niemców. Gimnazyum pierwsze posiadało do r. 
1914 bogaty gabinet fizyczny i przyrodniczy, oraz bibliotcl^ę 
liczącą przeszło 10.000 tomów — zbiory te jednak ogromnie 
zniszczono w czasie, gdy gmach zajęty był na szpital woj- 
skowy. 

Znacznie powyżej na lewo (nr. 83) duże zabudowanie 
nowego szpitala wojskowego (stary mieścił się w kla- 
sztorze Dominikanek przy ul. Grodzkiej 8) — z tyłu 
w dużym ogrodzie willa Krajczówka, jedyny zachowany 
okazalszy polski dworek podmiejski z początków XIX. w. 
ładny budynek empirowy. Stoi też w tej dzielnicy dawna 
karczma „Jam ki", w połowie XIX. w. ulubione miejsce wy- 
cieczkowe mieszkańców Przemyśla, słynne z dobrego piwa, 
przekąsek i kręgielni. 

Przy końcu ulicy cmentarz miejski. Za czasów polskich 
chowano zamożniejszych w podziemiach kościołów, mniej za- 
możnych na cmentarzach otaczających kościoły. Cmentarze 
te istniały też koło kościołów przemyskich, a największy był 
przy kościele Dominikanów. Józef II. zakazał grzebania zmar- 
łych w kościołach i w obrębie miast — wówczas więc cmen- 
tarz przeniesiono za miasto, w miejsce gdzie dawniej stała 
cerkiewka Zwiastowania P. Maryi przy ulicy Dworskiego. 
Obecny cmentarz założono w r. 1855 jako cmentarz chole- 
ryczny, a z czasem zamieniono go na ogólny, stary zamknięto, 
a wybitniejsze pomniki z niego przeniesiono tutaj. Cmentarz, 
położony na pochyłości biegnącej od Zniesienia, jest bardzo 
obszerny i silnie zadrzewiony. Pomniki kamienne, wyszłe 
z pracowni Fr. Majerskiego, przedstawiają przeważnie typy 
grobowców w pojęciu artystycznem połowy XIX. w.; brak 
wśród nich wybitnych dzieł sztuki, a prąd modernistyczny, 
który wiele cmentarzów zagranicznych, a po części już 
i cmentarze największych miast w Polsce zamienił w praw- 
dziwe muzea nowoczesnej sztuki, do przemyskiego cmenta- 
rza jeszcze nie dotarł. Bardzo skromne w formie i rozmia- 
rach są też pomniki ostatnich biskupów przemyskich, ks. So- 
leckiego, Hirszlera, Glazera i biskupów ruskich, umieszczone 
obok kaplicy cmentarnej. Najbardziej stylowo pod względem 
artystycznym przedstawia się tu przeniesiony ze starego 
cmentarza * pomnik wspomnianego powyżej (str. 42) ka- 
nonika Faygla (f 1836), postawiony ze składek duchowień- 
stwa. Jest on odlany z żelaza, a tak pod względem formy, 
ornamentyki, płaskorzeźb, a nawet charakteru liter przedsta- 
wia bardzo dobry okaz stylu t. zw. biedermeyerowskiego. 
W górnej części cmentarza i powyżej spoczywają w maso- 



91 



wych grobach zwłoki tysięcy żołnierzy poległycli i zmarłych 
w obecnej wojnie. Staraniem władz wojsltowych powstają tu 
trzy odgrodzone od siebie cmentarze: austro-węgiersl^i, nie- 
mieclci i rosyjslci. Ich ogrodzenia i bramy wykonano wedle proj. 
inż. Szabołcsa, herb monarchii na bramie modelował rzeilDiarz 
Józef Wilk. Naprzeciw cmentarza w r. 1860, gdy ta dzielnica 
była jeszcze niezamieszkała, stała prochownia. 

Powyżej Władycza, kościoła Karmelitanek i zamku leży 
przedmieście _Eodg4tz«, Niegdyś stała tu cerkiew św. Miko-/ 
łaja, która odbudowana pir^ozarze w r. 1759, została w r./ 
J786 skasowana i rozebrana. Do tej części miasta prowadzi 
ut. Tatarska, przy której (nr. 36) stoi willa Kamińskich, proj. 
Osińskich, tak w architekturze, jak i ornamentyce wnętrza 
utrzymana w stylu zakopańskim. Przy końcy ulicy na lewo, 
tuż u stóp Zniesienia stary folwark Cebulanka. 

Dzielnica, leżąca u stóp parku na Zamku w zachodniej 
części miasta, nosi nazwę Podzam cze. Niegdyś stała tu nad 
Sanem drewniana cerkiew św. "Mrchala, skasowana i roze- 
brana za Józefa II. Od mostu prowadzi w tamtą stronę 
wzdłuż Sanu Wybrzeże Franciszka Józefa, mające 
z jednej strony szereg nowych ładnych kamienic, z drugiej stro- 
ny ocienioną promenadę z ławeczkami Jeszcze w połowie XIX. 
w. były tu tylko strome pagórki i jamy, używane na śmiet- 
nik miejski. Wśród stojących tu will wyróżnia się kamienica 
Skarżyńskich, Przy ul. Sanockiej stoi nowe sanatoryum 
dr. Kutny wraz z zakładem wodoleczniczym. Przy końcu 
tej ulicy na prawo stara, charakterystyczna karczma 
Wygoda. 

Leżąca na lewym brzegu Sanu dzielnica nosi nazwę Za- 
sanie, a ze słabo zabudowanego przedmieścia przekształciła 
się ona dopiero w ostatnich trzydziestu latach. Za polskich 
czasów istniał już na Sanie most drewniany, który widzimy 
n. p. na ilustracyi z r. 1620; łączył on ul. Wodną z ul. Kla- 
sztorną. Źródła wspominają o nim już w r. 1554. Często za- 
bierały go powodzie, a odbudowywany na nowo, zmieniał 
swój wygląd. Jak cały Przemyśl, tak i most był świadkiem 
rozmaitych krwawych awantur; i tak czytamy w aktach, że 
w r. 1605 odbyła się tu utarczka ludzi Dyabła Stadnickiego 
z ludźmi kasztelana Ligęzy o jarmark w Rzeszowie, przyczem 
jeden został zabity, a wielu odniosło rany. Ok. r. 1620 znowu 
w walce o posiadanie Żurawicy między dziećmi Dyadła Stad- 
nickiego się toczącej, rozegrała się tu walka między 300 lu- 
dźmi Piotra Cieciszowskiego, męża Felicyanny ze Stadnickich, 
a Zygmuntem Stadnickim, który pobity, straciwszy pięciu za- 
bitych musiał ustąpić z Żurawicy. Z tej strony 9 marca 1656 



92 



szturmowali Przemyśl Szwedzi, lecz lód się pod nimi załamał 
i wielu potonęło w Sanie, poczem od oblężenia odstąpili. Po 
jednej z powodzi końca XVII. w. mostu nie odbudowywano, 
posługując się promem, co trwało niemal przez 100 lat, a do- 
piero w r. 1779 wybudował rząd austryacki drewniany most 
kryty, ale już nie w miejsce dawnego, ale w miejscu obecnego, 
budując równocześnie podobny most na Wiarze między Me- 
dyką a Przemyślem. Most ów, który miał kosztować 80.000 
złr. zabrała powódź 19 lipca 1845, poczem dla komunikacyi 
otwarto most prowizoryczny w przedłużeniu ul. Wodnej, który 
istniał do r. 1865, kiedy otwarto most nowy, zastąpiony w r. 
1895 obecnym żelaznym, który uległ częściowemu zburzeniu 
23 marca 1915 w dniu kapitulacyi Przemyśla, a obecnie znaj- 
duje się w stadyum rekonstrukcyi. Żelazny most kolejowy zo- 
stał zbudowany w r. 1859, częściowo odnowiony po powodzi 
w r. 1867, obecnie również częściowo zburzony i rekonstruo- 
wany. Całkowicie został zburzony i na razie zastąpiony jest 
mostem prowizorycznym trzeci most za targowicą. Most zdo- 
biły niegdyś barokowe figury z piaskowca M. Boskiej i św. 
Jana Nepomucena; pierwsza stoi dziś na Zamku, druga obok 
klasztoru Benedyktynek. Nad Sanem stały niegdyś po obydwu 
brzegach, jak to widzimy na starych ilustracyach, młyny 
wodne, zniesione w XIX. w. 

Najstarszą budową Zasania jest leżący tuż za mostem 
kościół Benedyktynek wraz z klasztorem. W r. 1616 po- 
wstała tu kosztem ks. Macieja Walkowicza kaplica św. Trójcy, 
przy której później osiadły Benedyktynki z klasztoru św. 
/\nny w Jarosławiu, najpierw jako filia klasztoru jarosła- 
wskiego, od r. 1694 jako samoistny klasztor. I ten kościół 
w r. 1657 podobnie jak Reformaci padł ofiarą rabunku i spu- 
stoszeniu przez wojska węgierskie Rakoczego, to też później 
dla ochrony przed podobnymi napadami został ufortyfikowany 
i otoczony murem ze strzelnicami, który po dzień dzisiejszy 
się zachował. Od strony północno-zachodniej była dawniej 
dziś już nie istniejąca baszta. Obecny kościół, zewnątrz dość 
skromny, wybudowano w r. 1768—77 kosztem słynnego Fran- 
ciszka Salezego Potockiego z Krystynopola, ojca Szczęsnego, 
znanego jako wojewoda z „Maryi" Malczewskiego. W rzeczy- 
wistości wojewoda, niezadowolony z tajemnego małżeństwa 
swego syna Szczęsnego (późniejszego Targowiczanina) z ubogą 
szlachcianką Gertrudą Komorowską, kazał ją w r. 1771 uto- 
pić w stawie, poczem trapiony wyrzutami sumienia przebywał 
przez czas jakiś w Buszkowicach pod Przemyślem. Gdy 
wedle legendy, zapisanej w kronice Bazylianów w Krystyno- 
polu, duch jego żony Anny zjawiał się przez czas dłuższy 



93 



po jej śmierci jednej z zakonnic klasztoru Benedyktynek 
w Przemyślu z żądaniem budowy kościoła, a na znak swej 
obecności wypalił owej zakonnicy znak krzyża na ręce, 
a znak spalonej ręki na stole, który ma być przecliowywany 
w klasztorze, wojewoda przyczynił się do budowy kościoła kwotą 
30.000 złp. Portret jego i jego żony Rnny wisi nad drzwiami 
do zakrystyi a presbiteryum. Kościół ten wraz z klasztorem 
w kilka lat po wybudowaniu miał już podledz kasacie, a za- 
konnice musiały się na czas pewien przenieść do klaszto- 
ru Dominikanek, jednak ze względu na prowadzone przez 
nie szkoły pozwolono im wrócić do swej dawnej siedziby. 

Kościół nie duży, jednonawowy, bardzo jasny, robi miłe 
wrażenie, a dużo uroku dodają mu rokokowe *freski na skle- 
pieniu, pędzla Stroińskiego, autora fresków u Franciszkanów, 
lecz lepiej w kolorycie zachowane. Fresk nad wielkim ołta- 
rzem przedstawia hołd czterech części świata N. Sakramen- 
towi, fresk główny hołd świętych i M. Boskiej przed św. 
Trójcą, fresk nad chórem muzycznym św. Benedykta na 
puszczy. Na fresku tym w rogu wymalował też Stroiński na 
pamiątkę garnek z farbami i pendzlami. Bogato rzeźbiony 
wielki ołtarz fundacyi Łukasiewicza, dzieło pracowni Ferdy- 
nanda Majerskiego z r. 1880, ma ładny stary obraz św. Trójcy, 
okazałe cyboryum alabastrowe i rzeźbione nowe * antę pę- 
dy um z kopią Wieczerzy Pańskiej Leonarda de Vinci. Za 
obrazem św. Trójcy kryje się bardzo subtelnej roboty * figura 
M. Boskiej, dzieło rzeźbiarzy monachijskich, pierwotnie prze- 
znaczona do feretronu. Cyboryum, sprowadził z zagranicy 
ks. Biega (1890). Antepedya jak również, i figury świętych 
na ołtarzach wyszły z pracowni F. Majerskiego, u którego 
pracował wówczas bardzo zdolny rzeźbiarz Tenczar. Podobnie 
rzeźbione antepedya ze scenami z życia Chrystusa mają też 
i ołtarze boczne. Przedstawiają one P. Jezusa i dzieci. Naro- 
dzenie P. Jezusa, Św. Benedykta i św. Scholastykę, Chrystusa 
w Ogrojcu i Św. Antoniego Padewskiego — wykonane są 
z masy naśladującej drzewo. W jednym z ołtarzów stary 
obraz Chrystusa w cierniowej koronie, dobrego pendzla, który 
do niedawna wisiał w kurytarzu, dokąd się zapewne dostał 
z dawnego kościoła Dominikanek. Na ścianach za niektórymi 
z ołtarzów bocznych są zasłonięte freski figuralne. Dokoła 
kościoła rozmieszczonych jest 12 obrazów apostołów z XVIII, 
wieku odznaczających się bardzo oryginalną charakterystyką 
twarzy. Obok presbiteryum kaplica św. Anny, której ściany 
i sklepienie pokryte są w całości freskami figuralnymi, autor- 
stwem prawdopodobnie również Stroińskiego, lecz zepsute 
późniejszą nieudolną restauracyą. W przedsionku dwa stare 



94 



obrazy pochodzące prawdopodobnie, jak i szereg obrazów na 
korytarzach klasztoru, związanych z historyc Dominikanów, 
z ich zniesionego kościołów. W zakrystyi barokowa monstran- 
cya z połowy XVIII. w. daru sufragana Pruskiego. 

Zakonnice zajmują się wykształceniem panien, prowadzą 
żeńską szkołę wydziałową i seminaryum dla nauczycielek. 
Rządowe seminaryum nauczycielskie żeńskie otwarto 
tu w r. 1870; w końcu r. 1910/11 miało ono 326 uczennic, 
w tem 264 Polek, 59 Rusinek i 3 Żydówki. 

Obok klasztoru Benedyktynek rozchodzą się dwa niegdyś 
bardzo ważne i ruchliwe gościńce ; t. zw. trakt węgierski, bie- 
gnący przez Duklę na Węgry (obecnie ul. Grunwaldzka) 
i trakt jarosławski w stronę Krakowa (obecnie ul. Trzeciego 
Maja). W miejscu ich skrzyżowania się stała w XVIII. w. 
drewniana cerkiew Przemienienia Pańskiego (Spasa) zniesiona 
i rozebrana za Józefa II. W połowie XIX. w. wzdłuż dzisiej- 
szej ul. Trzeciego Maja, wówczas jeszcze prawie niezabudo- 
wanej, rosła piękna aleja topolowa; niedaleko mostu stał 
ogromny dom zajezdny i ładny dworek z podsieniem. Kamie- 
nica nr. 4 należy do najstarszych na Zasaniu ; w połowie 
XIX. w. mieściła się tu przemyska poczta, a jej ruch był 
wówczas tak słaby, że zaspokajało go dwóch urzędników 
i trzech listonoszów. 

Na wybrzeżu nad Sanem, po lewej stronie mostu, zwraca 
uwagę ogromna modernistyczna trzypiętrowa kamienica z na- 
pisem „Teatr Polski". Jest to Dom Robotniczy Polskiej Par- 
tyi Socyalno-Demokratycznej, pierwszy tego rodzaju instytut 
w Galicyi, wzorowany na podobnych domach w Niemczech. 
Budował go arch. Malinowski wedle proj. arch. Zaremby we 
Lwowie (1907). Wewnątrz duża sala teatralna z kurtyną i ma- 
lowidłami Wygrzywalskiego i rzeźbami Kuczyńskiego ze 
Lwowa. 

Na Zasaniu znajdują się obecnie w budowie dwa nowe 
kościoły: duży Salezyanów (proj. Marino z Turynu), 
którzy tu osiedli od r. 1907, i mniejszy Felicyanek. Przy 
ul. Grunwaldzkiej (Węgierskiej) stała niegdyś drewniana cer- 
kiew P. Maryi, zbudowana w r. 1612, za Józefa II., jak wiele 
innych skasowana i w r. 1786 rozebrana. W jej miejscu stoi 
obecnie dom Bazylianek przy Ścieżce św. Jana. Dalej, koło 
kościoła Salezyanów, stara, barokowa figura św. Jana. 

5. Przechadzki podmiejskie. 

Rzadko które z większych miast polskich może iść w po- 
równanie z Przemyślem pod względem piękności położenia 



95 



i okolicy. Miasto leży u wylotu podkarpackich wzgórz, u stóp 
ostatniego z nich, w miejscu, gdzie San opuszczając wijącą 
się wśród Karpat dolinę, wypływa na monotonną równinę pół- 
nocno-galicyjską. Miasto samo leży na poziomie 194 m. n. m. 
otaczające je wzgórza dochodzą do 300 — 350 m. n. p. m., 
a z każdego z nich rozciąga się bardzo piękny widok już to 
na samo miasto, amfiteatralnie rozłożone na stokach Zniesie- 
nia, już to na Karpaty aż po Chyrów i dalej jeszcze, już to 




Nad Sanem. 



Fot. fldam Osiński. 



na v.'zgórzQ zalesione i wijącą się wśród nich srebrzystą 
wstęgę Sanu, a wreszcie na równinę od północy i wschodu 
z majaczącem w oddali Radymnem i Jarosławiem. Na całym 
szeregu wzgórz okolicznych pobudowano w r. 1873 i następ- 
nych, gdy Przemyśl został twierdzą pierwszej klasy, forty, 
wsławione w całym świecie w czasie bohaterskich i krwawych 
walk r. 1914 i 1915, a forty te połączono ze sobą i z miastem 
szeregiem znakomicie zbudowanych zadrzewionych gościńców 
biegnących przeważnie grzbietem wzgórz. Przed wojną ze 



% 



względów strategicznych zamknięte dla publiczności, obecnie 
otwarte, stały się ulubionem miejscem przechadzek, ze względu 
na piękne widoki na miasto i okolice, jakie się z nich roztaczają. 
Najbliższą, a bardzo popularną przechadzką jest * Znie- 
sienie, położone od południa wzgórze, na którego stokach 
rozłożone jest miasto. Nazwa wzgórza jest bardzo starą — 
już w dokumentach XVI i XVII. w. spotykamy ją jako 
Wzniesienie. Na szczycie wzgórza od strony wschodniej wznosi 
się widoczny zdała kopiec, zwany tatarskim, a pochodzący 
prawdopodobnie jeszcze z czasów ruskich lub dawnych le- 
chickich. Wedle podania ludowego nazwa góry pochodzi od 
zniesienia na niej Tatarów, a kopiec ma być pomnikiem po- 
ległego tu tatarskiego chana. Ma on 40 m. długości, 10'5 m. 
wysokości. W r. 1869, gdy go rozkopano w celach nauko- 
wych, znaleziono we wnętrzu dużo czaszek i kości, oraz mo- 
nety z czasów Kazimierza Wielkiego, co by prowadziło na 
domysł, że kopiec może być albo pamiątką przyłączenia Rusi 
Czerwonej do Polski, albo też mogiłą poległych pod Prze- 
myślem w czasie najazdu tatarskiego w r. 1340. Z początkiem 
XVII. w., jak to widzimy ze sztychu Brauna, stała na kopcu 
dość duża kaplica św. Leonarda, z końcem XVIII. w. po- 
wstała obecna mała kapliczka, dziś zupełnie pusta. Przy oko- 
pywaniu jej fundamentów znaleziono monety z r. 1784. Nie- 
gdyś w drugi dzień Wielkanocy (Emmaus) chadzała tu pro- 
cesya, połączona z uroczystością ludową. Procesye te w r. 
1855 przeniosły się na obecny cmentarz. Do wojny obecnej 
wstęp na kopiec był wzbroniony — tuż obok znajdowały się 
prochownie i leżały forty, wysadzone w powietrze w dniu ka- 
pitulacyi, 22 marca 1915. Dziś tylko garść rumowisk i zarosłe 
już trawą dziury w ziemi oznaczają ich miejsce, a o sile wy- 
buchu świadczą oberwane konary i połamane gałęzie drzew 
brzozowych, rosnących w pobliżu kopca. Ze szczytu kopca 
niezmiernie rozległy * widok. Na wschodzie gubi się wzrok 
w nieprzejrzanej równinie, na północ w dnie pogodne widać 
w oddali Radymno i Jarosław, na południe sinieją w dali 
wierzchołki Karpat, wśród których swym spiczastym kształtem 
odbija się wyraźnie Herburt pod Dobromilem, na południowy 
wschód widnieją niewysokie, lecz jesienią 1914 najobficiej 
krwią zroszone wzgórza Siedlisk i Magiery, na zachód wre- 
szcie ciągnie się morze zielonych wzgórz zalesionych, bie- 
gnących w stronę Birczy, Dubiecka i Pruchnika. Doliny Sanu 
stąd nie widać — by ją zobaczyć, trzeba podejść cokolwiek 
dalej na zachód, na skraj płaskowzgórza, skąd lepiej przed- 
stawia się też Przemyśl. Znacznej części miasta i stąd nie 
widać, gdyż zakrywa je góra Zamkowa. 



97 



Dwie drogi prowadzą na Zniesienie; dłuższa (45 min. od 
pi. na Bramie) ul. Słowackiego, a potem zbaczając w prawo 
obok cmentarza gościńcem wojskowym wprost biegnącym pod 
kopcem na szczyt Zniesienia, oraz krótsza (z pi. na Bramie 
30 min.) ul. Tatarską i biegnącą powyżej ścieżką wprost ku 
szczytowi, do której dojść też można idąc w górę od baro- 
kowej figury M. Boskiej na Zamku. Idąc tą drogą, mijamy 
powyżej parku zamkowego pole, na którem do niedawna wznosify 
się dwie mogiły, obecnie zaorane. Dla drogi w górę bardziej 
wskazana jest droga od cmentarza ; jest to łagodnie wzno- 
szący się gościniec serpentynowy, ocieniony drzewami. 

*Gościniec ten, mijając Zniesienie, biegnie dalej grzbietem 
wzgórz na zachód, a przechadzka nim należy do najprzyjem- 
niejszych pod Przemyślem, i obfituje w piękne widoki z jednej 
strony na dolinę Sanu, z drugiej zaś na kotlinę ku Niżanko- 
wicom. Po 45 min. drogi od Zniesienia, pozostawiając na 
prawo w dole wsie Kruhel Wielki i Kruhel Mały, dochodzimy 
do na pół zburzonego fortu nr. VII., gdzie liczne dziury 
w ziemi po pociskach austryackich moździerzów, stare, ziel- 
skiem zarosłe ^akopy i żelaziwo po zniszczonych armatach 
świadczą o krwawych walkach jakie się tu rozegrały w końcu 
maja i pierwszych dwóch dniach czerwca 1915. Droga w osta- 
tniej partyi prowadzi przez las ; niedaleko dawnych fortów, 
obok wzgórza 395 m. zbacza na północ gościniec wojskowy 
do Kruhela Wielkiego z odgałęzieniem do Prałkowiec, wska- 
zany dla drogi powrotnej (1 godz. do Przemyśla). Z górnego 
gościńca można też wrócić znacznie wcześniej (15 min. drogi 
na Zniesienie) schodząc w dół drogą jezdną przez Kruhel 
Mały. 

Kruhel Wielki i Mały są to dwie wsie na zachód od 
Przemyśla rozłożone na północnych stokach grzbietu biegną- 
cego od Zniesienia. W Kruhelu Małym kościółek św. Wojcie- 
cha z r. 1895. Kruhel Mały nazywa się też po dawnych wła- 
ścicielach dominikańskim, Wielki Miejskim. W Kruhelu Wiel- 
kim cerkiew drewniana. Obok wsi występują rafy wapienia 
okresu wyższo-jurajskiego, tu i ówdzie na powierzchnię się 
wydobywające. Jest to wschodnie przedłużenie północno gali- 
cyjskiego pasa wapniowego, którego ślady występują n. p. 
koło Inwałdu pod Kalwaryą, albo pod Czudcem. Wśród ło- 
mów wapienia trafia się i marmur, poszukiwany szczególnie 
w XVIII. w. Zrobiono z niego statuy arc. Sierakowskiego 
i Kickiego w katedrze lwowskiej. Na stokach góry widzimy 
bloki wapienne, oderwane niegdyś od raf (t. zw. tritonów), 
służące do wypalania wapna. 

Przewodnik po Przemyślu I okolicy. 7 



98 



Mniej przyjemną jest przechadzka gościńcem dobromil- 
skim do leżących tuż obok siebie Nchrybki (3 km.) i Pikulic. 
Nehrybka, wieś niegdyś królewska, należąca do dóbr staro- 
stwa przemyskiego, posiadała cerkiew murowaną z r. 1885, 
z grobowcami fundatorów Bielińskich i ikonostasem pędzla 
Skrutka, która dziś jest w ruinie, spalona w sierpniu 1914. 
Przy drodze obok dworu, 7 min. drogi od gościńca, stoi 
ogromny, zagadkowego pochodzenia kamienny słup drogowy 
z cerkiewnym napisem i wizerunkiem Ukrzyżowania, który 
niektórzy odnoszą do czasów książąt ruskich. Pikulice nie- 
gdyś należały do Przemyśla, od XV. w. do dóbr koronnych. 
Niegdyś był tu klasztor Bazylianów. Obecnie jest nieduża 
"nowa (1903) cerkiewka murowana o trzech kopułach, dobrze 
widoczna ze Zniesienia, i nowy kościółek ozdobiony na fasa- 
dzie Orłem polskim, Śreniawą Lubomirskich i św. Janem 
Chrzcicielem, jako patronem kapituły, a wreszcie posągiem M. 
Boskiej, zbudowany 1912. Część wsi stanowi od XY. w. do 
dziś własność kapituły rzym. kat. — dawne dobra koronne 
należą obecnie do Lubomirskich. 

Z Pikulic, kołując na zachód drogą wojskową pod górę 
ku zachodowi, dojść możemy pod Helichę, a stąd wrócić 
wspomnianym powyżej gościńcem przez Kruhel lub Zniesienie. 
Tura ta zabierze 3 — 4 godz. 

Ul. Dworskiego wiedzie przechadzka do Bakoiiczyc (30 
min.). Stoi tam, niedaleko przystanku kolejowego, w dość 
dużym parku, pałac Lubomirskich, pochodzący z połowy 
XIX. w., utrzymany w stylu neogotyckim. Spalił się on 
w czasie inwazyi rosyjskiej. Park, obecnie dość zaniedbany, 
dostępnym jest każdego czasu dla publiczności. 

Ul. Mickiewicza przechodzi w przedłużeniu w gościniec 
lwowski, wiodący do Medyki. Idąc nim widzimy za wiaduktem 
kolejowym nowy, gotycki kościół na Błoniu pod wezwaniem 
Św. Elżbiety, zbud. 1911 wedle proj. inż. Majerskiego z obra- 
zami Lisiewicza w ołtarzach bocznych, przedstawiającymi św. 
Karola Boromeusza i św. Stanisława Kostkę. Obok tego osta- 
tniego ogromna, lecz niezbyt udana kopia Madonny Syktyń- 
skiej. Idąc dalej dochodzimy do mostu na Wiarze w Przeko- 
panej, tuż obok jego ujścia do Sanu. Do niedawna był tu 
jeszcze kryty most drewniany z r. 1789, jeden z najładniej- 
szych w Galicyi, po r. 1900 zastąpiono go obecnym żelaznym. 
W cerkwi w Przekopanej były obrazy Skrutka, spalono ją 
w jesieni 1914 (murowana w r. 1900). 

Wracając ku miastu możemy zboczyć na północ, do le- 
żącej w kolanie Sanu wsi Wilcze, skąd powrócić do miasta 



99 



można przez Garbarze. W Wilczu był niegdyś klasztor Bazy- 
lianów, w którym 1412 — 1555 mieściła się i katedra ruska. 
W cerkwi tutejszej jest kilka obrazów, pochodzących podobno 
z XYI. w. Jeden przedstawia chustę św. Weroniki na drze- 
wie, inny Wieczerzę u Abrahama, trzeci Narodzenie, czwarty 
Wniebowzięcie P. Maryi, a wreszcie wjazd Chrystusa do Je- 
rozolimy. Na marginesie jednego z mszałów z XVIII. w. za- 
notowano wiele zapisków, odnoszących się do wypadków 
współczesnych. Sama cerkiew nowa, murowana o trzech ko- 
pułach z r. 1887. 




Pałac w Bakończycach. 



Punktem wyjścia wielu pięknych przechadzek jest Zasa- 
nie. Idąc stąd ul. Buszkowicką mijamy (nr. 53) nowy szpi- 
tal miejski. Dalej ciągnie się błonie zwane Szajbówką, 
na którem przed wojną odbywały się zawody sportowe w grze 
piłką nożną, a gdzie po wybuchu wojny tracono szpiegów. 
Na północ wiedzie stąd droga na wzgórze Winną Górą, skąd 
rozciąga się jeden z najpiękniejszych * widoków na Przemyśl, 
który dzięki swemu amfiteatralnemu położeniu na stokach 
przeciwległego Zniesienia widocznym jest stąd w całej roz- 
ciągłości. Nazwa góry pochodzi od winnic, które mieli tu za- 



lOÓ 



łożyć przybyli z nad Renu w XI. w. koloniści niemieccy, 
a które istniały jeszcze w XV. w. i otrzymały od Jagiełły 
zwolnienia podatkowe. 

Ul. Trzeciego Maja przechodzi w biegnący pod górę go- 
ściniec jarosławski, prowadzący do ulubionego miejsca prze- 
chadzek, * lasu na Budach. U podnóża góry na prawo b o i- 
sko- Sokoła przemyskiego, założone w r. 1906, jako w ro- 
cznicę jego 25-letniego istnienia. Zdobi je biust Kościuszki, 
dłuta Jana Tracza. 

Las na Budach dzieli się na dwie części: Małe Budy, 
do wału i bramy wojskowej, i Wielkie Budy za tą bramą. 
Przy gościńcu na Małych Budach mamy karczmę zwaną Kró- 
lewską Studnią, której nazwa ma pochodzić od tego, że jeden 
z królów polskich w podróży zatrzymał się tu dla napojenia 
koni. 

W karczmie na Wielkich Budach w r. 1795 aresztowano 
Hugona Kołłątaja, gdy po rozbiorze Polski chciał się przedo- 
stać na Węgry, a tu został poznany przez oficera-Targowi- 
czanina. Publiczność przemyska miała wówczas tłumnie ru- 
szyć do owej karczmy, by widzieć jednego z twórców Kon- 
stytucyi 3-go Maja i ministra, który swą przygodę pod Prze- 
myślem odpokutował sześcioletniem więzieniem w twierdzy 
w Terezinie. Las na Budach obfituje w mnóstwo owoców le- 
śnych, szczególnie poziomek, jeżyn i orzechów laskowych. 

Z gościńca jarosławskiego zbaczają na lewo dwie drogi 
wojskowe, jedna powyżej boiska Sokolego, druga obok bramy 
wojskowej. Prowadzą one lasem do przedmieścia Lipowicy, 
którego domy rozrzucone są zrzadka na stokach góry i po- 
lankach wśród lasu. Z Lipowicy możemy wrócić do miasta 
albo dość krótką i ładną drogą przez las obok strzelnicy woj- 
skowej, albo cokolwiek dalszą drogą wojskową, biegnącą 
grzbietem góry ku końcowi ul. Grunwaldzkiej (ta droga jest 
najbardziej polecenia godną ze względu na piękne widoki na 
Przemyśl). Najdalsza droga jaka wiedzie ku Przemyślowi pro- 
wadzi przez Kuńkowce. Wycieczkę na Budy i Lipowicę na- 
leży tak urządzić, żeby tam iść inną drogą, wracać inną, za- 
bierze ona 3 — 4 godz. czasu. 

Z przechadzką na Lipowicę można połączyć zwiedzenie 
wojennego cmentarza i grobowca wojskowego. Zbaczając 
z ul. Trzeciego Maja ul. Lipową w lewo dochodzimy w 5 mi- 
nut do strzelnicy wojskowej, gdzie znowu zbaczamy w lewo 
(droga wprost wiedzie na Lipowicę) i w następne 5 minut sta- 
jemy u stóp 28 m. wysokiego krzyża u wejścia do cmentarza. 
W masowych grobach za kaplicą leżą tu tysiące żołnierzy 
bezimiennych, poległych w czasie oblężenia Przemyśla. Na 



101 




.2 3 



N J" 

Si .2. 
O o 
-S Si 



(O o 

II 

" D. 

CU S, 

1 

N 

N 



102 



krzyżu napis „iMortuis pro patria", U stóp krzyża dwie ro- 
syjskie armaty. Pod krzyżem granitowe pylony, zakończone 
rzeźbami Józefa Wilka, zbudowane z ułamków granitów 
fortów Przemyśla. 
Obok mały park, 
za nim kaplica, z 
witrażami projekt. 
Maksa Roltha z 
Budapesztu i rzeź- 
bą M. B. z kana- 
ryjskiego marmu- 
ru w wielkim ołta- 
rzu, dłuta Józefa 

Wilka. Projekt 
cmentarza, kaplicy 
i krzyża jest dzie- 
łem węgierskiego 
inżyniera Szabol- 
csa. — Za cmen- 
tarzem olbrzymie 

bloki betonowe 
wskazują miejsce 
gdzie była dawniej 
prochownia, wysa- 
dzona w powietrze 
22 marca 1915. 
Można stąd wró- 
cić do miasta idąc 
dalej pod górę dro- 
gą jezdną (20 min. 
do mostu) ; od 
krzyża na wzgó- 
rzu piękny widok 
na Przemyśl. Zba- 
czając zaś od tego 
krzyża w prawo 
ku północy docho- 
dzimy w 30 min. 
na Lipowicę. 

Na zachód bie- 
gnie z Zasania u- 
lica Grunwaldzka, 
przechodząca w trakt węgierski. Stary to gościniec polski, 
łączący Przemyśl przez Duklę z Węgrami, niegdyś bardzo oży- 
wiony. Istniał już w XYII. w. a ówczesne sejmy troszczyły 




Madonna z kaplicy cmentarza wojskowego. 
Rzeźbił Jdzef Wilk. Fot. nadpor. Wilhelm Hadamek. 



103 



się o Jego konserwacyc : n. p. uchwała sejmu z r. 1676 
postanawia jego naprawę w lasach koło Korytnik. Za real- 
nością przy ul. Grunwaldzkiej nr. 150 zbacza na prawo dro- 
ga wojskowa na Lipowiec (3 km.) odznaczająca się wspania- 
łym *widokiem na Przemyśl, pięknym szczególnie o zachodzie 
słońca. 

Za bramą wojskową zaczyna się wieś Ostrów, do której 
wkrótce zbacza droga w lewo. Przy gościńcu stoi ogromna 
karczma z zajezdną sienią o staropolskim typie, pozosta- 
łość epoki przed otwarciem kolei, gdy w karczmach nocować 
musiały i popasać 
niezliczone rzesze po- 
dróżnych. Wg wsi ko- 
ściół drewniany z r. 
1897 i cerkiew mu- 
rowana z r. 1884. Ko- 
ło kościoła stara figu- 
ra barokowa, którą 
miano tu ustawić na 
pamiątkę stłumienia 
zarazy z początkiem 
XVIII. w. 

2 km. na zachód 
od Ostrowa (1 godz. 
drogi z Zasania) leży 
wieś Kuńkowcc. Po- 
siadały one do cza- 
sów obecnej wojny 
najpiękniejszy dwór 
staropolski w Prze- 
myskiem, Władysława 
Łozińskiego, gdzie 
przechowały się jego 
zbiory sztuki. W cza- 
sie drugiego oblęże- 
nia dwór wysadzono 

w powietrze, dla zrobienia miejsca pod szańce — zbiory sztu- 
ki umieszczono na razie w szopie. Od dworu zbacza na pra- 
wo droga wojskowa przez Lipowicę (4 km.) do Maćkowie. 
Cerkiew jest dawną kaplicą, zbudowaną w r. 1858 przez 
dziedzica Stanisława Rużowskiego. 

Z wybrzeża Fr. Józefa biegnie na zachód gościniec sanocki. 
Po wyminięciu przedmieścia Krzemieniec dochodzimy (3 km.) 
do wsi Prałkowcc, której nazwa stała się głośną na całym 
świecie dzięki znajdującemu się na zachód od wsi, na górze. 




Armaty rosyjskie u sttJp pomnika na cnianla- 

rzu wojskowym na Zasaniu. 

Fot. Mjr. Turner. Ze zbiordw c. i k. Inpekcyi 

grobdw wojskowych w Przemyślu, 



104 



fortowi. Rosyanie bronili się tu rozpaczliwie od połowy 
maja do drugiego czerwca 1915 przed atakującymi od zachodu 
wojskami niemieckimi i austryacko-węgierskimi, a po upadku 
fortu opuścili Przemyśl. Przy zdobyciu tego fortu wsławił się 
szczególnie 45 (sanocki) pułk piechoty. Do dziś dziury w ziemi 
od wybuchu granatów, zakopy i zasieki, na pół zburzony fort 
i liczne na stokach i grzbiecie góry rozprószone groby wojskowe 
świadczą o ubiegłych walkach. We wsi jest cerkiew drewnia- 
na, fundowana w r. 1842 przez Eustachego Drużbackiego. — 
Prałkowce znane są w literaturze geologicznej ze skamienialin. 
Występują one w kamieniołomach, położonych 4 km. na za- 
chód od wsi przy gościńcu sanockim. Jest to piaskowiec 
i wapień, zawierający liczne odciski i skorupy ammonitów 
(najstarszy horyzont kredowy). Skamienialiny te, jakkolwiek 
licho zachowane, stały się jedną z głównych podstaw hory- 
zontowania Galicyi, gdzie skamienialiny bardzo rzadko wy- 
stępują. 

Z Prałkowlec dwie drogi biegną do Krasiczyna (5 km.) 
gościniec wzdłuż Sanu, oraz stara droga poza górą Prałko- 
wiecką. Ogółem z Przemyśla do Krasiczyna 9 km. — pieszo 
można tę drogę zrobić wygodnie za 2 godziny. Dorożka 
kosztowała przed wojną 6 kor. — obecnie stosownie do 
umowy. Dojechać też tu można łodzią Sanem, lecz z powo- 
du wielkich jego zakrętów Jest to podróż dość długa. 

Krasiczyn jest to małe miasteczko o 850 micszk. (w tem 
30 Rusinów i 120 Żydów) bez gospód, rcstauracyi, a nawet 
i karczmy — cały prowiant na wycieczkę należy zatem za- 
bierać z sobą. O dawnych dziejach Krasiczyna nie ma żad- 
nych wiadom.ości — jest tylko podanie, że zamek obronny 
był tu już za czasów książąt ruskich. Świetność swą zawdzię- 
cza rodzinie Krasickich, w których ręku pozostawał od roku 
1540 do r. 1689. Pierwszy z nich otrzymał go Aleksy, syn 
Jakóba z Siecina i począł się pisać Krasickim. 

Pamiątką po Krasickich, główną ozdobą Krasiczyna, a za- 
razem jedną z najokazalszych budowli świeckich ziemi prze- 
myskiej, jest * zamek. Stoi on pośrodku miasteczka wśród 
obszernego parku, w którym rosną 200-letnie lipy i świerki. 
Budowę zamku zaczął w r. 1592 kasztelan przemyski i sta- 
rosta spiski Stanisław Krasicki. Była to epoka największego 
wzrostu magnateryi w Polsce; każda rodzina senatorska za- 
pragnęła mieć jedną, jeżeli nie więcej pysznych i bogatych 
siedzib wielkopańskich, które urządzano z takim przepychem, 
że mogły iść w konkurencyę z zamkiem królewskim na Wa- 
welu. W Wielkopolsce Górkowie, Szamotulscy, Leszczyńscy, 
Opalińscy, w Małopolsce Tenczyńscy, Tarnowscy, (Tarnów), 



105 




106 



Kmitowic (Wiśnicz), Ligęzowie (Rzeszów), Leszczyńscy (Ba- 
ranów), Kamienieccy (Odrzykoń), a w ziemi przemyskiej Pi- 
leccy (Łańcut), Opalińscy (Łąka), Stadniccy (Lisko i Dubie- 
cko), Korniaktowie (Sośnica), Drohojowscy (Wojutycze), Mni- 
szchowie (Laszki), Herburtowie (Dobromil i Mościska) dźwi- 
gają swe potężne zamki i pałace. I Krasiccy nie pozostali 
w tyle, a rozmiary i urządzenie zamku do dziś świadczą 
o ich ówczesnej potędze i bogactwie. Budowę ukończono do- 
piero w r. 1619 poświęceniem kaplicy przez biskupa Sieciń- 
skiego. Architektem zajętym przy budowie zamku był Włoch 
Galeazzo ilppiani. Jako rzeźbiarz czynny był znany tylko z imie- 
nia mistrz Jan, nadworny rzeźbiarz Marcina Krasickiego, zaś 
jako malarz nadworny Kasper Bruchowicz, o którym wiemy 
też, że malował obraz Madonny do kościoła w Homonnie na 
Słowaczyźnie. 

Już w roku 1608 był sam zamek prawie wykończony. 
Właścicielem zamku był wówczas syn Stanisława, Marcin 
Krasicki (f 1633), znany nam już fundator kościoła Kar- 
melitów w Przemyślu, wojewoda podolski i łowczy ko- 
ronny. Luminarz to rodu Krasickich, wybitny senator i sta- 
tysta, niezachwiany w wierności dla tronu, ulubieniec Zy- 
gmunta III., mecenas sztuk pięknych. W czasie rokoszu Ze- 
brzydowskiego miał sobie powierzoną straż nad królową ; po 
pokonaniu rokoszu król Zygmunt III. z żoną Konstancyą au- 
stryacką w podziękowaniu odwiedzili go w wykończonym 
właśnie wówczas zamku krasiczyńskim, na pamiątkę czego 
usypano tu trzy kopce. Na okres jego życia przypada czas 
największej świetności Krasiczyna ; utrzymywał on tu swoim 
kosztem 500—700 zbrojnych i oddawał ich na usługi Rzeczy- 
pospolitej, ilekroć zaszła tego potrzeba. Przyczynił się też nie- 
mało do uspokojenia ziemi przemyskiej, gdy w r. 1624 na 
czele szlachty zdobył Łańcut, pod rządami Dyabła Stadni- 
ckiego i jego synów gniazdo rozbojów na całe województwo, 
a Władysława Stadnickiego, syna Dyabła, ściąć kazał. 

Po nim odziedziczył Krasiczyn jego syn, Marcin Kon- 
stanty Krasicki (f 1672) kasztelan przemyski, a po nim Jerzy 
(f 1688) stolnik przemyski. Po jego śmierci, jako posag jednej 
z Krasickich przeszły dobra tutejsze na Jana Tarłę (f 1750) 
wojewodę sandomierskiego, a po nim znowu drogą posagu 
dostały się po kolei w dom Mniszchów, Potockich i Ponińskich, 
od których drogą kupna przeszły w r. 1834 w dom ks. Sa- 
piehów, do których należą do dzisiaj. 

Świadkiem wybitnych wypadków historycznych zamek 
krasiczyński nie był. Prócz Zygmunta III. gościli tu królowie 
Władysław lY., Jan Kazimierz, August II. W r. 1887 odwie- 



107 



dził zamek arc. Rudolf, podejmowany tak tu, jak i w Prze- 
myślu bardzo okazale. 

Dzisiejszy wygląd zamku nie daje z powodu zniszczenia 
i przebudowy należytego pojęcia o jego okazałości w XYII. 
wieku. W r. 1726, gdy należał do Jana Tarły, napadli nań 
Rosyanie i spustoszyli go zupełnie. Mury rozbierano dla że- 
laza, okna dla ołowiu, rąbano rzeźbione drzwi i meble, znisz- 
czono szablami staroświeckie 
obrazy i rzeźby, zniszczono 
basztę papieską z portretami 
papieżów, zabrali też wiele 
skarbów z zamku i kaplicy, 
gdzie poniszczono obrazy i oł- 
tarze, a zabrano krzyże i sta- 
tuę Św. Jana Nep. Jeszcze 
większego uszkodzenia doznał 
pałac w dniu 3 maja 1852, 
gdy pożar, wybuchły w przed- 
dzień przyjazdu świeżo zaślu- 
bionych w Krakowie ks. Ada- 
ma Sapiehy i Jadwigi z San- 
guszków, obrócił w perzynę 
trzy czwarte zamku, wraz 
z nagromadzonymi w nim 
dziełami sztuki. I ostatnia woj- 
na nie oszczędziła zamku, a je- 
go mury i wieże noszą liczne 
ślady rosyjskich kul arma- 
tnich z czasów drugiego oblę- 
żenia. 

Zamek, który w planie 
i szczegółach wykazuje wiele 

współcześnie zamkiem w Baranowie, założony jest w kwadrat, 
a środek zajmuje duży dziedziniec, na którym niegdyś od- 
bywały się turnieje i zawody. Otaczały go dawniej, podobnie 
jak na Wawelu lub w Baranowie, arkady, których dziś 
pozostały już tylko resztki, a wśród nich ładna co do formy 
loża dla dam. Po rogach zdobią zamek cztery baszty, boska, 
papieska, królewska i szlachecka, każda innego wyglądu. Wień- 
czy je, jak również i części zamku, polska attyka renesan- 
sowa. Nad dawną bramą wjazdową od zachodu, dziś stale 
zamkniętą, wznosi się czworoboczna wieża zegarowa, bardzo 
uszkodzona w czasie ostatniego oblężenia. 

Ze szczegółów architektonicznych najbogaciej przedstawia 
się kilka portali z kamienną płaskorzeźbą późnorencsansową 




Wojewoda Marcin Krasicki. 
Według portretu w muz. Lubomirskich. 



podobieństwa z wystawionym 



108 



w zniszczonych zupełnie salach I. piętra. Najpiękniejsze czę- 
ścią zamku jest umieszczona w baszcie boskiej * kap lica, 
na dwa pięh'a wysoka, zachowana szczęśliwie w czasie po- 
żaru w r. 1852. Jej główną ozdobą są bardzo bogate stuka- 
tury sklepienia i ścian, kuty w kamieniu portal, rzeźbione 
drzwi dębowe i takież same ławki z postaciami apostołów, 
a wreszcie freski na kopule między statuami, przedstawiające 
sceny z życia M. Boskiej. Kaplica jest okrągłą — z boku 
cztery nyże z ołtarzami, a w jednej duży marmurowy * sar- 
kofag ks. Zofii Sapicżanki (f 1855) dłuta Wojciecha Stattlera. 
Przez czas pewien służyła kaplica za kościół parafialny, obec- 
nie odprawia się tu nabożeństwo w każdą niedzielę i święto. 

Jedynie wnętrze kaplicy może dać pojęcie o bogactwie 
dawnej ornamentyki zamku — inne bowiem jego części padły 
pastwą pożaru z r. 1852. Prócz portalów pozostałością dawnej 
ornamentyki są też sgrafitta na ścianach od dziedzińca^ Przed- 
stawiają one popiersia cesarzów rzymskich i niemieckich, kró- 
lów polskich, a koło kaplicy patronów polskich. Sufit w re- 
fektarzu zdobiło niegdyś 18 obrazów historycznych z doby 
Zygmunta III. i Władysława IV. Jeden z nich przedstawiał 
wjazd Zygmunta III. do Krasiczyna, inny potyczkę z Tata- 
rami, w której jeden z Krasickich odbił królowę Cecylię Re- 
natę. W baszcie papieskiej były popiersia papieżów, oraz ładna 
galerya obrazów. Wszystkie te rzeźbione, wyzłacane i malo- 
wane sale, oddrżwia, kominki, obrazy i rzeźby wraz z basztą 
papieską, królewską i wieżą zegarową spłonęły w r. 1852, po- 
czem zamek odrestaurowano w r. 1860 w tej formie, jaką ma 
obecnie. Skrzydło wschodnie i północne mieści apartamenta 
książęce, inne biura zarządu, lokalności gospodarcze, lub też 
stoją pustką. 

Mimo pożaru z r. 1852 pozostało jeszcze wiele pamiątek, 
galerya obrazów i biblioteka, wszystko obecnie z powodu 
wojny czasowo wywiezione. Wśród obrazów była galerya por- 
tretów członków rodziny Sapiehów, w obrazach olejnych na- 
turalnej wielkości, przeniesiona po r. 1860 z kościoła w Kodniu. 

Zwiedzanie zamku, a szczególnie kaplicy, możliwem jest 
każdego dnia za pozwoleniem właściciela, lub zarządu dóbr 
(w dziedzińcu na prawo). Oglądając zamek z zewnętrznej 
strony zwrócić należy uwagę na bogato rzeźbiony portal nad 
dawną bramą wjazdową od strony zachodniej ; widzimy tu 
herb Krasickich (Rogala), a nadto herby żony, matki i babki 
Marcina Krasickiego. W murze baszty obok wmurowany 
okrągły kamień, zdaje się jakaś pamiątka historyczna; wedle 
legendy ludowej odpowiada on wielkości bochenka chleba, 
jaki wypiekano w czasie budowy zamku (p. str. 167). 



109 



Stojący niedaleko zamku kościół parafialny zaczął ró- 
wnież budować Marcin Krasicki ; obecną formę przybrał 
w XVIII. w. przy restauracyi przeprowadzonej kosztem Lu- 
dwiki z Mniszchów Potockiej. W wielkim ołtarzu rzeźbiony ba- 
rokowy Chrystus, w ołtarzach bocznych duże, po części zni- 
szczone obrazy włoskiego kierunku XVIII. w. Między nimi 
Niep. Pocz. M. B. w guście Murilla. Na ścianach^ ogromne, 
dość dobre obrazy apostołów naturalnej wielkości. Ciekawe 
pod względem stroju i tła architektonicznego, chociaż bardzo 
słabe pod względem artystycznym, są stare stacye Męki Pań- 
skiej. Mosiężne świeczniki wiszą na ładnych, na krzyż kutych 




Dziedziniec zamku w Krasiczynif. 



Fot. li. Osmski. (/c zb. T. P. Nauk.). 



łańcuchach podobnego typu, jak w kaplicy zamkowej. Jest 
to godna uwagi robota włoska. Duże lampy tego samego 
stylu, zdjęte z owych łańcuchów, można oglądać w muzeum 
Tow. Przyj. Nauk w Przemyślu. Pod chórem epitafia właści- 
cieli z XVIII. w. z portretami; na jedncm Jerzy Wandalin 
Mniszech (f 1780 w Dukli), głośny minister i ulubieniec Augu- 
sta III., na drugim jego siostra Ludwika z Mniszchów Potocka 
(t 1785), żona Józefa Potockiego, marszałka w. kor., córka 
Jerzego i Tarłówny. 

Z południowej strony przytyka do Krasiczyna wioska 
Śliwnica, mająca starą cerkiew z r. 1777. Jej cerkiew fi- 



110 



Halna w Tarnawcach, również drewniana, ma pochodzić 
z XYII. w. Na drugim brzegu Sanu Korytniki, gdzie spa- 
liła się w czasie wojny cerkiew murowana z r. 1866. 

6. Dalsza okolica. 

Nie chcąc pojęcia tego ograniczać na sam powiat prze- 
myski, ze względu na jego kształt wąski a zbytnio wydłużony 
ku zachodowi, sięgamy w każdą stronę do najbliższych mia- 
steczek, ciążących pod względem kulturalnym i handlowym 
ku Przemyślowi. Dajemy w ten sposób opis okolicy, zawartej 
w czworoboku, którego bok zachodni stanowią gościńce z Bir- 
czy przez Dubiecko do Pruchnika, północny z Pruchnika 
przez Radymno do Krakowca, wschodni z Krakowca przez 
Mościska do Krukienic, południowy wreszcie z Krukienic 
przez Dobromil do Birczy. 

Pod względem wyglądu przedstawiają rozmaite części tego 
kawałka kraju wygląd dość rozmaity. Na północ ku Radymnu 
ciągnie się równina nad Sanem, szeroka i monotonna, szcze- 
gólnie na jego prawym brzegu. Na północnym wschodzie 
w okolicy Krakowca zaczyna się falisty kraj piasków półno- 
cno-galicyjskich, na południowym wschodzie w stronę Mościsk 
i Krukienic ciągną się niewysokie wzgórza (260 — 320 m.), 
z których szereg wsławił się bitwami w czasie ostatni ej wojny. 
Na zachód i na południe występują całe łańcuchy wzgórz 
karpackich, przez którą przebija się San, tworząc ładną dolinę 
od Dubiecka po Przemyśl, ku której otwierają się liczne 
doliny boczne. Między doliną Sanu a Pruchnikiem ciągnie się 
szeroki, zalesiony grzbiet górski, którego pojedyncze szczyty 
dochodzą do 400 — 452 m. n. m. Do znaczniejszej wysokości 
dochodzą szczyty na prawym brzegu Sanu, gdzie wśród bar- 
dzo ładnej okolicy biegnie gościniec z Przemyśla do Birczy, 
wznosząc się dwukrotnie na grzbiety górskie i mijając 4 km. 
przed Birczą na prawo najwyższe wzniesienie powiatu prze- 
myskiego. Panieński Czub, 505 m. n. m. Dla wycieczek gór- 
skich nastręczają dużo sposobności szczególnie okolice Bir- 
czy, Rybotycz i Dobromila. 

Pomijając tedy wszystkie miejscowości, z którymi nie łą- 
czą się żadne wspomnienia historyczne, i w których brak ja- 
kichkolwiek osobliwości, podajemy dla przejrzystości pozostałe 
w porządku alfabetycznym, a oryentacyę ułatwi załączona 
mapka okolicy. 

Babice^ małe miasteczko nad Sanem, 6 km. na wschód 
od Dubiecka, liczące 1400 mieszk. w tem 650 Pol., 40Ó Rus. 



111 



i 350 Żydów; kościół fundowany w r. 1508 przez Stanisława 
Kmitę, wojewodę ruskiego. W wielkim ołtarzu cudowny obraz 
M. Boskiej, który wraz z ołtarzem ocalał w czasie pożaru ko- 
ścioła w roku 1881. Jest też mała cerkiewka drewniana 
przebudowana 1888. W sąsiednim Skop owi e cerkie^^ka mu- 
rowana, a w Ruszełczycacłi drewniana. 

Bacłiów, wioska nad Sanem koło Balic ma cerkiew z r. 
1842. Jest to duża wieś o 1800 mieszk. w czem 1200 Ru- 
sinów. 

Balice, duża wieś, o 2400 mieszk., 10 km. na zacliód 
z Mościsk ma cerkiew z r. 1907, murowaną, oraz kościółek. 




Podcienia w Dubiecku. 



Fot. Bron. Ślusarek. 



Mieszkańcy tutejsi mają być potomkami Węgrów i Jadźwin- 
gów, osadzonycłi tu jako jeńcy wojenni za Daniły. Pochowano 
tu mnóstwo Rosyan, padłych przy krwawych szturmach na 
fort Siedliska w październiku 1914. 

Barycz, wioska nad Sanem, koło Sośnicy; cerkiew i pro- 
bostwo fundował w r. 1691 chłop Mikołaj Bretyn. Po spaleniu 
starej wybudowano obecną drewnianą w r. 1862. Filialna cer- 
kiew drewniana z r. 1846, odnowiona w r. 1901, w niedalekim 
Grabowcu. Przysiółek Skład Solny w miejscu, gdzie 
dawniej istniały magazyny soli, którą stąd spławiano Sanem. 



112 



Bełwin, ładnie wśród gór i lasów położona wioska 8 km. 
na płn. zach. od Przemyśla. Na zachód wznosi się górą Kar- 
czmarowa (408 m.), na północ grzbiet oddzielający Bcłwin od 
Maćkowie docliodzi do 394 m. Wedle podania wieś założona 
została w czasie jednego z najazdów tatarskich przez rodzinę 
chłopską Bcłwinów z Maćkowie, którzy w lasach tutejszych 
szukali schronienia. Cerkiew drewniana z r. 1858 spaliła się 
w czasie oblężenia. W sąsiedniej Ł. ę t o w ni drewniana cer- 
kiew z r. 1890. 

Bircza, miasteczko, (dawniej Nowobród) o 2400 mieszk., 
w tem 780 Pol., 420 Rus., 1200 Żydów. Do r. 1876 była B. 
miastem powiatowem, potem przeniesiono siedzibę powiatu do 
Dobromila. Dawniej słynęła Bircza z jarmarków i warsztatów 
płótna — obecnie upadły jedne i drugie. Kościół drewniany 
z r. 1743 ma ładne obrazy, z których część zabrali Rosyanie 
1915. Obok kościoła ogromny dąb, zdaje się najokazalszy 
w Przemyskiem. Bircza we wrześniu 1916 padła w części 
ofiarą pożaru. Miasteczko leży na skrzyżowania kilku dolin 
wśród gór; od północy szczyt Tokarnia (438 m.) i Panieński 
Czub (508 m.), od południa zalesiona Kiczorka (491 m.). 
W Birczy schodzą się wiodące górami gościńce do Przemyśla 
(29 km.), Dubiecka (20 km.), Załuża (28 km.) i Dobromila 
(32 km.). Dojazd z Przemyśla najlepszy dyliżansem poczto- 
wym. W Birczy jest też cerkiew drewniana, podobnie jak 
w sąsiednich wioskach Starej Birczy, Kotowie, Rudawce 
i Woli Korzenieckicj (z r. 1841). 

Bolanowicc (20 km. na południe od Mościsk) wieś leżąca 
w moczarowatej okolicy wśród ogromnych lasów, które w po- 
czątkach XVII. w. były widownią formalnych bitew między 
wojskami Rleksandra Korniakta a starosty Adama Stadni- 
ckiego o wyrąb drzewa. Pod wsią od strony Pnikuta wielka 
mogiła z wojen szwedzkich. We wsi cerkiew drewniana z r. 
1773. 

Bolcstraszycc wieś koło Żurawicy (12 km.) ma kościółek 
fundowany w r. 1890 przez hr. Stanisława Michałowskiego, 
oraz cerkiew drewniana z r. 1908. Niegdyś była to własność 
znakomitego malarza Piotra Michałowskiego, po którym w tu- 
tejszym dworze pozostało wiele szkiców i obrazów, przewie- 
zionych z czasem przez rodzinę w okolicę Krakowa. Obecnie 
we dworze, będącym własnością Zajączkowskich, znajdują się 
przewiezione tu z Wołynia meble ks. Józefa, obrazy Baccia- 
rellego i Teniersa, i sporo innych pamiątek i dzieł sztuki. 
W sąsiedniej Woli Bolestraszyckiej cerkiew drewnia- 
na z r. 1889. 



IB 



Buszkowicc wieś nad Sanem, 4 km. od Przemyśla. W r. 
1600 dwór tutejszy był widownią gwałtownego najazdu, urzą- 
dzonego przez Jana Krasickiego, który po zdobyciu dworu 
sam zamordował właściciela, Stanisława Ligęzę. W dworze tu- 
tejszym przez czas pewien mieszkał wojewoda Franc. S. Po- 
tocki (p. str. 93) We wsi nowa cerkiew murowana. *^ *"llB 

Bybło (3 km. z Nowego Miasta) bardzo stara osada, za 
czasów ruskich siedziba kniaziów na Byble. Stara cerkiew 
drewniana, podobnie jak i w są- 
siednich Borszowicach i 
Paćkowicach. 

Chłopice, wioska 8 km. na 
poł. z Jarosławia, znana jest z cu- 
downego obrazu M. Boskiej, 
który w r. 1490 miał się obja- 
wić na drzewie Konstantemu 
Korniaktowi. Obraz ów, szkoły 
bizantyńskiej, stracił dziś wiele 
na wartości skutkiem pokrycia 
nieodpowiednimi sukienkami. Dre- 
wniany kościółek, ładnie położo- 
ny na pagórku wśród lasu, fun- 
dowała w r. 1761 Zofia z Rzy- 
mowskich Markowska. Pierwotnie 
była to cerkiew, dopiero Józef II 
zamienił ją na kościół, a parafię 
ruską przeniósł do sąsiedniego 
Boratyna. Na sklepieniu kościoła 
pozostały malowidła pocerkiewne, 
bez wartości artystycznej. W 
dzwonnicy kaplica, gdzie na ścia- 
nach niedołężną ręką odmalowa- 
no historyę cudów. 

W sąsiedztwie Bo raty n, 
gniazdo senatorskiej rodziny Bo- 
ratyńskich. Ładny park dwor- 
ski z ogromnymi dębami i kil- 
ku budynkami w stylu klasy- 
cznym. Na wzgórzu wśród drzew drewniana cerkiew. 

Chotyniec, wioska 20 km. na wschód od Radymna, wsła- 
wiła się w r. 1606 oblężeniem i rabunkiem dworu kasztelana 
przemyskiego Stanisława Stadnickiego przez Jana Herburta 
z Dobromila, który go potem więził w swym zameczku w Mał- 
nowie. Cerkiew drewniana z r. 1645. 1 km. na zachód od wsi 
na wzgórzu Horodysko (209 m.) usypany jest okrągły, o ogrom- 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 8 




Jan Szczęsny Herburt. 
Według portretu w zb. Lubomir. 



114 



ncj, prawic kilometrowej średnicy wał. Pochodzenie wału niewy- 
jaśnione. Być może, że był to obóz konfederatów barskich, 
o którym źródła wspominają, że istniał pod Krakowcem. 
W sąsiednich Hruszowicach filialna cerkiewka drewniana. 

Chyrzynka, wioska w ładnej okolicy na prawym brzegu 
Sanu, w połowie drogi między Krasiczynem a Dubieckiem 
ma cerkiew z r. 1857. Na południe i na zachód zalesiony 
grzbiet górski z szczytami 469, 408 i 417 m. 

Cisowa, ruska górska wioska między Przemyślem a Birczą, 
położona w długiej dolinie między Panieńskim Czubem (508 
m.), a Kopystańką (541 m.) najwyższymi wzniesieniami powia- 
tu przemyskiego, posiada nową cerkiew z r. 1890, murowaną. 
Także w sąsiednich Brylińcach jest cerkiewka murowa- 
na z r. 1883, pobita blachą. 

Czyszki (lO km. na wschód z Nowego Miasta) wieś pol- 
ska, miała kościół drewniany z r. 1864, spalony w r. 1914. 
Obok powstała murowana kaplica św. Jana Nep. z r. 1895. 
wystawiona jako grobowiec w stylu świątyni greckiej. Z roku 
1890 pochod/i też cerkiew drewnianą. W sąsiednich Sano- 
cz arach cerkiewka z r. 1910. W Czyszkach ładny dwór. 

Cyków, między Przemyślem a Husakowem ma cerkiew 
z r. 1867, murowaną. Filialna cerkiew drewniana w sąsiednich 
Rożubowicach. 

Dobromil, (stacya kolei Przemyśl— Chyrów, 27 km. od 
Przemyśla, 278 m. n. m.). Miasto pow. o 4000 m., wtem 1100 
Pol., 600 Rus. i 2300 Żyd. Oddalenie od dworca 2 km., do- 
rożka 1 kor. od osoby, restauracya Medyckiej i Knapika. 

Świetność Dobromila i jego sława związaną jest z dzie- 
jami rodziny Herburtów, których główną siedzibą był Felsztyn. 
Zamek tutejszy założył z początkiem XVI. w. Jan Herburt, 
podkomorzy przemyski, dokoła niego zaczęła powstawać osa- 
da, dla której fundował Herburt w r. 1551 kościół parafialny, 
a której Zygmunt August w r. 1566 nadaje prawo magdebur- 
skie na prośby Stanisława Herburta kasztelana lwowskiego. 
Jego następca Szczęsny Herburt (f 1601) kasztelan przemy- 
ski, zaczyna budowę górnego zamku i gromadzi w dolnym j 
zamku mnóstwo kosztowności i broni, które po jego śmierci 
zajmuje gwałtownym sposobem Jan Szczęsny Herburt, jedna 
2 najgłośniejszych i najciekawszych postaci swego czasu. 
Z jednej strony przyjaciel i obrońca Dyabła Stadnickiego, | 
zakłócający całą ziemię przemyską zbrojnymi napadami i pry- 
watnymi wojnami, i rokoszanin, z drugiej znakomity pisarz 
polityczny, protektor sztuk i nauk. To też za jego czasów 
Dobromil był siedzibą muz i siedliskiem nauki, ale równo- 
cześnie kuźnią spisków, rokoszów, intryg z zagranicą, arsc- 



115 



nałem I koszarami gwałtownych zaciężnych żołnierzy Herbur- 
towycłi. Jako jeden z główny cli filarów rokoszu Zebrzydo- 
wskiego musiał po jego upadku przeprosić publicznie Zy- 
gmunta III., który za karę nałożył nań obowiązek niewydala- 
nia się z Dobromila przez lat kilka. Na owe lata przypada 
wykończenie górnego zamku, założenie w Dobromilu szkoły 
i drukarni, jednej z pierwszych w Polsce, gdzie w latach 




Ruina zamku Herburtdw. 



Fot. R, Osiński. (Ze zb. Tow. Przyj Nauk.). 



1611 — 1616 wyszła historya Długosza i Kadłubka, prawo pol- 
skie i wiele innych ksiąg pożytecznych. I dziwna rzecz, Her- 
burt, któremu prawie płazem uszedł udział w rokoszu i tyle 
gwałtów i najazdów, najciężej odpokutował wydanie dzieł 
Długosza ; zostały one skonfiskowane dekretem królewskim, 
a wydawca dostał kryminalny pozew przed sąd sejmowy, 
dzięki czemu nie mógł przyjąć mandatu poselskiego od szla- 
chty przemyskiej. Mimo wszystko cieszył się on bowiem 



116 



wśród szlachty ogromnym mirem; widziała oiia w m*m gorą- 
cego orędownika swobód szlacheckich. Protektor różnowier- 
ców stał się pod koniec życia bardzo religijnym i urządzał 
łnistyczne nabożeństwa na górze Chełmierskiej, ogłoszonej za 
cudowną. Po jego śmierci w r. 1616 odziedziczył dobra syn 
Jan Leon Herburt, lecz już w r. 1622 musiał z powodu ogrom.- 
nych długów sprzedać Dobromil wraz z obu zamkami. Wkrótce 
potem w r. 1645 wygasła zupełnie rodzina Herburtów, która 
dała Polsce szereg ludzi sławnych orężem, godnościami 
i nauką. 

Dobra dobromilskie przeszły w dom Krasińskich, później 
Lubomirskich, a po rozbiorze Polski utworzono z nich drogą 
wymiany rządowy klucz dobromilski. 

W r. 1643 ruscy mieszkańcy Dobromila i kilku wsi oko- 
licznych przyłączyli się do kozaków i wraz z nimi rabowali 
miasta i dwory. Między innymi oblegali też we dworze w f\rła- 
nowie pisarza politycznego Andrzeja Maksymiliana Fredrę. 

Z zamku dolnego, który miał stać obok kościoła, nie 
ma dzisiaj ani śladu, a jedynie w pobocznych jego budynkach 
mieszczą się obecnie biura zarządu kameralnego. Tu rezydo- 
wał Jan Szczęsny Herburt i tutaj kazał na ścianach wymalo- 
wać owe sławne alegoryczne obrazy, apoteozujące rokosz Ze- 
brzydowskiego, o których wspomina jeden z rękopisów biblioteki 
Ossolińskich. W XVIII. w. mieszkała tu jeszcze jedna z Kra- 
sińskich, żona ks. Karola Kurlandzkiego ; jakie były jego 
dalsze losy, niewiadomo. Kościół, którego mury pochodzą 
z pierwszej połowy XVI. w., podległ po r. 1719 tak gruntownej 
restauracyi, podjętej kosztem Wojciecha Krasińskiego, woje- 
wody płockiego i Błażeja Krasińskiego, starosty przasnyskiego, 
że z dawnego wyglądu nic nie pozostało. Portret jednego z nich 
dobrego pendzla, zachował się w kościele w kaplicy. Jest tu 
też drzewo genealogiczne Krasińskich. Fasada renesansowa. 
Ładny wielki ołtarz barokowy, z nową rzeźbą Chrystusa, dłuta 
Wisłockiego, również barokowa, bogato rzeźbiona chrzcielnica 
i ambona. Wieża z r. 1910. W ścianie presbiteryum marmu- 
rowe stare tabernaculum barokowe z Adamem i Ewą, oraz 
rzeźbiony grobowiec nieznanego dziecka, bez podpisu. Kościół 
w założeniu krzyżowy, ma na sklepieniu barokowe kwia- 
tony, a pod sklepieniem barokowe malowidła świętych. Pod 
kościołem grobowce Herburtów, których zwłoki przeniesiono 
do Felsztyna. Na cmentarzu kilka ładnych nagrobków z po- 
czątków XIX. w. Na nowym cmentarzu pochowano przeszło 
lOCiO poległych tu żołnierzy niemieckich. Z cmentarza ładny 
widok na miasto i okolicę. Przy ul. Kraszewskiego bożnica, 
stylowa wewnątrz, również z XVI w. Na rynku ratusz 



I 



117 



w stylu polskiego renesansu. Cerkiew ma ciekawą fasadę, 
odbudowaną niedawno po pożarze. — W magistracie kilka 
starych portretów. Na cmentarzu kaplica z r 1905. Przy dro- 
dze do Chyrowa, za miastem, barokowa kaplica z XYI11. w. 
z no\yymi malowidłami Jana Bogdańskiego i bardzo ładnym 
obrazem M. Boskiej z połowy XIX. w. 

Do najpiękniejszych wycieczek w ziemi przemyskiej na- 
leży zwiedzenie ruin * zamku Herburtów pod Dobromilem. 
Założył go Stanisław Herburt, założyciel Dobromila ok. r. 1560, 
wykończył Jan Szczęsny Herburt w r. 1616. Położony na szczy- 




Klaszlor Bazylianów pod Dobromilem. 



Fot. prof. Hpol. Garlicki. 



cie stromej, stożkowatej, zalesionej góry (555 m.) dominującej 
nad całą okolicą, nic był zamek ten przeznaczony na stały 
pobyt swych panów, ale jedynie na schronienie w czasie na- 
padów nieprzyjacielskich, a dla odróżnienia od zamku w mie- 
ście, zwanego dolnym, nazywano go dawniej wysokim zamkiem, 
wśród ludu utarła się jednak nazwa Herburt. W XVII. wieku 
mury jego opierały się najazdom Kozaków, Szwedów, Tatarów 
i Węgrów Rakoczego — w XVIII, w zamek był już w ruinie, 
a kamieni z jego murów używano podobno na budowę cerkwi 
Bazylianów. Od dalszego rozbierania uchronił ruinę rząd — 
niedawno kosztem gminy odrestaurowano mury, pozbawiając 



118 



je przy tern śladów attyki renesansowej. Mury jego, zbudo- 
wane w kształcie podkowy, są miejscami na 2 m. grube. Or- 
namentyka się nie zachowała, z wyjątkiem nieozdobnego por- 
talu z herbem Herburtów i datą 1586. Ruina jest dziś 
własnością rządu. Z murów piękny i daleki widok na Karpaty. 
Wśród ludu krążą o zamku różne legendy. Jedne opowiadają 
o ukrytych w podziemiach skarbach, inne o orłach, które strze- 
gły niegdyś zamku. Miały to być dusze zmarłych członków 
rodziny Herburtów, a gdy pewnego razu jeden z Herburtów 
zastrzelił na polowaniu takiego orła, ród wygasł za karę. 

Na przeciwległej górze, 2 km. od miasta, leży klasztor 
Bazylianów, zbudowany w r. 1705. Na korytarzach wiele 
portretów szlachty, ówczesnych dobrodziejów klasztoru. We- 
wnątrz polichromia Jabłońskiego z r. 1869. Cerkiew otoczona 
jest murem z jedną nizką basztą. Wieża rokokowa. W pod- 
ziemiach grobowce zakonników. Klasztor ten jest obecnie opu- 
szczony (w razie zamknięcia, klucze można dostać u dozocy 
przy klasztorze w ogrodzie). Nabożeństwa odprawiają się tu 
jedynie w czasie odpustów kilka razy do roku n. p. na 
Spasa. 

Do klasztoru wiedzie droga przez przedmieście Huczko, 
gdzie przed wojnę przybywało dość dużo osób z Przemyśla 
i okolicy na letnie mieszkanie. 

U stóp ruin zamku na wschód leży wioska Tarnawa. 
W tutejszym dworze w r. 1610, 20. sierpnia zginął z rąk ko- 
zaków ks. Ostrogskiej, będących w służbie starosty ł^ukasza 
Opalińskiego, osławiony Dyabeł Stadnicki z ł^ańcuta. Istnieją 
jeszcze ślady dworu, które niektórzy uważają za resztki dol- 
nego zamku Herburtów, przy gościńcu do Chyrowa. Cerkiew 
drewniana z r. 1895. 

Drohojów, gniazdo rodziny Drohojowskich (10 km. na 
płd. z Radymna), posiadał w początkach XVII. w., gdy ta 
rodzina stała się zwolenniczką reformacyi, zbiór aryański. 
Cerkiew murowana z r. 1869 spaliła się w czasie wojny. Stare 
drewniane cerkwie filialne w sąsiednich Zabłotcach, Za- 
dąbrowie, Hnatkowcach. Niegdyś był w Drohojowie 
monastyr Bazylianów. 

Dubiecko, miasteczko nad Sanem, 32 km. na zachód od 
Przemyśla, liczy 3000 mieszk. w tem 900 Pol., 100 Rus., 1000 
Żyd. Restauracya Jana Kochanowskiego i dwa zajazdy żydo- 
wskie. Według dawnej kroniki Dubiecko założyli Kmitowie 
w XIV. w., a prawo magdeburskie miało ono dostać od Ja- 
giełły, przyczem miasto przeniesiono z dawnego miejsca, gdzie 
dziś Ruska Wieś, na dzisiejsze. Piotr Kmita, wojewoda san- 
domierski, miał też fundować w r. 1408 parafię, przyczem za 



119 



kościół parafialny służyła kaplica zamkowa. Zamek tutejszy, 
ogromny, bogaty i obronny, przeszedł po Kmitach w XVI. w, 
w dom Stadnickich. Za rządów Stadnickiego Stanisława Ma- 
teusza, w połowie XYI. w. stało się Dubiecko ogniskiem refor- 
macyi na całą ziemię przemyską.. Mimo osobistej interwencyi 
biskupa Dziaduskiego, wprowadził on tu najpierw polskie na- 
bożeństwa w miejsce łacińskich, a w r. 1554 oddał kościół 
ewangielickiemu proboszczowi, Wojciechowi z Iłży, który rządy 
swe zaczął od tego, że osobiście rozbił siekierą cyboryum, 
powyrzucał Eucharystye, chorągwie, obrazy świętych i M. B. 




Pałac hr.^ Konarskich w Dubiecku. 



Fot. Bron. Ślusarek. 



Niedługo jednak, ze zmianą przekonań religijnych właściciela 
ustąpić musiał miejsce głośnemu kalwińskiemu kaznodziei, 
Franciszkowi Stankarowi. Za niego założono w Dubiecku 
szkołę kalwińską, cieszącą się ogromną popularnością wśród 
szlachty przemyskiej, która odebrała wielu uczniów przemy- 
skiej szkole kapitulnej. W zamku dubieckim przyszedł wów- 
czas w r. 15 51 na świat, jako jeden z ośmiorga dzieci Stan. 
Mat. Stadnickiego, Stanisław, zwany później Dyabłem Łańcu- 
ckim. Objąwszy Dubiecko po ojcu, zaczął stąd w latach 
1573 — 6 swe pierwsze najazdy i awantury najazdem na Prze- 
worsk dla uwolnienia jednego ze swych hajduków, przyczem 
rozbił bramę miejska i więzienie w ratuszu, Po przeniesieniu 



120 



się jego do Łańcuta przeszło Dubiecko na jego brata Andrzeja, 
a ten w r. 1586 oddał znowu kościół katolikom. W r. 1588 
nabył Dubiecko Stanisław Krasicki, ochmistrz Anny Jagiel- 
lonki i kasztelan przemyski, po którym przeszło na Jerzego 
Krasickiego, starostę doliniańskiego, znanego dziwaka i okru- 
tnika, różnego charakterem zupełnie od swego brata Marcina 
z Krasiczyna. W lochach tutejszego zamku więził on mnóstwo 
ludzi, którzy mu się z jakiegokolwiek względu nie podobali; 
tak np. porwał w r. 1603 z Przemyśla dla zyskania okupu 
mieszczanina gdańskiego Szulemberga. On to w r. 1621 wy- 
wołał w katedrze przemyskie; awanturę, która spowodowała in- 
terdykt, a w r. 1626 z nienawiści do katolików, kazał zburzyć 

kościół zamkowy pod 
pretekstem, że utru- 
dnia cbronę zamku 
i zasiania widok. Dbał 
jednak o zamek, przy 
które g 3 ozdobieniu 
zatrudniał rzeźbiarza 
Jana z Krasiczyna ; 
za jego czasów witra- 
że zamku miały mieć 
10.300 szybek. Koś- 
ciół parafialny prze- 
niesiono do kościół- 
ka Św. Krzyża na 
przedmieściu, w któ- 
rego miejscu został 
zbudowany obecny 
kościół w połowie 
XVIII. w. pośw. 1753. Jego fundacyę przypisują kroniki Annie 
*ze Stcrzcchowskich Krasickiej, żonie Jana, kasztelana chełm- 
skiego, której portret wisi w kościele. Jeden z ornatów, bardzo 
bogaty, jest darem biskupa Krasickiego. Dubiecko w ręku 
Krasickich pozostawało przez dwa wieki ; w r. 1735 w zamku 
tutejszym urodził się Ignacy Krasicki, późniejszy prymas i po- 
eta. W archiwum pałacowem wiele jego rękopisów, oraz por- 
tret pendzla Miersa. Zamek popadł w XVIII. w. w ruinę, z któ- 
rej do dziś zachowały się tylko nieznaczne resztki na zachód 
od miasta. Pod zamkiem pozostały długie lochy, dziś w części 
zasypane. W rynku zostały się jeszcze stare domy z podsie- 
niami. Nad brzegiem Sanu pałac zdemolowany przez Rosyan 
i duży park pałacowy ; w nim lipa, pod którą miał pisywać 
Ignacy Krasicki. Obecnie należy Dubiecko do hr, Konarskich, 




Rynek w Dubiecku 



Fol Bron. Ślusarek. 



121 



Dawniej były w Dubiecku na przedmieściach jaszcze kościółki 
Św. Ducha i św. Rnny. W miejscu jednego z nich, u wjazdu 
do miasta od strony Przemyśla, stoi wśród drzew obelisk pa- 
miątkowy, głoszący, że kościół rozebrano dla zrobienia miejsca 
pod budowę gościńca (p. str. 167). 

Okolica górzysta i lesista. Samo miasteczko leży na po- 
ziomie 240 m. n. m. okoliczne szczyty przenoszą 400 m., a naj- 
wyższe wzniesienie na 
prawym brzegu Sanu za 
Polchową ma 453 m. 

Na przedmieściu 
RuskaWieś(2 km.) 
cerkiew murowana z 
r. 1904. 

Falkcnberg (5 km. 
na płd. z Niżankowic), 
jedna z kolonii niemiec- 
kich doby Józefa II, 
które wówczas zakła- 
dano dość gęsto w do- 
brach królewskich (po- 
dobnie Roscnburg i En- 
gclsbrunn koło Dobro- 
mila). Nowy kościół mu- 
rowany z lat 1891 — 
1905. W sąsiednicm 
H u j s k u cerkiew z r. 
1849, murowana. Obok . 

w Nowosiółkach Cerkiew w Dubiecku. Fot. Bron. Ślusarek. 

Dydyńskich, cer- 
kiew drewniana. 

Grochówce, 7 km. na płd. z Przemyśla, gniazdo rodu 
Grochowskich, z którego wyszedł jeden z biskupów przemy- 
skich XVII. w. Przed wojną miały kościółek P. Maryi, zbudo- 
wany w r. 1868 kosztem kanonika Józefa Ziemiańskiego i starą 
cerkiew drewnianą. W położonych w sąsiedztwie wsiach K n i a- 
życe, Witoszyńce i Koniuchy, cerkwie filialne, muro- 
wane, pochodzące z ostatnich lat przed wojną. Spalono je we 
wrześniu 1914. 

Hermanowice, przystanek kolei do Chyrowa, 8 kilom, 
z Przemyśla ; we wsi cerkiew z r. 1876, drewniana. W sąsie- 
dnim Stanisławczyku cerkiew filialna. Stary dwór w Her- 
manowicach stał na wale obronnym niewiadomego pochodzenia. 
Hermanowice i wsie okoliczne spalono w czasie obecnej wojny, 
ą obecnie prowadzi się ich odbudowę systemem barokowym, 




122 



Hruszatycc, 4 km. na wschód od Nowego Miasta, wieś 
niegdyś przemyskiego kolegium Jezuitów. Cerkiew z r. 1696. 
Na północ od wsi wznosi się w stronę Miżyńca niewysokie 
wzgórze Magiera (320 m.) jedno z najbardziej krwawych po- 
bojowisk obecnej wojny, wsławione walkami w październiku 
1914. Na szczycie krzyż pamiątkowy. W okolicznych wsiach 
wielkie cmentarze wojskowe. 

Hubice, wioska 4 km. na północ od Dobromila, Cerkiew 
tutejsza miała być erygowana w r. 1453 przez ks. Iwana na 
Nieświeżu i jego żonę Jarosławę na Przedzielnicy. 

Hurko nad Sanem, 
7 km. na wschód od 
Przemyśla, ma cerkiew 
drewnianą z r. 1865, 
oraz ładny kościółek 
z r. 1905, fundacyi hr. 
Jadwigi Skarbkowej. 

Husaków, małe 
miasteczko o 2.200 m., 
w czem 150 Pol. 1.200 
Rus. i 850 Żyd., w środ- 
ku drugi między Ni- 
żankowicami a Moś- 
ciskami. W XVI. w. 
należał do Boratyń- 
skich, potem do Kor- 
niaktów, Charczew- 
skich, obecnie do hr. 
Stanisława Stadnickie- 
go. Stąd pochodził też 
Piotr Boratyński, na 
senacie przywódca opozycyi przeciw małżeństwu Zygmunta 
Augusta z Barbarą Radziwiłłówną. Konstanty Korniakt wystawił 
tu w r. 1620 klasztor Karmelitów i wyposażył go bardzo bogato. 
Wr. 1784 za Józefa II podległ kasacie, dobra wcielono do funduszu 
religijnego, klasztor wraz z kościołem rozebrano. Parafię prze- 
niesiono tu w r. 1572 z Bojowic ; obecny kościół pod wezwa- 
niem Św. Stanisława, pochodzi z r. 1719, fundacyi Franciszka 
Charczewskiego. W kościele kronika Husakowa i okolicy spi- 
sana przez poprzedniego proboszcza. Pod miasteczkiem wał, 
pozostały podobno po najeździe tatarskim. Cerkiew murowana 
z r. 1894. 

W sąsiednich Bojowicach, niewielki kościółek okrągły 
i cerkiew. Także leżące na zachód wioski ruskie Popowi ce, 
Tyszkowice, Chraplicei Boratycze, mają filialne 




Krzyż na Magierze. 
Fot. F. Bleiberg. Ze zb. Inspgrobdw wojsk 



1 



123 



cerkiewki drewniane, a Chodnowice murowaną parafialną, 
przeważnie spalone w czasie wojny. 

Husaków i jego okolice były widownią krwawych walk, 
noszących nazwę przełomu pod Husakowem, a zakończonych 
13 czerwca 1915 klęską i odwrotem Rosyan. Pozycyc kluczową, 
o której posiadanie toczyły się najkrwawsze walki, stanowiło 
wzgórze 305 m. pod Tamanowicami. W okolicy wsie, dwory i cer- 
kwie przeważnie popalone. Liczne groby i cmentarze wojskowe. 

Iskań, wioska nad Sanem, 6 km. od Dubiecka. Należała 
do Sienieńskich, potem do Derszniaków. Gdy jeden z nich za- 
bił Ulińskiego, dobra utracili, lecz ich potomkowie wrócili do 
nich po stuletnim procesie. Cerkiew murowana z roku 1908. 
W sąsiedniej Tar na w ce kościółek murowany z r. 1903. 

Jodłówka, 4 km. na zachód od Pruchnika. Na górze, wi- 
doczny^z całej okolicy aż niedaleko Jarosławia, wznosi się 



Cmentarz wojskowy w Popowicach. 
Fot. F. Blcibcrg. Ze zbiordw c. i k. Inspekcyi grobdw wojskowych. 

kościółek murowany z r. 1870, odnowiony i pomalowany w r. 
1907, gdzie do cudownego obrazu M. Boskiej śpieszy lud tłum- 
nie na odpusty. Poniżej kościółka kaplica, znacznie starsza; 
obok niej rośnie olbrzymia lipa o 5'2 m. obwodu. Znajduje się 
tu też cudowna studnia. Niegdyś był tu drewniany kościółek 
wśród lasów. Okolica podkarpacka. Parafię tutejszą fundował 
w r. 1908 Jarzyński z Pruchnika. 

Kalników, duża wieś, 12 km. na zachód od Krakowca, 
ma cerkiew drewnianą z r. 1882. Jest tu też mały kościółek. 
Dwór o staropolskim typie, jest siedzibą Bolesława Orzecho- 
wicza, który krótko przed wojną wsławił się darem pół miliona 
koron na rzecz Tow. Popierania Nauki Polskiej we Lwowie. 
Przed wojną była we dworze zbiór pamiątek hist. cenna ga- 
lerya obrazów polskich i obcych. (150), 



124 



* Kalwarya Pacławska. Najsławniejsze to w dyecezyi 
przemyskiej miejsce odpustowe leży 10 km. na wschód od 
Niżankowic, a kościół główny zbudowany jest na szczycie zdała 
widocznego, 465 m. wysokiego wzgórza. Na jego stokach i po 
drugiej stronic doliny Wiaru wśród lasów rozrzuconych jest 
kilkadziesiąt murowanych kaplic. Pomysł jest naśladownictwem 
założ.o601atwcześniejKalwaryi Zebrzydowskiej pod Krakowem, 
a czas założenia tutejszej Kalwaryi przypada na ostatnie lata 
panowania Jana Kazimierza. Fundatorem pierwszego kościoła 
i pierwszych 28 kaplic, poświęconych w r. 1668, jest Andrzej 
Maksymilian Fredro, wojewoda podolski. W kilka lat po wy- 
budowaniu, w r. 1679, przeniesiono tu cudowny obraz M. Bo- 
skiej, wyrzucony wówczas przez Turków z kościoła Franci- 
szkanów w Kamieńcu Podolskim; obraz ten uznany za cudowny 
koronowany był w r. 1882 przez ks. biskupa Soleckiego. Znaj- 
duje się on w kaplicy po prawej stronie kościoła. W ciągu 
dalszych lat dobudowano jeszcze 17 kaplic. Kościół Fredro- 
wski, który miał być drewniany, spalił się w XVIII. w. i dziś 
tylko słabe ślady po nim są widoczne ; obecny zbudowany 
w latach 1775 — 8 kosztem Szczepana Dwernickiego, cześnika 
ziemi przemyskiej, a przebudowany po pożarze, który 30 wrze- 
śnia 1855 zniszczył kościół i klasztor. Założenie trzynawowe, 
krzyżowe. Wewnątrz złocone barokowe ołtarze — na ścianach 
wiszą portrety fundatorów Fredry i Dwernickiego, którego 
zwłoki spoczywają w podziemiach kościoła, oraz szambclana 
Ignacego Krukowieckiego. Na fasadzie znajduje się balkon z oł- 
tarzem, gdzie odbywają się nabożeństwa w czas e odpustów. 
W krużgankach klasztoru Franciszkanów obok kościoła por- 
trety starościca Józefa Sierakowskiego, biskupa Antoniego Be- 
tańskiego, arcybiskupa Jakóba Strepy i inne. W Kalwaryi jest 
też cerkiew nowa murowana — budynek barokowy, o cen- 
tralncm założeniu z kopułą i druga stara drewniana. 1 tutaj, 
dla odciągnięcia ludu ruskiego od kościoła, umieszczono cu- 
downy obraz M. Boskiej. 

Bardzo malowniczy widok przedstawia Kalwarya w dnie 
odpustowe, gdy zgromadzą się tu tysiące ludu nie tylko Pola- 
ków i Rusinów, ale nawet Słowaków. Ze wszystkich okolicznych 
wsi i parafii w kilkumilowym okręgu a nawet z Królestwa 
i Słowaczyzny, dążą ze śpiewem i chorągwiami t. zw. kompanie, 
liczące po kilkadziesiąt, a nieraz i po kilkaset ludzi. Najwięk- 
szy * odpust od 12 — 15 sierpnia, ściąga do 50.000 ludzi; połą- 
czony on jest z procesyami do kaplic i rozmaitymi tradycyj- 
nymi uroczystościami, jak pogrzeb M. Boskiej i inne. Do 
jednej z kaplic wynoszą pielgrzymi dla umartwienia kamienie 
z dołu. Nabożeństwa odprawiają się w obu obrządkach. Mniej- 



125 



Sże odpusty 2 maja, na Zielone Święta, 2 sierpnia i 14 sier*- 
pnia. Dawniej były też specyalne odpusty dla szlachty ziemi 
przemyskiej. Obok kaplicy św. Maryi Magdaleny wał po za- 
meczku w Nowosiółkach Dydyńskich, który Fredro podarował 
klasztorowi. Obok klasztoru grobowiec Tyszkowskich w stylu 
angielsko-gotyckim. 

Tuż obok Kalwaryi leży mała wioska Pacław, gniazdo 
rodu Pacławskich, herbu Ogończyk, której mieszkańcy w r. 
1863 przeszli gromadnie na obrządek łaciński. 

Kaszycc, 8 km. na płd.-zach. od Radymna. Dawniej wła- 
sność Gorayskich, za których przez 100 lat do r 1683 kościół 
tutejszy, wówczas drewniany, był w posiadaniu kalwinów. Obe- 
cny nowy kościół murowany z r. 1907. 

Kłokowicc (4 km. na zachód od Niżankowic) miały cer- 
kiew drewnianą z r. 1860, która spaliła się w czasie obecnej 
wojny. Zachowała się natomiast drewniana cerkiew w sąsie- 
dnichBerendo wicach, Koniuszy i murowana w Sielcu. 

Kopysno, ruska wioska górska, 3 km. na północ od Ry- 
botycz, na wysokim wale górskim, u stóp szczytów Kopystańki 
(541 m.) od zachodu i Szybienicy (495 m.) od północy. Jest 
to gniazdo ruskiej szlachty Kopystyńskich herbu Leliwa, z któ- 
rej wyszedł władyka przemyski Michał Kopystyński, który tu 
zmarł w r. 1610 i tu miał być pochowanym. 

Kormanicc, 5 km. na zachód od Niżankowic, wsławione 
klęską, jaką w r. 1672, 9 października, ponieśli tu Tatarzy od 
Przemyślan pod wodzą gwardyana Reformatów, ks. Szyko- 
wskiego. W XY. w. własność Kormanickich, potem Fredrów, 
za których dziedzictwem w połowie XVII. w. Maksymilian Fre- 
dro, kasztelan lwowski, założył z części wsi miasteczko Fre- 
dropol. (350 mieszkańców, w tem 300 Rus.) Na zachód zale- 
siony grzbiet górski (najwyższy szczyt 495 m.) ; w lesie cerkiew 
ka z r. 1866, obok cudowna studnia. W XVIII. w. posiadał 
Fredropol warzelnię soli, zwiniętą zaraz po rozbiorze w r. 1773. 
W Kormanicach stara cerkiew z r. 1777. — druga cerkiew we 
Fredropolu, obie drewniane. Filialna cerkiew drewniana jest 
w sąsiednich M ło do w ic ach, a murowane w Darowicach 
i Kupią ty czach (spalone w czasie wojny). 

KosicnicC; wieś w połowie drogi między Przemyślem 
a Pruchnikiem. Jest to bardzo stara osada, gdzie parafia istnie- 
je już od r. 1399. Posiadali ją po kolei Boratyńscy, Duń- 
kowscy, Żarkowie, Drohojowscy, kapituła, Stadniccy — obecnie 
Dembowscy. W czasie najazdu tatarsko-wołoskiego w r. 1498 
wieś została spalona, a ludność uprowadzona w jasyr. Kościół 
murowany wzniesiony w r. 1866 został zniszczony w czasie 
obecnej wojny. Cerkiew drewniana z r. 1795, obecnie spalonna. 



126 



Na cmentarzu kaplica z r. 1905 — również obok dworu ka- 
plica. W XYI. wieku przez pewien czas parafia tutejsza była 
w ręku różnowierców. 

Krakowicc (264 m n. p. m.), miasteczko o 2550 mieszk. 
(400 Pol., 1150 Rus., 1000 Żyd.) oddalone 21 km. na północ 
od stacyi kolejowej w Mościskach. Dojazd wygodniejszy, clio- 
ciaż dalszy (32 km.) z Radymna. O początkach miasteczka 
nie mamy pewnych wiadomości. W połowie XYI. w. właściciel 
tutejszy Stanisław Fredro, wojew. Samborski, oddał kościół he- 
retykom, a katolicy odprawiali swe nabożeństwa w pobliskich 
Gnojnicach, aż do początków XYII. w., gdy odebrali kościół 
krakowiecki. Od Fredrów przeszedł Krakowiec na Ostrogskich, 
a ks. Aleksander Ostrogski wystawił tu w końcu XVI. w. za- 
mek, z którego do naszych czasów nic się nie zachowało. Po 
Ostrogskich panami Krakowca zostali Bełzeccy, a po nich 
Cetnerowie; ostatni z nich, hr. Ignacy Cetner, ostatni woje- 
woda bełzki, był jednym z pierwszych magnatów okresu po- 
rozbiorowego, a z Krakowca uczynił prawdziwie magnacką 
rezydencyc. On to w r. 1778 kupił na licytacyi Przemyśl i do- 
bra starostwa przemyskiego. W Krakowcu założył ogromny 
angielski park, a w pałacu zgromadził sporo obrazów i dzieł 
sztuki, dużą bibliotekę, a nawet rzadkie na owe czasy muzeum 
przyrodnicze. Wtedy też przybywali tu goście ze wszystkich 
stron Polski. Po jego śmierci podupadł Krakowiec ; dobra prze- 
szły na jego córkę, Annę, po niej na Potockich, Lubomirskich, 
obecnie Łubieńskich. Park poszedł w zaniedbanie, zostały po 
nim tylko pojedyncze ogromne drzewa, miejsce pałacu zajął 
dwór parterowy, a galerya, bilioteka i muzeum rozleciały się 
po świecie bez wieści i śladu. Po wojewodzie Cetnerze pozo- 
stała 2 km. długa * aleja lipowa przy gościńcu z zamku do 
miasta, która może być zaliczoną do najpiękniejszych w kraju. 
Tuż obok niej rozegrała się krwawa bitwa we wrześniu 1914. 

Jedynym zabytkiem, który świadczy o lepszych czasach 
Krakowca jest * kościół parafialny, fundowany przez wojewodę 
Cetnera w r. 1787. Jest to budowa stylu klasycznego, przecho- 
dzącego w empire — a fasada tego kościoła jest najpiękniej- 
szym okazem tego stylu w Galicyi, świadczącym, że nawet 
w epoce józefińskiej, tak niepomyślnej dla budownictwa ko- 
ścielnego, powstawały u nas i na tem polu wybitne dzieła 
sztuki. Jest to prawdopodobnie dzieło nadwornego architekty 
Stan. Augusta, Merliniego. Fasadę zdobi perystyl joński o czte- 
rech kolumnach, na przyczółku którego znajdują się płasko- 
rzeźby nadziei i miłości, jako lotnych kobiet, podczas gdy 
wiara umieszczona jest pośrodku attyki, lekko ozdobionej fe- 
stonami. W metopach są emblemata papieskie. Zgrabne za- 



127 




Kościdł w Krakowcu. 



Fot. ze zb. Akademii Umiej, w Krakowie. 



128 



kończenie delikatnie pogiętym szczytem i bardzo charaktery- 
styczny na te czasy napis „Deo et populo" (Bogu i ludowi). 
Wnętrze nie wykończone ma drewniany suHt, umieszczony 
niegdyś tylko jako prowizoryczny. * Wielki ołtarz kościoła, 
pyszny barok, pochodzi z kościoła pojezuickiego w Przemy- 
ślu, skąd go nabyto w drodze licytacyi. Cerkiew z r. 1813, 
drewniana. Herb miasteczka w niebieskiem polu trzy srebrne 
ryby. 

Krakowiec leży w okolicy dość płaskiej, piaszczystej 
i moczarowatej. Od strony wschodniej 2 km. długi staw, po 
części zarosły szuwarem, utworzony przez rzeczkę Szkło. 
Pod Krakowcem mieli główny obóz konfederaci barscy ziemi 
przemyskiej. Przez miasto przebiega gościniec ze Lwowa do 
Krakowa, a przed budową kolei tędy, a nie na Przemyśl, 
szedł cały ruch podróżnych. Z miasteczkiem sąsiaduje wieś 
Gnój ni ce, mająca cerkiew drewnianą z r, 1689, zaś dalej 
ciągnie się Wola Gnojnicka z cerkwią drewnianą z r. 
1730. 

Kramarzówka, rozrzucona w bardzo długiej dolinie 4 km. 
na południe od Pruchnika wioska licząca 2000 mieszk. (1100 
Pol., 900 Rus.) ma nową cerkiew murowaną z r. 1912. 

Krasice, wioska nad Sanem, 3 km. na płd. od Krasi- 
czyna. Cerkiew drewniana z r. 1899. Jest to gniazdo rodziny 
Krasickich, wniesione w początkach XVI. w. jako posag przez 
Barbarę Obrzechowską jakóbowi z Siecina herbu Rogala, 
którego potomstwo zaczęło się pisać Krasickimi. Na drugim 
brzegu Sanu Miel nów z cerkwią murowaną z r. 1908, obie 
wsie spalone w czasie wojny. 

Krówniki, wieś 3 km. na płd. wschód od Przemyśla ma 
murowaną cerkiew z r. 1869. Murowana cerkiewka (1902) 
w sąsiednim Sielcu spaliła się w czasie obecnej wojny, po- 
dobnie jak i cerkiew w Krównikach, rozsadzona ekrazytem 
we wrześniu 1914. 

Krukienice, małe miasteczko 16 km. na południe z Mo- 
ścisk, liczące 2000 mieczkańców, w czem 600 Polaków, 350 
Żydów i 1050 Rusinów. Niegdyś słynęło z szewców do tego 
stopnia, że jego właściciela Drohojowskiego tytułowano na 
sejmiku w Sądowej Wiszni „panem na 300 szewcach". W r. 
1635 wsławiły się Krukienice krwawą awanturą, w której 
Winniccy, szlachta szaraczkowa, rozsiekli szablami Jana Pie- 
niążka, cześnika lwowskiego, za zarzucenie im nieszlachectwa. 
Parafia tutejsza założoną została w r. 1439 — obecny kościół dre- 
wniany pocnodzi z r. 1742. Jedna z alb robiona z brabanckich 
koronek. Również drewniana cerkiew. Okolica moczarowata, 
na zachód duże lasy. Na wschód pobojowisko pod O stróż- 




Okolice Przemyśla 

Rys. prof. Jankowski. 



chntbti 



jl>»ko >^- 









iTorki 



Sckolt 



I Rudniki. 



Tnatmet 



tishcL 










f,l 









S^"(Ar»»»f 



129 



ccm, gdzie w czerwcu 1915 w" kilkudniowych szturmach 
padło wielu żołnierzy niemieckich, pochowanych w wspólnym 
grobie. 

Od północy łączy się bezpośrednio z Krukienicami wio- 
ska Pnikut, 1500 mieszk., czysto polska, sławna z klęski za- 
danej tu w r. 1672 Tatarom. Pod wsią pozostał wał, jakoby 
z czasów najazdów tatarskich, oraz kilka kopców. Wieś od r. 
1390 należy do kapituły przemyskiej — parafia istnieje tu od 
r. 1440. Obecny kościół drewniany pochodzi z r. 1667, obok 
nowy, murowany. Pnikut jest bardzo starą osadą, a prawo 




Cerkiew w Ostroicu. 



Fot. Karol Sporn. 



magdeburskie dostał wcześniej, niż Przemyśl. Po dawnym 
zamku pozostały ślady. Na pamiątkę zwycięstwa nad Tata- 
rami postawiono krzyż. 

Leżące na południe wsie Jatwięgi, Chlipie i Kor- 
nice mają ludność odmiennego typu — silni bruneci o krę- 
pej budowie ciała — podobno potomkowie dawnych Ja- 
dźwingów. 

Krysowicc, wieś 3 km. na południe od Mościsk dawna 
własność Mniszchów, gdzie bawiła też w r. 1605 Marya Mni- 

Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 9 



130 



szchówna przed wyjazdem do Moskwy. Obecny * pałac, jeden 
z najpiękniejszych w Galicyi wybudował z końcem XYIII. w. 
lir. Adam Mniszecli, cłiorąźy koronny. Dokoła pałacu duży 
park, w którym modą XYIII. w. wybudowano teatr, (zamie- 
niony obecnie na budynek gospodarczy), urządzono stawki, 
wodospady, altanki, figury i t. p. W czasie wojny uległ pałac 
wielkiemu zniszczeniu — przed wojną była tu bogata galerya 
obrazów, przeważnie francuskich. Obecnie należy pałac do 
hr. Stanisława Adama Stadnickiego ; w r. 1881 w czasie ma- 
newrów mieszkał tu przez kilka dni cesarz Franciszek Józef I. 
W pałacu jest duży współczesny portret Jana III. Koło pałacu 
kaplica murowana. Dokoła wsi po polach ładne figury baro- 
kowe z XYIII. w. 2 km. na zachód, koło wsi Czysz ki, pod 
laskiem kaplica z grobowcami Stadnickich, obrabowana w cza- 
sie obecnej wojny. Styl empire — w kaplicy ładny ołtarz. Jest 
tu też w lesie obok cerkiewka Św. Onufrego z cudowną stu- 
dnią, ruskie miejsce odpustowe. Koło wsi ruda żelazna i glina 
fajansowa. 

Krzeczkowa, górska wioska u podnóża Panieńskiego 
Czuba (508 m.), 8 km. na płd. zach. z Krasiczyna, położona 
w pięknej, lesistej okolicy, spalona w czasie obecnej wojny. 
Za polskich czasów stanowiła starostwo niegrodowe, którego 
ostatnim dzierżawcą w r. 1771 był Wojciech Lewicki. Cerkiew 
murowana z r. 1906. 

Krzywcza, małe miasteczko nad Sanem, 233 m. n. m., 
20 km. na zachód od Przemyśla. Liczy 1680 mieszk., w czem 
450 Pol, 370 Rus. i 860 Żydów. W XYI. w. należało do ro- 
dziny Orzechowskich, a w dziale majątkowym przypadło głoś- 
nemu kanonikowi Stanisławowi. Od nich przeszło na Ostro- 
wskich, od których je kupił wojewoda Marcin Krasicki z Kra- 
siczyna. Z końcem XYII. w. wraca znowu w dom Orzecho- 
wskich ; posiada je kasztelan przemyski Samuel Orzechowski 
i jego potomstwo. Następnie należy do Boznańskich, Buko- 
wskich i Starzewskich, obecnie do Joczów. Kościół murowany 
fundował w początkach XYII. w. Marcin Krasicki; odrestau- 
rowano go w XYII1. w. Cerkiew z r. 1843, restaur. 1911. Na 
północ ciągnie się zalesiony grzbiet górski (Bukowy Garb 
426 m.), przez który biegnie droga do Pruchnika. 

Lacka Wola, 6 km. na zachód od Mościsk, 1200 miesz., 
kolonia Mazurów sprowadzonych tu przez starostę Drohojo- 
wskiego. Dawniej nazywała się Tytowa Wola i należała do 
dóbr koronnych ziemi przemyskiej. W czasie rozbioru była 
w dzierżawie Jana Klemensa Branickiego i jego żony Izabeli 
z Poniatowskich; w r. 1799 oddał ją rząd hr. Ignacemu Ce- 
tncrowi z Krakowa jako ekwiwalent za Nadworne. 



131 



Lacko, 2 km. na północ od Dobromila. Cerkiew wybu- 
dowana w r. 1775 po spaleniu poprzedniej, z której tylko 
dzwony pozostały. Na ścianach malowidła Jana Bogdańskiego 
z Dobromila. Lacko słynie z wyrobu soli kuchennej. Solanki 
istniały tu i za polskich czasów, ich dzierżawcami byli za- 
zwyczaj Mniszchowie, a ostatnim był ks. Lubomirski. Było 
wtedy 9 szybów, a produkcya roczna wynosiła 20.384 cetna- 
rów- Sól sprzedawano na jarmarkach w Jaworowie i w Ma- 
łopolsce. Największy szyb, zwany Błogosławieństwem, był 54 
sążni głęboki. Od r. 1787, po objęciu salin przez rząd austrya- 
cki, produkcya wzrosła do 50.000 ctn. rocznie, w r. 1800 na- 
wet do 68.000 ctn., potem spada gwałtownie (w r. 1812 2.000 
ctn.). Około r. 1880 szybem głównym był szyb Jana Zachera, 
zbudowany 1874, a produkowano rocznie 90.000 ctn. soli ku- 
chennej i 17.000 ctn. soli dla bydła. Obecnie produkcya wzro- 
sła do 100.000 ctn. soli kuchennej — kopalnia zatrudnia 70 
robotników. Zwiedzać ją można za pozwoleniem zarządu 
w dnie powszednie od 8 — 12 i od 1—6. 

Łodzianka, położona w górach wioska, 6 km. na wschód 
od Birczy, miała dawniej hutę szklaną. Okoliczne szczyty do- 
chodzą do 500 m. 

Łowce, 6 km. na zachód od Radymna, niegdyś własność 
Spytka z Jarosławia, potem ks. Anny Ostrogskiej, która wieś 
zapisała w r. 1630 Jezuitom w Jarosławiu, którzy tu wybu- 
dowali kościół drewniany w r. 1744. Po kasacie Jezuitów rząd 
sprzedał te dobra hr. Sicmieńskim-Lewickim z Pawłosiowa, 
Cl zaś w r. 1820 Franciszkowi Jahnowi z Moraw. Obecny 
kościół murowany, neoromański, został wystawiony w r. 1907 
kosztem 62.000 kor. Miejsce odpustowe z cudownym obrazem 
M. Boskiej. 

Łuczycc, nad Wiarem, 6 km. na płd. wschód z Prze- 
myśla, posiadają cerkiew drewnianą zbudowaną w r. 1866 ze 
składek, do których przyczynił się także cesarz Ferdynand I. 

Maćkowicc, 10 km. na północny wschód z Przemyśla 
przy drodze do Pruchnika. Dawniej należały Maćkowice do 
dóbr koronnych, a ich ostatnim dzierżawcą w r. 1768 był ks. 
Rntoni Lubomirski. Potem rząd sprzedał je na licytacyi Anto- 
niemu Derszniakowi z Rokitnicy, który tu umarł w r. 1798 
jako ostatni z rodu. Cerkiew murowana z r. 1813. Wieś wraz 
z dworem uległa spaleniu w czasie obecnej wojny. W oko- 
licy znajdowano wiele starożytności, a w r. 1865 znaleziono 
wielkie naczynie ołowiane. Na zachód ciągnie się ku Wę- 
gierce i Krzywczy zalesiony grzbiet Bukowego Garbu (426 m.). 
W lesie Koman cudowna studnia, która wedle podania ma 
mi#ć połączenie z podobną studnią w Kormanicacłi. 



132 



Makowa, koło Rybotycz (2 km.) dobra niegdyś koronne, 
które za Józefa II. poddano kolonizacyi przez Niemców ewan- 
gelików. Cerkiew z r. 1878. 

Małnów, wieś w połowie drogi między Mościskami a Kra- 
kowcem, należała niegdyś do dóbr starostwa mościskiego, 
a Jan Szczęsny Hcrburt jako jego dzierżawca więził w zamku 
tutejszym w r. 1606 kasztelana przemyskiego Stanisława Sta- 
dnickiego z Chotyńca. Niegdyś był tu monastyr bazyliański. 
Tutejsza drewniana cerkiew ma dość oryginalną strukturę; 
środkowa kopuła ma kształt cebuli, dwie skrajne hełmów, 
a dzwonica styka się bezpośrednio z babińcem. Obok nowa 
murowana z r. 1903. W sąsiedniej Woli Małnowskiej 
cerkiewka drewniana z r. 1640. Okolica czysto ruska. Koło 
Małnowa folwark Baczmacha, którego nazwa dała tytuł jed- 
nego z utworów Pawlikowskiego. 

Medyka, 12 km. na wschód od Przemyśla — stacya ko- 
lei linii Lwów — Kraków w miejscu. Wieś duża i gęsto zabu- 
dowana leży na obszernej równinie, 206 m. n. m. na prawym 
brzegu Sanu w miejscu, gdzie z kierunku zachodniego przy- 
biera on północny. Medyka liczy 2650 mieszk., w tem 1000 
Pol., 1500 Rus. i 150 Żyd. Nazwa wsi ma pochodzić od 
ogromnych lasów lipowych, które niegdyś istniały w okolicy; 
a które dostarczały mnóstwo miodu. Zamek miał tu istnieć 
już za czasów książąt ruskich — musiał potem zostać roz- 
szerzony, a Jagiełło przebywał tu dość często. Aktami stwier- 
dzonem jest, że bawił tu w r. 1403, 1405, 1407, 1412, gdy 
przed zjazdem w Łucku przyjmował poselstwo od cesarza 
Zygmunta w sprawie zastawienia miast spiskich, w r. 1423, 
1425, a wreszcie 1434 kiedy to wedle podania w parku tutej- 
szym, słuchając słowików zaziębił się, a w kilka dni potem 
umarł w Gródku. Zamek tutejszy obwarował w XVI. w. Piotr 
Kmita — w r. 1663 opisuje go jeszcze lustracya, jako znaj- 
dujący się w dobrym stanie, opasany murem z 4 basztami 
i oblany wodą. Jan III. przebywał tu często na łowach. Dal- 
sze losy zamku nie są znane — dziś nie ma z niego ani 
śladu, prócz wałów nad starem korytem Sanu. 

W Medyce odbywały się w XYI. w. sejmiki szlachty wo- 
jewództwa ruskiego, przeniesione później do Sądowej Wiszni; 
jeszcze w r. 1572 był tu sejmik przedelekcyjny. Odr. 1564 na 
błoniach tutejszych odbywały się też przeglądy coroczne ry- 
cerstwa ziemi przemyskiej t. zw. okazowania, które w połowie 
XYII. w. wyszły całkowicie z użycia. W r. 1624 założyli Ta- 
tarzy pod Medyką swój obóz, z którego pustoszyli całą okolicę. 

Już Jagiełło nosił się z zamiarem budowy kościoła w Me- 
dyce — lecz zbudowano go dopiero za Zygmunta III. w r. 



1 



133 



1607. W r. 1850 został odnowiony kosztem Jana Gwalbcrta 
Pawlikowskiego, a w r. 1900 wewnątrz wymalowany. Cerkiew 
drewnianą zbudował hr. Wodziński w r. 1800. 

Za polskich czasów stanowiła Medyka z Torkami, Poź- 
dziaczem i Szechyniami starostwo, a jedną z jego tenutaryu- 
szek w pierwszej połowie XYII. w. była słynna z bogactwa 
i\nna Potocka, córka Mohyły, liospodara wołoskiego, która 
tutejszej cerkwi w r. 1643 darowała złotą czarę, dwa krzyże 
rzeźbione z cedrowego drzewa, trzy felony z drogicli materyi, 
i dwa antepedya z góry Athos. Ostatnim posiadaczem staro- 




Ruina pałacu w Miźyńcu. 



Fot. Karol Sporn. 



stwa W r. 1771 był ks. Antoni Lubomirski z Dobromila, 
z żoną Zofią, któremu rząd ustąpił tutejsze dobra w zamian 
za Dobromil. Od Lubomirskich przeszły do Głogowskich, 
a potem do Pawlikowskich. 

Do uświetnienia Medyki przyczynił się najbardziej Gwal- 
bert Pawlikowski w drugiej ćwierci XIX. w. Założył on tu 
szkołę ogrodniczą i wspaniały park, gdzie samych kamelii 
miało być 5000, nadto rosły tu palmy, wanilie, pomarańcze, 
figi — zaś we dworze dużą bibliotekę i zbiór dzieł sztuki, 
którego dyrektorem był znany rysownik Kielisiński, autor 
mnóstwa widoków ówczesnej Galicyi. Gdy w r. 1849 dwór 
tutejszy zamieniono na szpital polowy dla idących na Węgry 



134 



wojsk rosyjskich, zbiory te przeniesiono do Lwowa (ul. Trze- 
ciego Maja 5), gdzie do dzi:^ się znajdują. Składa się na nie 
biblioteka z przeszło 20.000 dzieł, 720 map geograficznych, 
25.000 rycin, sztychów i rysunków, wśród nich oryginalne 
rysunki Chodowieckiego, Kielisińskiego, Falcka, Filipowicza, 
Norblina, Jahna, Dietricha i innych, a nadto zbiór monet, me- 
dali i pieczęci. * Park tutejszy, ogromny, chociaż trochę za- 
niedbany, jest. stale dostępny dla publiczności, jest tu pamią- 
tkowe drzewo Jagiełły. Dawne kamelie powycinano podobno 
i powywożono do Lwowa na bale (p. str. 168). 

Z innych pamiątek znajduje się tu dom powstańców, gdzie 
się gromadzili w r. 1863. Stoi on u wejścia do parku jako le- 
śniczówka. Organizatorem powstańców był tu Marcin Borelo- 
wski (pseud. Lelewel). Jest też mogiła kryjąca podobno zwłoki 
poległych pod Przemyślem Polaków i Węgrów. W lasach od 
strony Mościsk znaleziono wiele wykopalisk, również w now- 
szych mogiłach na polu zwanem Bawolnikiem. W sąsiednim 
Bu co wie drewniana cerkiew z r. 1869, wspominana w dziele 
Syen Hedina. 

Michałówka, nad Sanem, 5 km. na wschód od Radymna, 
ma kościół drewniany z r. 1763 fundacyi Józefa Drohojo- 
wskiego, chorążego żydaczowskiego. Za czasów ruskich miał 
tu być zamek obronny. 

Miżynicc, wieś 10 km. na połudn. -wschód od przystanku 
kolejowego w Hermanowicach posiadała przed wojną pałac 
ks. Maryi Lubomirskiej z wielu dziełami sztuki, z którego po- 
została dziś tylko ruina, gdyż spalił się w pa:£dzierniku 1914 
w czasie bitwy na sąsiedniej Magierze, oraz na wzgórzu, gdzie 
stoi kaplica, o które toczyły się szczególnie gwałtowne walki. 
Jest tu siedziba zarządu ordynacyi dóbr ks. Adama Lubomir- 
skiego, obejmującej U wsi. W XV. w. należał do Derśniaków 
z Rokietnicy — potem przeszedł w ręce Korniaktów, z któ- 
rych Konstanty utrzymywał tu w początkach XYII. w. cały 
obóz wojsk zaciężnych (głównie węgierskich) dla walk z ro- 
dziną Dyabła Stadnickiego. Później należał do Ossolińskich. 
Kościół murowany z r. 1762. Cerkiew drewniana tak tu, jak 
i w okolicznych wsiach Zrotowice, Gdeszyce, Droz- 
dowice, Wielunice i Stroniowice, przeważnie popa- 
lonych. Wszędzie w budowie cmentarze wojskowe. 

Moczcrady, (3 km. na półn. wschód z Husakowa), wsła- 
wiły się w r. 1857 znalezieniem na polach tutejszych urny 
z monetami z czasów Hadryana, Trajana, Wespazyana i Marka 
Aurelcgo, co świadczy o dawnem zamieszkaniu tych okolic. 
Cerkiewka drewniana. Dwór jest własnością literata Tadeusza 
Smarzewskiego, 



135 



Mościska (206 m. nad mor.) miasto pow. o 5.000 mieszk., 
w czem 1800 Pol. 500 Rus. i 2.700 Żydów. Stacya kolei do 
Lwowa — z Przemyśla oddalona 24 km. Z dworca do miasta 
4 km. — dorożka w dzień 1 kor. 20 hal., w nocy 2 kor. Za- 
jazdy Leiba Siegla i Hani Frankel. Pokoje do śniadań M. Marx 
i J. Grajny. 

Miasto, zwane za czasów ruskich Mostycz, otrzymało od 
Jagiełły w r. 1404 prawo magdeburskie równocześnie z fun- 
dacyą parafii katolickiej. Przywilej ten zatwierdził Zygmunt I. 
w r. 1547, Zygmunt III. i Władysław IV., a królowie otaczali 
miasto, które było ich własnością i stanowiło wraz z kilku 
wsiami starostwo niegrodowe, stale swą życzliwością. W r. 1498 
spalili miasto i kościół Tatarzy i Wołosi — w r. 1524 założylj 
tu Tatarzy w 30.000 ludzi obóz, skąd pustoszyli całą okolicę. 
Nowy kościół, wykończony w r. 1588, spalili Kozacy w r. 1648, 
poczem w r. 1658 został odrestaurowany. 

Był tu zamek starostów, z którego dziś nie ma ani śladu; 
w jego miejscu stał do niedawna pałac hr. Cetnerów, obecnie 
rozebrany, gdy hr. Ludwik Dembiński sprzedał dobra tutejsze 
na parcelacyc. 

Jednym z dzierżawców starostwa tutejszego w początkach 
XYII. w. był znany nam już z Dobromila Jan Szczęsny Her- 
burt; zapisał się on w pamięci miasta bardzo dobrze, a cho- 
ciaż zwolennik reformacyi, dał dowód wysokiej tolerancyi reli- 
gijnej, powiększając fundacyę Dominikanów i fundując w r. 1604 
cerkiew, której akt fundacyjny jest cennym i znakomicie wy- 
stylizowanym dokumentem polskiej tolerancyi. W zamku po- 
siadał on wspaniałą bibliotekę i mnóstwo skarbów i dzieł sztuki, 
lecz wszystko to zniszczało w roku 1607, gdy zamek spalił 
starosta przemyski 7\dam Stadnicki, mszcząc się za najazd 
Przemyśla zniszczeniem biblioteki i urządzeń. Po śmierci 
Herburta przyszło w r. 1617 do walki o starostwo tutejsze mię- 
dzy wojskami Jana Fredry a zięcia Mohyłowego Maksymiliana 
Przerembskiego, kasztelana zawichostskiego. Krwawe walki to- 
czy\y się nie tylko w mieście, ale nawet wewnątrz kościoła, 
gdzie żołnierze Fredry w dniu 9. października zbeszcześciwszy 
kościół, zabili w zakrystyi Bogusza, plenipotenta Przeremb- 
skiego, zaś na rynku postawiono szubienicę, jako postrach na 
mieszczan. 

Miasto było niegdyś otoczone wałami, których resztki 
zachowały się w stronie północnej i południowej, są też fun- 
damenty jednej z bram. W XYIII. w. słynęły Mościska z płó- 
cien, a dotychczas słyną z jarmarków na konie (24. czerwca 
i 2. listopada). Mieszczaństwo tutejsze, niegdyś znacznie za- 
mężniejsze, niż dzisiaj, wydało w XYI, w, z pośród ^iebje kilky 



136 



profesorów krakowskiego uniwersytetu, stąd pochodził też 
(ur. 1511) głośny inkwizytor Polski Melchior Mościcki, Do- 
minikanin, spowiednik Zygmunta Augusta, sławny kaznodzieja 
sejmowy i pogromca kacerzów. Po rozbiorze Polski zabrano 
ostatnie dwie armatki miejskie do Lwowa — niegdyś miasto 
miało być uzbrojone 40 armatami. 

Kościółpara Halny, wystawiony 1 598, restaurowany 1 658, 
został odnowiony i ozdobiony w r. 1902—4. Z pierwotnej bu- 
dowy zachowały się żebrowania gotyckie, mające w zworni- 
kach herby fundatorów. Kź do Józefa II. był kościół tutejszy 
kolegiatą. Wśród proboszczów tutejszych spotykamy Samuela 
Ozgę, późniejszego biskupa kijowskiego, Ferdynanda Kickiego, 
późniejszego arcybiskupa lwowskiego, a w XVI. w. Jakóba 
Przyłuskiego, autora „Statutów Królestwa Polskiego", który za 
przykładem Orzechowskiego ożeniwszy się, porzucił suknię 
duchowną i występował wrogo przeciw kościołowi. 

Dawniej był w Mościskach też klasztor i kościół Domi- 
nikanów, który wedle Niesieckiego fundował Mikołaj Tarno- 
wski kasztelan lialicki w dobie Wład. Warneńczyka, zaś wedle 
Barącza Wład. Jagiełło w r. 1406, a dotacyę jego powiększył 
w r. 1611 Jan Herburt. Podległ on wraz z dobrami kasacie 
józefińskiej w r. 1788, poczem kościół zamieniono na magazyn, 
aż do r. 1848, gdy miasto odkupiło go i w r. 1868 odrestau- 
rowało ze składek publicznych. Na fasadzie Chrystus w Ogrojcu, 
rzeźba z piaskowca dłuta hr. Jadwigi Łubieńskiej. Obecnie 
kościół ten pod wezwaniem św. Katarzyny przeszedł w posia- 
danie Redemptorystów, którzy go w r. 1883 poddali restau- 
racyi. Za polskich czasów były tu jeszcze kościoły św. Ducha 
i P. Maryi, oba skasowane za Józefa II. Pierwszy przeszedł 
na własność prywatną i został obrócony na magazyn wódki, 
a obecnie na jego fundamentach stoi realność gminna, drugi, 
fundowany przez syna mieszczanina z Mościsk, kanonika kra- 
kowskiego, nabyli Rusini za 300 złr. i przerobili w r. 1804 na 
cerkiew filialną. Pozostawiono dawny łaciński ołtarz, oraz ła- 
dnie rzeźbione barokowe oddrzwia. Drewniana cerkiew św. 
Jura, służąca za parafialną, jest fundacyi Herburta z r. 1604. 
Koło miasta na wzgórzu za ogrodem zachowały się czworo- 
boczne wały jako zabytek dawnych fortyfikacyi miejskich. Na 
cmentarzu kilkaset grobów rosyjskich. 

Od południa przytyka do Mościsk czysto polskie przed- 
mieście Zakościele, dawniej Strzelczyska. W kościele tutej- 
szym w r. 1648 Kozacy wymordowali ludność, a kościół spa- 
lili, o czem przechowało się wśród ludu wiele legend. Wybu- 
dowany po r. 1648 w tem miejscu kościół drewniany św. Mi- 



137 



chała ustąpił niedawno (1900) miejsca nowemu, murowanemu, 
ładnie położonemu na wysepce. 

Mościska znane są w całej Polsce głównie z satyrycznego 
epitetu „fujara z Mościsk", którego pochodzenie nie jest wy- 
jaśnione. Prawdopodobnie owe fujary wyrabiano w okolicach 
Jaworowa, gdzie dotychczas kwitnie drewniany przemysł zabaw- 
karski, a sprzedawano na jarmarkach w Mościskach, skąd jako 
fujary z Mościsk rozchodziły się po całej Polsce. 

Po drodze z Mościsk do stacyi kolejowej leży wieś 
Rudniki z pałacem ochmistrza cesarskiego, hr. Chołoniew- 
skiego i kaplicą. W 
czasie oblężenia Prze- 
myśla miał tu kwa- 
terę sztab rosyjski i 
tu podpisano układ 
o wydanie twierdzy, 
(p. str. 168). 

Z drugiej strony 
dworca wieś H o dy- 
ni e z cerkwią wy- 
stawioną 1890, poma- 
lowaną 1904. 

Myślatyczc, wieś 
między Husakowcm 
a Mościskami ma koś- 
ciół nowy murowany, 
oraz stary drewniany 
z r. 1442, restauro- 
wany wr. 16181 1788, 
oraz cerkiew murowa- 
ną zr. 1904. Na po- 
lach tutejszych wyko- 
pano nieco staroży- 
tności srebrnych, znajdujących się dziś w Muzeum Ossolińskich. 

W sąsiednich wsiach Hankowice i Koniuszki Na- 
nowskie, cerkwie filialne. 

Nicnadowa, duża wieś, 3 km. na wschód od Dubiecka. 
W r. 1588 odstąpił ją Stanisław Stadnicki zwany Dyabłcm 
w zamian za Łańcut Annio z Sienna Pileckiej, potem przeszła 
do Sienińskich, Derśniaków, Krasickich, Dembińskich. Wieś 
ciągnie się na długości 4 km. w biegnącej ku północy dolinie, 
wśród zalesionych grzbietów górskich, które na wschodzie do- 
chodzą do wysokości 443 m., na zachodzie 427 m. 

Nienowice, wioska 10 km. na wschód z Radymna ma 
starą cerkiew z r. 1668. 




Cerkiew w Niźankowicach. 
Fot. Jan Osiński. (Ze zb. Tow. Przyj. Nauk.) 



13S 



Niźankowice, miasteczko o 2400 mieszk. w tern 1000 Pol., 
900 Rus., 500 Żyd. — odległość z Przemyśla 13 km., położone 
215 m. nad m. Stacya kolei (linia do Chyrowa) w miejscu, 
oddalona od miasteczka 2 km. Niźankowice, zwane dawniej 
Krasnopol, otrzymały w r. 1408 prawo Magdeburskie od Wład. 
Jagiełły, co potwierdził Kazimierz Jagiellończyk w r. 1451. 
W XV., XYI. i XYII. w. ulegały częstym spustoszeniom tak 
ze strony Tatarów i Wołochów, jak i w czasie wojen domowych ; 
i tak w r. 1601 zostały złupione przez wojska starosty prze- 
myskiego Tomasza Drohojowskiego, maszerujące na sejmik 
do Sadowej Wiszni, a w r. 1607 Jan Szczęsny Herburt w dzień 
Trzech Króli ciągnąc na Przemyśl, wpadł tu nocą i rozpędził 
wojska Rdama Stadnickiego, przyczem złupiono miasto. Nale- 
żało ono do dóbr koronnych, stanowiących dotacyę starostwa 
przemyskiego. W XV. w. słynęły Niźankowice z wyrobu piwa 
i miodu, w XVII. w. z płócien. Uchwałą sejmową z r. 1647 
wyznaczono tu skład win. Wedle opisu lustracyi z r. 1765 
był tu „ratusz z r. 1759 zbudowany na środku rynku z pod- 
słeniami w około na słupach, domów w rynku 25, na przed- 
mieściach 96". 

Kościół murowany z r. 1461, odnowiony w XVIII. w. ma 
w murze zewnętrznym dwie kamienne płaskorzeźby; jedna 
głowa brodata z koroną, jakoby Kazimierz Jagiellończyk, 
druga głowa rycerza w hełmie z piórami — odczyszczono je 
w r.* 1874. Stara cerkiew murowana z kopułami, należy do 
najpiękniejszych w okolicy. Na zachód od miasta mogiła nie- 
znanego pochodzenia. 

W sąsiednich Sierakowcach cerkiew filialna murowana 
w Zabłotcach drewniana. 

Nowe Miasto, miasteczko o 1000 mieszk., w tem 700 
Pol., 300 Żyd., 240 m. n. m., od Przemyśla 22 km. Przystanek 
kolei (linia do Chyrowa) w miejscu, odległość od miasteczka 
1 km. Mieszkańców miał sprowadzić z Niemiec Kazimierz 
Wielki, a pierwotna nazwa brzmiała „Nowe Miasto Bybło*. 
W r. 1498 zniszczyli miasto Wołosi, w r. 1648 Kozacy. 
W XVI. w. należało do rodzin Skorutów, Nowomiejskich i Kra- 
sickich, za których w r. 1606 było miasteczko widownią za- 
jadłych walk między wojskami Jerzego i Marcina a Jana Kra- 
sickiego o podział spadku. W rynku domy z podsieniami. 
Nowa cerkiew murowana, okazała, ma kilka starych obrazów. 
Kościół tutejszy, sięgający jeszcze doby gotyckiej, należy do 
najstarszych w okolicy. Przez pewien czas był w ręku arya- 
nów. Budowę jego skończono w r. 1512, poczem przebudo- 
wano go w XVII. i XVIII, w., a w r. 1900 poddano grunto- 
wnej rekonstrukcyi, którą mu przywróciła wygląd gotycki, 



139 



JMkt to gotycka budowa hallowa, a schodkowa fasada pocho- 
dzi z czasów ostatniej restauracyi. Budowany jest z cegły. 
Nawa ma gotyckie sklepienie palmowe, oparte na czterech 
słupach. U wejścia do kościoła stary grobowiec kamienny 
z nieczytelnym napisem i datą 1513. Jest też okrągła dre- 
wniana tablica pamiątkowa na cześć dworzanina Jana Opol- 
skiego, który w r. 1701 utracił życie w obronie swego pana, 
Firleja. Jest tu też sta- 
ry obraz M. Boskiej, 
będący kopią często- 
chowskiego. W zakry- 
styi kilka ornatów z 
XYIII. w. Kościół tu- 
tejszy w r. 1648 był 
widownią masowego 
mordu schronionej tu 
ludności przez Koza- 
ków ; mordowali oni 
w kościele i na stry- 
chu, a spływająca 
stamtąd struga krwi 
była widoczna jeszcze 
w r. 1725 na ścianie 
kościoła. W r. 1603 
w kościele tym przed 
ołtarzem Św. Anny po- 
pełnili bracia Jan i 
flndrzej Fredrowie 
mord na osobie Jana 
Orzechowskiego. Przy 
ostatniej restauracyi w 
r. 1900 odkryto w men- 
sie jednego z bocz- 
nych ołtarzów płasko- 
rzeźbę kamienną ro- 
mańską, przedstawia- 
jącą Przemienienie 

Pańskie (obecnie w Muzeum Narodowem w Krakowie), a po- 
chodząca być może ze zniesionego kościoła św. Piotra w Prze- 
myślu. Ku północy ciągnie się wieś Komarów ice, ma- 
jąca ładny park i dwór z połowy XIX. w. Z dworu ładny 
widok na łierburt. W parku znajdowano dawniej wiele cze- 
repów z epoki neolitu — u stóp Ostrej Górki (283 m.) od- 
kryto kilka grobowców przedhistorycznych, na terenie wsi od- 
kryto też monety polskie, węgierskie i rzymskie. W sąsiedniej 




Kościdł w Nowem Mieście. 
Fot. ze zb. Akad. Umiej, w Krakowie. 



140 



Olszany, wioska 
murowaną cerkiew 



z r 



4 km. 

1888. 



wiosce Grodzisku cerkiewka drewniana z r. 1809, odno- 
wiona i pomalowana w r. 1904. Podobnie w Boniowicach 
cerkiewka drewniana z r. 1847, odnowiona i pomalowana w r. 
1908. Przy dworze są resztki zameczku Herburtów, składające 
się z filaru, z bramy i resztek muru, są też resztki z dru- 
karni Herburtów, która stała tutaj, aczkolwiek nosiła firmę 
dobromilskiej. 

W Nowem Mieście, Posadzie i Komarowicach budują się 
wielkie cmentarze wojskowe. 

na południe od Krasiczyna ma 
Za polskich czasów stanowiły 
Olszany wraz z Krze- 
czkową i Chołonicami 
starostwo niegrodo- 
we, którego ostatnim 
dzierżawcą był Woj- 
ciech Samuel Lewicki 
(od r. 1768), który je 
po rozbiorze w r. 
1776 nabył od rządu 
na własność za 33.000 
złr. Głębiej w dolinie 
leży wioska R o k - 
s z y c e, mająca koś- 
ciół murowany z r. 
1905, i drewnianą cer- 
kiew, pobitą blachą. 
Rokszyce należą do 
najpiękniej położonych wiosek ziemi przemyskiej — zaczy- 
nają się tu liczne serpentyny gościńca do Birczy, wiodącego 
na grzbiet Chruniowa, góry często wspominanej w gawędach 
Pola. Olszany spalono w czasie obecnej wojny. 

Orzechowce, 9 km. na północ od Przemyśla, gniazdo ro- 
dzinne Orzechowskich, z których wyszedł w XVI w. kanonik 
Stanisław. Po Orzechowskich przeszły na Korniaktów, potem 
Rogalińskich, Jaworskich, Starzeńskich. Stara cerkiew drew- 
niana, odnowiona w r. 1904, została wraz z wsią spalona 
w czasie obecnej wojny. Ciągnące się na wschód od wsi 
wzgórze odegrało wybitną rolę w czasie oblężenia Przemyśla. 
Cerkwie filialne posiadają też sąsiednie wsie Ba tycze (dre- 
wniana z r. 1902), Małkowice (stara drewniana z r. 1757, 
odnowiona 1861) i słynne z fortu tej nazwy Duńkowiczki 
(murowana, odnowiona w r. 1881). 

Pakość, 6 km. na południe z Mościsk, posiada ładną cer- 
kiew z r. 1913 o trzech kopułach, oraz starą cerkiew dre- 




Rzeźba z kościoła św. Piotra w Przemyślu. 
Fot. ze zb. flkad. Umiej, w Krakowie. 



141 



wnianą z r. 1775 wystawioną kosztem Jacka Osiadacza, miej- 
scowego gospodarza, który też ofiarował duży dzwon w r. 
1756. Cerkiew nowa zniszczoną została częściowo w r. 1915 
w czasie bitwy czerwcowej. 

Plcszowicc, wieś 6 km. na południe od Medyki. W r. 
1385 nadała je wraz z sąsiednimi Popowicami królowa wę- 
gierska Marya Andrzejowi de Pallugay, a po odebraniu Wę- 
grom Jagiełło nadał je biskupom ruskim, od którycli przeszły 
do Fredrów, w którycłi posiadaniu pozostawały przez trzy 




Ruina cerkwi w Pakości. 



Fot. Karol Sporn- 



wieki. Pozostały tu jeszcze ruiny z zamku icłi mieszkalnego, 
gdzie urodził się pisarz polityczny XYII. w. i wojewoda, An- 
drzej Maksymilian Fredro. W r. 1607 oblegał tu Paweł Fredro 
swą matkę, Annę ze Stadnickich, o wydanie spadku — po- 
legło przytem wielu dworzan, a pod wsią zamordować kazał 
szlachcica Jana Mikołajczewskiego. W połowie XYI1I. w. prze- 
szły Pleszowice na Andrzeja Krasickiego, brata poety, obecnie 
należą do Lubomirskich. Na t. zw. Łysej Górze w kurhanie 
znaleziono wykopaliska. Cerkiew murowana z r. 1903 uległa 
spaleniu w październiku 1914, gdy Pleszowice i Byków były 



142 



terenem gwałtownych ataków rosyjskich na wschodnie forty 
Przemyśla. Zniszczeniu uległy też w sąsiednim Bykowi e 
cerkiew z r. 1873, a w Nowosiółkach drewniana cerkiew 
zbudowana w r. 1911, z kopułą krytą blachą, wewnątrz arty- 
stycznie pomalowana. 

Podmojsce, 3 km. na południe z Niżankowic, nad Wia- 
rcm, mają okrągłą cerkiew, zbudowaną w r. 1853 przez wła- 
ściciela Wincentego Gadomskiego; są tu grobowce rodzinne. 

Posada Rybotycka, wieś 3 km. na zachód od Rybotycz, 
w dolinie górnego Wiaru, w górzystej okolicy, ma oryginalną 
cerkiew. Jest ona murowana w stylu gotyckim nieudolnym 
i niekonsekwentnym, w typie kościołów obronnych XY1. w. 
Wedle jednej wersyi służyła pierwotnie za zbór aryański, 
wedle drugiej fundował ją Stanisław Herburt, kasztelan lwo- 
wski, w połowie XVI. w. dla Bazylianów, a po ich klasztorze 
pozostały jeszcze ślady. Stąd mieli się oni przenieść później 
do Dobromila. Według podania miał tu być pochowany wła- 
dyka Michał Kopystyński, zmarły w sąsiedniem Kopyśnie. 

Poździacz, 6 km. na północ od Medyki ma cerkiew z r. 
1777, drewnianą. W sąsiedniem Nakle filialna cerkiew mu- 
rowana. 

* Pruchnik, miasteczko o 1800 mieszk., 800 Pol., 200 Rus. 
i 800 Żyd. odległe 29 km. z Przemyśla w kierunku północno- 
wsch. Dojazd najlepszy z Jarosławia (19 km.) wózkiem pocz- 
towym, który z Jarosławia odchodzi 5*30 rano i 1*30 w poł., 
cena jazdy 1 kor. Jest to miasteczko stare, które już w XIV. 
w. miało parafię, gniazdo rodziny Pruchnickich, z której 
w XV. w. wyszedł Andrzej, arcybiskup lwowski i Mikołaj, 
biskup kamieniecki. W r. 1498 spalili miasteczko Wołosi, w r. 
1523 pobito tu Tatarów. Z rąk Pruchnickich w połowie XVI. 
wieku przeszedł drogą posagu w ręce Jana Odrowąża Pie- 
niążka, a ten w r. 1570 oddał kościół reformowanym, od któ- 
rych odebrano go dopiero w r. 1607. Od r. 1640 było przy 
nim kolegium Mansyonarzów, zniesione za Józefa II. Celarius 
w swej Descriptio Poloniae (Amsterdam 1659) nazywa Pruchnik 
castellum munitum; po dawnym zamku pozostała baszta 
w ogrodzie dworskim. Z kolei należał Pruchnik w XIX. w. 
do Morskich (o okrucieństwach ostatniego z nich krąży 
wśród ludu wiele legend), Dzieduszyckich, obecnie Szembe- 
ków. W czasie wojny obecnej ucierpiał Pruchnik i jego oko- 
lica stosunkowo mało — nie odbywały się tu żadne większe 
bitwy. Rosyanie cofając się spalili tylko dwie stodoły dwor- 
skie, w których mieli skład prowiantów. Najazd tatarski z r. 
1523 mają przypominać trzy bardzo stare figury, z których 
jedna stoi koło cmentarza, druga przy drodze do Kramarzówki. 



143 



Figurę zaś św. Rozalii przy starym gościńcu jarosławskim, 
wystawiono w r. 1873 po ustaniu cholery. Do niedawna *ry- 
nek tutejszy należał do najpiękniejszych rynków małomiaste- 
czkowych ualicyi — dokoła otaczały go domki drewniane 
z podsieniami. W ostatnich czasach zeszpeciła gmina rynek 
budową ogromnego gmachu sądu i więzienia na środku, 
a domki z podsieniami zaczynają znikać, wykupywane i prze- 
budowywane przez żydów, lub zniszczone przez pożary. Dużo 
natomiast starych domków mieszczańskich zachowało się je- 
szcze w długiej * ulicy Kańczuskięj, która należy do najpięk- 
niejszych i najbardziej charakterystycznych staropolskich ulic 
małomiasteczkowych w Galicyi, podczas gdy cały Pruchnik 




Fot HuU. Ze zb. 



Rynek w Pruchniku, 
c. j k. Inspekcyi Grobdw wojskowych w Przemyślu. 



był bezsprzecznie do niedawna, a po części jest jeszcze i dzi- 
siaj najlepiej zachowanem staroświeckiem drewnianem mia- 
steczkiem polskiem, którego budownictwo, zapoznane niesłu- 
sznie przez autorów dzieł o sztuce ludowej i architekturze 
drewnianej, a także i patryarchalne stosunki wśród dawnego 
mieszczaństwa, aż by się prosiły o specyalną monografię. 
Kościół w strukturze gotycki, przebudowany w r. 1684, 
otoczony jest dokoła starym murem obronnym i okazałymi li- 
pami i topolami nadwiślańskimi. Rośnie tu też okazały *dąb 
o 5 i pół metra obwodu. W najbliższym czasie ma kościół 
ustąpić miejsca nowemu, projektowanemu przez inź. Majer- 



144 



)lanów Łopuszańskiego i ozdo- 
Jędrzcja Dymkowicza z Niżań- 



skiego. Z drugiej strony miasta cerkiew murowana z r. 1871, 
odnowiona w r. 1910 wedle planów 
biona malowidłami ściennymi 

kowic. Parafię ruską fundowali w r. 1611 ówcześni polscy 
dziedzice miasteczka, a dokument erekcyjny przechowuje się 
na plebanii. Największy dzwon, odlewany w r. 1836 na miejscu 
w Pruchniku kosztem hr. Dzieduszyckicj, ma polski i ruski 
napis i ładny ornament empirowy. W XYIII. i XIX. w. słynął 
Pruchnik z garbarni, kiełbas i obuwia, a szewcy tutejsi wy- 
wozili swe wyroby na jarmarki do wszystkich miasteczek 
okolicznych. Znany był też wszędzie osobliwy gatunek bu- 
łek tutejszych zwa- 
nych kukiełkami. 
W samym Pruch- 
niku główne jar- 
marki roczne od- 
.„^^^^^^^^^^^ bywają się 21 sty- 
ttfe ^.a^^^^^^^^^^H i 26 lipca. 

^E^ ^'a^^K^t^K^^^K^^ Ładny widok na 

^BL. ^^^J^BPOf^^^^^H miasteczko z poło- 

■Rfr / J^^a^B^ f^^^^^l żonej na południe 
RPSt / ' ^■■l^ffH I 1^1 Tulejowej Górki 

FT^ 1='.. .^l^rŁlIi.J: J^ (406 m.). W są- 

ł i»»a t^mw^^mam^^^^ -^em ^^^^m siednich Hawło- 

;g4 PU^^BHBBI^hJI^^^I n i c a c h ładna dre- 
py "* '1ijlBMB||MBBB^^^^^^M wniana cerkiewka 
^ - '■ " """'S-aiiwB^P^^^^^M 2 grobami Zakli- 

ków. Napis pol- 
ski głosi, że po- 
chodzi z czasów 
Sobieskiego. 

Mieszczanie nie- 
dawno jeszcze no- 
sili strój staropolski. Oddają oni oddawna synów do szkół 
w Przemyślu i Jarosławiu, a z pośród rodzin Markiewiczów, 
Gryzieckich, Krasickich, Grobelskich, Orłowiczów, Osadów 
i innych wyszły całe szeregi inteligencyi świeckiej i ducho- 
wnej, wśród nich kilku działaczów społecznych, jak n. p. ks. 
Bronisław Markiewicz, założyciel zakładu wychowawczego Sa- 
lezyanów w Miejscu Piastowem pod Krosnem, lub Stanisław 
Osada, jeden z głównych organizatorów Polaków w Ameryce. 
Rusini tutejsi, językowo zupełnie spolonizowani, jeszcze przed 
dwudziestu laty śpiewali w cerkwi tylko polskie pieśni i słu- 
chali polskich kazań ; dopiero młodsza generacya, pod wpły- 
wem prądów płynących z ruskiego gimnazyum w Przemyślu 




Ulica Kościelna w 
Fot. Hull. Ze zbiordw c. i k. 



Pruchniku. 

Insp. Grobdw wojsk. 



145 



zaczęła używać języka ruskiego. Zauważyć tu należy, że miesz- 
kańcy Pruchnika i wsi okolicznych, i to tak Polacy, jak i Ru- 
sini, mówią bardzo pięknym i czystym] polskim językiem lite- 
rackim, wolnym zarówno od mazurzenia, które się spotyka 
cokolwiek na zachód, jak też i od przeciągania z ruska, za- 
korzenionego na wschód od Sanu. 

Przcdziclnica, wieś 5 km. na południe z Niżankowic za 
czasów ruskich siedziba Kniaziów na Przedzielnicy. Po nich 
przeszła na Stadnickich, potem na Fredrów, którzy ją nadali 
Karmelitom, a obecnie należy do Funduszu religijnego. Zło- 
dzieje tutejsi musieli mieć nielada spryt, skoro powstało przy- 
słowie „złodziej jak z Przedzielnicy" dla określenia mistrzów 




Pruchnik. 
Fot. Hull. Ze zb. c. i k. Inspekcyi Grobów wojskowych w Przemyślu. 



W tym fachu. Cerkiew murowana z r. 1758 ma być przero- 
biona z dawnego kościoła fundacyi Stadnickich. Koło wsi wał 
czworoboczny z śladami bastyonów, zachowany po dawnym 
zamku kniaziów Przedzielnickich lub Stadnickich. W sąsie- 
dniej Grabownicy cerkiewka drewniana z r. 1810. 

Przed samą wojną wybudowano w Przedzielnicy krajowy 
zakład poprawczy, którego gmachy obecnie służą na cele woj- 
skowe. Przy jego budowie natrafili robotnicy na paleniska 
z epoki przedhistorycznej, gdzie znaleziono też krzemienne 
młoty, nożyki i sierpy, ciężarki gliniane, szklanne korale, że- 
lazne groty i podkowy. Także i przedtem zebrał P. Miller na 
polach tutejszych dość okazów z epoki hallstadzkiej, z któ- 



Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 



10 



14b 



rych znaczna część znajduje się obecnie w przfemyskiem mu- 
zeum T. P. N. 

Radymno, miasteczko o 2800 mieszk., w tem 1200 Pol., 
350 Rus., 1250 Żyd., 205 m. n. m., odległość z Przemyśla 21 
km. Stacya kolei do Krakowa w miejscu ; z dworca do miasta 
2 km. Zajazdy Wassnera i Blichera, handel śniadankowy Pa- 
wlika. Radymno założył za przywilejem Kazimierza W. w r. 
1366 Bernard z Szynwałdu, a Wład. Jagiełło nadał go bisku- 
pom przemyskim i w r. 1431 podniósł do godności miasta 
obdarzając prawem Magdeburskiem. Po zniszczeniu przez na- 
jazdy w r. 1498 i 1501 (Tatarzy i Wołosi) pozwolił Zygmunt 
I. biskupowi Tomickiemu na budowę zamku. Gdy w r. 1623 
Tatarzy znowu zrównali miasto z ziemią, biskup Achacy Gro- 
chowski w r. 1627 otoczył je wałem i rowami. W r. 1640 Wła- 
dysław lY. wydał przywilej zakazujący osiedlania się żydom. 
Kościół obecny z r. 1729 został odnowiony w r. 1891. Daw- 
niej był to jeszcze kościółek św. Ducha. Cerkiew zbudowano 
w r. 1806, w r. 1910 została rozszerzona i nakryta bardzo 
wysoką kopułą, którą straciła w czasie obecnej wojny, gdy 
zresztą całe miasteczko, położone w linii bojowej nad Sanem 
narażone było na zniszczenie od kul i ognia. Zniszczono 
też wtedy nowo wystawiony żelazny most na Sanie na go- 
ścińcu do Krakowa. Po kampanii jesiennej 1914 Radymno 
przedstawiało obraz takiego zniszczenia, że w kwietniu 1915 
przerwał tu swój objazd Galłcyi Mikołaj II. Radymno znane 
jest z wyrobów powroźniczych, istnieje tu Spółka Powroźni- 
cza, mająca wzorowo urządzone warsztaty. Urodził się tu po- 
wieściopisarz Jan Zacharyasiewicz. 

W r. 1621 rozegrała się w karczmie w Radymnie krwawa 
awantura — Zygmunt Stadnicki, syn Dyała z Łańcuta zabił 
tu w karczmie Piotra Cieszanowskiego z Cieszanowa, a to 
w obecności słynnej z urody jego żony, a swej kochanki Iza- 
beli, z którą się wkrótce potem ożenił. 

Na południe przedmieście Skołoszów, przecięte przez 
bardzo wysoki wiadukt kolejowy, gdzie niegdyś były dwa ko- 
ścioły : Św. Mikołaja i Sebastyana, lecz oba spalili Tatarzy. 
W r. 1860 mieszkał tu jako dzierżawca folwarku biskupiego 
Wincenty Pol. 

Radochońce. 4 km. na południe od Husakowa, mają stary 
kościół drewniany i cerkiew drewnianą. W XV. i XVI. w. były 
siedzibą rodu Wapowskich, z którego wyszło wielu dygnitarzy 
kościelnych. 

Rokietnica, duża wieś, 10 km. na zachód od Pruchnika, 
do końca XVIII. w. była własnością zamożnej rodziny Derś- 
niaków, którzy się pisali z Rokietnicy. W początkach XVII. 



147 



w. dwór tutejszy był za Stanisława Derśniaka widownią usta- 
wicznycli rozbójniczych napadów przez Józefa Sienińskiego, 
wojewodzica podolskiego, co dało nawet powód do konfedera- 
cyi szlaclity w Przemyślu. W końcu XIX. w. należała do Dem- 
bowskich, obecnie przeszła w ręce żydowskie. Kościół muro- 
wany, wystawiony w r. 1607 kosztem Stanisława Derśniaka 
i i\dama Krasickiego, kasztelana przemyskiego ; po zniszczeniu 
przez Tatarów w r. 1624 odnowiony kosztem Jacka Derśniaka. 
W r. 1900 został gruntownie odrestaurowany. W założeniu go- 
tycki, przebudowany został w stylu barokowym, bardzo skrom- 
nym. W górnej części jednego z bocznych ołtarzów, kopia 
Rafaela Madonny delia Sedia pędzla poprzedniej właścicielki 
Dembowskiej. Przy ścianie nawy neogotycki pomnik murowany 
Róży z Charczewskich hr. Stadnickiej (f 1799), siostrzenicy 
biskupa Krasickiego, który pamięć jej uwiecznił następującym 
wierszem na pomniku : 

„O matko dobra, co za dawnym wiekiem 

Idziesz, choć jesteś i młoda i ładna, 

Co wiesz, iż płód twój przecie jest człowiekiem 

R w czasach naszych zbyt rzadko przykładna. 

Żono poczciwa, rozumna i miła. 

Śmiesz sama karmić to, coś urodziła". 

Pod chórem tablica pamiątkowa dla właściciela Karola 
Nikorowicza, który w r. 1859 zginął w pojedynku w Wersalu. 
Niedaleko kościoła stara figura na cześć Sobieskiego, który 
miał tu walczyć z Tatarami. Przy dolnym folwarku okrągły 
nasyp otoczony wodą, niewiadomego pochodzenia. 

Rudawka, 4 km. od Birczy, wsławiła się z początkiem 
XYII. w. okrucieństwami Zygmunta Stadnickiego, syna Dyabła, 
który posunął się do tego, że jednego dnia zamordował własną 
ręką 25 ludzi. Była za niego gniazdem rozbojów. 

Rybotyczc, miasteczko w dolinie górnego Wiaru, 301 m. 
n. n. 18 km. na zachód od Niżankowic, liczy 1500 mieszkań., 
w czem 170 Polaków, 850 Rusinów i 480 Żydów. Należały 
z początkiem XVII. w. do Tomasza Drohojowskiego, starosty 
przemyskiego, a po jego śmierci przeszły na Dyabya Stadni- 
ckiego z Łańcuta. Ten w r. 1608, gdy Łukasz Opaliński spa- 
lił Łańcut, przeniósł się do tutejszego zamku, gdzie się przez 
dwa lata przygotowywał do zemsty i gromadził wojska. W r. 
1609 bawili tu nawet u niego delegaci króla by go pojednać 
z Opalińskim lecz on odrzuciwszy układy, napadł na ludzi 
Opalińskiego i wielu ich pojmał lub pozabijał, co w r. 1610 
życiem przypłacił. Po Stadnickich przeszły Rybotyczc na Os- 

10* 



148 



solińskich. Po zamku pozostały nieznaczne ruiny, widoczne 
przy wjeździe do miasta od str. Niżankowic. Piwnice zamkowe 
są obecnie używane na fundamenta stajni, a niedawno zna- 
leziono tu stare zbroje. Z tyłu resztki dwócli baszt i muru. 
Ludność tutejsza jest pochodzenia tatarskiego, podobnie jak 
i w Posadzie Rybotyckiej. Oddawna słynie miasteczko z wy- 
robu obuwia. Kościół murowany z r. 1868, 1896 odnowiony. 
W czasie obecnej wojny prawie całe miasteczko wraz z cerkwią 
zostało spalone — pozostało tylko kilka starych drewnianych 
dworków — a ludność w połowie wymarła w lecie 1915 na 
cholerę. Śliczne położenie w dolinie górnego Wiaru, którędy 
przez Łodziankę biegnie bardzo ładny gościniec do Birczy. 
Na południe od Rybotycz wznosi się góra Kar a sin (553 m.) 
na północ za Kopysnem Kopystańka (541 m.) W okolicy 
wielkie lasy. 

Siedliska, wieś 9 km. na wschód od Przemyśla, na wzgó- 
rzu dominującem nad równiną Sanu, wsławiła się dzięki for- 
towi, przy którego zdobywaniu ponieśli Rosyanie w r. 1914, przy 
pierwszem oblężeniu, straty idące w dziesiątki tysięcy. Cerkiewka 
drewniana — w sąsiednich Jaksmanicach nowa murowana. 

Siclcc, 4 km. na połd-zachód od Przemyśla, nad Wiarem. 
Wieś ta stanowiła wedle przywileju Jagiełły z r. 1389 dotacyę 
wójtów przemyskich; po rozbiorze została wcielona do dóbr 
funduszu religijnego, a potem sprzedana na licytacyi. 

Sokola, wieś 8 km. na północ z Mościsk, ma cerkiew 
z r. 1789, drewnianą. Jeszcze starsza, bo z r. 1759 jest cer- 
kiew w sąsiedniej wsi P o d g a ć. 

Starzawa, w połowie drogi między Medyką a Krakowcem, 
koło bagien nad Wisznią, posiadała ładną drewnianą cerkiew 
z r. 1831 z obrazami Inadziewicza, która spaliła się w czasie 
obecnej wojny. 

Sośnica, duża wieś, w większości ruska, 2.600 mieszk. 
7 km. na południe z Radymna. Już za czasów książąt ruskich 
miał być zamek — późniejszy pochodził z XY. w., a wedle 
podania miała w nim mieszkać Bona. W końcu XVI. i począ- 
tkiem XVII. w. była Sośnica główną rezydencyą zamożnej ro- 
dziny Korniaktów; w r. 1605 Dyabeł Stadnicki z Łańcuta 
oblegał ich tutaj w 1500 ludzi, a zdobywszy, zamek obrabował, 
niszcząc mnóstwo kosztowności i dzieł sztuki i zabierając wiel- 
kie łupy. Po zamku są już tylko słabe ślady. Cerkiew dre- 
wniana z r. 1775 spaliła się w czasie obecnej wojny. 

Stroniowicc, wieś u stóp Magiery, spalona w czasie bitwy, 
ma duży cmentarz wojskowy, w środku którego, pozostawiono 
na pamiątkę rozbitą granatami kapliczkę. 



I 



149 



Stubno, 12 km. na północ od Medyki. Ślady zameczku, 
który ludność miejscowa nazywa zamkiem królowej Jadwigi. 
Pod wsią mogiła usypana wedle podania w mieiscu, gdzie w r. 
1387 rozstrzygnęła się bitwa o panowanie nad Rusią między 
Polakami a Węgrami, o której jest nawet powieść „Bitwa pod 
Stubnem". Przed wojną istniała przy tutejszym dworze My- 
szkowskich! sławna obora zarodowa, a wzorowo urządzone 
stajnie zaopatrzone były w marmurowe żłoby. Kościół dawny 
fundować miała królowa Bona — obecny drewniany pochodzj 




Torki. 
Rys. Kiclisińskicgo w zbiorach Pawlikowskich we Lwowi 



Z r. 1863. W początkach XYII. w. należało Stubno do Zofii 
Golskiej, kasztelanowej kamienieckiej, słynnej z procesu z Ma- 
ryą Mohilanką o ukryte w Podhajcach milionowe skarby; po- 
chodzi od niej dotacya tutejszej parafii. Okolica płaska i ba- 
gnista. Nowa cerkiew drewniana z r. 1899. W sąsiedniem 
Stubienku również drewniana cerkiew filialna. 

Święte, 4 km. na wschód od Radymna ma cerkiew z r. 
1806, spaloną w czasie obecnej wojny. W ostatnich dniach maja 
1915 ponieśli tu Rosyanie klęskę od wojsk pruskich pod wodzą 
ks. Eitla Fryderyka, a klęska ta, przy której 34.000 Rosyan 
dostało się do niewoli, zadecydowała o oswobodzeniu Prze- 
myśla. 

Sufczyna, 4 km. na północ od Birczy, ma murowany ko- 
ściółek Św. Jadwigi, zbudowany 1903, fundacyi dr. Tarna- 
wskiego. 



150 



Szechynie, koło Medyki, niegdyś wieś królewska, ma ła- 
dną cerkiew drewnianą z r. 1904. 

Tamanowicc, 7 km. na wschód z Husakowa. W XVI. w. 
należały do Boratyńskich, potem Korniaktów, obecnie hr. Dro- 
hojowskich, którzy tu mieli ładny dwór. Kościół murowany 
z r. 1895, prócz tego kapl. M. B. Częstochowskiej z grobo- 
wcami Drohojowskich. Ładny dwór i park był też w sąsie- 
dnich Tułkowicach. Cerkiew drewniana podobnie w sąsie- 
dnich Złotkowicach. Okolica tutejsza była widownią gwał- 
townych walk w czasie od 30 maja do 11 czerwca 1915, 
w czasie których zniszczono dwory w Tułkowicach i Tamano- 
wicach, również kościół, oraz całe Złotkowice. Koło Złotkowic 
od strony Husakowa jest mogiła nieznanego pochodzenia. 

Tapin, 12 km. na południowy zachód z Radymna ma ła- 
dny dwór hr. Drohojowskich z kaplicą. 

Torki, 3 km. na północ od Medyki nad Sanem, mają naj- 
ładniejszą w bliższej okolicy Przemyśla cerkiew drewnianą, 
zbudowaną 1671. Cerkiewka ta jest pewnego rodzaju unikatem, 
posiada bowiem dwa jak gdyby piętra — pierwotnie jedna 
część miała służyć dla nabożeństw unickich, druga nieunickich. 
Nad Sanem przysiółek Skład Solny; za polskich czasów 
był tu port flisacki i składy soli z salin ziemi Samborskiej 
skąd spławiano ją do Gdańska; w r. 1603 powódź zniszczyła 
tu 8.000 beczek soli. Podobny skład był też w Przemyślu, oraz 
dalej na północ pod Baryczem. Mieszkańcy Torek i Pozdzia- 
cza wsławili się w r. 1605 gwałtownym oporem przeciw pań- 
szczyźnie; przeciw okrucieństwom starosty sam król wziął ich 
w opiekę. 

Trójczycc, 10 km. na południe z Radymna, miały ładną 
starą cerkiew drewnianą, spaloną w r. 1914. 

Tuligłowy, 5 km. na wschód od Pruchnika. Parafia fundo- 
wana w r. 1393 przez dziedzica Mikołaja Mzurowskiego, w XYII. 
w. fundacya rozszerzona przez Rdama Krasickiego, kasztelana 
przemyskiego. Od r. 1440 do Józefa II był tu klasztor Bożo- 
grobców (Miechowitów) z Przeworska. Obecny kościół, muro- 
wany, barokowy, zbudowany 1770. Jest tu obraz M. Boskiej, 
przeniesiony w czasie jednego z najazdów tatarskich z zamku 
w Kudryńcach nad Zbruczem, koronowany jako cudowny w r. 
1909. Sam obraz stary, bizantyński, dobrego pendzla, zasłonięty 
jest oponą i pozłacanymi sukienkami. Kościół otaczają stare 
lipy, z których jedna ma 3'5 m. obwodu. Obok jednej z nich 
grób ostatniego Miechowity. Poniżej wsi na pagórku wysokie 
stare szańce, zwane szańcami Sobieskiego. Na cmentarzu ka- 
plica z r. 1896 z grobowcami rodziny Marynowskich z Tynio- 
wic. Tuligłowy są najwyżej położoną wsią powiatu jarosła- 



151 



wskicgo, na widnej z dala wyżynie. W górnej części wsi założyli 
Rosyanie w r. 1915 w czasie drugiego oblężenia Przemyśla 
ogromne zakopy. 

Ujkowicc, (dawniej Hujkowice), 8 km. na półn.-wschód 
z Przemyśla. Parafia istniała już w XV. w. ; za dziedzictwa Sta- 
nisława Stadnickiego, zwanego Dyabłem, oddano kościół he- 
retykom, lecz już za jego synów Zygmunta i Władysława ok. 
roku 1620 powrócił do katolików. Obecny kościół drewniany, 
zbudowany w r. 1769 został powiększony i odnowiony w roku 




Kościdł w Tuligłowach. 



1904. Cerkiew drewniana z r. 1847, pokryta w r. 1902 blachą. 
Cała wieś, spalona w sierpniu 1914, odbudowuje się systemem 
barakowym. Jest tu cmentarz Bawarczyków, poległych przy 
zwycięskim szturmie na iort X. 

Walawa, : 7 km. na półn.-wschód od Żurawicy, nad Sa- 
nem, oddawna.własność i letnia rezydencya biskupów ruskich 
z ich pałacem. Zmarł tutaj i był pochowany biskup Atanazy 
Krupecki, mianowany w r. 1610 pierwszym unickim biskupem 
dyecezyi przemyskiej (p. str. 80). Budowę starej cerkwi zaczął 
biskup Ryło w końcu XVIII. w. Spaliła się ona w czasie obec- 
nej wojny. Nowa cerkiew murowana z r. 1909. W korycie 
Sanu znaleziono tu w r, 1826 ogromną skamieniałą zwierzęcą 



152 



głowę, obecnie w Muz. Ossolińskich we Lwowie. W sąsiednich 
Dusowcach stara drewniana cerkiew z r. 1630. 

Wapowcc, 7. km. na zachód od Przemyśla w ładnej oko- 
licy na lewym brzegu Sanu u stóp zalesionej góry Karczma- 
rowej (408 m.) Jest to gniazdo senatorskiej rodziny Wapowskich, 
z której pochodził też kasztelan Andrzej, zabity na Wawelu 
przez Samuela Zborowskiego. We dworze tutejszym urodził 
się komendant Legionów generał Puchalski. Cerkiew muro- 
wana z r. 1875 fundowana przez Horodyskich i ks. Leona 
Sapiehę. 

Wągicrka, 3 km. na wschód od Pruchnika, posiada mu- 
rowaną cerkiew filialną, oraz basztę, która wedle podania jest 
pozostałością po zameczku Dyabła Stadnickiego. Stoi ona wśród 
budynków dworskich przy gościńcu do Jarosławia, a jest jedną 
z czterech, jakie tu niegdyś istniały. Pozostał też otaczający 
zamek okrągły staw i stare, okazałe dęby. 

Witoszyńcc, wieś na zachód od Niżankowic, siedziba 
szlachty zagrodowej Witoszyńskich, wsławiła się w r. 1639, gdy 
Anna Mohilanka z Mościsk chciała jej mieszkańców gwałtem 
zmusić do pańszczyzny, krwawymi walkami, w których Wito- 
szyńskimi dowodził czerniec Harasym Witoszyński. Wieś i cer- 
kiew zdobyto szturmem, a Harasyma uwięziono w Mościskach. 

Wysocko, wieś koło Radymna, niegdyś własność Ostrog- 
skich, potem Zamojskich i królowej Marysieńki. Król Sobieski 
miał tu często przebywać na polowaniach. Pozostała po nim 
śliczna aleja lipowa przy drodze do Bobrówki, oraz pałacyk 
myśliwski, obecnie hr. Zamojskich, który w r. 1875 przebudo- 
wano i rozszerzono. W r. 1915 został zupełnie obrabowany 
przez Rosyan. W parku olbrzymie dęby i lipy o 6 m. obwodu, 
sadzone przez Sobieskiego. 

Wyszatycc nad Sanem, 5 km. na wschód z Żurawicy. 
Ogromna wieś licząca 2.200 mieszk. w połowie Rusinów i Po- 
laków. Była tu jedna z najstarszych cerkwi ruskich, dębowa, 
wystawiona w r. 1600 staraniem Sołtysa Łukasza Maszka. Był 
tu też jego fundacyi krzyż srebrny ze złotym Zbawicielem, 
zabrany w r. 1811 na koszta wojen napoleońskich. W cerkwi 
obraz św. Mikołaja, przyniesiony w XVI. w. z Kijowa. Kościół 
nowy, murowany z r. 1895. Dawniej wieś królewska, dziś wła- 
sność Kraińskich. Na cmentarzu tutejszym pochowany jest 
Maurycy Kraiński (f 1885), wicemarszałek krajowy, jeden 
z najwybitniejszych polityków galicyjskich lat 1848 — 1880. 

Zamiechów, 6 km. na zachód od Radymna, cerkiew z r. 
1888. 

Zaleska Wola, duża wieś w połowic drogi między Radym- 
nem a Krakowcem, ma cerkiew z r. 1885. 



153 



Żurawica, 6 km. na północ od Przemyśla, najbliższa sta- 
cya kolejowa linii do Krakowa. 210 m. n. n. Nazwisko wsi spo- 
tyka się często, ze względu na osoby jej właścicieli. W poło- 
wie XYI. w. jej proboszczem a równocześnie dziedzicem, był 
głośny pisarz polityczny Stanisław Orzechowski, który tu mie- 
szkał po ożenieniu się z Magdaleną Cłiełmską, pisał swe dzieła 
i prowadził walkę z biskupem Dziaduskim. Jako dziedzic, był 
dość porywczy i miał własną ręką zabić jednego z poddanych 
za nieposłuszeństwo. O wiele gorsze czasy nastały dla Żura- 
wicy za rządów Dyabła Stadnickiego i jego synów, Zygmunta 
i Władysława, którzy dwór tutejszy uczynili gniazdem rozbojów 
na całą okolicę, omijanym zdała przez podróżnych. Prowadzili 
oni krwawe walki nie tylko ze sąsiadami, ale i między sobą, 
a w r. 1618 kościół tutejszy był widownią krwawej walki mię- 
dzy ich dworzanami, przy której Zygmunt zabił na miejscu 
Głuchowskiego, dworzanina Władysława i zabrał mu 5000 złr. 
W r. 1614 i następnych więzili oni w tutejszym dworze swą 
siostrę Felicyannę, nie chcąc jej dopuścić do udziału spadku — 
lecz po jej wykradzeniu przez Piotra Cieciszowskiego, który 
się z nią ożenił, musieli jej wraz z mężem ustąpić Żurawicy, 
gdy ich wojska zostały na Zasaniu pobite przez wojska Cie- 
ciszowskiego. Natem jednak krwawe walki o Żurawicę między 
rodzeństwem się nie skończyły — dwór był widownią ustawi- 
cznych napadów i często zmieniał właścicieli. Spokojniejsze 
czasy nastały dopiero za rządów Karola Korniakta, który ode- 
brał Stadnickim Żurawicę mocą wyroku sądowego, zajął ją 
zbrojnie i uczynił swą rezydencyą. Wsławił się on odsieczą 
Przemyśla w r. 1648, a utrzymuje się o nim legenda, że chcąc 
sobie w lecie zrobić sannę, wysypać kazał cukrem drogę z Żu- 
rawicy do Przemyśla. Fundował on stary kościół w r. 1650 — 
obecny, zbudowany w r. 1889 ma wewnątrz freski Tadeusza 
Popiela, na motywach ludowych oparte, z r. 1905 i jego obrazy. 
W czasie obecnej wojny stracił wieżę. Cerkiew murowana z r. 
1878. Po dawnym zamku zostały wały koło dworca kolejo- 
wego. W okolicy Żurawicy leżą forty Duńkowickie, których 
zdobycie przez pułki bawarskie zmusiło Rosyan do odwrotu 
z Przemyśla. Jest tu kilka cmentarzów wojskowych. 



7. Przemyśl w wojnie światowej.*) 

Zaraz po ogłoszeniu ogólnej mobilizacyi stanął Przemyśl 
w ośrodku przygotowań wojennych. Tu bowiem gromadziły 

*) Ustęp ten opracował p. Władysław Grzędziclski. 



154 



się siły potrzebne do postawienia twierdzy w należyty stan 
obronny, jakoteż części armii mającej wyruszyć na północ. 
Tędy także szła droga przemarszu dla innych oddziałów, gru- 
pujących się na wschodzie. 

Po kilku dniach korpus X. przemyski wyruszył na pole 
chwały pod Kraśnik, a pozostała tylko załoga. Zawrzała wokół 
twierdzy gorączkowa praca, znacząca swe postępy niestety także 
łunami pożarów, jakie ze zrównanych z ziemią wsi 44 czer- 
wieniły pogodne nieba. Tak zniknęły z Dowierzchni ziemi: Gro- 
chówce, Hermanów ice, Rozubowice, Stanisławczyk, Popowice, 
Dziewięczyce, Pleszowice, Byków, część Bolestraszyc, Wysza- 
tyce, Walawa, Małkowice, Dunkowiczki, Orzechowce, Ujkowice, 
linatkowice, Trójczyce, Batycze, Małkowice, Łętownią, Kun- 
kowce, Wapowce, Komara, Olszany, Rokszyce, Sliwnica, Krze- 
czkowa. Cisowa, Helicha, Witoszyńce, Kniażyce, Kupiatycze 
i inne. Za to przed fortami i pomiędzy nimi powstał pas rowów, 
zasieków drucianych i szańców przedpolowych, osadzony dzia- 
łami i zbrojnym ludem, a o te przeszkody miała się rozbić 
nawała wrogów. Drogi naokoło twierdzy, a nawet ulice w mie- 
ście pokryły się gęstą siecią kolejki fortecznej, po której prze- 
wożono na pozycye działa, amunicyę i inne narzędzia wo- 
jenne. 

Przemyśl zbroił się, czekał i czuwał... 

Ludność przerzedziła się, ci, co mieli odwagę pozostać, 
a których nie dotknęły nakazy wyjazdu wydane przez władzę, 
gotowali zapasy. Wszyscy z zapartym oddechem oczekiwali 
wieści ze wschodu i północy. Wiadomość o zwycięstwie pod 
Kraśnikiem, gdzie taką krwawą ofiarę złożyły pułki przemy- 
skiego korpusu, napełniła otuchą serca ; pogłoski o wyniku 
walk za Lwowem siały niepokój, wreszcie opuszczenie 
stolicy kraju i przejazd jej wychodźców, wywołały nowy od- 
pływ ludności przemyskiej, powstrzymany kontrofenzywą armii 
gen. BoroeYitsa. Na krótki jednak tylko czas. Niepowodzenie 
armii i\uffenberga pod Rawą-Ruską, o którem wieść jak piorun 
z jasnego nieba spadła wśród wiadomości o pomyślnych wal- 
kach pod Mszaną toczonych, zajęcie Cieszanowa i Lubaczowa, 
a wreszcie fale odwrotu wojsk, zalewające przez kilka dni ulice 
miasta, — przepłoszyły mnóstwo ludności, która wśród docho- 
dzącego już huku armat, zabierając ledwie najpotrzebniejsze 
przedmioty, pociągami ewakuacyjnymi poczęła opuszczać miasto. 

W dniu 18 września 1914 wieczorem odszedł przez Chy- 
rów ostatni pociąg. Połączenie przez Radymno już od poranku 
tegoż dnia znajdowało się pod ogniem artyleryi rosyjskiej. 

W sobotę 19 września zjawili się już w mieście mieszkańcy 
wsi Torek i Bucowa z zawiadomieniem o wejściu patroli ko- 



155 



zackich, które ostrzeliwały uciekających. Do 22 września po- 
zostało jeszcze otwartem połączenie kołowe przez Birczę i Du- 
biecko; w tym dniu automobiil pocztowy ostrzeliwany, zawrócił 
do twierdzy. 

Przemyśl był zamkniętym i otoczonym przez wroga. 

Dla mieszkańców miasta nie przedstawiało się to z począ- 
tku groźnie. Huk armat zrzadka się odzywał. Strzelały zresztą 
tylko działa twierdzy na okazujące się nieostrożnie patrole ro- 
syjskie. Nieprzyjaciel milczał, wyszukując pozycye i ustawiając 
na nich działa. Ku końcowi września ogień działowy począł 




Przemyśl z kościoła Karmelitanek. 
Fot. W. Willingcr. Ze zb. Inspckcyi Grobdw wojsk. 



Przemyślu. 



się wzmagać; baterye rosyjskie już na pozycye zaciągnięte, 
macały dystanse. ,t^. . . 

Wódz armii oblegającej, generał bułgarski, Radko"Dimitriew, 
wysłał parlamentarza do komendanta twierdzy gen. Kusmanka 
z wezwaniem do poddania, „albowiem szczęście opuściło ces. 
król. armię". Otrzymał odpowiedź, że Komendant uważa za 
ubliżenie swej godności odpowiedzieć merytorycznie na tak 
hańbiącą propozycyę. 



156 



Nadeszły ważniejsze chwile. 

W dniu 4 października, rozpoczęli oblegający szturm artyle- 
ryi na północne i wschodnie forty. Główne uderzenie skierowane 
było na Siedliska grupę fortów, gdzie pagórkowaty i lesisty 
teren w okolicy Bykowa i Nowosiółek ułatwiał ustawienie ba- 
tcryi i zbliżenie większych oddziałów wojska. Głównemi pozy- 
cyami atakujących były: wzgórze „Dupnów" Cot. 311 w lesie 
nowosiołeckim i wzgórze Cot. 264, położone między Szechy- 
niami i Bykowem. Bateryę na Dubnowie odkryto wkrótce i zmu- 
szono do milczenia. Równocześnie pozorny, choć silny atak 
skierowany był na fort Duńkowiczki i jego otoczenie. 

Atak ten trwał 72 godzin nieprzerwanie. Huragan ognia 
i żelaza spadał na forty i łącznikowe stanowiska, jednak z po- 
wodu doskonałego ukrycia ostatnich i sprzyjającej obronie 
słoty, szkody były bardzo nieznaczne. Artylerya rosyjska ani 
ilościowo ani kalibrem nie dorównywała działom twierdzy. 

W dniu 6 października przed południem padły pierwsze 
pociski na miasto, a to na okolicę górnej części ulicy Sło- 
wackiego i bocznic. Uszkodzono kilka domów prywatnych, 
szpital wojskowy i magazyny. Szkody były nieznaczne; straty 
w ludziach zdarzyły się tylko w szpitalu. Niebezpieczeństwo 
to drugiego dnia już przeminęło, albowiem bateryę, która po- 
ciski na miasto słała, odkryto przy pomocy balonu i zniszczono. 
Stała ona za wzgórzem w Kupiatyczach ukryta. Podobnie je- 
dnym celnym strzałem moździeża 30'5 ctm zniszczono rosyjską 
bateryę ciężkich dział ustawioną w Zabłotcach naprzeciw fortu 
X. tj. Duńkowiczki. 

Brak artylerzyckiego przygotowania do szturmu usiłował 
gen. Dimitriew wynagrodzić wściekłością, z jaką gnał do ataku 
w gęstych masach kolumny piechoty. Wszystkie jednak ataki 
załamały się już w ogniu dział i karabinów maszynowych ; nie- 
liczne tylko i zdziesiątkowane oddziały zdołały się dostać do 
zagród drutowych i tu ginęły w walce wręcz, lub dostawały 
się do niewoli. Nigdzie nie udało się szturmującym opanować 
na stałe choćby jedną pozycyę linii obronnej. Straty atakują- 
cych w tych wprost bezrozumnych atakach, wynoszą z górą 
40.000 zabitych i rannych. Szczególnie przedpola fortów wscho- 
dnich położonych koło Bykowa i Pleszowic zasiane były tru- 
pami; przed Duńkowiczkami nakoniec naliczono około 4.000 
poległych Rosyan. 

Tymczasem zbliżała się odsiecz. W dniu 10 października 
weszły do miasta pierwsze patrole armii oswobadzającej, a U 
odbyło się uroczyste nabożeństwo na podziękowanie Naj- 
wyższemu za uratowanie miasta od wroga. 



157 



Z nadejściem armii gen. Boroeyicza linia bojowa przesu- 
nęła się na wschód od Przemyśla. Rozpoczęły się gigantyczne 
walki o wzgórza, panujące nad linią kolejową z Przemyśla do 
Chyrowa wiodącą, których odebranie mogło zmusić Rosyan 
do przesunięcia frontu aż za Lwów, zaś utrzymanie w ich 
ręku uniemożliwiało stworzenie bezpiecznego połączenia kole- 
jowego z Węgrami i resztą monarchii. Centrum walk tych było 
wzgórze Magiera, położone pomiędzy Miżyńcem, Hruszaty- 
cami i Zroto wicami. Niezwy- 
kle silne pozycye wybudo- ^_,„^^ _^__,,™.^_,^.^,,^ 

wane w betonie i zaopatrzo- 
ne szeregami przeszkód dru- 
cianych padły po kilkunastu- 
dniowych nadzwyczaj krwa- 
wych walkach pod naporem 
szturmu bohaterskich korpu- 
sów lwowskiego i grazkiego, 
wspomaganego ogniem cię- 
żkiej artyleryi, głównie moto- 
rowych bateryi Skody, które, 
jak wszędzie i zawsze, roz- 
strzygnęły o zwycięstwie. 

Równocześnie lewe skrzy- 
dło armii, oparte o forty 
wschodniej linii twierdzy, zdo- 
bywało krok za krokiem ro- 
syjskie pozycye w Tyszko- 
wicach, Boratyczach, Miżyń- 
cu i Gdcszycach. O każdą 
piędź ziemi, o każdy lasek 
lub pagórek, walczono zacie- 
kle, spłynęły strumienie krwi. 
Mimo niezwykle dzielnej o- 
brony, w której wojsko rosyj- 
skie celuje, zdobyto w dniu 
21 października klucz tej po- 
zycyi, wzgórze „z kaplicą" 
w lesie miżynieckim, następnie 
uzupełnić szeregi, w zmęczone 

W tem, jak grom z jasnego nieba, spadł rozkaz odwrotu 
koniecznego z powodu zmian w położeniu strategicznem na 
obszarze pomiędzy Łodzią a Warszawą. Żołnierz, który już 
wyczuwał chwianie się linii nieprzyjacielskiej i w duchu wi- 
dział wroga cofającego się ku Lwowu, musiał, posłuszny roz- 




Stanowisko obserwatora koło fortu. 
Fot. Mjr. Turner. Ze zb. Insp. Gr. w. 



walka stanęła: trzeba było 
piersi zaczerpnąć oddechu... 



158 



kazowi, porzucić niedokończone krwawe dzieło, pozostawiając 
za sobą dziesiątki tysięcy grobów swoich i wrogich. 

Ponowna ewakuacya wyrzuciła z miasta znowu kilka ty- 
sięcy ludności. Od 12 listopada Przemyśl był ponownie osa- 
czonym ze wszystkich stron — rozpoczęło się drugie obiężenie. 

Od samego jednak początku zaznaczył się w działalności 
wojsk nieprzyjacielskich zupełnie zmieniony plan. Zamiast czy- 
nić przygotowania do szturmu, poczęły się one okopywać 
i przygotowywać na zimę leże. Otoczyły całą twierdzę pod- 
wójnym pierściem rowów i przeszkód, których zadaniem było 
zabezpieczyć armię oblegającą od wypadów załogi i napadu 
wojsk z odsieczą przybywających. Nauka krwawa, jaką otrzy- 
mali Rosyanie podczas pierwszego oblężenia, poskutkowała. Te- 
raz rozstrzygnąć miały nie działa i szturmy piechoty, lecz 
zasobność magazynów i siła armii polowej. 

Ponieważ w przerwie pomiędzy obu oblężeniami wciągnięto 
w system obronny twierdzy niektóre pozycye przedpolowe, 
które w czasie pierwszego oblężenia znajdowały się w ręku 
wojsk rosyjskich, dając im dobre podstawy do akcyi zaczep- 
nej, przeto przez cały czas drugiego oblężenia walki toczyły 
się o posiadanie tych wysuniętych pozycyi, które nadto pozo- 
stając w ręku załogi w razie odwrotu Rosyan z zachodu, od- 
cinały im kilka ważnych linii komunikacyjnych. Głównym te- 
renem takich walk były : pasmo pagórków koło Orzechowiec 
zwane „Na górach" ze szczytem C. 264 ciągnące się w kie- 
runku północnym w przedpolu fortów X. i IX. a — tudzież 
wzgórze „Pod Mazurami" C. 403, panujące nad drogą do 
Birczy przez Krasiczyn wiodącą. 

Dla ludności nie przedstawiały walki te większego inte- 
resu, natomiast wprost gorączkowo rozchwytywała ona wy- 
dawane przez Komendę twierdzy „Wiadomości wojenne" i wy- 
dawaną przez Z. Gródeckiego „Ziemię przemyską" a nadto 
łowiła wieści, jakie przez zlatujących do twierdzy lotników się 
do niej przedostawały. Przywożone przez lotników dzien- 
niki przechodziły tak długo z ręki do ręki aż uległy zupeł- 
nemu zużyciu. 

Groźniejszemi były odwiedziny rosyjskich lotników. Pierw- 
sze bomby przez nich rzucone padły na dniu 4 grudnia przed 
południem, właśnie gdy wychodzono z katedry po nabożeń- 
stwie listopadowem. Uszkodzeniu uległy między innymi: willa 
Dra Wojtowicza przy ul. Grunwaldzkiej 1. 17, dom inżyniera 
Citrona przy ul. Dworskiego 1. 21. Szkód w ludziach na 
szczęście nie było. Odtąd prawie każdego dnia, skoro pogoda 
sprzyjała, zjawiali się nad miastem nieproszeni goście i po- 
syłali swe podarki. Ogółem na cały obszar twierdzy rzucono 



159 



do dnia 21 marca 1915 włącznie przeszło 300 bomb, z czego 
na samo miasto spadło blisko 100. Następne a mianowicie te, 
które spadły na ulice: Strycliarską, Jagiellońską, Zieloną 
i Trzeciego Maja, pociągnęły już za sobą ofiary w zabitych 
i rannych. Strasznym był wybuch bomby w realności poło- 
żonej przy ulicy Strycharskiej tuż obok budki kolejowej. 
Bomba zburzyła stojące w podwórzu oficyny a jej odłamki 
i spadające gruzy zabiły cztery osoby a zraniły ciężko pięć. 
Ogółem zginęło od bomb z ludności cywilnej przeszło 10 
osób, dwa razy tyle odniosło rany. 

W pierwszej po- 
łowie grudnia padły 
w ciągu jednego przed- 
południa pociski na 
Zasanie w ul. Krasiń- 
skiego, Gołębiej, Bo- 
relowskiego, 22 Stycz- 
nia i innych. Dziw- 
nym zbiegiem okolicz- 
ności wszystkie pad- 
ły na ulice lub po- 
dwórza, przeto prócz 
wybicia wielu szyb, 
szkód innych prawie 
nie było. 

Większe ożywie- 
nie zapanowało pomię- 
dzy ludnością w po- 
czątkach grudnia, kie- 
dy od lotników roze- 
szła się wiadomość 

o rozpoczęciu zimowej ofenzywy z Karpat, z którą łączono 
pewną nadzieję odsieczy. Posuwanie się wojsk z pomocą 
twierdzy spieszących znaczyło się także w odgłosie walk dzia- 
łowych, który na górnych pozycyach coraz wyraźniej dawał 
się słyszeć. Liczono się widocznie z korzystnym wynikiem 
tych usiłowań, skoro w połowie grudnia osobistość bardzo po- 
ważna ze sztabu komendy twierdzy w miejscu publicznem 
zapewniła żonę pewnego lekarza, że na święta będzie mogła 
pojechać do YiTiednia. Wiadomość o tem rozeszła się po ca- 
lem mieście spragnionem pociechy i wprawiła wszystkich 
w ekstazę optymizmu. 

Koło 20 grudnia załoga twierdzy, oczywiście na rozkaz 
Naczelnej Komendy, dokonała silnego wypadu w stronę Bir- 
czy, by uczynić dywersyę na tyłach armii rosyjskiej powstrzy- 




Fort IX po zniszczeniu. 
Fot. Mjr. Turner. Ze zb. Inspckcyi Grobdw w. 



160 



mującej wojska rozwijające się już z wąwozów karpackich. 
Gwałtownym atakiem zepchnięto oblegających w tył, zdo- 
byto Cisowe i panujące nad drogą do Birczy wzgórza Pa- 
nieński Czub i Krempak i podobno przez patrole uzyskano 
połączenie z armią polową. Jednak uderzenie, jakie wojska 
rosyjskie wykonały siłami ściągniętymi z pod Krakowa ubez- 
władniło zwycięski dotąd pochód armii karpackiej; wypad 
mimo pomyślnego postępu musiał być ściągniętym a zarazem 
znikła na czas dłuższy nadzieja odsieczy, pani doktorowa 
musiała święta obchodzić w Przemyślu... 

Poczęły się wlec dni nudne i jednostajne ; nawet na uspo- 
sobieniu załogi odbijały się skutki długiego oblężenia i bez- 
czynności. 

Tymczasem wszystkim począł zaglądać w oczy nowy 
wróg... głód. Zaczęto załodze zmniejszać racye wydawanej 
żywności, z powodu braku paszy wybijać konie a drożyzna 
najpotrzebniejszych artykułów poczęła wzrastać niepomiernie. 

W lutym odżyły znowu nadzieje. Wiadomości o postępach 
ofenzywy na Bukowinie, o wzięciu Czerniowiec, Kołomyji 
i Nadwornej pozwalały się spodziewać, że silne uderzenie wy- 
konywane na krańce rosyjskiego lewego skrzydła doprowa- 
dzi do zwinięcia całego frontu i przyniesie oswobodzenie. Nie 
wiedziano tylko o tem, na wiadomość czcm żywiej by zabiły 
serca, że w utrzymaniu przełęczy wschodnio-karpackich 
i w dalszych walkach na tym terenie tak chlubny udział miały 
młode legiony polskie ; nie wiedziano, bo o tem milczały wy- 
dawane przez Komendę twierdzy Wiadomości wojenne. 

Otucha wzmogła się jeszcze, gdy Wiadomości poczęły 
wymieniać nazwy miejscowości położonych na najbliższym 
Przemyślowi odcinku frontu karpackiego i to w porządku, 
który wskazywał na postępy armii z Karpat się rozwijających. 
K chociaż zapasy żywności coraz bardziej się wyczerpywały, 
szpitale przepełniały się żołnierzem, którego nie wróg i rany, 
lecz głód i zimno zmogły, a także i inne objawy wskazywały 
na ostateczne wyczerpanie sił obrońców, — to stan ten wła- 
śnie kazał wierzyć, że pomoc jest najbliższą. 

Niestety niezwykłe o tym czasie nawet w naszym kraju 
burze śniegowe powstrzymały pochód odsieczy. 

Koło 15 marca 1915 rozmaite przygotowania czynione 
przez wojskowość kazały się domyślać jakichś nadzwyczaj- 
nych wydarzeń. Tajemnica niedługo się utrzymała. Zamiar, by 
załoga twierdzy przebiła się do armii karpackiej, dla ludności 
cywilnej nie wtajemniczonej w arkana sztuki wojennej przed- 
stawiał się jako krok ostatecznej rozpaczy, nierokujący w do- 



161 



datku z powodu wyczerpania wojsk w nim udział biorących 
widoków powodzenia. 

W nocy z 18. na 19. marca cała prawie załoga wyruszy- 
ła w kierunku wscliodnim. Dywizya łionwedów gen. Tamassyego 
uderzyła na linie rosyjskie między Pieszowicami a Popowicami, 
zaś oddziały obrony krajowej i pospolitego ruszenia gener. 
Kalteneckera i Nickla na Medykę. Sztab komendy twierdzy 
w mieście oczekiwał wyniku. Rosyanie nie dali się zaskoczyć. 
Obie kolumny wypadowe, przyjęte ogniem dział i karabinów 
maszynowych, cofnęły się do twierdzy straciwszy przeszło 




Cerkiew i cmentarz wojskowy w Jabłonkach. 
Foł. Dr. W. Molenda. Ze zb. Inspekcyi Grobdw wojskoAvych w Przemyślu 

4.000 ludzi. Na kilka dni przed tern zdobyli Rosyanie wspo- 
mnianą powyżej pozycyę przedpolową „Na górach". 

Następne dnie były chwilami ostatecznego konania obrony, 
której śpiewem łabędzim był rozkaz dzienny umieszczony 
w Nrze 153 Wiadomości wojennych, ostatnim jaki wyszedł. 
Niszczono wszystkie akta wojskowe, spalono papierowe pie- 
niądze kasy wojennej itp. 

W nocy z 21 na 22 marca wszystkie działa twierdzy 
strzelały by zniszczyć jak największą ilość amunicyi. O go- 
dzinie 6 zrana rozpoczęto wysadzanie fortów, magazynów 

Praicwodnik po Przemyślu i okolicy. U 



162 



amunicyjnych, dział a następnie most(5w a, dalej ńiszCzeniet 
innej broni i zapasów, poczem na zdruzgotanych fortach wy- 
wieszono białe chorągwie na znak poddania się. 

Pierwsze oddziały wojska rosyjskiego wkroczyły do miasta 
koło godziny pół do ósmej od strony Krasiczyna. 

Rokowania kapitulacyjne odbywały się w pałacu hr. Cho- 
łoniewskiego w Rudnikach koło Mościsk; ze strony komendy 
twierdzy brali w nich udział podpułk. Huber, szef sztabu 
i podpułk. Kraliczek, jako tłumacz służył inż. Wagner ze 
Lwowa, odbywający służbę wojskową w randze porucznika. 

Pierwsze oblężanie trwało dni 21 drugie 122. Komendan- 
tem twierdzy był podczas obu oblężeń gen. Herman Ku- 
smanek, szefem sztabu podpułk. Huber, dyrektorem inżynieryi 
wojskowej pułk. Kamil, dyrektorem artyleryi pułk. Schwalb. 
Według wiadomości ogłoszonych następnie przez Rosyan 
w dziennikach wynosiła załoga w chwili poddania się około 
124.000 a to wraz z oddziałami robotniczemi, z czego prze- 
szło 25.000 było chorych w szpitalach. 

Ludności cywilnej pozostało w obrębie twierdzy około 
30.000, z czego na samo miasto wypadnie policzyć około 
20.000. W czasie oblężenia prawie wszystkie władzy prowa- 
dziły swe czynności. Na czele duchowieństwa stał Ks. Biskup 
Karol Fischer. Władzom politycznym przewodniczył rad. nam. 
Zygm. Zaleski, sądowi rad. sąd kraj. Władysław Grzędzielski, 
władzom podatkowym radca Pniewski, szkolnictwu średniemu 
dyr. Władysław Bojarski i prof. Józef Zajączkowski, sem. naucz. 
Dr. Piotr Hrabyk. 

Życie umysłowe i artystyczne musiało wobec szczęku 
broni i huku dział zejść na drugi plan. Mimo tego przy udzia- 
le amatorów a nadto należących do załogi twierdzy kilku za- 
wodowych muzyków i artystów urządzono na dochód fundu- 
szu wdów i sierót po polegfych obrońcach twierdzy kilka 
bardzo udałych koncertów. Grono amatorów pod kierowni- 
ctwem Jana Łazora urządziło kilka 'przedstawień amatorskich 
zyskujących nawet u obcych, nie znających języka polskiego, 
uznanie za pełną temperamentu scenicznego grę. 

Rządy rosyjskie nie przedstawiały się zrazu zbyt srogo. Nie 
było jeszcze osławionych czynowników, zaś wojskowe władze były 
zajęte odstawieniem jeńców, których ostatnie oddziały odeszły 
dnia 1. kwietnia; pozostały tylko szpitale i część lekarzy. Tych 
ostatnich wywieziono w połowie maja, już pod grozą oblężenia. 
Niewielu tylko, pomiędzy innymi Drowi Romanowi Gizińskic- 
mu, lekarzowi sztabowemu, udało się pozostać i doczekać się 
wejścia armii sprzymierzonych. 



163 



Na samym początku nowe rządy zaznaczyły się przywie- 
zieniem wielkiej ilości zapasów żywności a nawet przysmaków, 
które kupcy rosyjscy dość drogo sprzedawali. Wkrótce jednak 
z objęciem rządów przez rosyjskie władze cywilne pokazała 
Rosya, co umie. Przedewszystkiem żandarmerya, policya i o- 
chrana, przy pomocy miejscowych szumowin społecznych, po- 
częły prześladować rewizyami nocnemi i aresztowaniami, któ- 
re nie miały jednak jakiejś wybitnej cechy politycznej. Pod po- 
zorem poszukiwania za zbiegami z załogi, którzy się wrze- 
komo usunęli od wywiezienia do niewoli, urządzano nocną 
rewizyę w całem mieście a następnie wywieziono, a raczej 
piechotą wysłano etapem, przeszło 4.000 mężczyzn, z których 
ijardzo wielu nigdy broni nie nosiło. Pod pozorem rekwizycyi 
pomieszkań i urządzenia, wyrabowano i wywieziono do Rosyi 
całe wagony z meblami a ze szczególną predylekcyą zabie- 
rano dobre fortepiany. 

Postępowanie to było tem dziwniejszem, że władze 
rosyjskie zresztą zachowywały się tu tak, jakby Przemyśl na 
wieki do Rosyi miał należeć. We wszystkich enuncyach nazy- 
wano go odzyskanym po wiekowej niewoli starym rdzennie 
rosyjskim grodem, a zapatrywaniu temu dali kierownicy poli- 
tyki rosyjskiej najwymowniejszy wyraz sprowadzając w dniu 
23 kwietnia 1915 do grodu tego cara. W powitaniu oprócz 
władz rosyjskich brała z rozkazu udział jedynie młodzież szkol- 
na z nauczycielstwem. Po zwiedzeniu fortów car wyjechał na- 
stępnego dnia w południe automobilem przez Radymno do 
Lwowa. Nocował i mieszkał w willi właściciela młyna, Alfre- 
da Frenkla, przy ul. Dworskiego 1. 37. 

Tymczasem od zachodu zbierała się już burza, która mia- 
ła wymieść najeźdźców Przemyśla. 

Ofenzywa wojsk sprzymierzonych już w pierwszym ty- 
godniu maja dała się tu odczuć. Koło ósmego przechodziły 
przez miasto dniem i nocą kolumny trenu a za niemi oddzia- 
ły i bezładne tłumy rozbitego wojska. Część władz rosyjskich 
już dniu 12. maja opuściła miasto a za niemi zniknęli kupcy, 
którzy się tu już na dobre rozgaszczać zaczęli. W tym samym 
czasie wysiedlili Rosyanie z Przemyśla wszystkich Żydów. 

Rychło też przyszło do ponownych walk pod Przemyślem. 
W dniu święta Wniebowstąpienia, 13. maja pojawiły się na za- 
chodnim horyzoncie nad fortem Prałkowce pierwsze chmurki 
pękających szrapneli. Walki te oprócz odgłosu strzałów dzia- 
łowych przyniosły ze sobą także ponowne odwiedziny lotni- 
ków, którzy bombami obrzucali okolice dworca kolejowego, 
mostów i magazynów. Na szczęście nadlatywali oni we wcze- 
snych godzinach poranka, gdy ruch osób na ulicach był 

11* 



164 



słabszym 1 dlatego mało było uszkodzeń osdb ; ofiarą padły 
znowu wszystkie szyby w otoczeniu Placu na Bramie i Ka- 
wiarni Stiebera. Od bomby rzuconej na rynek zginął żołnierz 
rosyjski, kilku odniosło rany. 

Wnet też zaczęły pociski działowe padać na ulicę Sano- 
cką, Ochronek i na całą część Zasania położoną na lewo od 
ul. Trzeciego Maja. 

Z pogorszeniem się syluacyi poczęli także Rosyanie sta- 
wać się brutalnymi. Szukali ustawicznie za połączeniem tele- 
fonicznem prowadzącem z twierdzy do wojsk oblegających, 
na szczęście nadaremnie. Kozacy kubańscy, pełniący służbę 
żandarmeryi fortecznej, pod najbłahszymi pozorami aresztowali 
ludzi jako szpiegów a nawet mordowali. W ten sposób rozsie- 
kali na Winnej górze dwóch synów mieszczanina Lenczyka 
zaś na Zielonkach rozstrzelali ośm osób. Ofiarą takich po- 
dejrzeń nieuzasadnionych padł także ś. p. Hugo Królikowski, 
były wiceprezydent sądu i poseł miasta Przemyśla. Areszto- 
wany i prowadzony do Lwowa, zarąbany został przez Koza- 
ków na polach Trzcieńca przed Mościskami. 

Walki o zdobycie Przemyśla ześrodkowały się na dwóch 
odcinkach. Od zachodu i południa uderzył X. korpus prze- 
myski, należący do armii gen. Boroevicsa, — od północnego 
zachodu i północy bawarska dywizya gen. y. Kneussa, wzmo- 
cniona oddziałami wojsk pruskich i austro-węgierskich. Naj- 
raźniej, postępował atak X. korpusu, który rozwijając się 
wprost z marszu pościgowego zajął przedpola położonych 
w tym odcinku fortów VI. (Iwanowa góra), YI a. (Lipnik) 
i YII (Prałkowce) nie pozostawiając załodze czasu na ich 
umocnienie. W dniu 29. maja batalion 45 pp. zdobył, prawie 
bez przygotowania przez ciężką artyleryę, szturmem fort YII. 
Sprowadzone z innych odcinków twierdzy posiłki w artyleryi 
i piechocie nie pozwoliły na utrzymanie go w ręku zdobyw- 
ców i na wyzyskanie tego wspaniałego czynu wojennego. 
W każdym razie odciążono przez to front północny. 

Z przybyciem ciężkiej artyleryi akcya poczęła się rozwijać 
z niebywałą szybkością. Pod jej ogniem stanęły wszystkie 
orty i linie łącznikowe od fortu Y. (Grochówce) do XIY, 
(Bolestraszyce), równocześnie ostrzeliwano rosyjskie baterye 
i rezerwy stojące na Kruhelu, Lipowicy i Winnej górze. 
Grzmot pękających pocisków wstrząsał posadami domów, 
odłamki spadały na ulice: Trzeciego Maja, Borelowskiego, 
zbłąkane pociski pękały w pobliżu rynku. 

W dniu 31. maja forty były przygotowane do szturmu 
i popołudniu pod atakiem pułków bawarskich, jednego pru- 
skiego i austryackich strzelców padły forty X a, XI a i Xl 



165 



(Dunkowiczki). Z nimi dostało się w ręce zwycięzców mnó- 
stwo armat lekkich i ciężkich i wiele innego materyału wo- 
jennego. Przedsięwzięty znacznymi siłami w dniu 1. czerwca 
kontratak rosyjski złamał się już w'ogniu dział i karabinów 
maszynowych. 

Ciężką artyleryę skierowano teraz przeciw fortom X 
(Orzechowce) i XII (Żurawica-Werner). Przedsięwzięty po 
gruntownem przygotowaniu atak 45. pruskiego pułku piecho- 
ty i pułków bawarskich doprowadził rychle do zdobycia szań- 
ców leżących na wschód od fortu XI. Dnia 2. czerwca o go- 
dzinie 12. w południe zdobył 22. bawarski pułk piechoty fort 




Niemiecki ctr.rnlarz wojskowy w Przemyślu w dniu otwarcia 1 listop. 1916. 
Fot. Major Turner. Ze zb. Inspekcyi Grobdw wojskowych w Przemyślu. 



X., zaś wieczorem tegoż dnia wziął batalion grenadyerski puł- 
ku gwardyi pruskiej im. Ces. /\ugusty szturmem fort XII. 

Ruszono natychmiast do ataku na ośrodek (noyaux) twier- 
dzy. Wojska bawarskie zdobyły wzgórza i grupę barakową na 
skraju Wschodniej Żurawicy i poczęły się rozwijać do ataku 
przeciw lesistym zboczom Lipowicy. Gdy jednak tymczasem 
korpus X. wśród zaciętych walk na nowo zbliżył się do for- 
tów VI, Ylla, i YIII, których osłony i zasieki druciane zni- 
szczyła ciężka artylerya, nieprzyjaciel zagrożony z dwóch 
stron otoczeniem, w nocy z 2. na 3. czerwca wycofał się 



166 



z północnej, zachodniej i południowej linii obronnej a wresz- 
cie z miasta i wysadziwszy i spaliwszy mosty na Sanie i Wia- 
rze, cofnął się na Siedliska i Medykę ku wschodowi. 

Nad ranem 3. czerwca 1916 weszły z kilku stron równo- 
cześnie zwycięskie wojska sprzymierzone do miasta; Prze- 
myśl po czterodniowem zaledwie oblężeniu był wolnym. 

Panowanie rosyjskie trwało od 22. marca do 2. czerwca, 
zatem 73 dni. 

Pierwszym tymczasowym komendantem miasta i twierdzy 
był generał Kasztaliński, nazwisko znane z wojny rosyjsko- 
japońskiej. Po kilku dniach objął rządy właściwy komendant 
gen. Artamanow, po nim gen. Dellwig. Naczelnikiem powiatu 
był pens. pułk. gwardyi Kirjakow. Po usunięciu komisarza 
rządowego Włodzim. Błażowskiego, w dniu 19 kwietnia 1915 
objął rządy miasta Dr. Maryan TeoHlowicz Głuszkiewicz, adwo- 
kat lwowski. Z chwilą odwrotu Rosyan z Karpat to jest od 12 
maja rządy miasta i powiatu przechodziły co kilka dni w inne 
ręce. 

* * 

Cmentarze wojskowe. W chwili obecnej jeszcze ich do- 
kładnego opisu dać nie można, gdyż akcya ich zakładania 
i budowy przez władze wojskowe jest dopiero w toku. Na cmen- 
tarze te, których jest wiele, przenosi się też powoli zwłoki żoł- 
nierzy, pochowanych wśród pól i lasów, przy drogach i w ogro- 
dach. Prócz dwu cmentarzy w Przemyślu, powstają wielkie 
cmentarze wojskowe w Tamanowicach i Ostrożcu (głównie 
dla żołnierzy niemieckich), mniejsze w Radenicach, Pniku- 
cie, Krukienicach, Krasiczynie, Medyce, Żurawicy, Stroniowi- 
cach, Hruszatycach, Sanoczanach, Miżyńcu, Zrotowicach, 
Gdeszycach, Pikulicach, Tyszkowicach, Pleszowicach, Siedli- 
skach, Balicach (Rosyanie), Byble, Mościskach (Rosyanie), Ko- 
marowicach, Nowem Mieście, Birczy, Rybotyczach, Kalwaryi, 
Radymnie (gwardya niemiecka), Drohojowie (Bawarczycy), 
Ujkowicach (Bawarczycy) itd. Na cmentarzu wojskowym 
w Stroniowicach pozostawiono jako pamiątkę rozbitą w czasie 
bitwy na Magierze kapliczkę. 



8. Uzupełnienia. 

Do str. 32. Rycerz w zbroi znajduje się obecnie na 
ukończeniu, a jego uroczyste odsłonięcie na rynku nastąpi 
w styczniu 1917. 



167 



Do str. 34. W nabliźszcj przyszłości w kamienicy przy 
ul. Fredry 5. otwartą zostanie wystawa obrazów towarzy- 
stwa „Zespół". 

Do str. 66. Arcłiiwum Franciszkanów ma rękopisy 
od końca XVI. w lecz najciekawsze pochodzą z XVII. i XVIII, 
w. Zawierają one opis rozmaitych wizytacyi, inwentarze ko- 
ścioła, rachunki z czasów budowy itd. Znaczna część archi- 
wum zniszczała przez pożary. 

Do str. 76. Biblioteka kapituły gr. kat. liczy obe- 
cnie przeszło 30.000 tomów, w tem wiele druków i rękopisów 
polskich. Jej podstawę stanowią bilioteki kanonika Jana Ła- 
wrowskiego (t 1849), który darował przeszło 17.000 książek 
i biskupa Śnigurskiego (2.096). Przy bibliotece jest bogate 
archiwum z licznymi obrazami religijnymi, portretami bisku- 
pów i widokami. Z rękopisów dwa najstarsze łacińskie, pocho- 
dzą z XIII. w. Z ruskich jest 3 z XIV. w. z polskich naj- 
starszy z XV. w. (Rozmyszlanye 5 żywoczy Pana Jezusa), 
który należy do najobszerniejszych (840 stron) i najciekawszych 
wśród starych rękopisów polskich. Z innych rękopisów zasłu- 
gują na uwagę: mszał ormiański z r. 1734, Lwa Kiszki Kro- 
nika polsko-łacińska, będąca kontynuacyą kroniki Nestora do 
r. 1708, Jakóba Sobieskiego opis bitwy chocimskiej, kanonika 
illembeka historya biskupstwa przemyskiego, genealogie Za- 
łuskich, Branickich, Krasińskich, Mniszchów Ossolińskich, 
Potockich, Sapiehów itd. 

Do str. 83. Biblioteka Reformatów, przeważnie 
teologiczna z XVI. i XVII. w., posiada odpis kroniki klasztor- 
nej od r. 1629 do 1705, z opisem napadu Tatarów na ziemię 
przemyską w r. 1672. 

Do str. 119. Dubiecko. W zamku zbiory po Krasickich. 
Archiwum rodzinne Krasickich i domów z nimi spokrewnio- 
nych, wśród nich 3 tomy listów i rękopisów biskupa Krasi- 
ckiego. Biblioteka. 

Do str. 104 Krasiczyn. Biblioteka (około 20.000 tomów) 
w zbudowanej specyalnie na ten cel w r. 1892 sali sklepio- 
nej. /Irchiwum rodzinne złożono w r. 1908 w Ossolineum 
jako depozyt. Podczas obecnej wojny zbiory szczęśliwie oca- 
lały wywiezione na czas oblężenia do Przemyśla i Lwowa. 
W kilku salach pozostały stare stylowe meble, wśród nich gdań- 
skie szafy. Rosyani nawet otoczyli zamek, który ich generałom 
bardzo się podobał, pewną opieką, splądrowano tylko kilka sal 
a mury zamkowe noszą liczne ślady granatów. Kaplica i tym 
razem szczęśliwie ocała, chociaż kilka kul armatnich utkwiło 
w jej ścianach rozbiła latarnię, a jedna z nich nad kopuła. 



168 



O wicie gorzej została uszkodzoną wieża zegarowa, a w kilku 
miejscach też attyka zamku. 

Do str. 132 Medyka. Dwór Pawlikowskich z częścią 
zbiorów i archiwum uległ zniszczeniu w r. 1915, gdy przed 
upadkiem Przemyśla załoga usiłowała tędy się przedrzeć, a wieś 
i pola okoliczne stały się widownią krwawej walki. 

Do str. 137. Rudniki. Biblioteka i zbiory hr. Chołonie- 
wskiego uległy zniszczeniu w r. 1914, 




Zakończenie pylondw n» cmentarzu wojsko- 
wym w Przemyślu. 
Rzeźba Jdzefa Wilka. Fot. nadp. W. Hadamek. 



źródła. 

A) Bezpośrednie. 

Ks. Teofil Łękawski : Katedra przemyska wraz z kościołem 

pojezuickim — Przemyśl 1906. 
Leopold Hauser: Monografia Przemyśla — Przemyśl 1883. 
Prof. Stanisław Goliński: Historya gimnazyum przemyskiego — 

w sprawozdaniu gimnazyum z r. 1894. 
Franciscus Pawłowski: Series et gęsta episcoporum r. 1. Pre- 

misliensium, CracoYiae, 1869. 
Ks. Władysław Sarna: Episkopat przemyski o ł. Przemyśl 

1907. 
Dr. Mieczysław Orłowicz: Ilustrowany Przewodnik po Galicyi, 

Lwów 19)4. 
Sprawozdanie Komisyi Akademii Umiejętności dla badania 

historyi sztuki w Polsce, I -IX. Kraków 1881—1912. 
Władysław Łoziński: Prawem i lewem, Lwów 1904. 
Ludwik Kubala: Stanisław Orzechowski, — Kraków 1906. 
Schematismus Dioecesis Premislensis rit. lat. — Premisliae, 

1909. 
Schematismus Ordinis Fratrum Minorum, Stryj 1911. 
Ks. Wojciech Michna (Wojciech z Zaleszan), Przemyśl i jego 

okolice — Nowy Sącz 1873. 
Kazimierz Mokłowski: Sztuka ludowa w Polsce, Lwów, 1903. 
Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu — Prze- 
myśl, tom I 1911, tom II 1912. 
Skorowidz Przemyskiego mieszczaństwa na r. 1916. 
Józef Styfi: Skorowidz miasta Przemyśla, Przemyśl 1905. 
Ziemia Przemyska 1914—5. 

Dr. Jos. a Irena BelohlaYOYi: Pfemyśl. Praha 1915. 
Stan. Schniir Pepłowski : Galici^na 1778-1812, Lwów, 1896. 
Słownik Geograficzny Król. Polskiego pod red. Sulimirskiego, 

I-XYI, Warszawa, 1881-1903. 
Władysław Łuszczkiewicz : Resztki zamku Herburta pod Do- 

bromilem — Spraw. kom. hist. szt. t. Y. 
Bostel: Kilka wiadomości o złotnictwie i malarstwie w Prze- 
myślu, Spraw. kom. hist. szt. t. V. 
Szematyzm dyecezyi przemyskiej obrz. grecko - katolickiego. 

Przemyśl, 1912. 
Edward Chwalewik: Zbiory Polskie, Warszawa, 1916, 



170 



B) Pośrednie. 

Ilustrowany Przewodnik po kolejach państwowych — zeszyt 
31, Wiedeń, 1894. 

Ks. Franciszek Siarczyński: Dzieje księstwa Przemyskiego, 
Lwów, 1828. 

Ks. Franciszek Siarczyński: Dzieje biskupstwa przemyskiego, 
Lwów, 1828. 

Ks. Franciszek Siarczyński: Wiadomości o mieście Przemyślu, 
Lwów, 1829. 

Ks. Zacharyasiewicz : Yitae episcoporum Premisliensium rit. 
lat. Wiedeń, 1844. 

Ks. Antoni Dobrzański: /Irtykuły w Peremyślanynie z roku 
1851 — 1854: „O początkach unii na Rusi" „Wiadomości 
o Przemyślu i cyrkule przemyskim", „O biskupach ru- 
skich w Przemyślu". 

Heinrich Yon Lewiński: Przemyśl und sein altes Schloss — 
w sprawozdaniu gimnazyum z r. 1858. 

Główniejsze miasta w Galicyi — w dodatku do Gazety Lwo- 
wskiej z r. 1868. 

Dr. Anatol Lewicki: Obrazki z najdawniejszych dziejów Prze- 
myśla — Przemyśl, 1881. 

Baltasar Hacąuet; Neueste Reisen durch die sarmatischen Kar- 
paten — Nurnberg 1790—96. 

Niediwiecki: Spostrzeżenia geologiczne w okolicach Przemyśla, 
Kosmos 1876. 



Indeks rzeczowy. 

I Przemyśl. 



Archiwa : 
Miejskie 32 
Rzym. kat. 48 
Gr. kat. 76 

Błonie 87 

Budy 100 

Cebulanka 91 

Cerkwie : 
Katedra 72 
Na Błoniu 86 
Dawna katedra 80 
Bazylianów 78 
Błahowieszczenia 

Sw. Mikołaja 91 

Spasa 94 
Cmentarze': 

Miejski 00 

Stary 86 

Wojskowy 100 
Domek kanoniczny 

50 
Dom robotniczy 94 
Dworzec kolejowy 

85 
Figury: 

Sw. Jana Nep. 92 

Matki Boskiej 58 

Obelisk 58 
Garbarze 86 
Gimnazyum 87 
Jamki 90 
Kasyno wojskowe 59 



Kawiarnia Stiebera 
85 

Kolegium Jezuitów 
69 

Kościoły : 
Benedyktynek 92 
Bonifratrów 34 
Dominikanek 59 
Dominikanów 33 
Św. Ducha 81 
Św. Elżbiety 98 
Franciszkanów 62 
Jezuitów 66 
Karmelitów 72 
Karmelitanek 76 
Katedra 34 

Św. Piotra 69 
Reformatów 83 
Salezyanów 94 

Krajczówka 90 

Lipowica 100 

Mury miejskie 77 

Muzea: 

Tow. Przyj. Nauk 

59 
Dyecezyalne 70 

Mosty 91 

Połace : 

Biskupów rz. kat. 

47 
Biskupów gr. kat. 
72 

Park Zamkowy 58 



Płac na Bramie 83 

Podgórze 91 

Podzamcze 91 

Pomniki : 
Faygla 90 
Grunwaldzki 45 
Kontytucyi 3 Maja 

57 
Kościuszki 100 
Mickiewicza 33 
Sobieskiego 33 
Szykowskiego 84 
Rycerz w zbroi 32 

Ratusz 32 

Rynek 30 

Sąd obwodowy 33 

Seminarya : 
Rzym. kat. 51 
Gr. kat. 78 
Nauczycielskie 94 

Sokół: 

Budynek 86 
Boisko 100 

Synagogi : 
Stara 82 
Nowa 87 
Postępowa 82 

Szajbówka 99 

Szkoła kapitulna 50 

Szpitale : 
Stary 81 
Miejski 99 
Wojskowy 90 



172 



Targowica 86 
Trzy Krzyże 58 
Ulice: 
Basztowa 77 
Dworskiego 86 
Franciszkańska 62 
Grodzka 59 
Grunwaldzka 99 



Mickiewicza 85 
Ptasia 58 ^ 
Słowackiego 87 
Tatarska 91 
Trzeciego Maja 94 
Władycze 79 
Wybrzeże Fr.J. 91 
Winna Góra 99 



Wieże: 

Katedralna 45 
Zegarowa 81 

Wójtowstwo 77 

Wygoda 91 

Zamek 52 

Zasanie 91 

Zniesienie 96 



II Okolice Przemyśla. 



Babice 110 
Bachów Ul 
Baczmacha 132 
Bakończyce 98 
Balice 111 
Barycz 111 
Batycze 140 
Bełwin 112 
Berendowice 125 
Bircza 112 
Bojowice 122 
Bolestraszyce 112 
Bolanowice 112 
Boniowice 140 
Boratycze 122 
Boratyn 113 
Borszowice 113 
Brylińce 114 
Buców 134 
Buszkowice 113 
Bybło 113 
Byków 134, 142 
Chlipie 129 
Chłopice 113 
Chodnowice 122 
Chotyniec 113 
Chraplice 122 
Chyrzynka 114 
Cisowa 114 
Cyków 114 
Czyszki 114, 120 



D aro wice 125 
Dobromil 114 

Drohojów 118 
Drozdowice 134 
Dubiecko 118 
Dunko wiczki 140 
Dusowce 152 
Falkenberg 121 
Fredropol 125 
Gdeszyce 134 
Gnojnice 128 
Grabownica 145 
Grabowiec 111 
Grochówce 121 
Grodzisko 140 
Hanko wice 137 
Hawłowice 144 
Hermanowice 121 
Hnatkowice 118 
Hodynie 137 
Hruszatyce 122 
Hruszowice 114 
Hubice 122 
Hujsko 121 
Hurko 122 
Husaków 122 
Iskań 123 
Jaksmanice 148 
Jatwięgi 129 
Jodłówka 123 
Kalników 123 



Kai wary a 124 

Kaszy ce 125 
Kłokowice 125 
Kniażyce 121 
Komarowicc 139 
Koniuchy 121 
Koniusza 125 
Koniuszki Nan. 137 
Kopyszno 125 
Kormanice 125 
Kornice 129 
Korytniki 110 
Kosienice 125 
Krakowiec 126 
Kramarzówka 128 
Krasice 128 
Krasiczyn 104 
Krówniki 128 
Kruhel Mały 97 
Kruhel Wielki 97 
Krukienice 128 
Kryso wice 129 
Krzeczkowa 130 
Krzywcza 130 
Kuńkowce 103 
Kupiatycze 125 
Lacka Wola 130 
Lacko 131 
Lipo wice 100 
Łętownią 112 
Łodzianka 131 



173 



Łowce 131 
Łuczyce 131 
Maćko wice 131 
Magiera 122 
Makowa 132 
Małkowice 140 
Małnów 132 
Medyka 132 
Michałówka 134 
Mielno w 128 
Miżyniec 134 
Młodowice 125 
Moczerady 134 
Mościska 135 
Myślatycze 137 
Nakło 142 
Nehrybka 98 
Nienadowa 137 
Nienowice 137 
Niżankowice 138 
Nowe Miasto 138 
Nowosiółki Dy d. 121 
Nowosiółki Nan. 142 
Olszany 140 
Orzecliowce 140 
Ostroźec 129 
Ostrów 103 
Paćkowice 113 
Pacław 125 
Pakość 140 
Pikulice 98 
Pleszowice 141 
Pnikut 129 
Podgać 148 
Podmojsce 142 



Popowice 122 
Posada Rybotycka 

142 
Pofdziacz 142 
Prałkowce 103 
Pruchnik 142 
Przedzielnica 145 
Przekopana 98 
Radochońcc 146 
Radymno 146 
Rokietnica 146 
Rokszyce 140 
Rożubowicc 114 
Rudawka 147 
Rudniki 137 
Ruska Wieś 121 
Ruszelczyce 111 
Rybotyczc 147 
Sanoczany 114 
Siedliska 148 
Sielec 148 
Sierakowce 138 
Skład Solny 11 1,150 
Skopów Ul 
Skoloszów 146 
Śliwnica 109 
Sokola 148 
Sośnica 148 
Stanisławczyk 121 
Starzawa 148 
Stronioe 134, 148 
Stubno 149 
Stubienko 149 
Sufczyna 149 
Święte 149 



Szechynia 150 
Tamanowice 123, 150 
Tapin 150 
Tarnawa 118 
Tarnawce 110 
Tarnawka 123 
Torki 150 
Trójczyce 150 
Tuligłowy 150 
Tułkowice 150 
Tyszko wice 122 
Ujkowice 151 
Walawa 151 
Wapowce 152 
Węgierka 152 
Wielunice 134 
Wilcze 98 
Witoszyńce 152 
Wola Bolestra- 

[szycka 112 
Wola Gnojnicka 128 
Wola Małnowska 

132 
Wysocko 152 
Wy szaty ce 152 
Zabłotce 118, 138 
Zadąbrowie 118 
Zakościele 136 
Zamiechów 152 
Zaleska Wola 152 
Złotkowice 150 
Zrotowice 134 
Żurawica 153 



Spis rzeczy. 

Str. 

Przedmowa 3 

1. Wiadomości praktyczne 9 

2. Dzieje miasta U 

3. Stare miasto 30 

4. Nowe dzielnice 83 

5. Przechadzki podmiejskie 95 

6. Dalsze okolice 110 

7. Przemyśl w czasie wojny 153 

8. Uzupełnienia 166 

9. Źródła 169 

10. Indeks abecadłowy 171 



OGŁOSZENI/I. 



KASA OSZCZĘDNOŚCI 

MIASTA PRZEMYŚLA 

WYBRZEŻE CES. FRANCISZKA ]ÓZEFA 1. 3 



Oprocentowuje Aykładki dniowo, 
dopisuje odsetki do kapitału pół- 
rocznie, opłaca podatek rentowy 
z swoicłi funduszów. — Czyste 
zyski obraca na cele dobroczynne 
(wypłacono dotąd zwyż 270.000 
koron). — Kasa oszczędności 
przyjmuje wkładki — skupuje 
weksle — lombarduje papiery 
wartościowe, przyjmuje zastawy, 
prowadzi rachunek żyrowy, cze- 
kowy, bieżący — udziela po- 
życzki hipoteczne — wydaje 
domowe puszki oszczędności. 




PRACU] 
OSZCZĘDZA]! 



GODZINY URZĘDOWE od 8-30 do 1 pop. 



GALICYJSKI 
BANK ZIEMSKI 

W ŁAŃCUCIE. 



1) Nabywa majątki ziemskie i gospodarstwa wło- 
ściańskie celem odsprzedawania ich członkom sto- 
warzyszenia w całości lub częściami. 

2) Ułatwia członkom swoim parcelacyę i sprzedaż 
majątków ziemskich. 

3) Reguluje majątkowe stosunki członków i do- 
starcza kredytu na kupno gruntów. 

4) Przyjmuje wkładki oszczędności i na rachunek 
bieżący począwszy od 100 koron i opłaca od złożo- 
nych pieniędzy 4^0 z półrocznem oprocentowaniem. 

Od kwot ponad 1000 koron, złożonych na czas 
dłuższy, opłaca Bank procent wyższy aniżeli 4 od 
sta, a to stosownie do umowy z Dyrckcyą. 

Na złożoną gotówkę w rachunku bieżącym wy- 
daje się na żądanie odpowiednie książeczki wkład. 

Podatek rentowy od złożonych pieniędzy opłaca 
Bank z własnych funduszów. 

Dla zaoszczędzenia opłaty pocztowej zamiejsco- 
wym dostarcza się czeków poczt. Kasy oszczędności. 

Jako pewną iokacyę kapitałów zaleca kupno grun- 
tów ornych i lasów w majątkach, położonych w za- 
chodniej Galicyi, w Koszycach małych, Łużnej 
i w Skrzydlnej. 

Bank urzęduje codzienie od godz. 9 do 1 przed 
i od 4 do 6 po południu z wyjątkiem niedziel 
i świąt rzym.-kat. 



m 



Przewodnik po Przemyślu i okolicy. 




ROMAN GORGOLEWSKI 

HRNDELTOWHRÓW ŻELHZNYCH 

PRZEMYŚL, UL. FRANCISZKAŃSKA 2. 
FILIA I MAGAZYN: UL. FREDRY 8. 

Hdrcs telegr.: Gorgolewski, Przemyśl. - Telefon Nr. 253. 
Konto czek. pocztowej Kasy Oszczędności Nr. 137.259. 

Wyłączne zastępstwo i skład słynnych pieców do 
ogrzewania Dauerbrand „Meteor*. Aparaty i szkła 
„Wecka". Kuchnie do gotowania. — Piece naftowe 
i inne. Polecam jako specyalność: kompl. wyprawy 
kuchenne. Naczynia emaliowane i inne. Wyroby no- 
żownicze. Narzędzia rzemieślnicze. Okucia meblowe 
i budowlane w wielkim wyborze. Umywalnie, łóżka 
żelazne i t. d. Wszystkie inne artykuły w dział ten 
wchodzące. Ceny nizkie. Oferty na żądanie odwrotnie. 



P.T. PRNIE, KTÓRYM ZALEŻY 
NR STARANNEM WYKONANIU 
ICH KOSTYUMÓW WEDŁUG 
NAJNOWSZYCH ANGIELSKICH 
I FRANC. ŻURNALI, ZECHCE 
ŁASKAWIE ZWRÓCIĆ SIĘ DO 

PRACOWNI I rrMMV 

SZKOŁY KROJU ŁlVllVl I 

HOFFM/\NN 

PRZEMYŚL — MNISZA 2 

GDZIE WYKONUJE SIĘ KAŻDE 
ZAMÓWIENIE NAJPUNKTUAL- 
NIEJ, PRZY UŻYCIU NAJLEP- 
SZYCH DODATKÓW - PO CE- 
NACH B. UMIARKOWANYCH. 

r^>^ /;^<(, /^>x\ r;^<(, /;^<c^ 



M 



KLEMENTYNA KOKOSZYŃSKA 

CUKIERNIA 

PRZEMYŚL, Franciszkańska 18. 



PRilCOWNI/l KOSTYUMÓW 
ANGIELSKICH I AMAZONEK 
ORAZ SUKIEN DAMSKICH 

BRONISŁAWA 

SIEKLUCKIEGO 

z WARSZAWY 

Przemyśl, Gimnazyalna 2, I. p. 

(róg Rynku i ulicy Franciszkańskiej) 

Przyjmuje wszelkie roboty kuśnierskie. 



i 



Jan Kadernoźka 

dom agencyjno - handlowy i komisowy, 
centrala aprowizacyjna dla miasta Prze- 
myśla i powiatu 

Przemyśl, ul. Szaszkiewicza I. 7. 



PRZEMYSKA KASA ZALICZKOWA 
RZEMIEŚLNIKÓW i ROLNIKÓW 

PLflC CZACKIEGO 3. 
ROK ZAŁOŻENIA 1869. 

Udziela pożyczki na skrypta dłużne i weksle, przyjmuje wkładki oszczędn. 
na 4 */2 "/o, od ktdrych podatek rentowy opłaca z własnych funduszów. 
Przy kasie istnieje fundusz inwaliddw i wddw, ktdrego uczestnicy w razie 
niezdolności do pracy, jak rdwnieź ich wdowy i sieroty, otrzymują zapomogi. 



3BCEBCSE 



Paulina TORUŃ 

PRZEMYŚL, K/IŹMIERZOWSKA 1 

BAZAR NOWOŚCI, PRZYBORÓW DLR 
gj KONFEKCYI DAMSKICH, SPRZE- 

W DAŻ DEWOCYONAŁÓW. 



3B0EBCSE 



ZAKŁAD BRATA ALBERTA 

SKŁAD WĘGLA, KOKSU, SOLI I DRZEWA 

PRZEMYŚL -ZASANIE, UL CZARNIECKIEGO 1 



3F=IE 



3I==IE 



3^^ 



ADAM WOWCZAK 1 



i 



mm 



MECHANIK I OPTYK 
PRZEMYŚL, FRANCISZKAŃSKA L. 7. 



=» I=I F 



3F=1E 



P' 



^ ¥ 



ANTONI 

WAJDA 

SKŁAD WĘDLIN 



i 



fei 



PRZEMYŚL 

FRANCISZKAŃSKA 2 
SANOCKA 7. 



,s 



'm 



MMYM 

SZPETKOWSKI 

malarz dekoracyjny i lakiernik 



D 



PRZEMYŚL 

ULICA KILIŃSKIEGO 3 
filia \%'c Lwowie. 



fe. 



,J 



[27/ZSE 



3F==1E 



Im 



==^ l IF== 1^^ 

Książeczki do nabożeństwa w języku polskim ^^ 
i ruskim^ dewocyonały i biblioteczkę ludową 
tylko hurtownie poleca INTROLIGATORNIA 

EDWARDA UNSINGA 

w PRZEMYŚLU, ULICA WODNA 6. /J 



JAN SZL/IGOR 

PRZEMYŚL -ZflS ANIE, ULICA GRUNWALDZKA 1 

Handel towardw korzennych, win i delikatesów, połączony z po- 
kojami do śniadań — poleca towary kolonialne, wina austryackic 
i węgierskie. — Głdwny skład herbaty chińskiej i rosyjskiej. 

CIASTA — PIWO PILZNEŃSKIE — CUKRY 



M- WAWRZECKI i SKA 

PRZEMYŚL, FRANCISZKAŃSKA L. 2. 

SKŁAD PAPIERU I GALANTERYL PRZYBO- 
RÓW SZKOLNYCH I KANCELARYJNYCH. 



Papiery listowe w Icasettocłi. — Portmonetki, portfele. — Al- 
bumy na kartki i fotografie. — Pamiętniki, lustra, ramki do 
fotografii, szacłiy, domina. — Karty do gry. — Kartki w wiel- 
kim wyborze. — Obrazy święte, obrazki, książeczki do nabo- 
żeństwa, różańce, medaliki. — Oprawa obrazów w ramy po 
— — cenach nizkich. — Lalki i zabawki dziecinne. — — 



oooooooooooo 
oooocooooooo 



KLASZTOR 
BENEDYKTYNEK 

INTERNAT I KONWIKT ŻEŃSKI 
PRZEMYŚL, UL. 3-GO MAJA 2. 



ANDRZE] DYBUS 

DAWNIEJ J. WONDRRCZEK 

PRZEMYŚL, MICKIEWICZA 1 



poleca w wielkim wyborze po cenach fabrycznych 
aparaty fotograficznej przybory, papiery i płyty. 
Chemikalia i kąpiele własnego wyrobu. Artykuły 
elektrotechnicznej żarówki elektryczne oszczę- 
dnościowe — dzwonki elektryczne i elementy, 
świeczniki elektryczne — latarki elektryczne, 
kieszonkowe i baterye — latarki acetyleno- 
we i karbit. Żarówki „Pół Watt" zuży 
wające tylko połowę prądu. Mydełka 
toaletowe i pudryj maszynki, 
brzytwy i przybory do golenia. 
Perfumerye oryginalne i na 
wagę. Gramofonyj pate 
fony i płyty. Maszynki 
naftowe i gazowe. Pal- 
niki i części składo- 
we do tychże. Re- 
peracye »Pri- 
musów" itd. 



#1 A 






Roboty foto- 
graficzne wyko- 
nuje się fachowo. 



fldrcs telegr.: 

PRZEMYŚL 

DYBUŚ. 



Ciemnia do 
użytku P. T. 
Gości bezpłatnie. 



KAROL JANICKI 

FRYZYER i PERUKARZ 

w Przemyślu, ul. Mickiewicza 1. 7. 

Poleca P. T. Publiczności według ostatnich wymagań hygienicznych 

urządzony Salon fryzyersko-pcrukarski wykonuje wszelkie roboty 

z włosdw i przyjmuje zamówienia na charakteryzacyę w teatrach 

miejscowych i na prowincyi. Usługa rzetelna. Ceny przystępne. 



I 



EKSHUMflCYE I PRZEWÓZ 

ZWŁOK Z GflLICYI ORAZ 

KRÓLESTWA POLSKIEGO 

WYKONUJE 

WŁADYSŁAW 

STUPNICKI 

WŁAŚCIC. ZAKŁADU PO- 
GRZEBOWEGO I FABRYKI 
WYROBÓW METALOWYCH 

PRZEMYŚL 

BIURO: RYNEK 23. 



I 



ROK ZAŁOŻENIA 1867 

FERDYNAND 

MAJERSKI 

PRZEMYŚL 

SŁOWACKIEGO 44 

ZAKŁAD RZEŹBIARSKO- 
POZŁOTNICZO STOLARSKI 
I KAMIENIARSKI Z OD- 
DZIAŁEM MASZYN DO 
- - OBRÓBKI DRZEWA - - 

wykonuje w drzewie, kamieniu, 
marmurze itd. sprzęty kościel- 
ne i do cerkwi — wszelkiego 
rodzaju meble, figury, roboty 
budowlane i dekoracyjne. — 
Skład pomnikdw z granitu, 
marmuru i kamienia oraz ta- 
blic pod napisy marmuro- 
wych i granitowych. 



GŁÓWNY SKŁ/\D WIN 

TADEUSZA CIEŚLIŃSKIEGO 

ZAPRZYSIĘŻONEGO DOSTAWCY WIN MSZALNYCH 

PRZEMYŚL, ULICA KOLEJOWA 3. 



Krawiec męski 

Stanisław Teleśnicki 

'Gimnazyalna 1. 6, 

Pierwszorzędny salon dla Panów 
po najniższych cenach. 



ZAKŁAD POGRZEBOWY 

„CONCORDIA" 

JAN SMYK 

PRZEMYŚL, — RYNEK L. 16. 

Firma konces. przez Wysokie c. k. Namiestnictwo. 

Pierwszorzędny krajowy wyrób karawanów w ró- 
żnych stylach. — Własny wyrób trumien drewnia- 
nych, oraz wielki wybór trumien metalowych i sar- 
kofagów w rozmaitej wielkości. — Skład wszelkich 
przyborów pogrzebowych. — Ekshumacye i przewóz 
w miejscu i na prowincyi. 



Rok założenia 1875. 



Ludwik Fallenbuchl 

Zakład galanteryjno-introligatorski 

w PrzemyiSlu, Rynek 1. 28. 

Wykonuje fabrycznie wszelkie roboty, w zakres tego zawodu 

wchodzące :: Zaopatrzony w maszyny .najnowszych systemdw. 

Futerały na monstrancye > kiclicłiy. 



Q 



ZRKŁRD WYCHOWAWCZY 

XX. SHLEZYHNÓW 

PRZY KTÓRYM ZNAJDUJĄ SiĘ WflRSTATY : 

KRftWIECKI, SZEWSKI i SZKOŁA 

ORGANISTÓW. 

PRZEMYŚL, - ULICA ŚW. ]RNR L. 15. 



wiEDEigsKi BANK ZWIĄZKOWY 

EKSPOZYTURA W PRZEMYŚLU. 

Kapitał akcyjny: 150 milionów, fundusze rezer- 
wowe: 50 milionów. Zakład centralny we Wiedniu. 

Zakupno i sprzedaż wszelkich walordw, listdw za- 
stawnych, losdw, akcyi i walut ; wkładki na ksią- 
żeczki oszczędnościowe i na rachunek bieżący. 



MlCHi\Ł FRANZ 

DOM TECHNICZNO-HANDLOWY. PRZEDSIĘBIORSTWO IZO- 

^ LACYJNO - BETONOWE I ZAKŁAD INSTALACYJNY DLA "j] 

j URZĄDZEŃ FABRYCZNYCH, OGRZEWANIA, OŚWIETLENIA, j 

I KANALIZACYI I WODOCIĄGÓW. I 

J PRZEMYŚL, UL. MNISZA L. 2. I 



"2 



PAROWE FABRYKI 

WYROBÓW DRZEWNYCH, TUDZIEŻ TARTAK 
PAROWY I PARKIECIftRNIA 

MICHAŁ BYSTRZYCKI 

r PRZEMYŚL. *] 



KLARA TRNKOWA 

PRZEMYŚL — RYNEK L. 5. 

SPECYflLNY SKŁAD: CUKIERKÓW, CZEKO- 
LADY, HERBATNIKÓW, BISZKOPTÓW, PIER- 
NIKÓW, HERBATY, KAKAO I T. D. 



HNDRZEJ WOLANIN 

PRZEMYŚL, RYNEK L 9. 

Główny skład artykułów treści religijne}. 

Poleca w wielkim wyborze obrazy święlych w ra- 
mach od cen najniższych, rdżańce, medaliki alu- 
miniowe, oksydowane i srebrne, krzyżyki, szka- 
plerze, obrazki Św., książeczki do naborzeństwa, 
kanony św. i t. p. Towar w wiekim wyborze. 

Przyjmuje obrazy do oprawy w ramy. — Zamówienia 
listowne wysyłam odwrotną pocztą. 



ZENON KRAJEWSKI 

MLECZARNIA I OWOCARNIA 

PRZEMYŚL, FRANCISZKAŃSKA 13. 

OWOCE, JARZYNY, MASŁO, JAJA, SER. - CO- 
DZIENNIE ŚWIEŻE MLEKO. - OBIADY I KO- 
LACYE NA ŚWIEŻEM MAŚLE. 



LUDWIK SIROW/Y 

PRZEMYŚL, RÓG FRANCISZKAŃSKIEJ I RYNKU 

MAGAZYN TOWARÓW BŁAWflTNYCH, PŁÓCIEN, SU- 
KIEN, KORTÓW, BIELIZNY DAMSKIEJ I MĘSKIEJ, 
MATERACÓW, KOŁDER, FIRANEK I CHODNIKÓW. 

KONFEKCYA DAMSKA I MĘSKA. 



1= CUKIERNIA = 

STANISŁAWA WOJTOWICZA 

W PRZEMYŚLI), - BYNEK L. 23. 

POLECA : 

WSZELKIE WYROBY W ZAKRES CU- 
KIERNICTWA WCHODZĄCE. - PIERW- 
SZORZĘDNEJ JAKOŚCI I O KAŻDEJ 
PORZE DNIA ŚWIEŻE CIASTA, KAWA, 
HERBATA, CZEKOLAD A I T. P . NA- 
■ I POJE. I ii 



TOWARZYSTWO POWROŹNICZE 

w RADYMNIE ^.^i^ 

WYROBY SWOJE, POTRZEBNE DO GOSPODARSTWA 
ROLNEGO I FABRYCZNEGO, ORAZ SIECI DO RYBO- 
ŁÓWSTWA. 

CENNIKI NA ŻĄDANIE ROZSYŁA GRATIS DYREKCYA. 



RUDOLF HORN & COMP. 



przez Wysokie c. k. Namiestnictwo kon- 
cesyonowany Zakład dla urządzeń wo- 
dociągowych, gazowych i oświetlenia 

W Przemyślu, ulico Słowackiego i. 22. 



Wykonuje : 

starannie i fachowo wo- 
dociągi dla miast, gmin, 
folwarków, fabryk i do- 
mów prywatnych. Ła- 
źnie wannowe, tuszowe 
i parnie, klozety, umy- 
walnie, pralnie mecha- 
niczne, susznie, ogrze- 
wania centralne parowe 
i wodne, wentylacye 
wodowe i elektryczne, 
kaloryfery i kanalizacye. 



Ustawia: 

Pompy motorowe i rę- 
czne wszelkich syste- 
mów, motory benzyno- 
we, powietrzne, oliwo- 
we, i elektryczne. 
Oświetlenia wszelkiego 
rodzaju. Przyjmuje re- 
peracye i wysyła mon- 
terów na żądanie. Pla- 
ny i kosztorysy przy 
oddaniu robót, gratis. 
Wykonanie wzorowe. 



WyrdD rzeczy ptuni^tkowych. c 



a SKłfld ortykułdw tecHnicznycH. 



L^iii^^uiiiimmiuiiiiniiniinliiiiiiiiiiWm 



li 
i 

i 

i 

i 
i 

i 

i 

I 
I 

L 9 * »m ♦ 



JADWIGA GRODECKjf\ I SPÓŁKA 
PRZEMYŚL, ULICA FRANCISZKAŃSKA L. 1 

BIURO DZIENNIKÓW 

C. k. skład specyalnych gatunków tytoniu i cygar 
oraz wszelkich przyborów do palenia. 

i!jfuiiMMij(yiiiiini!j|iiiiiiiMiijyiii[Mii|jt|iiiMiMij|i|iii[iiiiyjŁ!iiiiiiiiy|!iiiiiiiiimiiiiiiiiiM^^ 



t 



^ 



11 BAZAR 

MIECZYSŁAWA 
STUPNICKIEGO 

NA ZASANIU 



poleca: Galanteryc męską 
ji damską, przybory szkol- 
ne i kancelaryjne, za- 
bawki dziecinne itp. itp. 



KAWIARNIA 
HABSBURG 

JÓZEFA CZ ARNEŃKIEGO 

Kawa, herbata, wielid 
zapas win i likierów. 
Skrzętna usługa. Co- 
dziennie koncert muz. 

PRZEMYŚL 

RÓG ULICY KOŚCIUSZKI 
I WYBRZEŻA FR. JÓZEFA 



\ n^ »Mń inji<iii • 101 mi ' ii^i M\ ~ ii^ " ^1 ~ ii^ii ~ ^ lA iti 1^ laii 1^1 III-II iiM ^ ] 
I l^inrMiiiWiinMniMiiiiiiiHMiHriMiiimniiiiiiMjiMiiiiiniMniiiinliliiiiiuiinMiiiuiimiiiiuiniMtnHii^ ^ 

i . I 

i PRZEZ WYSOKą C. K. RADĘ Alf^K/^CZ Z3 I 

% SZKOLNA ZATWIERDZONA W I Łt>DJLtl\ I 



SZKOLNĄ ZATWIERDZONA 



SZKOLĄ MUZYCZNA 



WANDY CYRBERSOWEJ „ 

w PRZEMYŚLU, ULICfl GRODZKH 17. f 

J 

llimWJBIIIIIIIIM||JllinMJBIIIttmMII""IUJ||UIHIIIIjgllllHliy|^IHnMIU|UIIIIIIUI||l^ 



HANDEL KWIATÓW 

ANDRZEJA BODKARA 

W PRZEMYŚLU, PLAC NA BRAMIE LICZBA 11 

Poleca : Wielki wybór kwiatów kościelnych, żywych i sztu- 
cznych — wieńce pogrzebowe — bukiety weselne. 



HANDEL KORZENNY 
WIN I DELIKATESÓW 

STANISŁAW STRACHOWSKI 

PRZEMYŚL, RYNEK 8. 



GŁÓWNY SKŁAD HERBAT 
CHIŃSKO-ROSYJSK. Z MARKĄ 
„CZAJNIK". - - - HURTOWNA 
SPRZEDAŻ ŚWIEC KOŚCIEL- 
NYCH I STOŁOWYCH. 



Ksiligarnia A. luszyńskiego 

w Przemyślu, ulica Franciszkańska 1. 13. 

Poleca wielki wybór książel( we wszystkich działach wiedzy bogato 
zaopatrzony SKŁAD NUT na wszelkie instrumenta. — Przyjmuje pre- 
numeratę na czasopisma we wszystkich językach z bezpłatną dostawą do 
domu — kupuje i sprzedaje używane książki szkolne i inne. Książki do 
nabożeństwa w oprawach najskromniejszych i najwykwintniejszych. 
Obrazki święte, różance kanony w wyborze. — Katatogi darmo i opłatnie. 



1 




WIKTOR ROBLICZEK 

ZAPRZYSIĘŻONY RZECZOZNAWCA I OCENICIEL CES. KRÓL. SĄDU 

ŚLUSARNm 

ARTYSTYCZNO-BUDOWLANH 
W PRZEMYŚLU 



WflRSTHTY GŁÓWNE: UL. ŚW. JflNfl 57. 
SKŁAD I WflRSTflT REPER.: GRODZKA 1. 

WYKONYWA I POLECA WSZELKIE 

WYROBY ŻELAZNE. 



WYŁĄCZNY WYRÓB I SKŁAD PATENTOWYCH 
ZAMKÓW BEZPIECZEŃSTWA. — ZLECENIA 
^^ Z PROWINCYI USKUTECZNIAM ODWROTNIE -^ 



FJlBRYKil MASZYN 
I ODLEWaRNIfl ŻELflZil 

ZAPRZYSIĘŻONY RZECZOZNAWCA C. K. SąDU. 




KONTO P. K. O. Nr. 72144. 

Spccyalny oddział naprawy 
AUTOMOBILI i GUM. 

Warsztaty mechaniczne dla naprawy i rekonstrukcyi ma- 
szyn parowych, motorów, urządzeń przemysłowych i gospo- 
darskich. 

Koncesjonowany zakład dla instalacyi wodociągów 
i światła. 

ZAKUPNO STAREGO ŻELAZA I METALI. 

Maszyny używane kupuje oraz przyjmuje na skład do 
komisowej sprzedaży. 

Generalne zastępstwo motorów ropnych i benzyno- 
wych. — Udziela porady i pośredniczy w zakupnie maszyn. 



Koło Pracy Kohiel Polskich w Przemyślu 

stów. zarejestr. z ogfr. poręką 

Magazyn konfekcyi damskiej, męskiej i dziecinnej Koła pracy ko- 
biet polskich, Stów. zarejestr. z ogr. poręką w Przemyślu, ulica 
Franciszkańska 1. 2, II. piętro wykonuje w swych pracowniach: 
najdoborowsze suknie damskie i dziecinne, bieliznę wszelkiego ro- 
dzaju, oraz kapelusze damskie i dziecinne na każdą porą roku. 
Ceny umiarkowane. Wykonanie staranne. 



Naltolsze i najlepsze Mm 

kupna porcelany, szkła, lamp, towarów 
luksusowych, naczyń kuchennych, ema- 
liowanych i aluminiowych oraz nakryć 
stołowych jest u firmy 

Kazimierz KrzyżanowsKi 

Przemyśl — Rynek 1. 12. 

B a 

RESTAURACYA 

BRONISŁAWA W0ICIECB0WSKIE60 

PRZEMYiL— MICKIEWICZA 2. 



WHtMMMlitiMMMMHtiMMMtiH 



INTERNAT 



SIÓSTR 
FELICYANEK 

w PRZEMYŚLU NR ZASANIU 
PRZY ULICY FELICYANEK L. 4 



Przyjmuje za umiarkowaną opłatą uczennice 

c. i k. Seminaryum nauczycielskiego 

i szkół wydziałowych. 

Zbudowany z wszelkiemi wymaganiami hy- 
gieny w zacisznem miejscu nad Sanem ; po- 
wietrze czyste i zdrowe z pobliskich lasów 
i gór o ślicznych malowniczych widokach ze 
wszystkich stron, mający centralne ogrzewa- 
nie, wodociągi, łazienki i mogący pomieścić 
wygodnie 250 panienek. 

Wychowanki mają zapewnione wygodne po- 
mieszczenie, zdrowe utrzymanie, troskli- 
wą opiekę i pomoc naukową. 

Za osobną dopłatą mogą pobierać w Zakła- 
dzie lekcye muzyki. 

Zakład posiada obszerną, wygodną i piękną 

kaplicę, w której codziennie odprawia się 

Msza Św. 

Zgłoszenia przyjmuje i bliższych wyjaśnień 
udziela Przełożona Zakładu. 



PRRCE 

TURYSTYCZNO - KRAJOZNAWCZE 
DR. MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA: 



Przewodnik po Karpatach Marmaroskich (w sprawo- 
zdaniu /\kad. KI. Turyst. we Lwowie z r. 1910) . K 1*— 

Przewodnik po Alpach Rodniańskich (w sprawo- 
zdaniu Akad KI. Turyst. we Lwowie z r. 1911) 
i w odbitce „ 1*~ 

Plan rozwoju Zakopanego (1912) »— 20 

Co zwiedzać w Galicyi ? (I. wyd. 1913, II. wyd. 1914) „—'60 

Przewodnik po Gorgonach Centralnych, z 6 ilustr. 

(w Pamiętniku To w. Tatrz. z r. 1913) w odbitce . „ — '60 

Biiźnica i Świdowiec, z 4 ilustr. (w Pamiętniku Tow. 

z r. 1914) w odbitce „—'60 

Przewodnik po zdrojowiskach, letniskach i stacyach 
turystycznych Galicyi (wspólnie z dr. T. Praschi- 
lem) 343 ilustr., Lwów 1912 „ 3*— 

Ilustrierter Fiihrer durch Galizien .rwspólnie / dr. 
R. Kordysem) 114 ilustr., Wiedeń 1913, Hartlebens 
Verlag • . . „ 5*— 

Przewodnik po Europie, III. wyd., tom I. Rosya, 

/lustro- Węgry, Niemcy, Szwajcarya) Lwów 1914 . „ 5* — 

Przewodnik po Europie, III. wyd., tom II. pozostałe 

kraje), Lwów 1914 (w druku) . „ 5" — 

Przewodnik po ziemiach dawnej Polski, Lwów 1914 „ 3*— 

Ilustrowany przewodnik po Galicyi, Śląsku, Spiżu, 

Orawie i Bukowinie (200 ilustr.), Lwów 1914. . . „ 7* — 

Ilustrowany przewodnik po Poznańskiem, Śląsku 
Pruskim, Prusach Królewskich i Książęcych (150 
ilustr.), Lwów 1914 (w druku) • » 5* — 

Ilustrowany Przewodnik po Przemyślu i okolicy, 

Lwów 1917 „3-- 





-^ja 






PLEASE DO NOT REMOVE 
CARDS OR SLIPS FROM THIS POCKET 



UNIYERSITY OF TORONTO LIBRARY 



DK Orłowicz, Mieczysji^aw 

651 Ilustrowany przewodnik po 

P78 Przemyślu i okolicy 

07 



7V